Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak sobie radzić z pijącym partnerem?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 138
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:37, 22 Mar 2017    Temat postu:

gosia5 - dziękuję za odpowiedź. Jak sobie radzisz, gdy wraca pijany?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosia5



Dołączył: 30 Gru 2012
Posty: 60
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 14:56, 23 Mar 2017    Temat postu:

Ustalilam z nim, ze jak wraca pijany nie rozmawiamy bo wtedy jest bardzo chetny do dyskusji na wszelkie tematy o ile jeszcze jest w stanie. Ma isc spac. Nie zawsze mu sie to podoba ale ja sie nie odzywam i idzie spac bo trudno ze sciana rozmawiac. To, co dobre u nas to, ze nie jest agresywny, cos tam sobie pomamrocze i idzie spac. Ja zajmuje sie soba. Czytam, ogladam telewizje, dzwonie do znajomych nie po to zeby sie uzalac nad soba ale poprostu zeby sie oderwac od tego co w domu. Tematu meza wogule nie poruszam bo to nie moja sprawa.
Z czasem wyrobilam w sobie takie odciecie sie emocjonalnie od tematu alkoholu w naszym zyciu. To wszystko co sie dzieje w zwiazku z piciem meza wiem, ze sie dzieje ale jakby obok mnie. Nie przezywam tego, nie roztrzasam na czynniki pierwsze. Jest jak jest i ja nie mam na to wplywu. To bardzo mi pomoglo. Na poczatku mojej drogi w uwalnianiu sie od tego koszmaru bylam klebkiem nerwow, chodzilam na terapie, nie umialam tego ogarnac. Chcialam za wszelka cene przerwac ten chocholi taniec, robilam wszystko co moglam a efekty byly zadne. Teraz juz wiem ze nie mogly byc inne, dlatego jestem szczesliwa, ze trafilam do Al-anon, ze poszlam na terapie, ze ucze sie z ksiazek na nowo zycia bez wspoluzaleznienia i jest mi z tym bardzo dobrze.
Wiem, ze w mojej mocy lezy tylko zmiana mojego zycia. Innym nie moge a nawet nie mam prawa na sile go ukladac. I tak jest dobrze. Nasi mezowie sa doroslymi mezczyznami i sami moga decydowac o sobie. Dzieki temu pomimo, ze jest alkohol jest tez spokoj, cisza, jak jest trzezwy rozmowy i przedewszystkim zdrowie. To chyba najwieksza wartosc z calego programu. Zycze i tobie zebys odnalazla ten spokoj, bo coz to by bylo za nasze szczescie gdyby zalezalo tylko od innych ludzi.

Szczescie musimy odnalezc w sobie, jest to trudne ale mozliwe a nigdzie indziej go nie znajdziemy.

Powodzenia


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 138
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:37, 23 Mar 2017    Temat postu:

Gosia5 zazdroszczę Ci. Mnie drażni widok pijanego męża. Nie znoszę zapachu alkoholu. Mój mąż też nie jest agresywny ale gada głupoty często też prowokuje np syna. Ostatnio zaczęłam stosować zasadę - pijany nie wchodzi do mieszkania. Siedzi na klatce schodowej lub jedzie na dworzec. Kiedyś się przejmowałam, teraz mam dzika satysfakcję. Niech siedzi. Najgorsze jest dla mnie picie po dłuższym okresie trzeźwości.....

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosia5



Dołączył: 30 Gru 2012
Posty: 60
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:55, 23 Mar 2017    Temat postu:

Beato,
ja pürzyjelam zasade, ze nie wierze mezowi w rozne jego obiecanki czy proby niepicia. On wie, ze jak zaczyna mowic co to on nie zrobi, jak przestanie pic itd. to pytam czy juz siebie przekonal? On wie, ze mnie moga przekonac tylko czyny. To, ze przez jakis czas nie pije nic nie oznacza, moze tylko tyle, ze regeneruje swoj organizm przed nastepnym piciem. Jak zauwaze kiedys, ze zaczal pracowac nad soba, chodzic na mityngi, czytac, rozmawiac na ten temat to moze wtedy bede w stanie zauwazyc ze cos jest na rzeczy. Dzieki takiemu podejsciu nie przezywam rozczarowan, co z kolei zapobiega mojej frustracji a co za tym idzie redukuje podstawy do awantur.
Przeanalizuj swoje odczucia jakich doswiadczasz gdy nie wpuszczasz go do domu. Mysle ze tu musisz jeszcze popracowac nad soba. Chyba jeszcze nie traktujesz go do konca jak osobe chora, bo gdyby mial zapalenie pluc a przy tym wysoka goraczke nie odczuwalabys dzikiej satysfakcji. Poprostu zasady sa ustalone o ktorych on wie. Wie, ze jak sie napije nie wchodzi do domu i to jest Ok. poinformowalas go i on w odniesieniu do waszych ustalen podejmuje decyzje. Ma do tego prawo. Tylko tyle, poprostu taka podjal decyzje, ktora Ty jako zona akceptujesz bez zalu ale i bez dzikiej satysfakcji.
Mi na samym poczatku mojej pracy nad soba bardzo pomagalo pisanie na kartce powodow do wdziecznosci z danego dnia, z danego tygodnia czy miesiaca. Polecila mi to pani psycholog. Super sprawa, ktora powoli pomagala mi wyzbyc sie samouzalania sie nad soba czy wszczynania klutni, ktore prowadzily do nikad. Dlaczego pisemnie? Otoz gdy chcesz cos napisac zastanawiasz sie, potem piszac ponownie zajmujesz sie dokladnie tym za co jestes wdzieczna ponownie i na koniec jak juz napiszesz wszystkie powody do wdziecznosci czytasz calosc a wiec po raz trzeci rozwazasz po kolei wypisane punkty powodow do wdziecznosci. Mozesz nawet cos jeszcze dopisac. Teraz jest to dla mnie rutyna, sa to takie moje wieczory wdziecznosci i nawet w najgorszym dniu mam za co byc wdzieczna.
Dziekuje tez Bogu codziennie za to co mi dal, za to co mi zabral i za to czego mi oszczedzil. Tez bardzo pomaga. Jezeli jestes katoliczka polecam, jezeli nie zawsze mozesz porozmawiac ze swoja sila wyzsza, przekazac jej swoje troski i problemy. Bardzo pomaga jak sie ten ciezar rozlozy na dwie osoby, chocby jedna z nich byla tylko iluzoryczna to czujesz ulge.
A jezeli chodzi o gadanie bzdur to chyba kazdy pijany niekoniecznie alkoholik gada bzdury. Powiedz mu "idz kochanie poloz sie jutro pogadamy, teraz jestem zajeta" czy cos takiego. Jak zwrocisz sie do niego serdecznie to sposcisz troche powietrza z niego bo na takie zachowanie z twojej strony nie byl przygotowany i zdezorientowany pojdzie spac. Polecam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 138
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:40, 25 Mar 2017    Temat postu:

gosia5- dziękuję za komentarz. Ja też nie wierzę mężowi ani on niczego nie obiecuje. Też zauważyłam jak dużo daje modlitwa, oddanie swego życia Bogu. Podziwiam Ciebie za te słowa:"idz kochanie poloz sie jutro pogadamy, teraz jestem zajeta" ... Ja nie potrafię tak serdecznie odezwać się do pijanego męża. Po prostu go wtedy nienawidzę!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin