Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Żona alkoholika
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Małgoś



Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:52, 29 Sie 2011    Temat postu: Żona alkoholika

Witam,
Przeczytałam kilka wątków w tym dziale i jak się okazuje wszystko do tej pory robiłam nie tak.. No, ale może zacznę od początku.
Mam 23 lata i moim mężem jest alkoholik, mamy 1,5 rocznego synka. Na początku naszej znajomości czyli 3 lata temu już pił dużo, ale wtedy nie był to dla mnie problem, bo tu jakaś impreza, tu spotkanie ze znajomymi, nasze nocne rozmowy - wszystko z piwkiem w ręku. Ja też sobie tego nie szczędziłam, chociaż nigdy się nie upijałam (nigdy nie lubiłam tego stanu), a on wręcz przeciwnie. Zawsze przy większych okazjach upijał się tak, że musiałam go prowadzić do domu.. Zaczynało się od niewinnych podpijań, później zaczęłam znajdować w dziwnych miejscach w domu puste butelki po setkach, teraz już nie pije w domu, za to wychodzi niby do sklepu na chwile przy czym go nie ma 3-4 godziny. Na początku lipca był na Detoxie, niestety nie z własnej woli (chociaż mówił że z tego powodu też), a pracodawca dał mu warunek na piśmie, który podpisał. Wtedy myślałam, że będzie tylko lepiej. Co drugi dzień jeździłam do niego do szpitala i tam jego tok myślenia się zmienił. Mówił, że o wiele lepiej mu się żyje w trzeźwości, że tęskni za dzieckiem, za domem. Po Detoxie zapisał się na terapię, niestety tydzień musiał czekać na termin i w tym czasie był w domu. Ten tydzień to były najlepsze dni naszego małżeństwa. Chętnie zajmował się małym, dużo rozmawialiśmy - był zupełnie innym człowiekiem. Poszedł pierwszy dzień na terapię, gdy wrócił powiedział że to jest bez sensu, że niczego stamtąd nie wyniesie itp. Wieczorem wyszedł a jak wrócił od razu po nim poznałam że coś wypił, powiedział że jedno piwo. Byłam wściekła, bo po co to całe leczenie? Po co gadanie jak to fajnie być trzeźwym. Już nawet nie chodziło mi o to jedno piwo, ale jeśli już zdecydował się na leczenie to to jedno głupie piwo wszystko przekreśla, całą ciągłość niepicia. Poszedł na drugi dzień terapii i go wyrzucili, zaprosili wszystkich na alkomat i wyszło (więc to nie mogło być jedno piwo, przecież po 8 godzinach nie wykryje). Tak więc tym sposobem stracił pracę (bo szef w tym zobowiązaniu napisał że jeśli przerwie leczenie to zostaje zwolniony). No i od nowa się zaczęły powroty do domu późnym wieczorem w stanie wiadomym. Wszystko wróciło do dawnej "normy", tzn. Gdy porządnie zapije później kilka dni ma kaca moralnego i nie pije, wtedy mówi że zdaje sobie sprawę z jego choroby, że nie umie sobie z tym poradzić i żebym mu pomagała. Kilka dni jest spokój (czasem to jest 1 dzień a czasem 4, różnie bywa). Później zaczyna się od niewinnego jednego piwka, na drugi dzień już dwa, później trzy aż w końcu znowu zapije(wtedy kłótnie, awantury, 3 razy doszło do rękoczynów) i koło się zamyka.
Sama nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić, nie raz myślałam o rozwodzie nawet byłam umówiona z prawnikiem, ale nie poszłam bo nie miałam z kim małego zostawić. Kłótnie, płacze, błagania nic nie pomogły. Jak jest trzeźwy obiecuje poprawę, sam mówi że nie chce tak żyć a za kilka dni znów robi to samo. To takie błędne koło z którego nie potrafię się wyrwać, nie chcę takiego życia dla mojego synka. Teraz jest jeszcze na tyle mały że nie wiele rozumie, bo gdy Ł. przychodzi pijany do domu to on już zazwyczaj śpi, ale im będzie starszy tym więcej będzie rozumiał. Chciałam stworzyć normalny dom, więc walczę z tym jak lwica ale chyba wszystko robię nie tak jak trzeba.
Proszę Was o rady, bo wiem że są tu osoby które są lub były w takiej sytuacja jak ja jestem.
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
penelopa



Dołączył: 20 Sie 2011
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:20, 29 Sie 2011    Temat postu:

witaj...czasami wiedza ,to za mało ...
poczytaj na forum ...znajdziesz podpowiedzi...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 6832
Przeczytał: 58 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 5:42, 30 Sie 2011    Temat postu: Re: Żona alkoholika

Małgoś napisał:

Sama nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić...

Może zacznij od rozdzielności majątkowej - chyba, że chcesz pół życia spłacać długi, których narobi alkoholik?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
martella0



Dołączył: 21 Lis 2010
Posty: 16
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: bruksela
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 16:35, 30 Sie 2011    Temat postu:

Hej Małgoś!
Czytając Twój post,słyszałam samą siebie.
Ja czekałam,prosiłam,groziłam,płakałam i błagałam trochę dłużej,ok.10 lat.
Teraz mieszkam sama z dziećmi,czekam na sprawę rozwodową i jestem spokojna.Jest mi dobrze.
Nie namawiam Cię na rozstanie,ale namawiam Cię na pojście do Al-anonu lub jakiejkolwiek grupy wsparcia.
Zyczę powodzenia i konsekwencji w swoich wyborach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Horatio



Dołączył: 05 Maj 2011
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: blisko bydgoszczy
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:42, 04 Wrz 2011    Temat postu:

Małgoś terapia
tam pomogą
zacznij myśleć o sobie i swoim dziecku


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Małgoś



Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:46, 06 Wrz 2011    Temat postu:

Witam, pewien czas się nie odzywałam ponieważ nie miałam za bardzo czasu. Opiekuję się cały dzień moją mamą, która jest po udarze mózgu i wracam dopiero koło 18. Szukałam al-anonu ale w mojej okolicy nic takiego nie ma, są jednak grupy terapeutyczne dla osób współuzależnionych. Znalazłam coś takiego w Katowicach, niestety spotkania są w piątki 18:30-20:30 a ja ostatnio załatwiłam sobie pracę na czwartki, piątki i soboty od 12-20 więc ta grupa odpada. Szukam teraz pracy na pozostałe dni tygodnia, z czegoś trzeba żyć przecież. Ostatnio było z moim mężem nawet nie najgorzej (jeśli można w ogóle tak powiedzieć o teoretycznie nie pijącym alkoholiku) , pił po 1-2 piwa dziennie (przynajmniej o tylu mi mówi), nigdy do końca nie mogę być pewna ile wypija skoro mnie od rana do 18 nie ma w domu. Gdy przychodziłam do domu to albo siedział w mieszkaniu, albo coś tam majsterkował w piwnicy. Zawsze wtedy posiedział ze mną z 30 minut i wychodził sobie na dwór do kumpli, a ja znowu zostawałam z wszystkim sama. No, ale dzisiaj jest inaczej. Weszłam do domu, a on śpi, próbowałam go obudzić ale się nie da (tak zawsze jest jak mocno popije). Nie wiem czy to dobry pomysł, może Wy mi coś doradzicie. Teraz pomaga nam mój tata, codziennie dostajemy od niego jakieś pieniądze na jedzenie, papierosy itp czy dobrym rozwiązaniem byłoby żeby całkowicie odciąć go od tych pieniędzy? Nie dawać mu papierosów czy nie przynosić obiadów, które gotuję u rodziców? Powiem Wam że mój tata ostatnio bardzo się denerwuje że musi mojego męża utrzymywać, bo od miesiąca jest bez pracy i jakoś nie specjalnie widać po nim żeby starał się ją zdobyć. Mój tata wie jak mnie mój mąż traktuje i właśnie dlatego jest taki wkurzony że nie ma pracy.

Martella0 też miałam takie uczucie czytając wiele postów w tym dziale..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
penelopa



Dołączył: 20 Sie 2011
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:41, 06 Wrz 2011    Temat postu:

witaj...trudno radzic...
mogę napisać co ja robię...zostawiam go samemu sobie...fajki kupię..ale zero kasy do ręki...
konto wyczyszczone...pieniądze pochowane...
nie dziwię się Twojemu Ojcu...a Twój ma całe zycie wakacje i komfort picia...nic nie musi...a ma jedzenie...dach nad głową ..papierosy..a kasę na chlanie skombinuje...wiec idealne warunki do picia............
Ja mojego zgłosiłam na komisję alkoholową...trochę utrudnienia mu sie przyda:)
Pozdrawiam...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pablo13



Dołączył: 02 Gru 2010
Posty: 145
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: kujawsko-pomorskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:13, 07 Wrz 2011    Temat postu:

Witam Małgoś. jeżeli nie pasują Tobie spotkania z grupą tzn ze wzgledu na termin to możesz iść zawsze porozmawiać do terapeuty. u mnie też nie ma al-anon ale chodze właśnie na grupę dla rodzin współuzależnionych. cięzko było sie przełamać ale poszedłem. nauczyłem się tam wiele. ja również nie namawiam do rozwodu. choc ja czekam na 2 sprawę rozwodową. według mnie zacznij od grupy i lektur. pozdrawiam

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Małgoś



Dołączył: 29 Sie 2011
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:26, 19 Wrz 2011    Temat postu:

Po kilkudniowej przerwie postanowiłam się odezwać. Przyznam się bez owijania w bawełnę że nie szukałam wsparcia i pomocy dla osób współuzależnionych, a to z powodu braku czasu. Jak już pisałam wcześniej mój tydzień jest kompletnie zawalony obowiązkami, 3 dni w tygodniu opiekuję się chorą mamą, 3 następne pracuję. Wolny dzień mam tylko w niedziele i wieczory kiedy mały synek już śpi. A jeszcze najprawdopodobniej zamiast z mamą będę chodzić do drugiej pracy, która jest w trakcie załatwiania. Mój mąż jest kompletnie beznadziejny.. Jak wiecie nie pracuje teraz, więc mógłby spokojnie siedzieć z małym w domu kiedy ja idę do pracy, ale nie! Bo akurat kiedy ja zaczynam pracę w czwartki to on w środy się musi napić tak że boję się z nim zostawić dziecko (ma 1,5 roku), więc teściowa przyjeżdża po małego i zabiera go do siebie na 3 dni. W te dni mnie nie ma praktycznie cały dzień a gdy wracam to albo go nie ma w domu albo śpi po libacji..Jak tak można, gdy ma okazję pobyć z synkiem on wybiera alkohol? W ogóle nawet jak nie pracuję to on jakoś nie stara się o kontakt z dzieckiem, w ogóle go w domu nie ma (zawsze znajdzie sobie zajęcie i pretekst żeby wyjść, ale broń Boże nie szukanie pracy). Rozmawiałam dzisiaj z moim tatą który pomaga nam finansowo, powiedział że mam go całkowicie odciąć od pieniędzy które od niego dostaję. Zero fajek, zero jedzenia! Przyszłam dzisiaj do domu, zapytał czy może sobie ode mnie wziąć fajkę, powiedziałam że mam zakaz dawania mu czegokolwiek co kupię za pieniądze od taty, wkurzył się ostro powiedział mi "Sp*******j" i wyszedł obrażony (kolejny pretekst do wyjścia z domu). Nie nie, koniec tych wakacji. Jeśli jest w stanie sobie od kogoś pożyczyć na picie to niech pożycza też na fajki i na jedzenie. Mój tata już ma dość, zrozumiałby jakby Ł. był dobrym mężem i ojcem, ale jak ma dawać kasę na jego używki wiedząc jednocześnie że tak rani jego córkę?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
penelopa



Dołączył: 20 Sie 2011
Posty: 48
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:04, 19 Wrz 2011    Temat postu:

Witaj...nie licz na opiekę nad dzieckiem ...on sam jak dziecko ...i jedyna mysl ,to za co się napić ...mojego nic nie interesuje ....nie tłumacz się ,rób swoje ...eh...jak fajnie się pisze o ile trudniej zastosować ...ale mozna ...wiem ! Powodzenia !!
Ja też miałam i mam wiele wytłumaczeń żeby nie iśc na terapię,żeby nic nie zmieniać ,itp.. ...oj ,zawsze znalazłam wymówkę ..............


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
japko78



Dołączył: 29 Wrz 2011
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ruda śląska
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:00, 30 Wrz 2011    Temat postu:

witam.
nawet jakbys stanela na glowie to nie zmusisz go do leczenia na sile. jestem alkoholikiem i wiem jak bylo w moim przypadku , zupelnie podobnie chec zaprzestania picia po trudnej rozmowie na ciezkim kacu itd. wszystko to byly puste obietnice. do zaprzestania picia trzeba byc gotowym z wlasnej woli i nikt i nic tego nie zmieni. warto by bylo zeby on porozmawial z innym alkoholikiem trzezwiejacym i posluchal jak naprawde wyglada zycie "cierpiacej osoby" moze cos pomoze?. nawet jezeli sie wyprowadzisz badz zagrozisz rozwodem to zrobi to dla ciebie a nie dla wlasnego zdrowia!
wytrwalosci Ci zycze pozdrawiam Pawel ruda śląska.......


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ewa84



Dołączył: 15 Sie 2011
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląsk

PostWysłany: Pon 22:37, 03 Paź 2011    Temat postu:

Małgoś, czytajac o Tobie i o Twoim męzu to ak bym czytała troche o sobie.
Mój mąz mimo ze pracuje nie ma swoich pieniedzy, odcinam mu wszystko, dostaje 50 zł "kieszonkowego" które z reguły przepija. Ja tankuje auta, kupuje jedzenie, ubrania itp, ale kasy do ręki nie dostaje! troche sie wkurzam, ze przez to go wyręczam we wszystkim a on "ma wszystko podane", ale nie mam innego wyjscia - bedzie miał dostep do pieniedzy to wszystko i tak przepije.
Mój maz chodzi na terapie, ale twierdzi ze jest to bezsensu moi tescie mówią mu "nie szkoda ci pieniedzy tyle przejezdzic, i czasu na ta terapie" natomiast uwazaja ze to nic złego kiedy od czasu do czasu sobie wypije (a wtedy oni siedza z naszym synem bo jestem w pracy a ich syn trzezwieje- wtedy jest ok. kasy nie szkoda na alkohol i czasu na trzezwienie, kiedy mozna siedziec z dzieckiem).
Awantury ucichły, rękoczynów juz nie ma ... ale to ja sie uspokoiłam, żyje obok niego, nie odzywam sie nie krzycze, nie gotuje mu obiadów, nie piore, nie prasuje ... on natomiast ciezko pracuje na to zebym sie odsuwała od niego. Pojechalismy na wesele do mojej rodziny 400 km, czesc rodziny pierwszy raz poznała mojego meza, obiecywał ze sie nie upije. Zalał sie juz o 23 spał przy stole, ja natomiast nie zwracałam na niego uwagi, bawiłam sie. Moja mama obawaiała sie ze to ja bede sie awanturowac z powodu picia, natomiast ja słowem sie nie odezwałam ze pije za duzo. Przyniósł mi wstyd, było mi przykro ale stwierdziałam ze nie bede w kącie beczec Smile kiedy wracalismy do domu pił całą droge w aucie - wziełam sobie tabletki uspakajające bo bez tego bym nie dała rady byc z nim w pomieszczeniu 2 m na 2 m, pewnie nerwy by mi pusciły, on chyba zauwazył ze jest cos nie tak pytał dlaczego nic sie nie odzywam, przepraszał, wkońcu przestał pic... Dzis wiem ze wszystko zalezy ode mnie, wiem ze człowiek i akloholik od razu sie nie zmieni, dlatego daje mu szanse... ale juz tez jestem na etapie rozglądania sie za mieszkaniem do wynajęcia, bo długo tak nie dam rady, odkładam kase na życie bez niego, licze sie z tym ze taki moment moze nastąpic ... juz nie długo, chce sie jednak do tego przygotowac i dac mu szanse - bo jak nie pije jest dobrym męzem i ojcem.
Zycie na tykajacej bombie nie jest dobre dla mnie i naszego synusia.
Trzymaj sie i nie daj sie, zacznij od siebie, odetnij go od wszelkiego komfortu, żyj "obok niego" i dbaj o siebie i dziecko Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
donaal



Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:13, 05 Paź 2011    Temat postu:

czytam... i czytam po części o swoim życiu. jestem żoną alkoholika. od 2 lat. czy wiedziałam o tym z kim zamierzam układać sobie życie? tak. wieczór przed naszym ślubem otworzył mi oczy. nie będę opisywała tych kilku godzin. wiedziałam. nie odwołałam ślubu, bo zbyt dużo kasy włożyli w to moi rodzice. bo... bałam się zostać sama.. na początku tolerowałam picie. dlaczego? to cena za to, żeby nie być samotnym. mam synka, ma już 3 lata. mój mąż nie jest ojcem biologicznym. wyszłam z toksycznego związku dzięki pomocy i wsparciu męża. był takim cudownym i mądrym człowiekiem. ideał, jako mąż. ideał, jako ojciec. ta chęć posiadania rodziny, rodziny dla mojego syna. ślub. i wspólne życie. przerosły go obowiązki. pracował do późnego wieczora(ma własną firmę) i wracał... pijany. czekałam na niego z kolacją, z sercem na dłoni. i tak przez wiele dni. pewnego dnia pijany zaczął wyzywać moje dziecko- nie wytrzymałam, wyrzuciłam go z domu (mieszkanie w którym mieszkamy jest własnością moich rodziców-mieszkamy sami). po kilku dniach zaczęłam go szukać. tak bardzo go kochałam... i czego się dowiedziałam, że spotykał się z kimś. 5 miesięcy po ślubie. zawsze pod wpływem alko. wybaczyłam, prosiłam, wrócił. tak było wielokrotnie. zapisałam się na terapię. bo to ja w jego oczach jestem chora. nie on. on przecież mi nic nie robi jak jest pijany. to prawda. nie bije, nie wyzywa. tylko... jest pijany 20 dni w miesiącu. tylko... trafiłam z synem do szpitala, 3krotnie-nagłe sytuacje. na kogo mogłam liczyć? na brata, na rodziców, na teściów. mój mąż był pijany, nie mógł mi pomóc. wybaczałam. prałam, prasowałam, gotowałam, za swoje pieniądze. czasami kupił coś co tylko on lubił. ale ja go kochałam bezgranicznie. więc, utrzymywałam w zamian za dni trzeźwości i miłość, którą mi dawał. wczoraj... znów zapił. postawiłam ultimatum : albo ja albo wódka. co wybrał? nie mnie. odcięłam się od teściów od niego, od wszystkiego co mnie z nim łączyło. jestem sama. tak, nie pierwszy raz. ale pierwszy raz wiem, że już nie chcę żyć na poprzednich warunkach. mam 30 lat. życie przede mną. mój syn jest najważniejszy. pan psycholog powiedział mi, że dzieci z rodzin alko nie muszą być skazane na powtórkę z rozrywki. ale ja wiem, że muszę chronić syna. byłam słaba, niekonsekwentna, słabiutka. przekroczone zostały granice. nie potrafię żyć z alkoholikiem, więc muszę nauczyć się żyć bez niego. skąd mam siłę? nie wiem. jedyne czego chcę, to tego żeby trwała. życie mam jedno... to ja decyduję jak będzie wyglądało. nie on.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 6832
Przeczytał: 58 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 7:14, 06 Paź 2011    Temat postu:

donaal napisał:
... psycholog powiedział mi, że dzieci z rodzin alko nie muszą być skazane na powtórkę z rozrywki.

To prawda, nie muszą. Ale im dłużej tkwią w chorym, patologicznym domu i relacjach, tym bardziej ryzyko wzrasta.
Na alkoholiku świat się nie kończy.

Powodzenia donaal! Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 2779
Przeczytał: 44 tematy

Pomógł: 47 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Skarżysko
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 8:34, 06 Paź 2011    Temat postu:

Tylko konsekwencja w działaniu może coś zmienić - przystać gadać a zacząć działać,realizując swoje obietnice... Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 1 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin