Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co to jest miłość?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
THX1138



Dołączył: 06 Maj 2012
Posty: 50
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 20:50, 08 Cze 2012    Temat postu:

ruda_julka napisał:
Dzieki za odpowiedzi. Zadalam to pytanie bo przeczytalam ze DDA nie widza roznicy miedzy miloscia a litoscia, strachem przed samotnoscia itd itp.
No to musi byc jakis 'opis' milosci i chcialabym wiedziec jak wy pojumjecie milosc do zony, meza, dzieci itd itp.


Pytać możesz. Każdy ma swoją prywatną teorię.
Ale jak jednak pytasz o życie, to ja nie kocham nikogo, nikt nie kocha mnie i nie mam pojęcia, czym jest miłość.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:25, 19 Cze 2012    Temat postu:

Dla mnie miłość to głównie cierpienie i strach przed utratą kochanej osoby- mam na myśli uczucie do partnera. To dziwne- gdy jestem z moim mężczyzną, przytulam się do niego i jestem blisko, często nie potrafię się tym cieszyć, zamiast tego ogarnia mnie przerażenie że jego może kiedyś nie być (np. poprzez to, co nieuchronne- śmierć). Czasami wręcz jestem zła że go w ogóle poznałam, pokochałam- bo to oznacza dla mnie właśnie strach, a strach to ból... Oczywiście to absurd, bo nigdy z nikim nie byłam szczęśliwsza. Często zdarza mi się "stroić fochy" i "wkręcać" sobie różne dziwne rzeczy, chociaż już tyle razy obiecywałam sobie że nie będę tego robić, wiem że to złe... Po prostu czasami krzywdzę kogoś, kogo bardzo, ale to bardzo kocham, nie mogę powiedzieć żeby to było z premedytacją ale nie umiem tego powstrzymać, nie wiem czemu tak się dzieje... Gdyby nie jego ponadprzeciętna cierpliwość i wyrozumiałość już pewnie dawno nie bylibyśmy razem. Zastanawiam się jak skutecznie walczyć z tymi niekontrolowanymi wybuchami agresji, złych myśli, "testowaniem" jego i swojej wytrzymałości. Ostatnio zapisałam moje przemyślenia na ten temat w pliku, ale czuję że to tylko doraźne wyjście, bo kilka dni zachowywałam się normalnie ale wczoraj znowu był "foch" praktycznie bez powodu, a dziś poczucie winy Confused .

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 12:29, 19 Cze 2012    Temat postu:

...a na terapie DDA panna chodzi? Byla? Czytala cos na ten temat w ogole?
Powrót do góry
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:37, 19 Cze 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
...a na terapie DDA panna chodzi? Byla? Czytala cos na ten temat w ogole?

Masz na myśli mnie? Wink
Nie, nie byłam, ale coraz więcej przesłanek skłania mnie ku temu, że powinnam- szczególnie jeżeli nie chcę zniszczyć swojego obecnego związku, bo drugiej takiej szansy raczej na 100% nie dostanę od życia. Wiem że spotkało mnie wielkie szczęście, że poznałam takiego faceta, ale jak wiadomo szczęściu trzeba dopomagać, bo inaczej...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 12:46, 19 Cze 2012    Temat postu:

Ano powinnas. Poczytaj tez troche - w Czytelni DDA masz cos na poczatek. Terapii jednak nie ominiesz - jest to bardzo potrzebne.

Twoje wybuchy to Twoje Wenetrzene Dziecko, skrzywdzone i reagujace agesja wynikajaca ze strachu. Musicie sie dogadac.

Powodzenia!
Powrót do góry
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:59, 19 Cze 2012    Temat postu:

Jeżeli chodzi o jakiekolwiek terapie to najbardziej boję się świadomości, że aby odniosły one skutek musiałabym być w pełni szczera, wiem że jeżeli nie powiem o pewnych faktach to nikt nie będzie w stanie wskazać mi drogi, pomóc, jak również i ja nie dojdę do ładu sama ze sobą. Są rzeczy o których ciężko mówić ot tak sobie obcym osobom, kiedyś opowiedziałam co nieco "przyjaciołom" i źle się to dla mnie skończyło, a co dopiero wśród ludzi których nie znam, nie wiem co można się po nich spodziewać... Wiem że powinnam, a właściwie muszę zaufać jeżeli chciałabym skutecznej terapii, ale tyle dostałam w życiu po tyłku z powodu zaufania właśnie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 13:04, 19 Cze 2012    Temat postu:

Ufanie za szybko, nieodpowiednim osobom i wyrzucanie z siebie naraz calego syfu to tez cecha DDA Smile Mozesz zaczac od terapii indywidualnej - ja taka przeszlam, zreszta w moich okolicach nie ma terapii grupowej DDA.

To, co zrobisz zalezy od Ciebie -albo sprobujesz i bedzie lepiej (ciezko na poczatku - ale lepiej z czasem), albo nie sprobujesz i bedzie dalej tak, jak jest.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 13:43, 19 Cze 2012    Temat postu:

fukisazi napisał:
Są rzeczy o których ciężko mówić ot tak sobie obcym osobom, kiedyś opowiedziałam co nieco "przyjaciołom" i źle się to dla mnie skończyło, a co dopiero wśród ludzi których nie znam, nie wiem co można się po nich spodziewać...


Błąd w rozumowaniu.
Zwróć uwagę, że na różnego rodzaju terapie nie przyjmuje się do jednej grupy ludzi, którzy są ze sobą poza terapią zbyt blisko. W większości ośrodków utrzymywanie relacji poza terapią w ogóle jest mocno ograniczone regulaminem - od zakazu uprawiania seksu i robienia razem interesów, aż po zakaz spotykania się na prywatnym gruncie w ogóle.
To ma swoje uzasadnienie i jest całkowicie sprzeczne z tym co piszesz. Chociaż na pierwszy rzut oka faktycznie może się wydawać, że jest ("powinno być") odwrotnie...
Powrót do góry
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 14:22, 19 Cze 2012    Temat postu:

fukisazi napisał:
Jeżeli chodzi o jakiekolwiek terapie to najbardziej boję się świadomości, że aby odniosły one skutek musiałabym być w pełni szczera, wiem że jeżeli nie powiem o pewnych faktach to nikt nie będzie w stanie wskazać mi drogi, pomóc, jak również i ja nie dojdę do ładu sama ze sobą. Są rzeczy o których ciężko mówić ot tak sobie obcym osobom, kiedyś opowiedziałam co nieco "przyjaciołom" i źle się to dla mnie skończyło, a co dopiero wśród ludzi których nie znam, nie wiem co można się po nich spodziewać... Wiem że powinnam, a właściwie muszę zaufać jeżeli chciałabym skutecznej terapii, ale tyle dostałam w życiu po tyłku z powodu zaufania właśnie...


Skąd Ty już "z góry" tak wszystko wiesz...

Opić się i po pijaku grzebać się w koszmarnym dzieciństwie - to i ja umiałem uskuteczniać latami. Przynosiło doraźną ulgę. Nic poza tym. Ja też "wiedziałem", że nie warto żebym gdziekolwiek poszedł, skonsultował się z terapeutą itp. Do monopolu miałem bliżej...

Dziś mogę jedynie podzielić się moim doświadczeniem związanym z tym, że w końcu poszedłem i zapisałem się na terapię (to była akurat terapia uzależnień w moim przypadku) i okazało się, że jednak się myliłem, gdy we wcześniejszych latach z góry odrzucałem to, że terapia może mi w czymkolwiek pomóc. Znalazłem wśród terapeutów miłe i godne zaufania grono, doświadczonych osób, którzy mnie wsparli i pomogli wiele rzeczy zrozumieć. Polecam żebyś chociaż spróbowała...

A co do uczciwości... nie martw się. Oni i tak wiedzą co ludzie robią w życiu... Poza tym to nie jest przesłuchanie. Smile Będziesz mówić co uważasz i kiedy poczujesz się bezpiecznie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tatar dnia Wto 14:23, 19 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
robin
Gość





PostWysłany: Pią 22:24, 22 Cze 2012    Temat postu:

– Czym jest miłość?
– Całkowitą nieobecnością lęku – odpowiedział Mistrz.
– A czego się lękamy?
– Miłości – odparł znów Mistrz.
Powrót do góry
Kassam



Dołączył: 28 Lut 2015
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:03, 13 Kwi 2015    Temat postu:

Maggie napisał:

Jakies pół roku temu bliska mi osoba spytała, czy jeszcze kocham męża. Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że nie wiem. Wówczas bliżej mi było do kocham, dziś do nie. Owszem, sentyment jest, piękne wspomnienia, może nawet tęsknota za pewnymi chwilami i tym, jak się przy nim czułam (niekoniecznie za nim) też, ale to nie jest już chyba miłość. Na rozprawie sędzina spytała mnie, czy od początku było źle, czy może z biegiem czasu coś się zmieniło. Odpowiedziałam, że wydaje mi się, że na początku było dobrze... ale może to było tylko ułudą, a ja zaślepiona romantyczną miłością tego nie potrafiłam dostrzec? To jest za świeża sprawa, bym miała na nią chłodny ogląd. Z perspektywy czasu pewnie będzie łatwiej.


Maggie ustalenie czy się kogoś kocha czy nie naprawdę nie jest trudne. Pod warunkiem, że przestaniesz do tego używać rozumu. Nie wyczytasz tego z książek. Musisz to poczuć.

A to zastanawienie się czy tęsknisz za nim czy nie za nim? Czy to jest ważne? Ważne, że tęsknota związana jest mimo wszystko z nim.

Wydaję mi się, że wiem gdzie leży Twój problem.

Wydaję mi się, że Ty wypierasz tę miłość, bo wydaje Ci się, że jest ona zła. A co złego jest w kochaniu alkoholika? Przecież to choroba. Nie przestaje się kogoś kochać jak zachoruje na coś innego. Przecież Twój mąż o Ciebie zabiegał, przynosił kwiaty, prezenty. I żeby było jasne ja nie piszę teraz o tym żebyś do niego wróciła - to obie wiemy, że jest niemożliwe dopóki pije. Ja piszę tylko o tym żebyś dała sobie prawo do uczuć. Czuć coś to nic złego, to nie jest żaden wybór, to jest uczucie. Nie jest ani złe, ani głupie, ani niestosowne. Po prostu jest. Głupie i złe może być tylko to co się z tym uczuciem zrobi. Uwierz mi i zaufaj - dopiero uczucie, które dopuści się do głosu, które się przetrawi, dopiero takie ma szansę zniknąć.

Jestem też prawie pewna, że tak naprawdę to bardzo byś chciała pisać o swoim mężu, ale na tym forum kiedy koalko pisze o alko jest to źle postrzegane i pewnie dostałabyś burę. Ale uwierz, że akurat w tym przypadku byłabym ostatnią osobą, która by coś napisała. Bo... ja chciałabym wiedzieć jaki jest Twój mąż.

Bo... akurat w tej kwestii bardzo chciałabym Ci pomóc. Bo... doskonale wiem jak to jest kochać kogoś z daleka. I nie wiem dlaczego wybrałam sobie akurat Ciebie z tym moim pomaganiem, ale pewnie dostrzegłam jakieś podobieństwo w niedoli. A pomagając komuś innemu, pomaga się sobie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2376
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:45, 13 Kwi 2015    Temat postu:

Kassam napisał:
Maggie ustalenie czy się kogoś kocha czy nie naprawdę nie jest trudne.

Jeśli nie myli się jej ze współuzależnieniem, to i owszem.

Kassam napisał:
Ważne, że tęsknota związana jest mimo wszystko z nim..

Różnica polega na tym, że czym innym tęsknić za kimś, a czym innym za tym, jak się w jakichś okolicznościach czułam. Mnie nie brakuje (już) konkretnie byłego męża. Co najwyżej brakuje mi kogoś - bliskości drugiego człowieka. Bo więzi przyjacielskie, koleżeńskie, czy rodzinne tego nie rekompensują. Jak pisałam już wcześniej sentyment będę mieć chyba zawsze, bo spędziliśmy ze sobą kilkanaście lat. Tego się nie zapomina.

Kocha się człowieka takiego, jakim jest. Ja byłego męża chciałam zmienić. Nawet gdyby dziś przestał pić, nie wróciłabym do niego.

Kassam napisał:
Wydaję mi się, że Ty wypierasz tę miłość, bo wydaje Ci się, że jest ona zła..

Nie. Miłość nigdy nie jest zła. Chora miłość, owszem.

Kassam napisał:
Przecież Twój mąż o Ciebie zabiegał, przynosił kwiaty, prezenty.

I co z tego? Życie to nie kwiaty i prezenty. Przynajmniej dla mnie. On nie chciał się zmienić. W dalszym ciągu mnie okłamywał i oszukiwał. Ja rozumiem, że to choroba. Ale nie poświęcę swojego życia w imię trwania przy nim.

Kassam napisał:
Jestem też prawie pewna, że tak naprawdę to bardzo byś chciała pisać o swoim mężu, ale na tym forum kiedy koalko pisze o alko jest to źle postrzegane i pewnie dostałabyś burę. Ale uwierz, że akurat w tym przypadku byłabym ostatnią osobą, która by coś napisała. Bo... ja chciałabym wiedzieć jaki jest Twój mąż.

Może to zabrzmi dziwnie, ale ja się od niego już "odklajstrowałam". Myślałam, że rozwód to tylko papier, formalność. Tak nie było. Podjęłam decyzję ostateczną. Pozwoliłam sobie na to.

Co do Twojego ostatniego pytania... Mój były mąż jest... przystojny, uroczy, ma poczucie humoru, inteligentny, wrażliwy, radzący sobie z męskimi obowiązkami w domu, też pomocny, ale z drugiej strony bardzo nieodpowiedzialny, zapatrzony w siebie, egocentrycznie postrzegający świat, wycofany, nieszczery, zakompleksiony... i co najgorsze, na wszystkie bolączki stosuje CAŁY CZAS to samo lekarstwo.

Może kiedyś przestanie pić (bardzo mu tego życzę). Ale nie ma sensu marnować na to na przykład kolejnych 17 lat życia.

Dziękuję Ci za dobre chęci. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kassam



Dołączył: 28 Lut 2015
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:16, 13 Kwi 2015    Temat postu:

Maggie napisał:
Nie. Miłość nigdy nie jest zła. Chora miłość, owszem.


Tyle, że chora miłość nie znika od samego stwierdzenia, że jest zła. Gdyby tak było to na świecie nie byłoby np. maltretowanych kobiet, a dział współuzależnienie nie miałby pięciu stron. Nie jest też niczyją winą, że zachorował na chorą miłość Smile

Wszystko co piszesz brzmi bardzo racjonalnie i mądrze. Choć znowu myślę, że to w dalszym ciągu tylko rozum. Jesteś bardzo inteligentna, elokwentna i to niewątpliwie są Twoje zalety, ale.... przy okazji niestety też przeszkadzają Ci. Wiem, że na razie jeszcze nie rozumiesz o co mi chodzi, a chodzi jedynie i aż tylko o to, że rozum może być wadą Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2014
Posty: 2376
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:20, 13 Kwi 2015    Temat postu:

Kassam napisał:
Tyle, że chora miłość nie znika od samego stwierdzenia, że jest zła. Gdyby tak było to na świecie nie byłoby np. maltretowanych kobiet, a dział współuzależnienie nie miałby pięciu stron.

Dokładnie. Dlatego stosuję się do kiedyś zasłyszanej rady: rób tak, jakbyś...

Czasami rozum i serce idą w przeciwnym kierunku. Wówczas trzeba wyłączyć jedno. W przypadku chorej miłości tak właśnie jest.

Moje... hm... organy... zaczynają iść w jednym. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kassam



Dołączył: 28 Lut 2015
Posty: 105
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 1/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 13:29, 13 Kwi 2015    Temat postu:

Maggie napisał:
Czasami rozum i serce idą w przeciwnym kierunku. Wówczas trzeba wyłączyć jedno. W przypadku chorej miłości tak właśnie jest.


Nie wiem czemu, ale jest to dla mnie analogiczne to tego tzw. "dupościsku" skoro współuzależnienie jest też uzależnieniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie (koalkoholizm) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 2 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin