Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak odnaleźć siły żeby zacząć wszystko od nowa?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hex



Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:45, 30 Gru 2016    Temat postu: Jak odnaleźć siły żeby zacząć wszystko od nowa?

Witam, moja wiadomosc zapewne będzie takich jakich wiele. Jednak z racji braku rodziny, mieszkania za granicą, braku znajomych (straconych z powodu alkoholika) nie mam kogo prosić o rade ani o pomoc. Mysle sobie ze jestem poniekąd klasycznym/nieklasycznym przypadkiem DDA. Pochodzę z rodziny patologicznej – ojciec alkoholik, matka z zaburzeniami psychicznymi wyżywająca się na mnie za swoje nieszczęścia. W wieku 18 lat zaraz po zdanej maturze uciekłam z domu. Było mi bardzo ciężko , ponieważ zaczelam studia dzienne a z racji zmiany przepisów nie przysługiwało mi stypendium ( dostałam je od 2 roku). Ale poradzilam sobie jakos. Na 3 roku przypętał się on. Od samego początku pił i nie było za ciekawie. Ale byłam wtedy strasznie sama, miałam problemy zdrowotne, a on był jedyną osobą która się mna jakoś przejmowała. Potem miałam jeszcze bardzo wiele innych problemów, które doprowadziły do tego że musiałam z nim zamieszkać bo nie miałam zadnej innej opcji (jak wyglada sytuacja w Polsce nie musze nikomu tłumaczyc). Wtedy troche się popawił, ale na krótko. Jakis czas potem po bronie dyplomu licencjackiego znalazłam pracę w Norwegi i wyjechałam na „sezon”. On został w Polsce w wynajetym mieszkaniu z moim kotem. Codziennie dzwonil i wyzywal mnie. Grozil ze zabije kota i podpali mieszkanie żebym musiala za szkody zapłacić, jeśli go nie ściągnę do Norwegii. Tak się złożyło ze kolega załatwil mu pracę i wymusil na mnie żebym wszystkie pieniadze zainwestowala w nasz start za granica. Grozil ze jeśli nie to znajdzie mnie i „zapierdoli”. Siedzial kiedys w wiezieniu – tak jest do tego zdolny. Bylam w potrzasku zgodzilam się. Przyjechal i zmienil się o 180 stopni. Przez blisko rok był idealny w każdym calu. Myslal o podjeciu leczenia. Czarl prysł gdy zaczal popijac i tak jest caly czas. Czas ciszy, ciezkiej pracy(pracowitości nie mogę mu odmowic), potem ciag kilka dni ( ma swoje firmy może sobie na to pozwolic), czasem jest spokojny, a czasem podczas picia bije mnie grozi atakuje roznymi przedmiotami. W miedzy czasie caly czas mna maniplulowal żebym zerwala konakty z innymi ludzmi. Potem już nawet nie potrafilam ich nawiązywać, depresja która mialam jeszcze przed naszym związkiem pogłębiła się do astronomicznych rozmiarow. Probowalam się zabić w dniu 25 urodzin. Dziś znowu picie i tym razem zaatakował mnie siekierą. Nie mogę tak żyć, na ta chwile nawet nie za bardzo mam pieniadze żeby wrócić do Polski ( wiele pieniędzy Szlo na jego firmy, czesc na moje praktyki itd.). Nie mam nawet do kogo zadzwonić. Nie wiem skad mam mieć sily na cokolwiek. Z racji zostania za granica musiałam zrzygnowac z wielu rzeczy (np. z kontynuacji studiow)… Jestem bliska kolejnej proby, albo zabicia go bo nie mogę tego wszystkiego wytrzymac… Oczywiście nie codziennie jest pijany nie codziennie mnie atakuje. Ale ja już nie mogę tego znieść. Boje się ze jestem za „stara” żeby uciekac bez pieniędzy tak jak stoje. Zreszta gdzie mialbym zostac? Musialabym teraz uzbierac odpowiednia kwotę i przeczekac, ale nie wiem czy on mi wkoncu czegos nie zrobi. Czy są jakies instytucje w Polsce w których można przenocować za darmo? Dostac wsparcie psychologa? Czy są szanse dla 25 latki która nie ma żadnego wspracia?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3246
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 70 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:57, 30 Gru 2016    Temat postu:

Hex witaj na forum... z uwagą przeczytałem Twój wpis - jest on niestety typowym opisem sytuacji "bez wyjścia".

Wyjście jest zawsze... o jednym piszesz - uciekać jak najdalej.
Innym jest zawalczyć stosując twardą miłość... ale tego możesz się nauczyć w Al-anon lub na terapii dla współuzależnionych.

Poczytaj w tym dziele innych sytuacji i rozwiązań... z pewnością odezwą się koleżanki z sugestiami.
Wspieram ciepło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hex



Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:46, 30 Gru 2016    Temat postu:

Witaj, Jal. Dziękuje za odpowiedz. Bardzo chciałabym iśc na terapię albo nawet do psychologa, ale w Norwegii jest tylko jeden Al-anon w Oslo. Dla mnie niestety jest to nieosiągalne żeby tam jezdzic Sad
Psychologow jak na lekarstwo... W Norwegii jest instytucja która pomoga ofiarom przemocy, ale boje się że bedzie mnie nękal jesli tu zostane Sad A jesli zglosze sie tam po pomoc cala machina pojdzie w ruch... Nie wiem czy bede mogla wtedy szybko stad wyjechac. Chcialabym uciec po "cichu" nie wiem naprawde jak to zrobic...Caly czas mam wrazenie ze "przegralam swoje zycie" zadajac się z nim. On zniszczyl cale moje poczucie wlasnej wartosci dopiero teraz troche się otrzasnelam i wracam do siebie po nieudanej probie samobojczej. Troche mnie to otrzezwilo... Najbardziej boje się ze nie mam gdzie sie zatrzymac bo z rodzina nie mam zadnych konaktów. Nie wiem czy po prostu się spakować i uciekac po dostaniu wyplaty pod koniec miesiaca czy jakos przeczekac i lepiej to zaplanowac? Boje się ze 25 lat to za duzo zeby wracc z emigracji z niczym... Jestem z alkoholikiem 4 lata...(ponad 3 za granica)On do tego jest hazardzista...Najgorsze jest to ze ja automatycznie zamykam sobie kazdy taki incydent w glowie w odpowiedniej szufladzie i nie msyle o tym na codzien... Gdybym miala kogokolwiek bliskiego to bym sie nie wachala...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gutek



Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 1454
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:02, 31 Gru 2016    Temat postu:

Witaj Hex na forum.

Przeczytałem - na wstępie coś ważnego czego Tobie zazdroszczę, że masz 25 lat. - sorry ale piszesz momentami jakbyś miała 70. W tym wieku to znajdziesz pracę bez problemu np. w takiej Warszawie. Wiem od znajomych jak się zarabia w Norwegii to za jedną taką pensję możesz wynająć w Polsce mieszkanie na 2-3 miesiące z góry. Jest tyle instytucji pomocowych, terapia, Al-anon za darmo. Kluby i Stowarzyszenia Abstynenckie, Caritas, itd, itd... Możesz również leczyć depresję ... tylko musisz sama tego chcieć.

Przechodzisz z tym człowiekiem piekło tak wynika z tego co opisujesz i sama zdecyduj czy chcesz w tym tkwić kolejne lata. Jak zaczniesz z nim o tym dyskutować to kolejny raz Ciebie zmanipuluje i tak do następnego razu. Jesteś naprawdę młodą osobą i warto to życie jeszcze poukładać - decyzja po Twojej stronie.

Pozdrawiam i wspieram
Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hex



Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 5:28, 31 Gru 2016    Temat postu:

Hej Gutek, wiem o tym wszystkim, mam zawod, jestem w trakcie praktyk takze innej dobrze platnej profesji. Teraz zaczelam dobrze platna druga "fuche" ( w tym miesiacu), i tu rodza sie moje watpliwosci, bo jak pisalam wczesniej kasa byla wspolna ( stanadardowa gadka pod wplywem ze wszystko jest jego i ze on mi wszystko daje - co oczywiscie nie jest prawda). Musialam dzis spac na podlodze...Chcialabym was zapytac co mi radzicie - czy przeczkac do wyplaty, ew do nastepnego miesiaca i zgarnac kase i uciekac w tajeminicy czy...powiedziec mu ze odchodze? Chcialam jutro z nim pogadac jak wytrzezwieje, ze chce odejsc. Ale nie wiem jak zareaguje... Jesli bede musiala mu z tej wyplaty jeszcze cos odpalac to tez sytuacja sie pogarsza. On ma pieniadze wiec nie czulabym sie winna (zarabia 3 razy wiecej niz ja) gdybym zabrala to co dostane i zniknela. Czy nie lepiej postawic sprawe jasno? Z drugiej strony nie wiem jak on zareaguje jak mu powiem. Gdybym nie byla sama to nie wachalabym sie ani chwili... Kiedys jeszcze bedac w Polsce kiedy mnie wyrzucal po raz kolejny z mieszkania (za ktore placilam tyle samo co on) poprosilam kolezanke o pomoc ze bardzo potrzebuje jakiejkolwiek pomocy. Koleznka odpisala ze zyczy mi szzescia i usnela mnie ze wszytkich portali spolecznosciowych. Jak i reszta znajomych. Wiem ze ciezko w to uwierzyc, ale naprawde nie mam nawet do kogo sie odezwac. Dlatego sie tak boje Sad

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Hex dnia Sob 5:30, 31 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hex



Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:13, 31 Gru 2016    Temat postu:

Bardzo boje się też zemsty z jego strony...Jest i byl agresywny, siedział w wiezieniu z tego powodu, boje sie ze nawet jesli uciekne to znajdzie mnie i mnie zabije, bo juz nie bedzie mial "motywacji"... Boje sie, ze wpadnie w mega ciąg a wtedy jest zdolny do wszystkiego... Bardzo się boje naprawde
Sad Chyba jednak przeczekam te 20 dni do wyplaty bo jak mu powiem ze odchodze moze wpasc w szal nawet jak wytrzezwieje. Czy ktos tez byl w takiejsytuacji? Jak sobie poradziliscie?
Bez rodziny, znajomych ? Tak bardzo chciałabym z kims porozmawiac na miejscu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2267
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 10:27, 31 Gru 2016    Temat postu:

Cześć Hex Smile

Jest tyle rzeczy, które po przeczytaniu Twoich postów mi się cisną na usta, ale... wpierw rzeczy najważniejsze. Jeśli naprawdę nie chcesz z nim być, odejdź najszybciej, jak się da. Nie wyjaśniaj, nie ustalaj, nie rozmawiaj, nie uprzedzaj, nie groź odejściem (czy temu właśnie nie miałaby służyć rozmowa?). Po prostu dopełnij wszelkich koniecznych formalności (mieszkanie, media, internet, urzędy, pracodawca oraz inne) i zamknij za sobą drzwi. Czy to będzie jakaś forma pomocy społecznej w Norwegii, czy w Polsce - sama zdecyduj (nie wiem, jak jest w Skandynawii). Masz 25 lat!!! To początek dorosłego życia. Jakie za późno?! Z całą pewnością - i do tego Cię gorąco namawiam - powinnaś podjąć terapię DDA. Bez tego, nawet jak odejdziesz, będzie Ci trudno ułożyć sobie pogodne, dobre życie.

Skoro cierpisz na depresję i masz za sobą próbę samobójczą, może warto zgłosić się do psychiatry. Czasami jest tak, że trzeba sobie dać pomóc po to, by mieć siłę na wszystko inne.

Poczytaj różne wątki na forum. Zobacz, jakie tragedie przeżywały osoby się tu logujące i z jakich udało im się wyjść. Bo że się da, jestem pewna.

Czasami wydaje się, że nie ma już szans, że wszędzie tylko ciemność i beznadzieja, ale nad tym wszystkim zawsze są promyki słońca. Nawet jak ich nie widać. Są.

Życzę Ci dużo siły i powodzenia.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Maggie dnia Sob 10:27, 31 Gru 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosia5



Dołączył: 30 Gru 2012
Posty: 53
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:24, 31 Gru 2016    Temat postu:

Witaj Hex,
ja tez przylaczam sie do opinii, zeby nic nie wyjasniac, nie tlumaczyc bo to w tym wypadku jest bez sensu. Zalatw wszystko po cichu nic nie mow, na odchodne mozesz mu zostawic kartke zeby cie nie szukal, ze odchodzisz i koniec. Jak nie bedzie nic wiedzial to z czasem znajdzie sobie nastepna ofiare a ciebie nie bedzie szukal.
Niestety mieszkam tez za granicami Polski i nie moge ci na miejscu pomoc ale jestem pewna, ze jakies wyjscie znajdziesz.
Nie znam zarobkow z Norwegi ale z tego co Gutek pisze dasz rade na poczatek, w trakcie znajdziesz sobie prace, masz wyksztalcenie, to jest twoj kapital. Duze problemy z praca maja ludzie bez wyksztalcenia ale ty!
Walcz o siebie, zaslugujesz na to, on ci nie da szczescia. Jestes tak mloda a juz takie problemy.
Jestem pewna, ze sobie poradzisz, tylko po odejsciu nie staraj sie ulozyc sobie calego zycia w jeden dzien. Poprostu jeden dzien na raz. Przeszlosci nie umiemy juz zmienic, ona jest taka jaka jest i taka juz pozostanie. To co mozemy zrobic to dobrze przezyc dzien dzisiejszy, bez wzgledu jaki by on nie byl jeden dzien zawsze damy rade a jutro moze bedzie leprze, tego jeszcze nie wiemy dlatego nie warto snuc czarnych wizji na przyszlosc. Po prostu "jeden dzien na raz" a zycie samo bedzie sie ukladalo oczywiscie wespol z twoim dzialaniem.
Mysle, ze bardzo wazne jest tez, zebys miala swiadomosc, ze jestes tylko czlowiekiem i tak jak kazdy czlowiek masz prawo do bledow, jak cos ci nie wyjdzie mow sobie, ze staralas sie jak moglas, jestes w porzadku, twoje mysli sa w porzadku, w twoich uczuciach nie ma nic niestosownego, nic nie mozna ci zarzucic.

Jak juz bedziesz w Polsce zaraz zacznij spotkania dla dda i moze u psychologa? Musisz przedewszystkim psychicznie stanac na nogi.

Masz cale zycie przed soba, jestes madra, jestes taka jak byc powinnas, wez sie ze soba za bary dasz rade wszystko na nowo poukladac.

"Nie jest latwo znalezc szczescie w sobie, ale nie mozna go znalezc nigdzie indziej" Agnes Repplier

"UWIERZ; ZE WARTO ZYC I ZE TO PRZEKONANIE SPRAWI; IZ STANIE SIE TO FAKTEM: NIE BOJ SIE ZYC" William James


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hex



Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 1:52, 01 Sty 2017    Temat postu:

Dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi...gosia5,Maggie nawet nie wiecie jak mnie to wzuszyło...Caly dzien dzis w pracy myslalam o tym jak to rozegrac, macie racje lepiej po prostu zniknac...Jednak on jutro sie obudzi (nadal jest nieprzytomny) i zapyta mnie czemu z nim nie spalam. Wiecie, ten atak siekiera byl moja hym... granicą. Cos we mnie pękło. Wiele razy mna szarpał uderzyl czy przyduszał. Ale cos po prostu pękło, jak gałązka. Nigdy jeszcze nie czułam do niego takiego obrzydzenia, nawet jak zarzygiwal sie czy szczal pod siebie. Serio to jest tak silne ze siedzac teraz w mieszkaniu ( po pracy snulam sie miedzy miastami i przeszlam jakies 15 kilometrow , pod koniec w asyscie petard...wiecie ze ja nawet niegdy nie mialam sylwestra?) mam ochotę zwymiotować...naprawde az mna szarpie... Boje się, że po prostu nie wytrzymam tych 22 dni...A najlepiej by bylo zebym zachowała sie standadowo zeby nie nabrał podejrzeń...Naprawde moim jedynym pragnieniem teraz to po prostu stad wyjsc i wrocic do Polski... Stracilam z tym czlowiekiem 4 lata a niecaly miesiac jawi mi się jak wiecznosc. Dziwnie sie czuje jakby cos mi..."przeszło". On zawsze mowił mi że jestem szczylem i gówno wiem a teraz...powtwarza mi ze jestem za stara. I caly czas tak myslalam ze juz nikogo nie spotkam, ze ten czas juz został stacony z nim i że juz nie mam szans na nic... Ale idac dzisiaj te kilkanascie kilomentrów uświadomiłam sobie, że przeciez gdybym z nim nie była to ja moglabym byc nawet jescze na studiach (np gdybym miala jakas przerwe), albo dopiero co moglabym je skonczyc ... Pomyslalam ze ludzie w moim wieku nawet jeszcze mieszkaja z rodzicami, szukaja pierwszych prac... I jakos dotarło do mnie że chyba nie jestem "stara". I że nawet jak zaczne od zera, to w sumie nic sie nie stanie bo niektorzy w moim wieku nawet jeszcze nie zaczeli...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3246
Przeczytał: 34 tematy

Pomógł: 70 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:14, 01 Sty 2017    Temat postu:

Hex bierz życie w swoje ręce - zasługujesz na więcej !

Uciekaj "po angielsku" bez skrupułów i naiwnej nadziei że w tym związku może być lepiej...

Całe życie jest przed Tobą... masz kwalifikacje i zdolności - dasz radę !

Powodzenia Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2267
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:21, 01 Sty 2017    Temat postu:

Hex napisał:
Stracilam z tym czlowiekiem 4 lata

To teraz zrób wszystko, by nie stracić kolejnych. Z tym samym, bądź podobnym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hex



Dołączył: 30 Gru 2016
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:31, 01 Sty 2017    Temat postu:

Witajcie wszyscy w nowym roku...Przepraszam z góry za spamowanie wiadomosciami. Ale on wytrzezwial i nachodza mnie watpliwosci - ze moze musze jeszcze poczekac, ze moze musze miec potencjalnie wiecej pieniedzy...Podejrzewam, że to wyparcie i objaw wspoluzaleznienia. Zaczynam go przed soba sama usprawiedliwac i wibielac. Totalna psychoza. Jak wczoraj chcialam wyjsc tu i teraz tak obecnie moja wlasna psychika wydluza mi czas potecjalnego zostania. Wiecie zaczynam sie bac (absurdalnie) ze to za szybko, ze trzeba czekac, 3 miesiace, pol roku...WTF? Najgorsze jest to ze brzydzac sie go za to co mi robi marzylam wrecz zeby sie do niego przytulic ( to juz jest takie poje***e, że zastanawiam się czy nie zwariowałam...Powiedzie mi proszę, któraś z was tak miała/miał? Czy to objaw wspoluzaleznienia?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2267
Przeczytał: 37 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:20, 01 Sty 2017    Temat postu:

W pewnym sensie miałam podobnie. Choć ja nie czułam nigdy odrazy do mojego byłego męża. Miałam do niego ogrom żalu i pretensji, czułam że zawiódł mnie wielokrotnie, ale perspektywa odejścia bolała tak bardzo, że wolałam wierzyć, że tym razem będzie inaczej, że tym razem dotrzyma słowa, że tym razem będzie tak, jak obiecał, czyli dobrze. Wówczas jego ramiona były dla mnie wyzwoleniem, ulgą w ogromnym cierpieniu, ukojeniem. Wszystko do czasu...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bert21



Dołączył: 27 Sty 2014
Posty: 29
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:57, 01 Sty 2017    Temat postu:

Witaj. Droga koleżanko, nie będę oryginalny mówiąc, że powinnaś wiać jak najszybciej. To radzą Ci wszyscy. Posłuchaj ich. Rozumiem Twoje rozterki, każdy z nas, współuzależnionych je ma (miał). Wyrzutów sumienia ani rozterek mieć nie musisz, Twój "partner" (cudzysłów nie bez powodu) też ich przecież nie ma. Weź sprawy w swoje ręce i zadbaj o siebie, o swoje bezpieczeństwo i zdrową fizycznie i psychicznie przyszłość. Ten człowiek realnie Ci zagraża. Droga do normalności wiedzie przez egoizm - zadbaj o siebie, to nic złego. Powodzenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
SzpieqZKrainyDeszczowców
Gość





PostWysłany: Nie 21:20, 01 Sty 2017    Temat postu:

Hex,

przepraszam, ale bede szczera, jak czytam Twoje posty to sie zastanawiam czy masz 25 lat czy 12...

przestan tworzyc dalszy ciag telenoweli i uciekaj od niego, bierz sie za siebie, przestan go wybielac a siebie usprawiedliwiac ( bo przeciez jestes za´´ stara´´, pracy pewnie nie znajdziesz, za malo kasy).

I nie, nie jestes za stara, ja mam duzo wiecej lat niz Ty, ale gdybym miala taka sytuacje, to bym robila wszytko, by sie ratowac, bez myslenia nad tym, ile mam lat. co ma wiek do rzeczy ?
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin