Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

proszę o radę
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Śro 14:41, 11 Maj 2011    Temat postu: proszę o radę

Witam, jestem ojcem 18 latka, syn od 2 lat ma kontakt z alkoholem, raz na miesiąc przychodził do domu na chuchu. Oczywiście rozmowy tłumaczenia...ostatnio 2 m-ce temu skończył 18 i odtad raz na 10 dni wraca do domu po alkoholu, nie jest pijany ale wyraźnie czuć (ostatnio zmiezyłem 0.9 promila) grzeczny, wszystko niby ok ale jednak pije alkohol z kolegami.

Nie bardzo wiem co robić. Rozmawialiśmy z synem, tłumaczyliśmy, były i awantury o to i nic się nie zmienia. Raz na tydzień dwa przychodzi i czuć że pił

Argumenty nie trafiają, na jakąś poradnie chyba trochę za wcześnie.
Może ktoś z Was miałby dla mnie/dla nas jakąś radę - jak uchronić chłopaka przed problemami (uczy się w 2 kl liceum nie wagaruje, jest grzeczny, pali ale tak żebyśmy nie widzieli)
Jak dotrzeć do wyobraźni 18-latka ?

Dziękuję i pozdrawiam

PS Jeśli uznacie że zaśmiecam forum swoim niby problemem, to sorry.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kj8690 dnia Śro 15:06, 11 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kasia



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 554
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Śro 21:54, 11 Maj 2011    Temat postu: Re: proszę o radę

kj8690 napisał:
Witam, jestem ojcem 18 latka, syn od 2 lat ma kontakt z alkoholem, raz na miesiąc przychodził do domu na chuchu. Oczywiście rozmowy tłumaczenia...ostatnio 2 m-ce temu skończył 18 i odtad raz na 10 dni wraca do domu po alkoholu, nie jest pijany ale wyraźnie czuć (ostatnio zmiezyłem 0.9 promila) grzeczny, wszystko niby ok ale jednak pije alkohol z kolegami.

Nie bardzo wiem co robić. Rozmawialiśmy z synem, tłumaczyliśmy, były i awantury o to i nic się nie zmienia. Raz na tydzień dwa przychodzi i czuć że pił

Argumenty nie trafiają, na jakąś poradnie chyba trochę za wcześnie.
Może ktoś z Was miałby dla mnie/dla nas jakąś radę - jak uchronić chłopaka przed problemami (uczy się w 2 kl liceum nie wagaruje, jest grzeczny, pali ale tak żebyśmy nie widzieli)
Jak dotrzeć do wyobraźni 18-latka ?



Witaj.
Twój post skłonił mnie do powrotu do mojej młodości, do czasów, gdy zaczynałam popijać... Zastanowiłam się, dlaczego sięgałam po alkohol, co on mi wtedy dawał...
Byłam grzecznym dzieckiem, nie wagarowałam jakoś namiętnie (zdarzało się, ale któremu uczniowi się nie zdarza..), uczyłam się dobrze, dużo czytałam, nie pyskowałam, ot taka szara myszka...
W domu, z pozoru normalnym, był chłód, nikt nikomu nie okazywał uczuć, ojciec, choć materialnie zaspokajał wszelkie nasze potrzeby, lubił wypić (mnie nigdy nie uderzył, ale pod wpływem alkoholu psychicznie lubił pastwić się nad mamą, z ironicznym uśmieszkiem robił z zaradnej, pracowitej kobiety wystraszoną, zapłakana istotę). Gdy oni się kłócili lub gdy on szkolił mamę lub mnie (czasem nie podobały mu się moje wyniki w nauce, porównywał mnie z moją kuzynką super uczennicą) musiałam być cicho, nie płakać, nie odpysknąć broń Boże... Nie miałam odwagi powiedzieć tego, co aż we mnie kipiało - że go nienawidzę (czułam też żal do mamy, że jest taka bierna, uległa), że mam dość takiego domu... W środku byłam kłębkiem nerwów, ale nie miałam prawa okazać niezadowolenia, o gniewie czy złości nie wspominając..
Tak bardzo potrzebowałam akceptacji, tego, aby mi ktoś powiedział, że mnie kocha (jak ważne jest dla dzieci, nawet dla tych starszych dzieci mówienie im o tym!), pragnęłam ciepłego, miłego domu, nie lodówki...
Czułam się strasznie samotna. Nikt nie brał mnie poważnie, byłam głupim dzieciakiem (co dla człowieka mającego 17, 18 lat jest wręcz obelgą), które powinno być wdzięczne, że ma wszystko... Bo wg nich miałam wszystko.
Nienawidziłam alkoholu, ale gdy poczułam po raz pierwszy jego działanie, przepadłam... Dawał mi ulgę, poczucie, że nie jestem sama - przecież piło się w towarzystwie koleżanek i kolegów, stawałam się śmielsza, atrakcyjniejsza, wreszcie akceptowana. Dawał zapomnienie...

Nie wiem, jak jest u was w domu. Być może wszystko jest w porządku. Ale warto by się zastanowić, czy tak jest na pewno...
Alkohol daje namiastkę tego, czego młodemu człowiekowi brakuje, tak uważam. Moim rodzicom, ale także osobom z zewnątrz zdawało się, że u nas wszystko jest ok. Jednak ja tak tego nie odczuwałam i szukałam tego, czego mi brakowało... Znalazłam to dzięki alkoholowi, wtedy byłam o tym przekonana. Dziś wiem, że to była złuda, że alkohol to oszust, ale wtedy był przyjacielem i pomocnikiem, a powoli a nieuchronnie stawał się wszystkim...
Rozmawiajcie ze swoim synem, zapewniajcie go o swej miłości, nie porównujcie go z nikim, akceptujcie takim, jaki jest. Niech rozwija swoje zainteresowania, niech wie, że w razie jakichkolwiek jego problemów będziecie blisko - aby wysłuchać, doradzić, pocieszyć.
Powiedzcie, że martwicie się o niego, bo go kochacie i spytajcie, na spokojnie i rzeczowo, jak on widzi to swoje popijanie. Co ono dla niego znaczy, co mu daje, ułatwia, rozwiązuje? Czy popija, bo tak jest przyjęte wśród jego rówieśników czy też chce zagłuszyć jakiś ból, cierpienie, zawód?
Nie wiem, co doradzić, bo każdy człowiek jest inny, inne są też rodziny w których każdy z nas żyje.
W każdym razie, wydaje mi się, że musi być coś, co go do alkoholu pcha, przyciąga... Nic nie dzieje się bez przyczyny. Może pomogłaby wizyta u psychologa, ale takiego mającego pojęcie o chorobie alkoholowej?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mirekbardini



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 686
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 22:20, 11 Maj 2011    Temat postu: Re: proszę o radę

Kasia napisał:
kj8690 napisał:
Witam, jestem ojcem 18 latka, syn od 2 lat ma kontakt z alkoholem, raz na miesiąc przychodził do domu na chuchu. Oczywiście rozmowy tłumaczenia...ostatnio 2 m-ce temu skończył 18 i odtad raz na 10 dni wraca do domu po alkoholu, nie jest pijany ale wyraźnie czuć (ostatnio zmiezyłem 0.9 promila) grzeczny, wszystko niby ok ale jednak pije alkohol z kolegami.

Nie bardzo wiem co robić. Rozmawialiśmy z synem, tłumaczyliśmy, były i awantury o to i nic się nie zmienia. Raz na tydzień dwa przychodzi i czuć że pił

Argumenty nie trafiają, na jakąś poradnie chyba trochę za wcześnie.
Może ktoś z Was miałby dla mnie/dla nas jakąś radę - jak uchronić chłopaka przed problemami (uczy się w 2 kl liceum nie wagaruje, jest grzeczny, pali ale tak żebyśmy nie widzieli)
Jak dotrzeć do wyobraźni 18-latka ?





Rozmawiajcie ze swoim synem, zapewniajcie go o swej miłości, nie porównujcie go z nikim, akceptujcie takim, jaki jest. Niech rozwija swoje zainteresowania, niech wie, że w razie jakichkolwiek jego problemów będziecie blisko - aby wysłuchać, doradzić, pocieszyć.
Powiedzcie, że martwicie się o niego, bo go kochacie i spytajcie, na spokojnie i rzeczowo, jak on widzi to swoje popijanie. Co ono dla niego znaczy, co mu daje, ułatwia, rozwiązuje? Czy popija, bo tak jest przyjęte wśród jego rówieśników czy też chce zagłuszyć jakiś ból, cierpienie, zawód?

wlasnie bedac malym chlopcem czesto zdarzalo sie ,ludzie lub nauczyciel
skarzyl sie rodzicom na mnie,nigdy nie staneli po mojej stronie,nie moglem liczyc na ich wsparcie w trudnych dla mnie dzieciaka sprawach.
Z mama to jeszcze bylo pol biedy ale ojciec ...?Nigdy nie powiedzial ,ze mnie kocha ,nie on uczyl mnie plywac,nie on naprawial ze mna rower nie kopal ze mna pilki.I choc alkohol zadko bywal w naszym domu,ja i tak
go znalazlem albo on mnie i pozwolilem mu sie omotac.
Rozmowy i zrozumienia tego pragnalem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Czw 9:34, 12 Maj 2011    Temat postu:

Kasia i mirekbardini

Dziękuję Wam za Wasze rady. Sa one dla mnie bardzo cenne gdyż potwierdzają to co już prawie do mnie dociera...
Otóż nasz syn ma nerwowe tiki twarzy - dla osoby postronnej czasem trudne do zauważenia - od 2 roku życia. Ten fakt na pewno nie pamaga mu w życiu, na pewno utrudnia relacje z nowymi kolegami w klasie, z dziewczynami. Dlatego też kurczowo trzyma się kolegów z podstawówki którzy go akceptują i to z nimi głównie spotyka się i spędza czas. To jedna strona medalu. Druga - stosunki z ojcem...znaczy ze mną - nie są niestety najlepsze. Często dochodzi do kłótni, sporów, generalnie czuję że jestem bardziej dla niego wrogiem niż przyjacielem. Skąd to się wzięło? nie wiem, pewnie jest milion małych przyczyn których nie przeanalizuję tutaj.
Ja mu teraz po prostu przeszkadzam w życiu, pytania o kolegów, z kim idziesz, kiedy będziesz, uważaj na siebie, nie siedź 5h dziennie w internecie, co z nauką, no i koronne moje obawy o niego: alkohol, narkotyki, hazard - wyrażające się kazaniami (jak on to nazywa). A niestety koledzy syna popijają alkohol, palą marihuanę i ostatnio namawiają na grę na automatach - no po prostu "mieszanka wedlowska"
(wiem o tym oczywiście z komputera).

Już mi powtarzno na spotkaniach z psychologiem (konsulatowliśmy wielokrotnie sprawę tików później problemów wychowawczych) że najważniejsze są relacje z synem - i wydaje mi się że to rozumiem... do pierwszej kłótni z nim o byle co.

Daję odczuć synowi że zależy nam na nim, że martwimy się o niego, że chcemy dla niego jak najlepiej - i chyba byłby głupi gdyby tego nie rozumiał i nie widział a jednak nie odstrasza go to od kolejnych powrotów "na bani" - czyżby osiągnął już ten etap że alkohol jest ważniejszy od starych? tego się boję niestety.

Rok temu podsunąłem mu film "wszyscy jesteśmy chrystusami" w nadziei że może coś dotrze, że się zastanowi, ale chyba nic to nie dało (a może dało bo bez filmu piłby więcej i częściej??)

teraz (dzięki Wam) rozumiem że ten pomysł nie miał dużych szans na zatrzymanie popijania syna.

Boję się tylko że cokolwiek teraz nie zrobię, nie powiem synowi, nie wiem jak bardzo będe się starał naprawić relacje, będzie to takie sztuczne i on tego już nie kupi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mirekbardini



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 686
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 10:05, 12 Maj 2011    Temat postu:

kj8690 napisał:
Kasia i mirekbardini



Daję odczuć synowi że zależy nam na nim, że martwimy się o niego, że chcemy dla niego jak najlepiej - i chyba byłby głupi gdyby tego nie rozumiał i nie widział a jednak nie odstrasza go to od kolejnych powrotów "na bani" - czyżby osiągnął już ten etap że alkohol jest ważniejszy od starych? tego się boję niestety.


.

Boję się tylko że cokolwiek teraz nie zrobię, nie powiem synowi, nie wiem jak bardzo będe się starał naprawić relacje, będzie to takie sztuczne i on tego już nie kupi.

Co w/g ciebie oznacza,ze dajesz"odczuc"czy sa to komunikaty wprost ,jasne np.kocham cie synu,jestes dla mnie najwazniejszy .Tylko takie bym kupil,wszlkie inne obliczone na to ,ze sie domysle -odrzucilbym.
Druga sprawa to krytykowanie ,lub zabranianie.!18 latek to juz prawie dorosly czlowiek i chcialby by traktowano go jak doroslego.Nie chcialbym w rozmowie z ojcem slyszec oskarzen ,zakazow czy nakazow.Dzis wiem ,ze lepsze jest mowienie o tym co ja czuje w zwiazku z zaistniala sytuacja
,ylko o moich odczuciach bez atakowania.Mysle tez ,ze na powazne ,szczere rozmowy nigdy nie jest za pozno,zawsze moge powiedziec co czuje w danej chwili .Zycze powodzenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Czw 10:27, 12 Maj 2011    Temat postu:

rzeczywiście "kocham cię synu, jesteś dla mnie najważniejszy" ...chyba tego nie słyszał ode mnie - tylko czy on to przyjmie czy powie "tato, przestać, o czym ty gadasz" - tego się boję - ale spróbuję - dzięki stary.
Mniej krytykować i zakazywać a więcej mówić o swoich uczuciach - co czuję w sytuacji gdy wraca podpity - słyszałem to dużo razy ale może ten kolejny raz przebije się wreszcie do mojej świadomości. Dzięki...zaczynam od dziś inaczej żyć w stozunkach z synem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kasia



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 554
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 11:59, 12 Maj 2011    Temat postu:

kj8690 napisał:
rzeczywiście "kocham cię synu, jesteś dla mnie najważniejszy" ...chyba tego nie słyszał ode mnie - tylko czy on to przyjmie czy powie "tato, przestać, o czym ty gadasz" - tego się boję - ale spróbuję - dzięki stary.


Nawet jeśli tak powie (a jest to bardzo możliwe, skoro nigdy tego nie słyszał i nie jest przyzwyczajony do tego, że ojciec mówi o tym, co czuje) w głębi duszy będzie na pewno wzruszony i szczęśliwy... Nie martw się więc, czy on to przyjmie i jak przyjmie, ważne, że będzie to wiedział.
Tak jak napisał Mirek (zgadzam się z nim w 100%) - nie można zakładać, że dziecko się domyśli. Ono czeka na takie ciepłe, świadczące o miłości i akceptacji słowa. Pragnie je słyszeć, nawet mimo że czasami odburknie coś lub skrzywi pyszczek.. I oczywiście liczą się też czyny rodzica, które te uczucia wydobędą na światło dzienne, które je potwierdzą.

kj8690 napisał:
Mniej krytykować i zakazywać a więcej mówić o swoich uczuciach - co czuję w sytuacji gdy wraca podpity - słyszałem to dużo razy ale może ten kolejny raz przebije się wreszcie do mojej świadomości. Dzięki...zaczynam od dziś inaczej żyć w stosunkach z synem.

Dokładnie tak!
Poza tym... Może zaproponuj synowi wspólny (tylko ty i on) wypad gdzieś na łono natury (łowienie ryb, wycieczka rowerowa... nie wiem, coś, co mogłoby go zainteresować) i wówczas - delikatnie i spokojnie, bez morałów i pouczeń pogadać z nim, jak mężczyzna z mężczyzną. O tym, co ciebie trapi, ale też spytać, o jego uczucia... I nie nalegać, gdy nie będzie chciał o tym rozmawiać, on ma wiedzieć, że MOŻE o wszystkim mówić i że zostanie wówczas wysłuchany i zrozumiany, ale że nie musi, jeśli nie chce...
Życzę powodzenia oraz tego, żeby te kontakty syna z alkoholem okazały się tylko młodzieńczym epizodem w jego życiu. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Czw 13:30, 12 Maj 2011    Temat postu:

Kasia

prawda jest taka że ja mnóstwa rzeczy od dawna nie akceptowalem u syna: chodzenia w bluzie z kapturem na głowie, jego kolegów których oskarżałem o zły wpyw na syna, ostatnio muzyki hiphop w której co chwila o narkotykach mowa, tego że ciągle wyżywa się namłodszym 2 lata bracie, itd ufff.
W głębi serca nadal tego nie akceptuję ale może powinienem mniej mu to okazywać i więcej szukać rzeczy ktore akceptuję i mi się podobają.

Wasze posty dają mi sporo do myślenia, dzięki.

Jak sądzisz, czy Ty będą w tym wieku miałaś wiedzę czym się może skończyć popijanie za młodu? czy zdawałaś sobie sprawę z ryzyka?
Czy gdyby ktoś Ci wyłożył przed oczy wtedy całą prawdę o alkoholu i mozliwych skutkach, byłaby jakaś szansa na opamiętanie ?
Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mirekbardini



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 686
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 14:06, 12 Maj 2011    Temat postu:

Zadales pytanie Kasi ale moze sie przylacze.Ludzie sa rozni,nie wiem co moze myslec twoj syn na ten temat.Ja dzis tez widze wiele rzeczy inaczej,ale wtedy ,dawno jak bylem w wieku twego syna ,nie kupilbym nic od moich rodzicow,nic co byloby podane w ich stylu.Tonem nakazowym ,moralizowaniem,nie potrafilbym.
To co pisze moze bolec ,wiem.Wiem tez ze jedynie co mozesz dzis zrobic ,to zmienic swoj stosunek do syna a wlasciwie do ludzi.Zacznij zmieniac siebie,tyle mozesz zrobic .Mozesz tez kochac ,kochac i czekac .Trwac przy dzieciaku ,bez wzgledu na to co sie stanie.Tyle teraz mozesz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Czw 14:38, 12 Maj 2011    Temat postu:

No juz kilka razy próbowałem zmienić stosunek do syna i jest ciężko, bo większość z tego co robi, mnie denerwuje - i chcąc nie chcąc daję mu to odczuć. Tylko że że on nic sobie nie robi z moich próśb - czy mam przestać upraszać go żeby sprzątnął chlew w swoim pokoju ? Teraz myślę że dam mu spokój ale na 6 dni trafi mnie szlag i znowu kłótnia, strata relacji - tak więc jest ciężko.

Tylko czy on te wszystkie nasze spięcia traktuje jako powód do wypicia z kolegami ? chyba jednak tak nie jest. Do tej pory myślałem że popija bo zadaje się z kolegami co też popijają, dla towarzystwa i dlatego że pewnie mu się to podoba - a więc innymi słowy z głupoty.

Teraz dorzuciliście mi myśli że może jednak i przeze mnie po części......myślę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kasia



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 554
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Czw 17:49, 12 Maj 2011    Temat postu:

kj8690 napisał:
Kasia

prawda jest taka że ja mnóstwa rzeczy od dawna nie akceptowalem u syna: chodzenia w bluzie z kapturem na głowie, jego kolegów których oskarżałem o zły wpyw na syna, ostatnio muzyki hiphop w której co chwila o narkotykach mowa, tego że ciągle wyżywa się namłodszym 2 lata bracie, itd ufff.
W głębi serca nadal tego nie akceptuję ale może powinienem mniej mu to okazywać i więcej szukać rzeczy ktore akceptuję i mi się podobają.


Masz prawo nie tolerować niektórych rzeczy np. wyżywania się na młodszym bracie - takie zachowanie powinno być jasno określone jako złe i nie do przyjęcia w waszym domu.
Natomiast chyba większość tego, czego ty nie jesteś w stanie akceptować to rzeczy, o których każdy młody człowiek chce sam decydować - muzyka, której słucha (nawet ten "straszny" hip hop nie jest taki zły..), sposób ubierania, fryzura itp. - i moim zdaniem powinien mieć do tego prawo. Jeśli w rażący sposób nie przekracza zasad, które obowiązują każdego człowieka, nie ma potrzeby czynić mu wyrzutów, wyśmiewać go, dawać do zrozumienia w sposób oschły i z wyżyn piedestału że " jestem mądrzejszy, bo starszy, utrzymuję cię, więc będziesz robił tak, jak ja chcę!" Takie stawianie sprawy na ostrzu noża może tylko pogorszyć stosunki.


kj8690 napisał:
Jak sądzisz, czy Ty będą w tym wieku miałaś wiedzę czym się może skończyć popijanie za młodu? czy zdawałaś sobie sprawę z ryzyka?


Absolutnie nie zdawałam sobie sprawy z ryzyka. Mnie wydawało się normalne, że od czasu do czasu wypiję z przyjaciółmi piwo czy drinka (już wtedy jednak na jednym rzadko kiedy się kończyło..). Skoro po alkoholu czuję się tak dobrze, to czemu mam go sobie odmawiać? Przecież piję... bo lubię, bo jest fajnie, bo mogę choć przez chwilę niczym się nie martwić, bo piją prawie wszyscy, bo głowa się cieszy. Ja już wtedy (okres licealny) szukałam okazji, czekałam na moment, kiedy będę mogła się napić. Machina uzależnienia nabierała powoli, ale nieuchronnie rozpędu...


kj8690 napisał:
Czy gdyby ktoś Ci wyłożył przed oczy wtedy całą prawdę o alkoholu i mozliwych skutkach, byłaby jakaś szansa na opamiętanie ?
Pozdrawiam


Ale ja znałam prawdę o alkoholu, tak mi się wtedy wydawało... Sad Jako dziecko nienawidziłam wódy, bo widziałam, co robi z moim ojcem i jak przez to cierpimy - ja i moja mama. Widziałam, jak wyglądają ludzie na ulicach, w knajpach sponiewierani przez wódkę... Czytałam mnóstwo książek, czasopism, w których czasami natrafiałam na opis gehenny, jaką przeżywają bliscy pijaka (wtedy jeszcze nie wiedziałam nic o uzależnieniach, alkoholizmie, ktoś pijący wódkę to był wstrętny pijak i koniec). Gardziłam pijusami, brudnymi, rzygającymi po ulicach śmieciami...
Potem, gdy już sama spróbowałam tego "cudownego eliksiru" moje zdanie o pijakach nie zmieniło się - byli ohydni. Ale ja nie byłam przecież pijaczką!... Ja po prostu lubiłam ten szmerek w głowie, tę swobodę i rozluźnienie jaką daje wspólne picie z przyjaciółmi. Chodziłam do szkoły, byłam w miarę atrakcyjną, szczupłą dziewczyną, czytałam (i próbowałam pisać..) wiersze, połykałam książki, gdzie mi tam do pijaczki!....

Chociaż sądzę, że nikt nie przekonałby mnie wtedy, że powoli zmierzam ku przepaści, to muszę powiedzieć, że ze mną nikt na ten temat, i na inne tematy zresztą też, nie próbował nawet rozmawiać, nikt nie pytał, co się ze mną dzieje, dlaczego jak najczęściej staram się przebywać u koleżanek - nic, zero rozmów. Samotność.
Mama coś tam czasem zauważyła, poczuła, ale ja zawsze znalazłam wymówkę, usprawiedliwienie, czasem mama nie odzywała się do mnie przez kilka dni (co nie było dla mnie nowością ani karą, bo takie dni były u nas na porządku dziennym), ojciec w tym czasie pracował w NRD, gdy przyjeżdżał, lepiej się kamuflowałam, przystopowywałam trochę... Zdarzyło się kilka razy, że ojciec zrobił mi awanturę o późny powrót do domu, albo gdy mama naskarżyła na mnie... ale on nie rozmawiał - wbijał igły, szydził, ośmieszał, karał zakazem wychodzenia z domu. Z mojej strony łzy, cierpienie, ale i bunt, a za buntem co? myśl o uldze... A ulgę dawał alkohol...
Myśl, że pogrążam się w czymś strasznym nigdy w tamtym licealnym okresie nie postała mi w głowie. Przecież mam prawo od czasu do czasu się napić, bo to jest przyjemne, rozluźnia mnie i pomaga prawie na wszystko, nikomu też nie robię tym krzywdy - tak myślałam...

Dopiero po latach na terapii dowiedziałam się, że już wtedy gdy miałam 16 lat - szukając ulgi i zapomnienia w alkoholu, czyhając na okazję do wypicia, mając trudności z przerwaniem imprezy (bo przecież jeszcze tyle alkoholu zostało!), często myśląc o alkoholu i tęskniąc za nim - rozpoczęłam swoją podróż do piekła.
Gdy się z niego wyrwałam, miałam prawie czterdzieści lat...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zbynal



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 16 Maj 2009
Posty: 244
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: zachodniopomorskie

PostWysłany: Czw 18:00, 12 Maj 2011    Temat postu:

kj8690

Jak myślisz że Go kochasz to mu to powiedz
i już zawsze mu mów, to co myślisz.
Może się tego nauczy i nie będzie musiał zapijać
swego prawdziwego obrazu, nie do zniesienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Pią 9:11, 13 Maj 2011    Temat postu:

Zbynal, zbieram się aby mu "wygarnąć" to co myślę, że jest bardzo ważny itd Smile

Kasia
Dzięki za to co piszesz, otwierasz mi oczy na wiele aspektów naszego życia z których czasem trudno zdać sobie sprawę. Większość rzeczy które mi radzisz, już gdzieś słyszałem, ale ja jestem wzrokowcem - widzę to w słowie pisanym - przez kogoś kto wie o czym mówi (pisze). Jest to dla mnie bardzo cenne. Teraz widzę że czepiam się chłopaka o jakieś pierdoły, jak kaptur, muzyka, burdel w pokoju, potrafię wyśmiać jego kolegów "oszczymurków" jak ich nazywam, i wiele podobnych "drobnych" dla mnie docinków itd. I nie robiłem tego bo go nie kocham, po prostu dawałem upust jakimś swoim frustracjom o Piotrek mi rezonował swoim uporem i oddalaliśmy się przez to. Otwieram oczy dopiero teraz kiedy widzę te słowa pisane przez kogoś kogo nie znam choc jak powiedziałem, słyszałem to już wcześniej. Dlatego jeszcze raz, dzięki Ci Kasia za to co piszesz.
Nadal się zastanawiam co jeszcze mogę zrobić - poza zmianą relacji którą sobie już wewnętrznie obiecałem, czy np jakieś filmy, książki, piciorysy - czy to ma szanse otworzyć oczy 18-latkowi ?
Co zrobić jak przyjdzie na bani kolejny raz (bo to że przyjdzie jestem pewien), jak się zachować? kolejne kazanie? karanie?
Czy same słowa że go kocham i zależy mi na jego życiu (poparte próbą zmiany relacji) wystarczą ?
Wiem że trudno odpowiedzieć na takie pytania, ale jeśli ktoś z Was ma dla nas jakąś radę, z wdzięcznością wysłucham.
Pozdrawiam, dziękuję i życzę Wam sukcesów w Waszej walce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kasia



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 554
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 37 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkopolska

PostWysłany: Nie 14:15, 15 Maj 2011    Temat postu:

kj8690 napisał:
Zbynal, zbieram się aby mu "wygarnąć" to co myślę, że jest bardzo ważny itd Smile

Kasia
Dzięki za to co piszesz, otwierasz mi oczy na wiele aspektów naszego życia z których czasem trudno zdać sobie sprawę. Większość rzeczy które mi radzisz, już gdzieś słyszałem, ale ja jestem wzrokowcem - widzę to w słowie pisanym - przez kogoś kto wie o czym mówi (pisze). Jest to dla mnie bardzo cenne. Teraz widzę że czepiam się chłopaka o jakieś pierdoły, jak kaptur, muzyka, burdel w pokoju, potrafię wyśmiać jego kolegów "oszczymurków" jak ich nazywam, i wiele podobnych "drobnych" dla mnie docinków itd. I nie robiłem tego bo go nie kocham, po prostu dawałem upust jakimś swoim frustracjom o Piotrek mi rezonował swoim uporem i oddalaliśmy się przez to. Otwieram oczy dopiero teraz kiedy widzę te słowa pisane przez kogoś kogo nie znam choc jak powiedziałem, słyszałem to już wcześniej. Dlatego jeszcze raz, dzięki Ci Kasia za to co piszesz.
Nadal się zastanawiam co jeszcze mogę zrobić - poza zmianą relacji którą sobie już wewnętrznie obiecałem, czy np jakieś filmy, książki, piciorysy - czy to ma szanse otworzyć oczy 18-latkowi ?
Co zrobić jak przyjdzie na bani kolejny raz (bo to że przyjdzie jestem pewien), jak się zachować? kolejne kazanie? karanie?
Czy same słowa że go kocham i zależy mi na jego życiu (poparte próbą zmiany relacji) wystarczą ?
Wiem że trudno odpowiedzieć na takie pytania, ale jeśli ktoś z Was ma dla nas jakąś radę, z wdzięcznością wysłucham.
Pozdrawiam, dziękuję i życzę Wam sukcesów w Waszej walce.


Starałam się pokazać, jak to było u mnie, jeśli w jakikolwiek sposób choć odrobinę pomogłam, cieszę się.

Masz rację - trudno odpowiedzieć na takie pytania... Mam dla ciebie wiele szacunku za to, że zauważyłeś problem i że szukasz rozwiązań, że szukasz pomocy, ale nie czuję się na siłach doradzić ci więcej, brak mi kompetencji.
Wiesz, dobrze, że zrozumiałeś, iż wyśmiewanie chłopaka i czepianie się bzdetów nie jest tym, na czym można zbudować szacunek dla siebie i dobre relacje z dzieckiem. Ironię, lekceważenie uczuć i ranienie daruj sobie...
Proponuję, abyś udał się do Poradni Leczenia Uzależnień - ty, nie syn. Tam są fachowcy (psychologowie, terapeuci), którzy na pewno poradzą ci, jak zachowywać się wobec syna, w ogóle - co dalej robić z tą całą sytuacją.

Powiem jeszcze tylko, że książki i filmy niewiele chyba zdziałają. Chłopak na tym etapie picia nie potrafi sobie wyobrazić, że mógłby upaść tak nisko, jak to na ogół jest opisywane czy pokazywane. Dla niego to jest rozrywka, robi to, co jego koledzy i nie widzi w tym nic złego. Nie jest w stanie dopuścić do siebie myśli, że mógłby się uzależnić - tak mi się wydaje...


Co robić, gdy syn przyjdzie podpity?...
Zastanawiałam się, jaka reakcja rodziców powstrzymałaby mnie od sięgania po alkohol w tamtym młodzieńczym okresie życia... I wiesz co, nie potrafię na to odpowiedzieć... Czy w ogóle cokolwiek by mnie powstrzymało? Czy u mnie może już było za późno? Nie wiem, po prostu nie wiem...


Może wypowiedzą się tutaj mężczyźni, którzy przecież byli kiedyś chłopcami i też kiedyś zaczynali swoją "przygodę" z alkoholem... Czy było coś, co w początkach ich picia zatrzymałoby ten powolny marsz ku całkowitemu zniewoleniu?

Pozdrawiam serdecznie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kj8690



Kto mieszka za sciana
Dołączył: 11 Maj 2011
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: w-wa

PostWysłany: Pon 9:42, 16 Maj 2011    Temat postu:

Witam

Piątek 29.30 Piotrek prosi zonę o pozwolenie pójścia do najblizszego kolegi (rozrywkowy) na noc bo będzie kilka osób....z ciężkim sercem zgdzamy się, żona szybciej ja się męczę ale zgoda. Piątek wieczór zmarnowany...dla mnie. Wraca rano o 7, i mam wrażenie że nie pił (albo pił mało) bo nie "pachniał", a żonie powiedział że nie pił akoholu. Sobota wieczór, miał być 21 wraca 23 bo 18 stka kolegi, byli w pizzy - o dziwo - nic nie pił. Niedziela spokojnie. Tak więc weeken przetrwałem, ale chyba masz rację - muszę pójść do specjalisty - bo przecież tak się nie da żyć z codzienną niepewnością co się wydarzy.
Zaczynam myśleć że pomimo tego że syn nie jest jeszcze uzależniony, ja robię się współuzależniony !? to możliwe ?
Jestem w takiej sinusoidzie -dziś na górce bo weekend przeszedł, ale wiadomo jak się polepszy to się popie...szy, i zaraz osiągnę -1 na osi y.
Przyznam się że po ostatnim wysokoku z przed 6 dni zapowiedzieliśmy z z żoną bezterminowy szlaban na kompa w przypadku powtórki, i może to go wystraszyło? chociaż lepiej byłoby mysleć że zmądrzał Smile
Dzięki Kasia za Twój post - idę do poradni, pozdrawiam.
Jeśli ktoś ma dla mnie jakąs radę - będę wdzięczny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin