Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy to już uzależnienie? Podpowiedzcie, proszę.
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
welma



Dołączył: 22 Kwi 2014
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:50, 16 Gru 2016    Temat postu: Czy to już uzależnienie? Podpowiedzcie, proszę.

Cześć
Kiedyś już tu byłam - wróciłam po 3 latach.
Bo po prostu nie mam z kim pogadać ...
Mój mąż od kilku lat lubi sobie wypić drinka (lub 2). Zdarza się to 2 lub 3 razy w tygodniu. Od ok 3 lat.
Nie zmienia się to ani w jedną ani w drugą stronę , czyli ani tego nie ogranicza ani też nigdy się nie upija.
Dzieci, rodzice, nikt nie wie, że lubi sobie "podrinkować", bo robi to zazwyczaj wieczorem jak już większość śpi.
Na wspólnych wyjazdach, piwko w kawiarni, czasami drink. Dzieci go uwielbiają, nigdy nie było awantur, nie był pijany (właściwie to nawet nie jestem w stanie rozpoznać czy wypił ). Niestety sprawdzam na drugi dzień pojemność butelki i stąd wiem (wstydzę się tego ale nie umiem przestać).

Już kilka razy mówiłam, że mi to przeszkadza, on - że przesadzam - to go rozluźnia itp - nie widzi w tym nic złego, zresztą oprócz mnie nikt nie widzi ...
A ja już nie mogę sobie z tym poradzić. Zaglądam co chwila czy nie robi sobie drinka, wącham czy nie czuć alkoholu.

Ostatnio powiedziałam po raz enty, że mam dość - jego to już nie rusza, bo to jest kolejna kłótnia o to samo (a on przecież nic nie robi złego , dba o dzieci, o dom, o mnie). I to jest prawda ! Nie mogę nic zarzucić, żadnych zaniedbań, tylko ten strach , że to może przemienić się w nałóg ...
Po tej kłótni już nie rozmawiamy prawie 4 miesiące - zdawkowe informacje o dzieciach itp.

I męczy mnie myśl co mam robić? Odpuścić ? W sumie nic złego się nie dzieje ...

Odejść i zostawić to wszystko? - nie tak prosto-gdy są dzieci ... - nie wybaczyłyby mi tego - są zapatrzone w ojca.

Może faktycznie przesadzam ? Skoro przez 3 lata nie popadł w jakiś destrukcyjny nałóg to może jednak jest wszystko ok a ja się czepiam?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
1andy1



Dołączył: 29 Wrz 2016
Posty: 154
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 6:44, 17 Gru 2016    Temat postu:

Chyba wszyscy na tym forum zaczynali podobnie pić.Ja tak, na początku jak Twój mąż potem poleciało, parę lat minęło i armagiedon.
Miłe złego początki rzekła wiedźma wbijana na pal.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3411
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:03, 17 Gru 2016    Temat postu:

welma ,warto abyś skontaktowała się ze specjalistami od współuzależnienia i koniecznie z Al-anon - bez względu na to co ze swoim życiem zrobi mąż ,zacznij od siebie.

powodzenia Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7785
Przeczytał: 37 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 9:31, 17 Gru 2016    Temat postu: Re: Nie wiem czy to uzależnienie ale nie mam z kim pogadać

welma napisał:
Niestety sprawdzam na drugi dzień pojemność butelki i stąd wiem...

Czemu? Po co? W czym Ci tak strasznie to jego picie przeszkadza?
Nie wiem, czy on jest uzależniony, ale ponad wszelką wątpliwość Ty masz jakiś problem z nadkontrolą i potrzebą wymuszania na innych, by żyli tak, jak Ty chcesz. Sugeruję poradnię odwykową, a w niej specjalistę od współuzależnienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gutek



Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 1621
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 41 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 10:42, 17 Gru 2016    Temat postu: Re: Nie wiem czy to uzależnienie ale nie mam z kim pogadać

@welma - pozwolę Sobie na mały komentarz.
welma napisał:

Kiedyś już tu byłam - wróciłam po 3 latach.

Z jakiegoś powodu wróciłaś. Choć napisałeś tylko jeden post więc trudno określić czy tu byłaś.

Z jednej strony masz obawy o to co się dzieje a z drugiej to wszystko widać jak ewidentnie minimalizujesz lub przebarwiasz. Dzieci, dom wszystko gra... ale jest źle...

Ja tak to odbieram.

I teraz małe pytanie do Ciebie. Czy w rodzinie, domu rodzinnym występował (występuje) problem u kogoś z nadużywaniem alkoholu ?? Ojciec, matka, brat, siostra ?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2343
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:06, 17 Gru 2016    Temat postu:

welma, a z czym kojarzy Ci się alkoholizm skoro tak bardzo się boisz, że Twój mąż się uzależni?

Piszesz, że kiedyś już byłaś na naszym forum. Jakieś wnioski wówczas wysnułaś?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
welma



Dołączył: 22 Kwi 2014
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 17:48, 17 Gru 2016    Temat postu:

Meszuge napisał:

Czemu? Po co? W czym Ci tak strasznie to jego picie przeszkadza?


Właśnie nie wiem czemu i po co. Na tą chwilę przeszkadza mi chyba strach o to co może być.
Boję się tego co napisał 1andy1 , że każdy alkoholik tak zaczynał.

Gutek napisał:

Z jakiegoś powodu wróciłaś. Choć napisałeś tylko jeden post więc trudno określić czy tu byłaś.

Pisałam kiedyś, próbowałam odnaleźć te posty, ale nie ma ich.
Wróciłam bo widzę, że się pogrążam w zamartwianiu i toczę wewnętrzna dyskusję ze sobą - czy zostawić wszystko swojemu biegowi i czekać, czy jednak ciągle dawać mu do zrozumienia, że takie picie jest jednak ryzykiem.
Gutek napisał:

Z jednej strony masz obawy o to co się dzieje a z drugiej to wszystko widać jak ewidentnie minimalizujesz lub przebarwiasz. Dzieci, dom wszystko gra... ale jest źle...



Właśnie - to są też słowa mojego męża.
I chciałam zobaczyć jak patrzą na to osoby postronne, bo ja nie umiem obiektywnie ocenić sytuacji.
Wychodzi na to, że jednak przesadzam. Skoro nie jest źle to może szukam na siłę problemu a przez to zniszczę małżeństwo i dzieciństwo moich pociech...



Gutek napisał:

I teraz małe pytanie do Ciebie. Czy w rodzinie, domu rodzinnym występował (występuje) problem u kogoś z nadużywaniem alkoholu ?? Ojciec, matka, brat, siostra ?

W rodzinie nie miałam takich problemów. Nikt tam nie był też zupełnym abstynentem , ot takie imieninowo świąteczne spotkania rodzinne.
Miałam za to sąsiadów , którzy się nie ograniczali i większość z nich skończyła marnie. Może na to się napatrzyłam i stąd ten strach ? Pamiętam ich jako podognych radosnych młodych ludzi i pamiętam ich stopniową degradację.

Maggie napisał:
welma, a z czym kojarzy Ci się alkoholizm skoro tak bardzo się boisz, że Twój mąż się uzależni?


Chyba z tym, że alkohol zawładnie jego życiem odstawiając na boczny tor mnie (z tym sobie jeszcze jakoś poradzę) i dzieci (to będzie dla mnie tragedia, gdy będę musiała patrzeć na ich nieszczęście)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3411
Przeczytał: 35 tematów

Pomógł: 75 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:58, 17 Gru 2016    Temat postu:

welma, a co z Twoją terapią ?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2343
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 22:18, 17 Gru 2016    Temat postu:

welma napisał:
I chciałam zobaczyć jak patrzą na to osoby postronne, bo ja nie umiem obiektywnie ocenić sytuacji.
Wychodzi na to, że jednak przesadzam.

To nie do końca jest takie proste. My możemy zobaczyć tylko to, co Ty zechcesz nam pokazać. A przecież (pod)świadomie możesz chcieć, byśmy utwierdzili Cię w przekonaniu, że jest OK, że nic nie trzeba zmieniać.
Myślę sobie, że skoro żyjesz w lęku, czy Twój maż się nie uzależni już od kilku lat, to... może warto coś z tym TWOIM lękiem zrobić, co?

welma napisał:
Chyba z tym, że alkohol zawładnie jego życiem odstawiając na boczny tor mnie (z tym sobie jeszcze jakoś poradzę) i dzieci (to będzie dla mnie tragedia, gdy będę musiała patrzeć na ich nieszczęście)

Z tym nieszczęściem dzieci bywa różnie... Słyszałaś, że bardzo często jest tak, że dzieci z rodzin alkoholowych mają w dorosłym życiu pretensje raczej do współuzależnionych, niż alkoholików?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosia5



Dołączył: 30 Gru 2012
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 11:37, 18 Gru 2016    Temat postu:

Welma,
czy Twoj maz ma problem trudno powiedziec, ale skoro piszesz, ze nie zaniedbuje rodziny, nie upija sie to na dzien dzisiejszy mysle ze nie. Pytanie jest jak to sie rozwinie? Tego nie wiesz i mysle, ze ten stach o to Cie przeraza.
Na dzien dzisiejszy to Ty masz chyba wiekszy problem. Cos swiadomie czy podswiadomie spwpdpwalo ten moim zdaniem nie do konca racjonalny strach.
To jet powazny problem, mysle, ze nie mniej szkodliwy niz choroba alkoholowa bo ma on wplyw na relacje w Twojej rodzinie. Macie dzieci, one te niezdrowa atmosfere w domu chlona jak gabka i bedzie to mialo wplyw na ich zycie dorosle. Teraz jeszcze jak mniemam sa one male ale jak dorosna, zaczna wychodzic z domu same na spotkania, dyskoteki istnieje bardzo duze prawdopodobienstwo, ze bedziesz je tak samo osaczac, kontrolowac i podpowiadac co maja robic.
Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze ta nadkontrola niestety rozprzestrzenia sie na cala rodzine a moze nawet jeszcze szerzej bo stajemy sie takimi wszystkowiedzacymi ciociami, siostrami, kolezankami a to meczy nie tylko nas ale przedewszystkim nasze otoczenie i zamiast czynic dobrze (w naszym mniemaniu) stajemy sie nie do zniesienia.

Ale bez obaw wspoluzaleznienie nie jest smiertelne, nie musimy sie tak zachoywac.
Chcialam zwrocic jeszcze uwage na to, ze wspoluzaleznienie wytwaza sie w naszej psychice nie tylko w nastepstwie zycia w rodzinie alkoholowej, jest wiele innych czynnikow ktore maja wplyw.

Polecam Ci ksiazki:
Melody Beattie "Koniec wspoluzaleznienia"
Susan Jeffers "Nie boj sie bac"

Zainteresuj sie tematem, naprawde warto skorzystacie wszyscy jako rodzina.

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
welma



Dołączył: 22 Kwi 2014
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 13:48, 18 Gru 2016    Temat postu:

Macie rację.
Trzeba zacząć od siebie, bo inaczej rozwalę wszystko na czym mi tak bardzo zależy.
Mam tendencje do zamartwiania się tym co może się zdarzyć zamiast cieszyć się tym co mam.
Zaopatrzyłam się w książki - zacznę na razie od czytania Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
1andy1



Dołączył: 29 Wrz 2016
Posty: 154
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie 19:37, 18 Gru 2016    Temat postu:

I gitara.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gutek



Dołączył: 02 Lut 2013
Posty: 1621
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 41 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:22, 18 Gru 2016    Temat postu:

welma napisał:
Macie rację.
Trzeba zacząć od siebie, bo inaczej rozwalę wszystko na czym mi tak bardzo zależy.
Mam tendencje do zamartwiania się tym co może się zdarzyć zamiast cieszyć się tym co mam.
Zaopatrzyłam się w książki - zacznę na razie od czytania Smile

To tez jest ważne aby zasięgnąć trochę wiedzy o chorobie jeśli masz takowe podejrzenia ale jednak od Siebie zacząć to właściwa droga. Nic nie kosztuje i nie boli porozmawiać np. ze specjalistą od uzależnień. Krzywdy nie zrobi ale może pokierować na odpowiedni tor.

Miłego Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eNEMy



Dołączył: 23 Lut 2017
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 3:08, 23 Lut 2017    Temat postu: Re: Czy to już uzależnienie? Podpowiedzcie, proszę.

welma napisał:
Cześć
Kiedyś już tu byłam - wróciłam po 3 latach.
Bo po prostu nie mam z kim pogadać ...
Mój mąż od kilku lat lubi sobie wypić drinka (lub 2). Zdarza się to 2 lub 3 razy w tygodniu. Od ok 3 lat.
Nie zmienia się to ani w jedną ani w drugą stronę , czyli ani tego nie ogranicza ani też nigdy się nie upija.
Dzieci, rodzice, nikt nie wie, że lubi sobie "podrinkować", bo robi to zazwyczaj wieczorem jak już większość śpi.
Na wspólnych wyjazdach, piwko w kawiarni, czasami drink. Dzieci go uwielbiają, nigdy nie było awantur, nie był pijany (właściwie to nawet nie jestem w stanie rozpoznać czy wypił ). Niestety sprawdzam na drugi dzień pojemność butelki i stąd wiem (wstydzę się tego ale nie umiem przestać).

Już kilka razy mówiłam, że mi to przeszkadza, on - że przesadzam - to go rozluźnia itp - nie widzi w tym nic złego, zresztą oprócz mnie nikt nie widzi ...
A ja już nie mogę sobie z tym poradzić. Zaglądam co chwila czy nie robi sobie drinka, wącham czy nie czuć alkoholu.

Ostatnio powiedziałam po raz enty, że mam dość - jego to już nie rusza, bo to jest kolejna kłótnia o to samo (a on przecież nic nie robi złego , dba o dzieci, o dom, o mnie). I to jest prawda ! Nie mogę nic zarzucić, żadnych zaniedbań, tylko ten strach , że to może przemienić się w nałóg ...
Po tej kłótni już nie rozmawiamy prawie 4 miesiące - zdawkowe informacje o dzieciach itp.

I męczy mnie myśl co mam robić? Odpuścić ? W sumie nic złego się nie dzieje ...

Odejść i zostawić to wszystko? - nie tak prosto-gdy są dzieci ... - nie wybaczyłyby mi tego - są zapatrzone w ojca.

Może faktycznie przesadzam ? Skoro przez 3 lata nie popadł w jakiś destrukcyjny nałóg to może jednak jest wszystko ok a ja się czepiam?


czepiasz sie, na moj rozum to on zdrowy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2343
Przeczytał: 27 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:26, 24 Lut 2017    Temat postu: Re: Czy to już uzależnienie? Podpowiedzcie, proszę.

eNEMy napisał:
czepiasz sie, na moj rozum to on zdrowy.

Twoje myślenie nie jest jakoś specjalnie zdroworozsądkowe, więc... hm...
To pierwszy temat, w którym nie piszesz o "wszywce". Jestem pod wrażeniem. I wolałabym by tak zostało.

Temat: Czy to już uzależnienie? Podpowiedzcie, proszę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin