Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czy można mieć nadzieję na zmiany u alkoholika?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
1234ElaK



Dołączył: 19 Lis 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:56, 19 Lis 2017    Temat postu: Czy można mieć nadzieję na zmiany u alkoholika?

Witajcie! Jestem tu ponieważ jestem współuzależnioną, mój partner jest alkoholikiem. Jestem pierwszy raz (byłam) z kimś w związku kto ma taki problem. Chodzę na terapię, czekałam na nią kilka mc i ta terapia jest od zupełnie czego innego (chodzi o moje problemy) jednak ze względu ze to ośrodek który przede wszystkim specjalizuje sie od uzależnień to i ta terapia mi pomaga. Dzięki niej zdałam sobie sprawę ze swojego współuzależnienia. Zrozumiałam że nie musze tak żyć. Chciałam dodać że partner nigdy mnie nie uderzył, nawet gdy wściekła z płaczem wyrzucałam go pijanego z domu i dając mu przy tym w twarz. Nigdy. Jednak cierpiałam że nic nie pomaga że sobie i mi to robi. Były piękne chwile a za chwile strach i wyczekiwanie kiedy znowu. Bałam sie dzwonić z pracy do domu, bo nie chciałam aby okazało sie ze ma głos podpity. Pewnie wszystkie ro znacie. Marcin zawalał przez alkohol wszystko,tracił pracę mimo ze np. Miał być awansowany ale prędzej czy później tracił przez alko. Musicie wiedzieć ze mam komfortową sytuacje, mam pracę trepie wsparcie, mieszkanie jest moje, nie mam z nim dzieci i nie mam z nim ślubu. Wiec dziwi mnie to dlaczego on jest tak ważny i jego szczęście dla mnie. I jak doszło do współuzależnienia. No właśnie bo gdyby nie alkohol to byłby księciem z bajki, ładny, mądry, i do tego czułam sie z nim rewelacyjnie, sprzątał lepiej niż ja, pomagał przy dziecku brał na rower itp to np on nauczył ją jazdy na rowerze. Nie byłam z nim długo. Po wielu próbach grożenia rozstaniem, bas nawet moim postanowieniem dostania i tak wybaczalam praktycznie odrazu. Ostanio doszło do sytuacji wielu pod rząd np. Przez koleżanki udało sie dostać mu pracę był doceniamy starał sie odrazu zobaczyli w nim potencjał (jak ja) mieli awansować wysłali niestety na delegację z dala ode mnie kontrolującej swego alkoholika. Oczywiście popil powiedział wszystkim co o nich sądzi. Dostał w twarz oberwał mocno typu szpital porażenie twarzy pekniecie podstawy czaszki itp. Stracil pracę. Wybaczyłam . Znowu kolejne picie chodzę po mieście z dzieckiem aby go nie widzieć, miałam iść do mamy ale myślę nie! Dlaczego mam iść ze swojego domu. Nie poszłam tego dnia terapię pani psycholog dzwoniła czemu, on odebral pijany i dyskutował. Wyrzuciłam z domu dpal na klatce a rano wpuściłam. Wybaczyłam pojechał odwiedzić dzieci swoje, nie dotarł na czas spal gdzieś na dworcu pijany a ja spakowałam rzeczy wysłałam w paczce do jego mamy z listem pożegnalnym ze go kocham ale nie mogę tak żyć i dziękuję. Terapeutka ucieszona ze przyszłam bo bala się ze nie przyjdę ze wstydu i strachu ze znim gadała. Marcin powiadomił mnie ze musi wpaść do miasta po wypłatę czy coś. Nie zapraszałam go a podroz zaplanował tak aby był nocleg u mnie. Wyprosilam go pożegnałam posłałam na noc na dworze a to było prawie 2tyg temu. Zablokowałam polaczenia zablokowałam fb nie chciałam mieć kontaktu z nim. Dziś wiem że do dziś on nie pije, wygląda na to ze dotarło poszedł do psychiatry po skierowanie, wybłagał termin na piątek na oddział. Idzie na 6tygodni na leczenie. Nie jestem z nim ale mam dziś kontakt. Dużo opowiada o bogu, o tym ze mi dziekuje ze byłam konsekwentna, ze bardzo chciałby wyzdrowieć, ze wie ze mnie skrzywdził itp. Czy myślicie ze jest nadzieja ze on wyjdzie z tego? Czy macie takie przypadki że takie wydarzenia umocniły przyjaźń związek itp?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Biedronka79



Dołączył: 06 Cze 2017
Posty: 111
Przeczytał: 5 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 20:46, 19 Lis 2017    Temat postu:

szczerze mowiac, to niewiele zrozumialam z Twojego posta. strasznie chaotycznie napisane, nie macie dzieci, nagle ZONK, jakies dziecko jest, ale trzeba doczytac, ze to dziecko Twojego partnera, Ty tez masz dziecko ( chyba )... wyrzucilas go, a i tak wiesz o jego planach...

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Biedronka79 dnia Nie 20:49, 19 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3610
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 82 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:12, 19 Lis 2017    Temat postu:

1234ElaK - nie ciesz się jego zamiarami za wcześnie... wpierw terapia potem rok abstynencji,AA i widoczna zmiana jego zachowania - przestań się interesować jego "zdrowieniem" i zadbaj o siebie na terapii i w Al-anon.

Powodzenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2411
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:47, 20 Lis 2017    Temat postu: Re: Czy można mieć nadzieję na zmiany?

1234ElaK napisał:
Czy myślicie ze jest nadzieja ze on wyjdzie z tego?

Nadzieja jest dopóki nosisz ją w sobie. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że alkoholik przestaje pić, ale pamiętaj, że nie to jest jego największym problemem.

W styczniu tego roku mój ojciec trafił w skrajnie złym stanie wpierw na detoks, później na oddział zamknięty. Mówiło Bogu, o zniewoleniu alkoholem, starał się o uczuciach, obawach, nawet sposobie wypełniania sobie czasu i takich tam, których uczą na terapii początkowej. W abstynencji wytrwał... bo ja wiem... jakieś 2 tygodnie po opuszczeniu oddziału zamkniętego. Czy - pomimo wszystkich znaków wskazujących na to, że to się nie może udać - mieliśmy nadzieję? Oczywiście! Ja chyba najmniejszą z całej rodziny, szczególnie jak z każdym dniem widziałam, że coraz bardziej neguje słowa i prace zlecane przez psychoterapeutów, ale jednak miałam.

Wiesz, co wydaje mi się jednak ważniejsze? Że nie żyliśmy tą nadzieją. Ona była obok naszych codziennych zajęć. Ty rób swoje, a co będzie z jego trzeźwością, czas pokaże. A może Ty już nie będziesz go chciała?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maggie dnia Pon 23:49, 20 Lis 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8062
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 22:59, 21 Lis 2017    Temat postu: Re: Czy można mieć nadzieję na zmiany u alkoholika?

1234ElaK napisał:
Czy myślicie ze jest nadzieja ze on wyjdzie z tego?

Wyjdzie... z czego? Jeśli pytasz, czy przestanie pić, to jest to możliwe, ale alkoholizm to choroba psychiczna i nie kończy się wraz z odstawieniem alkoholu.

1234ElaK napisał:
Czy macie takie przypadki że takie wydarzenia umocniły przyjaźń związek itp?

Znam wiele związków alkoholików, które przetrwały lata jego picia, ale nie wytrzymały tak zwanego trzeźwienia. Alkoholik, owszem, przestał pić, ale stawał się człowiekiem gorszym niż poprzednio. Oczywiście nie zawsze tak to wygląda.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TakiSObie



Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 728
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 9:37, 22 Lis 2017    Temat postu: Re: Czy można mieć nadzieję na zmiany u alkoholika?

Meszuge napisał:

1234ElaK napisał:
Czy macie takie przypadki że takie wydarzenia umocniły przyjaźń związek itp?

Znam wiele związków alkoholików, które przetrwały lata jego picia, ale nie wytrzymały tak zwanego trzeźwienia. Alkoholik, owszem, przestał pić, ale stawał się człowiekiem gorszym niż poprzednio. Oczywiście nie zawsze tak to wygląda.


dość mocno subiektywne stwierdzenie "stawał się człowiekiem gorszym niż poprzednio" Very Happy

oczywiście, ktoś na te nie pisane statystyki i uogólnienia, pracuje


1234ElaK napisał:
Czy myślicie ze jest nadzieja ze on wyjdzie z tego? Czy macie takie przypadki że takie wydarzenia umocniły przyjaźń związek itp?

Maggie napisał:
Wiesz, co wydaje mi się jednak ważniejsze? Że nie żyliśmy tą nadzieją. Ona była obok naszych codziennych zajęć. Ty rób swoje, a co będzie z jego trzeźwością, czas pokaże.


zdecydowanie rozsądniej podejmować decyzje patrząc z perspektywy realiów/faktów, niż projektować coś do przodu, jeszcze nikt za samego uzależnionego nie zaczął trzeźwieć, chodź wielu próbuje żyć karmiąc się czyjąś nieświadomie/świadomie sprzedaną iluzją


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8062
Przeczytał: 14 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 9:45, 22 Lis 2017    Temat postu: Re: Czy można mieć nadzieję na zmiany u alkoholika?

TakiSObie napisał:

dość mocno subiektywne stwierdzenie...

Tym niemniej postawa znana już od ponad osiemdziesięciu lat: Bez alkoholu są niespokojni, skorzy do gniewu i rozgoryczenia, dopóki nie zaznają uczucia ulgi i uspokojenia, które przychodzi wraz z wypiciem kilku kieliszków...
Doświadczenia moje, wielu podopiecznych, mnóstwo wypowiedzi na mityngach dotyczą właśnie tego stanu - alkoholik bez alkoholu jest nie do wytrzymania. Ileż to razy słyszałem na mityngach żale na żony, które mówiły: idź się w końcu napij, bo łatwiej z tobą wtedy dogadać. Popatrz, takie złe kobiety, zmuszają alkoholików do picia...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TakiSObie



Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 728
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 10:14, 22 Lis 2017    Temat postu: Re: Czy można mieć nadzieję na zmiany u alkoholika?

Meszuge napisał:
TakiSObie napisał:

dość mocno subiektywne stwierdzenie...

Tym niemniej postawa znana już od ponad osiemdziesięciu lat: Bez alkoholu są niespokojni, skorzy do gniewu i rozgoryczenia, dopóki nie zaznają uczucia ulgi i uspokojenia, które przychodzi wraz z wypiciem kilku kieliszków...
Doświadczenia moje, wielu podopiecznych, mnóstwo wypowiedzi na mityngach dotyczą właśnie tego stanu - alkoholik bez alkoholu jest nie do wytrzymania. Ileż to razy słyszałem na mityngach żale na żony, które mówiły: idź się w końcu napij, bo łatwiej z tobą wtedy dogadać. Popatrz, takie złe kobiety, zmuszają alkoholików do picia...


Meszuge, patrzę i tego dziś nie widzę Wink

jest jednak nadzieja, przy takiej podatności na sugestie, że kwestia zmiany celów mogła by otworzyć drzwi "dobrych chęci"

do leczenia/zmian nie można nikogo zmusić, do napicia jednak już nie problem, wolność Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
1234ElaK



Dołączył: 19 Lis 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:07, 28 Lis 2017    Temat postu:

M jest juz w ośrodku, a ja odpoczywam. Musicie wiedzieć że był już na leczeniu i nie pił wtedy 26mc. Dziś wie dlaczego wrócił. Niewiem, co przyniesie czas. Chodzę na swoją terapię. Nie zrezygnuję z niej. Odczuwam spokój, bo wszystko co sie z nim dzieje jest niezależne ode mnie. Mam też pewność, ze ja to przetrwam z nim lub bez niego. Trzymam za niego kciuki. Będę wspierać, do momentu rezygnacji z obranej teraz drogi. Każdy zasługuje na wyciągniętą dłoń. Jeśli życie z nim będzie złe, nasze drogi się rozejdą. Nie pozwolę dziś na powrót tamtego życia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3610
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 82 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:54, 28 Lis 2017    Temat postu:

1234ElaK napisał:
... Trzymam za niego kciuki. Będę wspierać, do momentu rezygnacji z obranej teraz drogi. Każdy zasługuje na wyciągniętą dłoń. Jeśli życie z nim będzie złe, nasze drogi się rozejdą. Nie pozwolę dziś na powrót tamtego życia.


Trzymanie kciuków nie leczy żadnej choroby... każdy zasługuje na wyciągniętą dłoń - ale podyktowaną miłością twardą a nie naiwną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
1234ElaK



Dołączył: 19 Lis 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:43, 02 Sty 2018    Temat postu:

Pewnie, że tak. Wiesz nie mam wpływu na jego picie. To on ma chcieć żyć inaczej a ja mogę tylko trzymać kciuki i troszczyć się o siebie i pracować nad sobą. Szybko czas minął w piątek wychodzi z ośrodka po 6tygodniowym leczeniu. Ma plany mitingi, sponsor, bieganie, satysfakcjonująca praca. A u mnie w porządku czuję się bardzo dobrze i pewnie. Nie mogę sie doczekać go w domu choć znam realia i więcej zapić w moim domu nie będzie. On wie co straci jeśli...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3610
Przeczytał: 11 tematów

Pomógł: 82 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:48, 02 Sty 2018    Temat postu:

1234ElaK napisał:
Pewnie, że tak. Wiesz nie mam wpływu na jego picie. To on ma chcieć żyć inaczej a ja mogę tylko trzymać kciuki i troszczyć się o siebie i pracować nad sobą. Szybko czas minął w piątek wychodzi z ośrodka po 6tygodniowym leczeniu. Ma plany mitingi, sponsor, bieganie, satysfakcjonująca praca. A u mnie w porządku czuję się bardzo dobrze i pewnie. Nie mogę sie doczekać go w domu choć znam realia i więcej zapić w moim domu nie będzie. On wie co straci jeśli...


To dobra wiadomość... teraz wystarczy zadbać o dalsze zdrowienie.
Powodzenia Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2411
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:57, 02 Sty 2018    Temat postu:

1234ElaK napisał:
A u mnie w porządku czuję się bardzo dobrze i pewnie. Nie mogę sie doczekać go w domu

Życzę Ci, by Twoje dobre samopoczucie nie było podyktowane jego leczeniem, bo możesz się bardzo rozczarować o jego wyjściu.

Kontynuujesz swoje leczenie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
1234ElaK



Dołączył: 19 Lis 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sląsk
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 1:06, 16 Sty 2018    Temat postu:

Maggie napisał:
1234ElaK napisał:
A u mnie w porządku czuję się bardzo dobrze i pewnie. Nie mogę sie doczekać go w domu

Życzę Ci, by Twoje dobre samopoczucie nie było podyktowane jego leczeniem, bo możesz się bardzo rozczarować o jego wyjściu.

Kontynuujesz swoje leczenie?

Oczywiście kontynuuję. Niestety M dziś zapił i jest gdzieś na dworze. Spakowany tez jest. Nie jest lekko ale dam radę sie z tym uporać. Żałuję tylko że pozwoliłam mu rozbudzić nadzieję.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2411
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:48, 16 Sty 2018    Temat postu:

1234ElaK napisał:
Maggie napisał:
1234ElaK napisał:
A u mnie w porządku czuję się bardzo dobrze i pewnie. Nie mogę sie doczekać go w domu

Życzę Ci, by Twoje dobre samopoczucie nie było podyktowane jego leczeniem, bo możesz się bardzo rozczarować po jego wyjściu.

Kontynuujesz swoje leczenie?

Oczywiście kontynuuję.

To najważniejsze. Rób tak dalej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin