Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co z tą "twardą miłością"?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
TakiSObie



Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 728
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 6:56, 10 Kwi 2018    Temat postu: Co z tą "twardą miłością"?

Witam
zwrot szeroko używany, wykorzystywany nie tylko dla bezpieczeństwa, stawiania granic ochrony SIEBIE gdy osoba/partner jest aktywna w uzależnieniu

ale nie tylko, bo i zasadna być może akceptowalna w pewnych typach relacji

może ktoś się podzieli,

czy to nie narzędzie często do maskowania "przemocy", jak to jest na terapiach sugerowane

zakładając że przekraczanie granic to w szerokim rozumieniu, pewna forma "przemocy" w przypadku próśb/znaków/sygnałów drugiej strony o zaprzestaniu

i jak się ma temat redefinicji "granic", pewnych spraw w relacjach osób "zależnych"

z góry dziękuje za ewentualną dyskusje

Pozdrawiam Pogodnie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez TakiSObie dnia Wto 7:00, 10 Kwi 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3690
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 86 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:19, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Twarda miłość - to przeciwstawność miłości naiwnej, często stosowanej przez osoby współuzależnione w stosunku do używających środki psychoaktywne.
Najczęściej jest to nie świadome działanie i trudno ich za to winić... chcieli dobrze zgodnie ze świadomością i stereotypami - a wyszło jak zwykle.

Twardej miłości trzeba się nauczyć... a nie jest to takie proste - jak życie pokazuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TakiSObie



Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 728
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:59, 10 Kwi 2018    Temat postu:

jal napisał:

Najczęściej jest to nie świadome działanie i trudno ich za to winić...


tu nie chodzi o winienie, o odczucie krzywdy i szukanie sprawcy

bardziej skłaniałem się ku konsekwencjom

stereotypów jest wiele, jak i schematów, modeli rodzin w których się wychowywaliśmy, czynników masa

skłoniłbym się w kierunku, że Twardej miłości trzeba się nauczyć, jednak wpierw wobec siebie

a cała reszta da sobie sama radę

bierność też jest formą przemocy, może wynikać z wielu przyczyn, jednak za samą np bierność odpowiada osoba ją stosująca, a konsekwencje?? Smile

zachowując świadomość że każdy ma prawo do wolności osobistej,
że nie można nikogo do niczego przymuszać
wolnością jak i własną klatką więc będzie nie świadomość Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez TakiSObie dnia Wto 10:01, 10 Kwi 2018, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3690
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 86 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:46, 10 Kwi 2018    Temat postu:

Alkoholik nie reaguje na słowa,zaklęcia i obietnice,jedynie co do niego trafia to działanie... a więc konsekwencja w odbieraniu mu komfortu chlania jak również nie chronienie go przed konsekwencjami wynikłymi z nadużywania - nie ma tu miejsca na przemoc,jedynie na troskę o drugiego człowieka.

Na etapie picia wyczynowego,najbliżsi wiedzą lepiej co jest dla niego dobre niż on sam ,ogarnięty mechanizmem iluzji i zaprzeczeń.

Dziękuję moim bliskim za to,że swoim konsekwentnym działaniem przybliżyli mi dno,co w rezultacie zmusiło mnie do zastanowienia się nad swoim życiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2416
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 7:30, 21 Kwi 2018    Temat postu:

Wydaje mi się, że "twarda miłość" to tylko określenie pewnego typu zachowań. Mnóstwo jest publikcji (nawet w naszej Bibliotece: http://www.alko.fora.pl/biblioteka,7/artykuly-teksty-eseje-na-temat-wspoluzaleznienia,1000.html), które wyjaśniają ten termin.

Współuzależnione bardzo często mówią, że kochają. W rzeczywistości to mieszanka lęku, uczucia i koalkoholizmu. Miłość to wybory i decyzje, a nie egzaltacje i uczucia.

Tu napisałam o tym więcej:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Maggie dnia Sob 7:30, 21 Kwi 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gosia5



Dołączył: 30 Gru 2012
Posty: 67
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:17, 21 Kwi 2018    Temat postu:

"twarda milosc" to jest bardzo trudny temat. Ja jako wspoluzalezniona wiem o co chodzi a jednak czasami "pekam", chociaz wiem, ze nie powinnam.
Osoby ktore pomimo picia partnera pozostaja z nim w zwiazku sa z nim niewatpliwie z milosci, bo przeciez alkoholicy to nie tylko zli ludzie. Jak nie pija potrafia byc wspanialymi partnerami.
I wlasnie utrzymanie tej granicy miedzy miloscia naiwna a miloscia twarda jest niejednokrotnie tak trudne.
Napewno ma tutaj tez duze znaczenie nasze wychowanie wyniesione z domu. Wiem, ze moja mama wielu granic wytyczonych przezemnie mojemu mezowi nie zaakceptowalaby, ja jednak staram sie tych granic pilnowac.
Mnie pomogla w tym bardzo moja wiara w Boga. Na poczatku byly to modlitwy a raczej przekazywanie zadan do wykonania Bogu. Ja mu mowilam co, jak i kiedy ma dla mnie zrobic i powtarzalam to jak mantre. Dopiero z czasem zaczelam sie nad tym zastanawiac i doszlam do wniosku, ze to bylo bez sensu. Dopiero po analizie fragmentu z pisma swietego o Abrachamie i jego synu zrozumialam o co chodzi w modlitwie. Musze przyznac, ze dopiero wtedy pierwszy raz doznalam ulgi.
Zrozumialam, ze, zeby doznac ulgi z modlitwy trzeba naprawde uwierzyc, tzn. uwierzyc w moc Boga, uwierzyc, ze On ma moc sprawcza, zrobic mu miejsce do dzialania i pozwolic dzialac. Wczesniej w moim przypadku nie mial na to miejsca, bo to ja wiedzialam jak, ja wiedzialam kiedy i co ma zrobic. To byla pycha z mojej strony. Zeby to zaakceptowac musialam pogodzic sie z tym, ze modlac sie o to co dobre dla mojego meza musze brac tez pod uwage ze moze to bedzie smierc. Tego nie wiem, ale wiem, ze cokolwiek sie stanie bedzie to dobre dla niego. Musialam sie z tym pogodzic.
I wlasnie dopiero ta akceptacja z mojej strony przyniosla mi ulge. Moj maz dalej miewa ciagi ale ja wiem, ze Bog nie wymaga odemnie rezygnacji z mojego zycia, ze mam prawo a nawet obowiazek wytyczac granice. Poprostu on odpowiada za swoje zycie, za swoje decyzje a ja mam sie zajac soba i nie mam prawa na sile go zmieniac ani czegokolwiek na nim wymuszac. Mam obowiazek za to dbac o siebie i o swoj rozwoj.
Wiem, ze gdy bede potrzebna bede wiedziala kiedy i co mam zrobic i jest mi z tym dobrze.
Kiedys przeczytalam, ze osoba zyjaca z alkoholikiem moze obok niego prowadzic szczesliwe zycie. Wtedy wydawalo mi sie to absurdem ale teraz wiem, ze jest to jak najbardziej mozliwe.
Mam swiadomosc, ze moj maz jest pod opieka, nie jest sam i ja tez nie jestem sama i dobrze mi z tym. A trudne chwile, ktore maz przechodzi sa mu potrzebne wlasnie zeby przemyslec swoje zycie. Jaka droge wybierze niewiem ale wiem, ze przewaznie te trudne doswiadczenia zyciowe otwieraja w nas nowe poklady sily o ktorej wczesniej nie mielismy pojecia ze ja wogule posiadamy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TakiSObie



Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 728
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 7:28, 01 Maj 2018    Temat postu:

Maggie napisał:
Współuzależnione bardzo często mówią, że kochają. W rzeczywistości to mieszanka lęku, uczucia i koalkoholizmu. Miłość to wybory i decyzje, a nie egzaltacje i uczucia.


gosia5 napisał:

Osoby ktore pomimo picia partnera pozostaja z nim w zwiazku sa z nim niewatpliwie z milosci, bo przeciez alkoholicy to nie tylko zli ludzie. Jak nie pija potrafia byc wspanialymi partnerami.


gosia5 napisał:
Zrozumialam, ze, zeby doznac ulgi z modlitwy trzeba naprawde uwierzyc, tzn. uwierzyc w moc Boga, uwierzyc, ze On ma moc sprawcza, zrobic mu miejsce do dzialania i pozwolic dzialac. Wczesniej w moim przypadku nie mial na to miejsca, bo to ja wiedzialam jak, ja wiedzialam kiedy i co ma zrobic.


gosia5 napisał:
Kiedys przeczytalam, ze osoba zyjaca z alkoholikiem moze obok niego prowadzic szczesliwe zycie. Wtedy wydawalo mi sie to absurdem ale teraz wiem, ze jest to jak najbardziej mozliwe.


"Jeśli bóg chce, a nie może usunąć zła, jest bezsilny
Jeśli może, a nie chce - jest zawistny. (...)
Jeśli chce i może, skąd zło?" Epikur

poczucie szczęścia i spełnienia, radość, samorealizacja, nie zależność jak kolwiek rozumiana

to i tak wszystko kończy się na granicach wobec siebie, względem siebie, do siebie i od siebie

z moich obserwacji często zwrot "twarda miłość" jest tylko dobrą wymówką, wyświechtanym hasłem,

tak gdzie pycha tam zawsze fałszywa pokora, a rzeczywistość niestety jak "mieszanina lęku, uczucia i ..." i relatywizm moralny

nawet uzależnieniem własnym i długotrwałą abstynencją można wytłumaczyć, pijane myślenie, aby ominąć akceptację braku "możliwości" wzięcia odpowiedzialności za własne "życie-wybór,decyzje, uczucia, itp tip" w tej nomenklaturze "pozwolić Bogu działać"

jak różnie można interpretować "musicie wymagać od siebie, choćby nikt od Was nie wymagał"


Dobrego Pogodnego Dnia dla Was


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez TakiSObie dnia Wto 7:31, 01 Maj 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8189
Przeczytał: 35 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 19:54, 01 Maj 2018    Temat postu:

TakiSObie napisał:

"Jeśli bóg chce, a nie może usunąć zła, jest bezsilny

Tak. Bóg jest bezsilny wobec samowoli człowieka. Bo tak postanowił, bo tak zdecydował w przymierzu, którego symbolem jest tęcza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TakiSObie



Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 728
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:21, 10 Maj 2018    Temat postu:

Meszuge napisał:
TakiSObie napisał:

"Jeśli bóg chce, a nie może usunąć zła, jest bezsilny

Tak. Bóg jest bezsilny wobec samowoli człowieka. Bo tak postanowił, bo tak zdecydował w przymierzu, którego symbolem jest tęcza.


gdzieś mi się obiło o uszy, albo pomiędzy nimi, kiedyś

że przekazy i wierzenia mówią o "garncu pełnym złotego" na końcu tęczy, i jakimś skrzacie Wink

tak mi się coś teraz skojarzyło pisząc to, żeby na koniec tej "tęczy" dojść, lub ją przejść/zobaczyć,

to trzeba dać coś od siebie, coś ZŁO-TEGO może Wink

Pozdrawiam Pogodnie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin