Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Dlaczego nie potrafię odejść?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:11, 06 Lut 2015    Temat postu:

Witaj Taszakor4.
Do kogo należy dom?
Czy twój mąż pracuje?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 8:17, 06 Lut 2015    Temat postu:

I jeszcze jedno pytanie mi się nasunęło: w jakich okolicznościach i z jakich powodów trafił na leczenie?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2416
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 9:02, 06 Lut 2015    Temat postu: Re: kochana mamusia

Cześć Taszakor4! Smile

Taszakor4 napisał:
Niestety nie da się na dłuższą metę udawać samej przed sobą, że świetnie sobie radzę.

Masz rację. Nie da się. Zaklinanie rzeczywistości nie sprawi, że będzie inna.

Taszakor4 napisał:
Gdybym nie chodziła na terapię, byłabym pewnie głupsza, ale może szczęśliwsza? Co myślicie?


Jak korzystałam z pomocy pierwszego terapeuty moje myśli były identyczne. Początkowo żałowałam tego ruchu. Teraz, z perspektywy czasu wiem, że infantylne chowanie twarzy w dłonie i udawanie, że problemu nie ma, nie sprawi, że zniknie.

Jeśli ktoś na zmiany nie jest gotowy, to każda droga do nich prowadząca będzie zła. Może warto byłoby się zastanowić, co Cię przy nim trzyma?

Jeszcze a'propos rodziców. Kiedy ja rozpaczliwie próbowałam mojemu mężowi zabrać komfort, oni zaczęli wypełniać moje role... W ten sposób się nie da. Sama niczego nie zdziałasz. Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bezimienna87



Dołączył: 27 Lut 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:50, 27 Lut 2015
PRZENIESIONY
Pią 17:59, 27 Lut 2015    Temat postu: mam dość... :(

Witam,


Powinnam zacząć od tego, że do poszukiwania w internecie informacji na temat współuzależnienia skłoniło mnie kolejne porzucenie przez mojego partnera…


Poznaliśmy się 5 lat temu – pierwsza i miałam nadzieje ostatnia miłość. Nie mogę niestety powiedzieć, że było jak w bajce, że mój związek wyglądał tak jak powinien bo oszukałabym siebie i Was. Pierwsze symptomy tego, że coś jest nie tak? – mój partner mimo swoich (wtedy)27 lat nadal mieszkał z matką, był na każde jej skinienie, do tego dochodził pracoholizm, zamiłowanie do imprez… początkowo nie wyolbrzymiałam, już wtedy widocznych, problemów. Jestem córką alkoholika więc jak się później dowiedziałam na terapii rozpaczliwie potrzebowałam miłości, akceptacji-teraz z perspektywy czasu widzę, że brałam to co ktoś chciał mi dać, ktoś dawał mi zaledwie promyk a ja widziałam całe słońce… cieszyłam się każdą chwilą z Nim spędzoną traktując ją jak święto… Po 2 latach związku przyszły pierwsze kryzysy/problemy-kłótnie o Jego Matkę, to że za bardzo lubi imprezować… Nasz związek zaczął przypominać schemat-sinusoidę-były miesiące kiedy było dobrze, starał się, dbał o Nasz związek a później nagle zmieniał się nie do poznania, odwracał się ode mnie, zrywał, ja nie wiedziałam dlaczego, co zrobiłam nie tak a zawsze słyszałam jakieś wyrzuty z Jego strony, potrafił mi powiedzieć bez żadnych emocji, czasami z uśmiechem w głosie że nic do mnie nie czuje, że chce to skończyć, że lubi swoje życie takim jakie jest i nie będzie nic zmieniał a jednocześnie słyszałam jakiś ból w Jego głosie… Takie rozstanie trwało zwykle 2-3 tyg. później zaczynały się telefony, przeprosiny, obietnice, płakał i błagał żebym go nie zostawiała bo nie wyobraża sobie życia beze mnie, że jestem tylko jego itp. … tygodnie Naszych rozstań to dla mnie nieprzespane noce, zadręczanie, obwinianie i szukanie winy w sobie… Ja oczywiście zawsze ulegałam słysząc, że się zmieni, że takie zachowanie się nie powtórzy… Tą huśtawkę emocjonalną przypłaciłam kompletnym rozchwianiem emocjonalnym -kiedy mnie zostawiał płakałam, zadręczałam się, a kiedy wracał żyłam w strachu i oczekiwaniu na kolejny raz, wszystko kręciło się wokół Jego nastroju, żyłam tak jak on mi na to pozwalał, cieszyłam się wtedy kiedy on mi na to pozwalał, kiedy był przy mnie i decydował, że właśnie teraz będziemy razem… kompletnie zapomniałam o sobie i swoich potrzebach, starałam się zaspokajać wyłącznie Jego potrzeby, czułam że muszę być dla Niego najlepsza więc robiłam wszystko żeby zawsze mógł na mnie polegać itd… i tak minęły 4 lata; niecały rok temu sytuacja się powtórzyła-zerwał ze mną bez najmniejszych skrupułów, z obojętnością w głosie komentował mój płacz, powiedział, że nie będzie ze mną z litości, że już mnie nie kocha. Przestałam się odzywać. Przypłaciłam to po raz kolejny załamaniem a kiedy poczułam się na tyle silna żeby zacząć myśleć o sobie udałam się do psychologa. Długo walczyłam ze sobą o siebie i kiedy zaczęłam już wychodzić na prostą, kiedy pogodziłam się z tym, że to już koniec on ponowie się odezwał… Zaczął mnie dręczyć telefonami, sms-ami w niespotykanych ilościach, znowu były przeprosiny, obietnice, odwiedziny, płacz żebym Go nie zostawiała, że się zmieni, że nie będzie już imprez… Trwało to kilka miesięcy a ja walczyłam sama ze sobą, żeby zachować dystans, żeby nie ulec po raz kolejny…


Miesiąc temu zostawił mnie po raz n-y…

Dlaczego trafiłam na stronę dla współuzależnionych? Żeby znaleźć odpowiedz na pytanie czy on ma już problem z alkoholem czy może ja przesadzam…


Wcześniej nie zwracałam uwagi na pewną zależność-większość Jego kryzysów pojawiała się nagle po jakiejś mocno-zakrapianej imprezie; wcześniej widziałam oczywiście, że lubi się bawić, że lubi wypić ale nie widziałam w tym problemu, nie wiem dlaczego to wypierałam… Początkowo było to sporadyczne i nieszkodliwe ale tuż przed Jego kilkumiesięcznym zniknięciem z mojego życia zabalował mocno 2 razy, raz nawet w konsekwencji tego poszedł pijany do pracy, nie widział w tym najmniejszego problemu… Moje przerażenie zaczęły wzbudzać Jego słowa – że uwielbia stan upojenia, że czuje się wtedy fantastycznie itd… Nasze ostatnie zerwanie również było poprzedzone imprezą na którą pojechał mimo tego, że obiecał że przyjedzie do mnie. Nagle mając przed sobą perspektywę imprezy zmienił plany i mało tego zaczął się na mnie wyżywać za to, że mam o to do niego pretensje… Pytając dlaczego woli spotkanie z kolegą zaczął mnie obwiniać, podnosił głos… Odpuściłam… Na drugi dzień przed południem zadzwonił do mnie i zaczął skacowanym głosem mnie przepraszać… i tak jak jadąc na imprezę był na mnie zły nie wiadomo o co tak już po niej był do razy przyłóż… finalnie jednak podczas naszej kolejnej rozmowy stwierdził, że nie potrafi żyć bez alkoholu i imprez, że potrzebuje tego do życia i że z tego nie zrezygnuje… zaczęłam Go prosić, tłumaczyć, że to jest droga donikąd, że ma już prawie 33 lata i że marnuje sobie tym życie ale on stwierdził, że lubi swoje życie takim jakie jest i nie zamierza nic zmieniać… Miał wytłumaczenie na każdy mój argument-kiedy mu powiedziałam, że skończy jak mój ojciec-alkoholik to stwierdził z uśmiechem w głosie, że się mylę, że on jest na tyle mądry żeby nad tym zapanować, że wie że to jest droga donikąd ale w dłuższej perspektywie czasu a w krótkiej nie więc się tym nie przejmuje… W krótkiej??? Znam Go od 5 lat i widzę, że coraz bardziej się w tym zatraca, Jego koledzy pozakładali rodziny, nie imprezują już z nim więc szuka sobie nowych „przyjaciół”… Co gorsze alkohol niszczy jego relacje z najbliższymi … Nadal mieszka z matką a ona to toleruje…


Nie wiem czy to już problem z alkoholem czy tylko niedojrzałość, która z czasem minie…

Kocham Go ale jednocześnie widzę jak ta sytuacja niszczy mnie psychicznie i emocjonalnie… Teraz jest już nieco lepiej ale kiedyś po każdej takiej sytuacji dzwoniłam do Niego, i błagałam żeby zmienił zdanie, trzęsąc się przy tym cała-nie potrafiłam zapanować nad tym lękiem? Obawą że po raz kolejny Go tracę? Nie wiem jak to nazwać…

Teraz nie robię nic, ograniczyłam się do kilku sms-ów z prośbą o opamiętanie i odpuściłam bo nie mam już siły… Najgorsze jest to, że w trakcie naszej ostatniej rozmowy On po raz kolejny stwierdził, że nie robi nic złego, że to ja przesadzam i że on jest moim zachowaniem już zmęczony dlatego sobie odpuszcza ale nie wyklucza tego, że będzie chciał wrócić za jakiś czas…

Mam dość... Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2416
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:02, 27 Lut 2015    Temat postu: Re: mam dość... :(

Bezimienna87 napisał:
Nie wiem czy to już problem z alkoholem czy tylko niedojrzałość, która z czasem minie…

Sama? Z pewnością nie.
Nie wiem, czy Twój facet jest alkoholikiem, ale z Twojej opowieści wynika, że wykazuje niedojrzałe zachowanie. Teraz zadaj sobie pytanie, czy tak chcesz żyć? Czy tak wyobrażasz sobie związek?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gutek



Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 1879
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 56 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:43, 27 Lut 2015    Temat postu: Re: mam dość... :(

Maggie napisał:
Bezimienna87 napisał:
Nie wiem czy to już problem z alkoholem czy tylko niedojrzałość, która z czasem minie…

Nie wiem, czy Twój facet jest alkoholikiem, ale z Twojej opowieści wynika, że wykazuje niedojrzałe zachowanie.


Ja jestem zdania, że jest uzależniony z tego co zostało opisane. Manipuluje - a kiedy juz nie ma się do kogo odezwać łapie tzw. doła i wydzwania itd.

@Bezimienna87 - problemy to będą za jakis czas i to zdecydowanie większe. Ta choroba (jak większość chorób) nie leczona postępuje.
Rozumiem, że nie masz z nim dziecka, wspólnego majątku, mieszkania itd.
Jeśli sam Ciebie informuje że:
Bezimienna87 napisał:
… finalnie jednak podczas naszej kolejnej rozmowy stwierdził, że nie potrafi żyć bez alkoholu i imprez, że potrzebuje tego do życia i że z tego nie zrezygnuje…

Masz odpowiedź na większość Twoich pytań.

Zajmij się sobą - bo Ty w tym wszystkim jesteś najważniejsza. Udaj się może do poradni - spotkaj się z terapeutą to nic nie musi kosztować i nie boli. Wręcz możesz się poczuć zdecydowanie lepiej.

Wspieram i pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:29, 28 Lut 2015    Temat postu:

Witaj Bezimienna.
Tak się zastanawiam, jakie znaczenie ma dla ciebie, czy twój partner jest alkoholikiem czy nie jest. Przecież to nie jest ważne. Znaczenie ma natomiast to, jak jesteś przez niego traktowana i dlaczego na to pozwalasz.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tomoe dnia Sob 11:29, 28 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
żona



Dołączył: 02 Mar 2015
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:02, 02 Mar 2015
PRZENIESIONY
Pon 22:02, 02 Mar 2015    Temat postu: jak odejść od alkoholika

Witam wszystkich, jestem żona alkoholika który pił 19 lat, teraz od 1,5 nie pije bo jest zaszyty. Jego zachownie jest straszne. Po pijanemy mnie zdradzał to teaz po ala trzężwiemu też miał jakąś kobietę. Czuję że chcę od niego odejść a nie potrafie . Czy może ktos przeszedł podobną sytuację.Proszę o pomoc

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8189
Przeczytał: 35 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 21:15, 02 Mar 2015
PRZENIESIONY
Pon 22:02, 02 Mar 2015    Temat postu: Re: jak odejść od alkoholika

żona napisał:
jak odejść od alkoholika

Szybko, daleko i na zawsze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2416
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:05, 02 Mar 2015    Temat postu: Re: jak odejść od alkoholika

żona napisał:
Czuję że chcę od niego odejść a nie potrafie .

A co Cię przy nim trzyma? zastanawiałaś się nad tym?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bezimienna87



Dołączył: 27 Lut 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:36, 21 Mar 2015    Temat postu:

Terapia? Chodziłam przez prawie 2 lata z przerwą; musiałam przerwać (w momencie kiedy moja terapeutka oznajmiła mi że długa droga przed nami) jakieś 2 miesiące temu bo zmieniły mi się godziny pracy.
Mój facet nie odezwał się do mnie już prawie miesiąc z wyjątkiem życzenia mi "wszystkiego najlepszego(!!!!!!!!!) z okazji dnia kobiet"... najwidoczniej doskonale się bawi się tą całą syuacją-wiem, że była to tylko zagrywka z Jego strony(nigdy nie przywiązywał uwagi do żadnych świąt itp) więc chciał pewnie sprawdzić czy mu jeszcze odpiszę po tym co powiedział i jak się zachował... a ja głupia mam wyrzuty sumienia, że nie odpisałam na tego sms'a... czuję się winna i zastanawiam się czy przypadkiem nie zaprzepaściłam tym jakiejś szansy na poprawę relacji między nami-absurdalne wiem... winna w zasadzie czułam się wiecznie, zanim jeszcze Go poznałam... niby się do Niego nie odzywam, chodzę do pracy, ale to wszystko to tylko pozory... tak naprawdę czuję się fatalnie... czekam na choćby jednego sms'a od Niego... robię to i za chwilę w myślach sama się za to besztam bo wiem, że nie powinnam... staram się myśleć o sobie ale są to tylko chwile-przez większość czasu czuję się po prostu źle natomiast do perfekcji opanowałam umiejętność udawania silnej... bo tak jest łatwiej-nie trzeba się tłumaczyć z gorszego nastroju itd ale w środku czuję, że się duszę... można w ogóle poradzić sobie z takimi uczuciami bez poczucia wsparcia, bezpieczeństwa i miłości kogokolwiek?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Bezimienna87 dnia Sob 20:45, 21 Mar 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:19, 21 Mar 2015    Temat postu:

Bezimienna87 napisał:
Terapia? Chodziłam przez prawie 2 lata z przerwą


Ale to chyba nie była terapia współuzależnienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bezimienna87



Dołączył: 27 Lut 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:48, 22 Mar 2015    Temat postu:

Nie, terapia nie była ukierunkowana na współuzależnienie a chyba powinna... nie mamy dzieci wspólnego majątku ale co z tego skoro czuję, że jestem od niego uzależniona emocjonalnie-kiedy on ma kaprys tego aby było między nami dobrze, ja czuję się dobrze, a kiedy wchodzi w tą swoją fazę-"nie zależy mi na niczym, chce być sam a do życia potrzebuje alkoholu i imprez" to ja czuję się fatalnie-odrzucona itd...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2416
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:01, 22 Mar 2015    Temat postu:

Bezimienna87 napisał:
czuję, że jestem od niego uzależniona emocjonalnie

To bardzo dobry punkt wyjścia. Uzależnienie to nie miłość.
Myślę sobie, że bardzo przydałaby Ci się terapia współuzależnienia.

Bezimienna87 napisał:
czuję, że się duszę... można w ogóle poradzić sobie z takimi uczuciami bez poczucia wsparcia, bezpieczeństwa i miłości kogokolwiek?

Wsparcie dostaniesz właśnie wśród osób z podobnym do Twojego problemem.

Zachęcam Cię gorąco do podjęcia tego wyzwania. Smile

Tymczasem, dobrej niedzieli!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 15, 16, 17
Strona 17 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin