Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zaczarowane koło zaprzeczeń
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie - czytelnia
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomoe
Moderator


Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5132
Przeczytał: 82 tematy

Pomógł: 106 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 10:42, 15 Maj 2009    Temat postu: Zaczarowane koło zaprzeczeń

ZACZAROWANE KOŁO ZAPRZECZEŃ

Autor Ksiądz Józef L. Kellerman
Dyrektor Rady ds. Alkoholizmu w Charlotte (Północna Karolina)

Ksiądz Kellerman przedstawił ten materiał po raz pierwszy na Drugim Rocznym Spotkaniu Grup Al-Anon w Connecticut, w Milford, 5 października 1968 roku.
Jego teorie zostały przyjęte z takim entuzjazmem, że postanowiono je opublikować celem szerszego rozpowszechnienia. Główne Biuro Służb Rodzinnych Al-Anon uzyskało pozwolenie od księdza J. Kelermana na wydrukowanie i rozpowszechnienie tego materiału. Materiał dotyczy każdego, kto pośrednio lub bezpośrednio związany jest z życiem osoby cierpiącej na chorobę zwaną alkoholizm.
W fikcyjnej sztuce ukazano, w jaki sposób ludzie w życiu alkoholika przedłużają jego chorobę i przeszkadzają w jej uleczeniu. Ponadto metody postępowania, jakie powinni zastosować wobec alkoholika bliscy mu ludzie, jeśli faktycznie pragną jego uzdrowienia.
Publikacja niniejsza proponuje Al-Anon jako jeden z sposobów dawania sobie rady w sytuacjach stworzonych przez alkoholizm.

Alkoholizm jest tragedią w trzech aktach. W tragedii bierze udział co najmniej czworo ludzi: pijący , jego rodzina, przyjaciele, koledzy w pracy, a nawet jego doradcy. Wszyscy oni przyczyniają się do obrotów tego zaczarowanego koła alkoholizmu. Choroba ta rzadko pojawia się u osoby całkowicie odseparowanej od ludzi. Rzadko również trwa w całkowitym odosobnieniu. Jeden człowiek pije i upija się - inni reagują na jego picie i zachowywanie się. Pijący reaguje z kolei na ich reakcje i znowu pije. W ten właśnie sposób zaczyna się obracać zaczarowane koło oskarżeń i zaprzeczeń - staczająca się w dół spirala alkoholizmu.

Aby zrozumieć alkoholizm - musimy spojrzeć nie tylko na samego alkoholika, ale na całkowity obraz jego choroby tak - jakbyśmy byli widzami odgrywanej na scenie sztuki. Musimy dostrzec dokładnie role wszystkich aktorów tego dramatu.
Alkoholik – jako gwiazda całej sztuki – występuje na początku pierwszego aktu. Gra on główną rolę, a inni reagują tylko na to, co on robi na scenie. Więc oto nasz gwiazdor – zazwyczaj mężczyzna w wieku 30 – 50 lat przeważnie zdolny, inteligentny i pracowity. Często jednak jego ambicje przekraczają jego możliwości. Widzimy, że jest to bardzo wrażliwy, samotny i nerwowy człowiek. Jest on również niedojrzały w sposób, który go czyni bardzo zależnym od innych ludzi. Prawdopodobnie zachowuje się sposób bardzo „niezależny’’, aby tej niedojrzałości całkowicie zaprzeczyć. Właśnie z tego zaprzeczania powstał tytuł naszej sztuki: Zaczarowane Koło Zaprzeczeń. Aby alkoholik mógł grać swą rolę z powodzeniem, potrzebuje pomocy innych. Dlatego musimy obserwować bardzo dokładnie, w jaki sposób każdy z aktorów spełnia swą rolę w tym dramacie.

Prolog
Alkoholik odkrył, że picie poprawia mu nastrój, pozwala czuć się lepiej. Wydaje to mu się błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Lekarstwem, a nie trucizną. Na kilka godzin znikają kłopoty i lęki, napięte nerwy doznają odprężenia i wszystkie problemy są rozwiązane.


Akt 1.
Alkoholik wkracza na scenę twierdząc, że nikt nie ma prawa mówić mu, co on powinien robić, że tylko on sam może rozkazywać innym. Rodzinie bardzo to utrudnia jakąkolwiek rozmowę z nim na temat jego picia i rezultatów picia. Nawet gdy pijaństwo stwarza naprawdę poważne problemy – alkoholik nie chce na ten temat rozmawiać. Każda dyskusja jest czymś w rodzaju podwójnego monologu: nikt nie słyszy tego, co mówi druga strona. Obie strony mówią co innego, a robią co innego.. Dlatego, aby alkoholika zrozumieć konieczne jest dokładne poznanie tej gry. Obserwowanie samego alkoholika, czytanie naukowych opisów jego choroby, albo wysłuchiwanie narzekań jego rodziny, to tylko mała cząstka dramatu. Najważniejszym słowem w alkoholizmie jest „zaprzeczanie’’, gdyż ludzie niezmiennie robią to, czego postanawiają nigdy więcej nie robić, albo zaprzeczają temu, co zrobili.

Na początku pierwszego aktu alkoholik potrzebuje kieliszka – więc pije. Pije często i wiele, a nie rzadko i w małych ilościach. Może pić otwarcie, ale prawdopodobnie z ilością wypitych kieliszków kryje się, pijąc poza plecami reszty aktorów tego przedstawienia. Tu właśnie jest pierwsza część zaprzeczania: ukrywanie ilości wypitego alkoholu. Dowodzi to, że pijący zdaje sobie sprawę z tego, że pije zbyt wiele, pije częściej i więcej niż inni, a przede wszystkim - że picie znaczy dla niego o wiele więcej niż dla innych ludzi. Fakt, że pije za wiele i zbyt często, nie jest zależny od jego woli. I tu dostrzegamy pierwszą oznakę alkoholizmu. Ciągłe zaprzeczanie przez chowanie butelki i picie w samotności wskazuje jasno, jak bardzo jego poczucie jest zależne od alkoholu. Po dwóch lub trzech kieliszkach nie może już być mowy o powstrzymaniu picia. Po paru następnych kieliszkach zauważymy ogromną zmianę w pijącym. Staje się on pełen zadowolenia i absolutnej niezależności. Znajduje się na samym szczycie świata i może się zachowywać jak prawdziwy „bożek’’. Teraz on ma tylko rację, każdy inny jest w błędzie, szczególnie jeżeli spróbuje przeciwstawić się jego piciu. Nie wszyscy alkoholicy zachowują się w identyczny sposób kiedy są pijani, ale wszyscy zachowują się nienormalnie i bezsensownie, są nieodpowiedzialni za swoje czyny. Ignorują przepisy towarzyskie, czasem posuwają się do łamania prawa
Przykładem jest tu prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym, co u niealkoholika uznane zostałoby za czyn całkowicie niepoczytalny.
Jeżeli picie trwa wystarczająco długo - alkoholik stwarza krytyczne sytuacje, wpada w kłopoty i najrozmaitsze powikłania. Mogą mieć one różne scenariusze, ale ogólny ich zarys jest zwykle taki sam. Alkoholik jest zależny, a zachowuje się niezależnie i picie utwierdza go w tym przekonaniu.
Jednak rezultaty pijaństwa uzależniają go coraz bardziej od innych. Kiedy stworzony przez niego samego kryzys chwyta go w pułapkę – czeka aby coś się stało, udaje że ten kryzys nie istnieje, ucieka od konsekwencji lub wzywa pomocy innych. Alkohol, który dał mu początek zadowolenia i niezależności, zdziera z niego maskę i pozwala nam zobaczyć, jakim jest bezradnym i bezbronnym dzieckiem.

Akt 2.
W drugim akcie alkoholik nie robi nic innego, jak tylko oczekuje pomocy innych.
Pozostali trzej aktorzy tej sztuki odgrywają swoje role i alkoholik z nich korzysta. Sam nie robi nic, albo niewiele. Wszystko robione jest za niego.

Wybawca
Pierwszą osobą, który pojawia się na scenie, jest wybawca, dobroczyńca- który dzięki swoim słabościom czuje się zobowiązany do „ratowania przed nieszczęściem swego przyjaciela alkoholika. Pragnie wydobyć go z każdej trudnej sytuacji i ulżyć ciągłemu napięciu nerwowemu, Jakie w rezultacie tych trudności następuje.
W rzeczywistości Wybawca prawdopodobnie zaspokaja swoje potrzeby, a nie prawdziwe potrzeby alkoholika. Choć może to robić w całkowitej nieświadomości. Wybawcą może być mężczyzna spoza kręgu najbliższej rodziny. Taką rolę może także odgrywać kobieta. Rola ta podejmowana jest także przez doradców zawodowych: księży, lekarzy, adwokatów lub pracowników społecznych. Wielu z nich posiada zbyt mało (a często wcale nie posiada) istotnej wiedzy o alkoholizmie, wiedzy w tego rodzaju doradztwie wręcz niezbędnej. Wskutek braku zrozumienia, jaki wykazują, traktują sytuację w taki sam sposób jak robią to nieprofesjonaliści. Działalność Wybawców odbiera alkoholikowi możność uczenia się na własnych błędach i brania odpowiedzialności za swoje postępowanie. Alkoholika upewnia to w mniemaniu, że zawsze znajdzie się jakiś Wybawca, który wyratuje go z tej opresji, mimo że Wybawcy zawsze twierdzą, że tego więcej już nie uczynią. Ponieważ pomagali zawsze, alkoholik wierzy, że będą pomagać także w przyszłości. Tego rodzaju „akcja ratunkowa’’ staje się koniecznością w taki sam sposób, jak i picie alkoholika.

Ofiara
Następny aktor, który wstępuje na scenę – to Ofiara. Często jest to pracodawca, przełożony czy wspólnik, a także kolega z miejsca pracy. Ofiara jest osobą odpowiedzialną za wykonanie pracy w czasie nieobecności alkoholika spowodowanej piciem. Dane statystyczne wykazują, że straty czasu zaczynają się w okresie 10 – 15 lat od momentu, kiedy alkoholik zaczął w danym przedsiębiorstwie pracować i jego zwierzchnik stał się jego przyjacielem. Chęć ochraniania alkoholika jest odruchem całkowicie zrozumiałym. Uważa się zawsze, że wydarzy się to po raz ostatni. Alkoholik staje się całkowicie zależny od takiej pomocy uzyskiwanej od Ofiary. Bez niej nie mógłby dalej pić. Albo musiałby przestać pić, albo straciłby pracę.

Prowokator
Trzecim aktorem w tym akcie jest osoba najważniejsza w tej sztuce: żona, mąż, rodzice. Osoba, z którą alkoholik żyje. Zwykle jest żona lub matka. Jest ona weteranką w odgrywaniu tej roli, bo zna ją o wiele dłużej niż inni. Ona właśnie jest Prowokatorem.
Wyprowadzana ciągle z równowagi, cierpiąca z powodu pijackich wybryków – stara się utrzymać rodzinę razem pomimo kłopotów, jakie stwarza alkoholik. Jednak jej ciągłe rozczarowania, jej nieustający lęk stają się źródłem ciągłej prowokacji. Prowokator stara się kontrolować, wprowadzać ciągłe zmiany, które uważa za konieczne, poświęca się, dostosowuje, nigdy nie daje za wygraną, ale i nigdy nie zapomina. Alkoholik przekonany o tym, że jego wybryki powinny być zawsze zrozumiane – nie może pojąć, że Prowokator może go w czymkolwiek zawieść.
Sam zachowuje się z całkowitą niezależnością, robi co chce i dyktuje żonie, matce, jak powinny postępować. Spodziewa ich się w domu kiedykolwiek wróci, o ile na noc w ogóle wraca. Tego aktora, czyli Prowokatora, można również nazwać „Dostosowującym się’’ , ponieważ stara się ciągle dostosowywać do coraz to nowych, kłopotliwych sytuacji wynikających z picia. A tymczasem alkoholik wini tę osobę za wszystkie, tak domowe, jak i małżeńskie kłopoty. Pomimo że osoba dostosowująca się stara się jak może, aby mu dogodzić i przekonać go o tym, że nie ma racji.
Jest żoną ,gospodynią, często musi pracować na utrzymanie domu. Żyjąc z mężem cierpiącym na alkoholizm stara się także być pielęgniarką, lekarzem, doradcą. Oczywiście, nie jest ona w stanie wypełniać wszystkich tych ról bez wyrządzenia krzywdy samej sobie oraz mężowi. Zwykle jest tak wytrącona z równowagi, że nie potrafi rozmawiać z mężem bez pogłębiania jego poczucia winy, goryczy, żalu i wrogości. Stawia to atmosferę prawie że niemożliwą do wytrzymania przez alkoholika. Jednakże zwyczaje naszego społeczeństwa ćwiczą i przysposabiają żonę do takiej właśnie roli. Jeśli nie będzie ona postępowała według tej akceptowanej społecznie roli – zostanie samotna, poza kręgiem rodziny i społeczeństwa, zostanie uznana za osobę nie mającą pojęcia o tym, w jaki sposób dobra żona powinna się zachowywać. A przecież cokolwiek alkoholik robi – kończy w domu. Jest to miejsce, do którego powraca, kiedy nie pozostaje mu już nic innego.
Drugi akt jest teraz w pełni przygotowany. Alkoholik zostaje ,,wyratowany” ze swojej bezradności, przyjęty na nowo do pracy i na łono rodziny. I powtarza się to wiele razy. Daje mu to uczucie, że jest jednak odpowiedzialnym człowiekiem i utwierdza go w przekonaniu, że rozwiązanie jego problemów i wywołanych piciem kłopotów jest obowiązkiem otoczenia. Ponieważ jednak wszystko było robione za niego, a nie przez niego samego – stał się on jeszcze bardziej zależny. Problemy stworzone przez picie zostały rozwiązane przez innych. Cały bałagan uprzątnięty, wszystkie przykre rezultaty picia spadły na innych. Pozwala to alkoholikowi na dalsze pijaństwo.
W pierwszym akcie alkoholik zagłuszał swoje cierpienie piciem; w drugim akcie rezultaty picia zostały wygładzone przez innych. Przekonuje to alkoholika, że ma pewne prawo zachowywać się w taki właśnie, nieodpowiedzialny sposób, bezkarnie.

Akt III
Akt trzeci rozpoczyna się w podobny sposób, jak akt drugi, ale akt 1 i 2 stworzył pewne, trwałe uwarunkowania.
Potrzeba zaprzeczania zależności jest teraz u alkoholika o wiele silniejsza i musi być wyrażana w bardziej zdecydowany sposób. Alkoholik zaprzecza, że ma jakikolwiek problem z piciem. Absolutnie wypiera się tego, że ktokolwiek i kiedykolwiek mu pomagał. Przeczy, że może utracić pracę i uważa że w pracy jest niezastąpionym. Nade wszystko zaprzecza, że jego zachowanie przyczyniło się do jakichkolwiek kłopotów w rodzinie. Wręcz odwrotnie. Wini on swą rodzinę, a szczególnie żonę za wywoływanie kłótni, za narzekania i kłopoty. Często twierdzi, że jego żona jest nienormalna i potrzebuje pomocy psychiatrycznej. Wraz z postępem choroby oraz wywołanej nią sytuacji – alkoholik często oskarża żonę o zdradę małżeńską, o afery z innymi mężczyznami, choć nie ma najmniejszych powodów do tego rodzaju podejrzeń. Niektórzy alkoholicy uzyskują takie same rezultaty przez zachowanie kamiennego milczenia, odmawianie jakichkolwiek rozmów na temat picia.
Żona nigdy nie zapomina zachowania męża. Mąż nie zawsze pamięta co robił w pijanym stanie, ale nigdy nie zapomni co żona ,mówiła na ten temat.
Prawdziwym problemem jest to, że alkoholik zdaje sobie sprawę z rzeczywistości, której tak mocno zaprzecza. Zdaje sobie sprawę ze swej słabości i pijaństwa. Jego poczucie winy staje się nie do zniesienia. Nie jest w stanie znieść najmniejszego krytycyzmu ani rad innych ludzi. Świadomość własnej bezradności i niepowodzenia stała się najbardziej zawstydzająca i bolesna na końcu pierwszego aktu, w okresie gdy alkoholik myśli i postępuje jakby był „bożkiem’’ własnego świata.
Z czasem rodzina przyzwyczaja się do pewnego sposobu życia. Alkoholik może twierdzić, że nie będzie już pił. Reszta osób twierdzi w sztuce, że w przyszłości nie będzie mu pomagała. Wybawca zapewnia, że nie będzie już alkoholika ratował. Ofiara - że nie będzie już poświęcała swego czasu pracy z powodu picia alkoholika. Prowokator – matka albo żona – powtarza alkoholikowi, że życie z nim w takich warunkach jest nie do zniesienia. To co jest mówione, przeczy całkowicie temu co, każdy robi. Wybawca i Prowokator twierdzili to samo w przeszłości i nigdy nie dotrzymali słowa.
W rezultacie poczucie winy alkoholika wzmaga się ciągle. Wszystko razem wyolbrzymia u alkoholika świadomość ciągłego niepowodzenia, samotności i napięcia nerwowego. Jeżeli te tortury psychiczne staną się niemożliwe do wytrzymania, a w dodatku kiedy nastąpi całkowita zmiana zachowania się innych aktorów sztuki – alkoholikowi głównemu bohaterowi pozostaje jeden skuteczny sposób ucieczki od uczucia ciągłej winy i rozczarowania : zmiana swojego postępowania w celu uzyskania na powrót poczucia własnej godności.
Jeżeli jednak akt drugi jest odegrany w zwykły sposób (opisany poprzednio) – nie ulega wątpliwości, że alkoholik w trzecim akcie będzie pił w dalszym ciągu. Jest to dla niego jedyny sposób na uwolnienie się od cierpienia, pozbycia się wszystkich kłopotów, oraz odzyskania poczucia, że ,,wszystko jest w porządku”. Świadomość natychmiastowej ulgi, jaka przynosi picie, wymazuje z pamięci dalsze rezultaty picia. Alkoholik zawsze ma nadzieję, że jednak tym razem będzie on w stanie kontrolować swoje picie, a jednocześnie dozna wytęsknionej ulgi. Tak więc to, co alkoholikowi wydaję się koniecznością, powtarza się raz jeszcze i znowu zaczyna on pić. Kiedy przełknie pierwszy kieliszek – sztuka się nie kończy. Kurtyna zapada po zakończeniu pierwszego aktu oraz aktu drugiego, ale w trzecim akcie, sytuacja powraca do aktu pierwszego bez zapadnięcia kurtyny.
Powstaje coś na kształt filmu ciągle powtarzającego te same ujęcia bez zakończenia jakimś epizodem. Jeżeli widzowie pozostaną wystarczająco długo i dwa pierwsze akty minęły w sposób poprzednio opisany – reszta odbędzie się identycznie i w końcu aktu trzeciego alkoholik znów będzie pijany.

Z czasem aktorzy stają się starsi, ale w dialogach i akcji tej sztuki nastąpią tylko minimalne zmiany. Jeżeli dwa pierwsze akty zostaną odegrane w opisany powyżej sposób – trzeci akt rozwinie się tak samo. Akt drugi staje się jedynym aktem, w którym może być zapoczątkowane ozdrowienie spowodowane postępowaniem oraz decyzjami osób będących w kontakcie z alkoholikiem.
W drugim akcie alkoholik jest przekonany, że wszystkie jego problemy rozwiążą inni, którzy z powodu własnych słabości lub przekonań nie będą mogli oprzeć się chęci udzielenia mu pomocy. Ale jest to jedyny akt, w którym istnieje możliwość przerwania tej beznadziejnej toczącej się w dół spirali alkoholizmu. A także możliwość zatrzymania ZACZAROWANEGO KOŁA WIECZNYCH ZAPRZECZEŃ.
Spróbujmy zobaczyć, co się stanie gdy bliscy alkoholikowi ludzie postanawiają całkowicie zmienić sposób swego zachowania w zaistniałej sytuacji.

Kuracja rozpoczyna się w akcie drugim
Planowana kuracja musi zacząć się w drugim akcie i jest zależna od osób, które biorą w nim udział. Muszą więc one nauczyć się, jak ludzie wpływają nawzajem na siebie w takiej właśnie chorobie oraz zrozumieć rzeczy najtrudniejsze – jak zmienić dotychczasowe role.
Aby dobrze nauczyć się tych ról – muszą oni zwrócić się do tych, którzy dobrze znają tę sztukę i rozumieją objawy choroby alkoholowej.
Jeżeli akt drugi zostanie napisany w nowy sposób – można mieć nadzieję, że alkoholik zostanie uleczony. J
est on bowiem uwięziony w swoim cierpieniu i klucz, który może go z tego więzienia uwolnić, posiadają inni. Nie możemy wymagać, aby jedyną alternatywą dla rozwiązania jego problemów stało się odstawienie picia. Musimy odemknąć drzwi, dać mu szansę wyjścia na zewnątrz. Jeśli ratujemy alkoholika z każdego kryzysu, jeśli jego zwierzchnik w dalszym ciągu pozwala robić z siebie Ofiarę, a żona działa jako Prowokator – nie ma najmniejszej szansy, by alkoholik kiedykolwiek wyzdrowiał. Jest on całkowicie bezradny, nie może sobie sam odemknąć drzwi. Uzdrowić mogą go tylko aktorzy w tej sztuce, jeśli nauczą się przerwać jego zależność od nich, odmawiając mu pomocy.
Alkoholik nie jest w stanie sam utrzymać w ciągłym ruchu tego Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń. Pomagają mu w tym inni. Aktorzy ciągle pytają alkoholika, dlaczego nie zaprzestaje pić. A przecież właśnie oni przez swoje zachowanie pomagają mu, aby szukał ciągłej ucieczki w picie. Nie jest prawdą, że nie można pomóc alkoholikowi, póki on sam o pomoc nie poprosi. Prawdą jest, że alkoholik tak długo nie ma najmniejszej szansy na wyzdrowienie, jak długo inni usuwają wszystkie bolesne rezultaty picia i postępowania wynikającego z picia.
Osobom z drugiego aktu trudno jest się zmienić. O wiele łatwiejsze jest przekonanie, że już nic nie pomoże alkoholikowi. Wybawcy i Ofiary muszą postarać się o dokładne informacje w celu zrozumienia tej choroby, jeśli pragną zmienić swoje role, a tym samym pomóc sobie i alkoholikowi. Żona albo matka muszą brać udział w czynnym programie, który będzie im doradzał, a jednocześnie leczył.
Jest to tylko wówczas możliwe, jeśli pragną one istotnej zmiany w swoi życiu.
Starając się zrozumieć rolę tych trzech wspierających aktorów dramatu – musimy pamiętać, że tych ról nie nauczyli oni w jednym dniu. Grają je tak, jak ich nauczono, i uważają, że tak właśnie grać je powinni. Wyobrażają sobie, że alkoholikowi pomagają, a nie przedłużają jego chorobę. I właśnie w tym tkwi dramat alkoholizmu, cały mechanizm tworzenia postaw i działań uniemożliwiających alkoholikowi jego wyzdrowienie.

Wybawcy
Wybawca wierzy, że nie wolno mu doprowadzić do tego, aby alkoholik cierpiał z powodu picia, jeśli w stosunkowo łatwy sposób może temu zapobiec. Osoba taka uważa, że ratowanie alkoholika z jego kłopotów spowodowanych piciem jest równoznaczne z ratowaniem tonącego – po prostu pomoc musi mu być udzielona! Ta misja jest przez alkoholika odczytywana tak, jak naprawdę myśli o nim wybawca : Ty sam nie jesteś w stanie dać sobie rady bez mojej pomocy.
W ten sposób Wybawca wyraża brak zaufania w możliwość alkoholika radzenia sobie samodzielnie ze swymi problemami, a taki brak zaufania jest sam w sobie formą oskarżenia i wyroku.
A ta sytuacja utrzymuje Zaczarowane Koło Zaprzeczeń w ciągłych obrotach.

Żona jest sama
Przyczyną wymagającą udzielenia pomocy żonie alkoholika przy podjęciu przez nią planu kuracji jest opinia publiczna. Jeśli żona zmieni swą rolę i zacznie zachowywać się w zupełnie nowy sposób – odkryje, że została całkowicie osamotniona. Przyjaciele, krewni, znajomi będą ją traktować jak aktora, który porzuca sztukę, kiedy nie ma kto obsadzić jego roli. Najbardziej drastycznie uwidacznia się to w momencie, gdy żona dobrowolnie lub z konieczności opuści męża.
Niektóre żony potrafią zmienić swoje role dzięki rozmowie z doradcą, który ma minimum wiedzy o alkoholizmie. Inne zmieniają swą postawę dzięki udziale w grupach terapeutycznych prowadzonych przez psychologów w poradniach odwykowych lub w zakładzie leczenia odwykowego. Jeszcze inne odzyskują równowagę duchową zrozumienie swej roli dzięki braniu udziału w mityngach grup rodzinnych Al-Anon. Niezmiernie ważne dla żony jest poznanie w grupie Al-Anon przyjaciół, którzy już wcześniej podjęli próbę zmiany swojej roli i odnieśli sukces. Krewni i przyjaciele będą jej ciągle mówili, jak zła jest ta nowa rola i dlatego kontakt z ludźmi, którzy w grupie rozumieją jej problem i dają jej normalne wsparcie, jest bardzo ważny.
Największym błędem popełnianym przez kobiety, które cierpią z powodu pijaństwa męża i szukają dróg wyjścia, jest szukanie wyraźnych wskazówek, jak postępować, by natychmiast powstrzymać swego męża od picia. Nie zdają sobie one sprawy, że nauczenie się npwej roli w małżeństwie z alkoholikiem zabierze im wiele czasu.
Zanim spowodowane piciem męża emocje ulegną wyciszeniu i będzie ona mogła nauczyć się postępować w nowy sposób, przez długi okres będzie musiała regularnie uczestniczyć w mityngach Al-Alnon i spotkaniach grup terapeutycznych.
Czasem inni uczestnicy naszej sztuki nie zechcą nauczyć się postępować w nowych rolach i żona będzie musiała pozostać z pomocną grupą, zanim jej nastawienie po dwóch, trzech latach pozwoli nareszcie wziąć alkoholikowi w swe ręce odpowiedzialność za swe losy.

Żona powinna przede wszystkim szukać pomocy dla samej siebie, aby wyleczyć się z własnego lęku, depresji, goryczy i innych niszczycielskich emocji, jakie wywołało u niej małżeństwo z alkoholikiem. W miarę zmieniania się emocji żony z reguły dochodzi także do zmiany sposobu picia alkoholika i często doprowadza to do uleczenia choroby męża. Tylko niewielu mężczyzn potrafi znieść taką drastyczną zmianę dokonującą się w żonach bez równie drastycznej zmiany w ich życiu. Ale tak korzystna zmiana nie może być gwarantowana natychmiast.
Wiele żon szuka więc jakiejkolwiek pomocy, ale dostrzegając, że problemy małżeńskie nie zostają natychmiast wygładzone – zaniedbują program.
Aby uniknąć skrzywdzenia dzieci, żona musi szukać pomocy poza kręgiem rodziny i przyjaciół. Kiedy odgrywa rolę prowokatora – dzieci często znajdują się w rozterce czują zagrożenie uczuciowe zarówno ze strony chorego ojca, jak i ze strony chorej matki. Jeżeli i ona w odpowiednim czasie szuka i znajduje pomoc – może zapobiec wielu nieszczęściom spadającym na jej dzieci w wyniku jej własnych reakcji na zachowywanie się męża. Jeśli wytrwa na swej drodze – obroni swe dzieci przed wielu nieszczęściami i pomoże mężowi w odkryciu drogi do jego wyzdrowienia.
A więc realną szansą uzdrowienia nie jest szukanie pomocy dla męża w rozwiązywaniu jego kłopotów spowodowanych piciem, ale w poszukiwaniu tej pomocy dla samej siebie i stałe korzystanie z niej przez długi okres.

Kwestia moralna
W całym tym procesie bardzo istotne są zasady moralne.
Nikt nie ma prawa odgrywania roli Pana Boga i wymagania, by ktokolwiek zaprzestał picia. Także i alkoholik występuje w czasie picia jak „bożek’’ – dyktuje każdemu co ma robić, kiedy sam nie liczy się z nikim i robi co chce. W postawie takiej utwierdza go wspierający zespół aktorów.
Żona ma moralne prawo odmówić posłuszeństwa mężowi, który zachowuje się jakby był Panem Bogiem, wymagającym, by każde jego życzenie było spełnione. W praktyce mężowi nie można wiele przetłumaczyć, gdyż odmawia on słuchania argumentów żony. Jedynym sposobem zakomunikowania tego co się myśli, jest uwolnienie się spod jego kontroli i dyktatury. Ta niezależność może być praktykowana w milczeniu, nie ma potrzeby wygłaszać jej słownie.
Tak, prawdziwym sygnałem żony jest nie to co mówi, ale to co robi. Musi więc ona nauczyć się przekazywania swych sygnałów przez postępowanie w nowy sposób. W tej długotrwałej kuracji emocjonalnej mogą żonie przeszkadzać dwie rzeczy: mąż zaskoczony zmianą postępowania żony może reagować wyrazami niezadowolenia, pogróżkami a nawet brutalnością; po drugie – obowiązki domowe, szczególnie jeśli są małe dzieci – mogą przeszkadzać żonie w systematycznym udziale w mityngach Al - Anon, spotkaniach terapeutycznych, wizytach u lekarzy.
Niewiele mężów alkoholików zgodzi się na zaopiekowanie się wieczorem dziećmi, kiedy żona pójdzie na mityng. Szczególnie, kiedy mąż pije - nie powinno się go obarczać taką odpowiedzialnością.
Jeśli jednak żona lub inny członek rodziny szczerze pragnie wziąć udział w cotygodniowym programie specjalnej kuracji: terapii, grupie Al-Anon, czy też innej pomocy profesjonalnej i jest gotowa przez okres kilku miesięcy uczestniczyć w tej terapii- nastąpią zazwyczaj zmiany nie tylko w jej własnym życiu, ale także w życiu alkoholika.
Żona nie może podjąć się takiej zmiany, zanim nie zostanie przeświadczona, że jest to najwłaściwsza decyzja, zgodna z zasadami moralnymi. Dlatego musi ona poznać prawdziwą naturę alkoholizmu. Musi mieć także odwagę przeciwstawienia się opozycji męża. Nie można się spodziewać od żony, aby była ona działać ponad własne możliwości emocjonalne lub finansowe. Jeżeli jednak wytrwa w swym postanowieniu – uzyska szansę rozwiązania problemów, które początkowo wydały się jej za zbyt trudne do rozwiązania.
Nie ma łatwego sposobu zatrzymywania Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń, ponieważ jest to bardziej bolesne niż utrzymanie tego koła w zwykłych obrotach.
Członek rodziny widzi Zaczarowane Koło w którym alkoholik się obraca, ale często nie dostrzega, że sam jest w tym, który pomaga alkoholikowi to koło obracać. Największą przeszkodą w tym zatrzymaniu tego powtarzającego się cyklu jest lęk, iż alkoholik pozostanie bezradny, bez pomocy. To co rodzina uważa za pomocne – w rzeczywistości jest właśnie tym, co pozwala mu pić w dalszym ciągu, co pozwala mu na ciągłe korzystanie z cudownego leku na wszystkie kłopoty.

Rozpoczęcie Kuracji.
Jeżeli alkoholik woła o pomoc – powinno to zostać użyte jako okazja do wprowadzenia alkoholika i jego rodziny w planowany program kuracji. Profesjonalista, który ma do czynienia z alkoholikiem lub jego rodziną powinien znać mechanizmy radzenia sobie przez alkoholika w wychodzeniu z choroby. Istnieje w tym celu literatura, którą można otrzymać w lokalnych grupach AA lub Al-Anon. Wyspecjalizowane ośrodki zajmujące się problemami alkoholizmu prowadzą też krótkotrwałe spotkania dla profesjonalistów z intensywnymi wykładami. Lekarz, który w swojej praktyce spotyka się z alkoholikami ma szansę uzyskać niezbędną wiedzę w tych ośrodkach. Jeżeli żona przypuszcza, że mąż ma problem z piciem, albo że pije zbyt wiele i zbyt często – powinna niezwłocznie zwrócić się o pomoc i radę, ażeby obrać plan kuracji najbardziej odpowiadający jej potrzebom. Niezależnie jaki rodzaj pomocy wybierze – nie powinna ona rezygnować z tej pomocy po kilku spotkaniach z profesjonalistami lub z grupą Al-Anon. Stały kontakt jest konieczny, chociaż wiele żon odkrywa, iż udział w spotkaniach zabiera im zbyt wiele czasu i nie daje natychmiastowych sukcesów.
Panująca w naszym społeczeństwie tolerancja dla alkoholu i nietolerancja dla podejmującego leczenie alkoholika stwarza dla żony szukającej pomocy jeszcze jedną ważną przeszkodę: musi ona szukać pomocy dla samej siebie, o ile nie chce, by choroba alkoholizmu zrujnowała ją całkowicie, a wraz z nią reszty rodziny, by zniszczyła jej małżeństwo.

Pomoc Przez Al-Anon

Najbardziej skutecznym i najbardziej rozpowszechnionym w świecie źródłem pomocy dla rodziny alkoholika jest dziś Al-Anon, podobnie jak dla samego alkoholika AA. Obie te wspólnoty samopomocowe istnieją we wszystkich miastach Polski. Informacji o Al-Anon udzielają także ośrodki leczenia alkoholików i poradnie odwykowe. Niektóre poradnie odwykowe prowadzą też grup terapeutyczne dla rodzin alkoholików pod kierownictwem wytrawnych psychologów. Można tam uzyskać mądre i pomocne wskazówki dla siebie.
Powtórzmy raz jeszcze: Żona powinna szukać źródła pomocy dla samej siebie i jest to jedyny sposób na przerwanie Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń. Kiedy żona znajdzie źródło pomocy – musi z niego stale korzystać i budować sposób własnej kuracji, o ile to możliwe – w ramach istniejącej już grupy. Podjęcie takiego programu kuracji może spowodować wiele cierpień, krytycznych sytuacji i powikłań, ale po upływie odpowiedniego czasu będzie to o wiele mniej bolesne, aniżeli ciągłe pomaganie alkoholikowi w jego nałogu picia przez wspieranie go w utrzymaniu na ciągłych obrotach Zaczarowanego Koła Zaprzeczeń.

Wskazówki dla rodziny
1. Postaraj się o literaturę na temat alkoholizmu, aby poznać mechanizmy choroby.
2. Odszukaj w najbliższym sąsiedztwie placówki poradnictwa przeciwalkoholowego, aby wiedzieć jaka pomoc może być dostępna dla alkoholika.
3. Uczęszczając regularnie na mityngi Al-Anon, korzystaj także z pomocy profesjonalistów. Jeżeli w tej miejscowości nie ma grupy Al-Anon – korzystaj z otwartych mityngów AA
4. Musisz uświadomić sobie, że rodzina może spowodować rozpoczęcie programu kuracji alkoholowej, ale może też spowodować rozwój choroby. Niezbędnym warunkiem pozytywnej kuracji alkoholika jest zmiana tradycyjnych ról w tym dramacie całej rodziny.


Post został pochwalony 2 razy

Ostatnio zmieniony przez Tomoe dnia Wto 8:01, 06 Kwi 2010, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
agness



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 17
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gorzów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:29, 03 Cze 2009    Temat postu:

Po przeczytaniu tego dotarło do mnie, że mój mąż jest alkoholikiem

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
beata646



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 1135
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Między Łodzią a Tomaszowem Maz.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:56, 03 Cze 2009    Temat postu:

Cieszę się,że w końcu to zrozumiałaś

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Baśka_19



Dołączył: 14 Cze 2009
Posty: 34
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 19:11, 25 Cze 2009    Temat postu:

Po przeczytaniu tego, otworzyły mi się szeroko oczy.Wcześniej nawet nie zdawałam sobie sprawy ,że pomoc alkoholikowi nie polega na podawaniu mu ręki jak by się mogło wydawać,ale na pozwoleniu mu ponoszeniu przez niego wszelkich konsekwencji związanych z jego nałogiem. Shocked

Na nic nie zdadzą się wszelkie próby wyperswadowania,żeby poszedł się leczyć,walka,straszenie, bo wiadomo nie on tylko żona ma problemy.

Jesli chodzi o mojego,na zewn.nikt by nie powiedział że jest alkoholikiem,dopiero w domu pokazuje na co go stać. Embarassed

Bardzo dużo dowiedziałam się z tego postu. Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 101
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:15, 27 Cze 2009    Temat postu:

Popłakałam się czytając o "Zaczarowanym kole"....
Jestem Prowokatorem
Przegrałam swoje małżeństwo i swoje życie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7091
Przeczytał: 59 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 22:03, 27 Cze 2009    Temat postu:

Beata napisał:

Przegrałam swoje małżeństwo i swoje życie...

Małżeństwo? Być może. Życie - jeszcze nie. Jeszcze żyjesz. A dziś... dziś jest pierwszy dzień z całej reszty Twojego życia. Jak go sobie zorganizujesz, tak będziesz mieć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 101
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:02, 29 Cze 2009    Temat postu:

Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze nadal jestem w tym "Zaczarowanym kole"..Sad Jak w wirującej karuzeli z której nie można wysiąść....

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
beata646



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 1135
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Między Łodzią a Tomaszowem Maz.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 0:01, 30 Cze 2009    Temat postu:

Każdą karuzelę można zatrzymać...trzeba tylko chcieć!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
laisa



Dołączył: 19 Maj 2009
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 8:31, 30 Cze 2009    Temat postu:

Jesteś prowokatorem. I owszem. Ja też. Do dobrych zachowań , zdrowszych zachowań, lepszego i zdrowszego życia. Prowokować można nie tylko w znaczeniu złym - do takiego pojmowania tej kwestii akurat przyzwyczaja nas myślenie, zachowanie i teksty jak i również PROWOKACJE partnera alkoholika.... długotrwałe przebywanie w sytuacjach trudnych i stresujących... wpędza nas to głęboko w poczucie winy. Beata - nie Ty jesteś odpowiedzialna za picie i chorobę partnera ....

Prowokuj zdrowo i przede wszystkim siebie - prowokuj do zmiany swego życia na zdrowsze i lepsze...

Można być prowokatorem i wcale to nie oznacza nic złego . Brzmi ta nazwa może niezbyt ciekawie ale po analizie.... warto czasem dać sobie trochę do myślenia a nie uderzać wprost w poczucie winy... typowe dla ofiar przemocy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 101
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 18:26, 02 Lip 2009    Temat postu:

Dziękuję laisa za ciepłe słowa! Smile
Dopiero ten tekst o zaklętym kole uzmysłowił mi, ze reagując na zachowanie męża, odpowiadając mu a jednocześnie nic nie robiąc- jestem prowokatorem. Mam rzeczywiście zachowania, które powtarzam od lat widząc pijanego męża...jak jakiś mechanizm!!!! To straszne!!! Ja broniłam, chroniłam, litowałam się a on sobie spokojnie się staczał! teraz na niczym mu już nie zależy- dla mnie jest degeneratem! A ja nadal nic nie robię... Był raz na przymusowym leczeniu- ale nic to nie dało. Ostatnio rozmawiałam z dzielnicowym. Powiedział, że może skierować wniosek z urzędu o ponowne leczenie przymusowe. Zgodziłam się, ale czy to ma sens? Termin daleki- gdzieś za rok może to nastąpi...Czy dożyje tego? Jak bardzo zniszczy go jeszcze alkohol? Ile potem wysłucham wyrzutów, że ja go wpakowałam do szpitala?....Najchętniej bym gdzieś wyjechała na bezludną wyspę i zakopała się głęboko, żeby nikt mnie nie znalazł....Ale trzeba żyć....Sad((


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
decyzja



Dołączył: 19 Maj 2009
Posty: 481
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 6:52, 03 Lip 2009    Temat postu:

Beata napisał:
Mam rzeczywiście zachowania, które powtarzam od lat widząc pijanego męża...jak jakiś mechanizm!!!!

Ten mechnizm to właśnie współuzależnienie. Zdziwiłam się, kiedy okazało się, że jestem mało oryginalna w swoich zachowaniach Embarassed Większość z nas tak ma i podobnie reaguje Sad Ale można się tego oduczyć Very Happy

Cytat:
A ja nadal nic nie robię...



Cytat:
Termin daleki- gdzieś za rok może to nastąpi...Czy dożyje tego? Jak bardzo zniszczy go jeszcze alkohol?


A Ty Beato? Czy dożyjesz tego? Mówie serio, długotrwały stres też bywa śmiertelny Sad Jak bardzo Ciebie zniszczy "JEGO" alkohol?


Cytat:
Najchętniej bym gdzieś wyjechała na bezludną wyspę i zakopała się głęboko, żeby nikt mnie nie znalazł....Ale trzeba żyć....Sad((

Beato, a może warto wyjść do ludzi? Do ludzi, którzy borykają się z tym samym problemem - alkoholizmem bliskiej osoby? Pierwszy krok już zrobiłaś, pisząc na forum, a może Al-anon, wizyta w poradni leczenia uzależnień i współuzależnienia? Zamiast "zakopywać się" w piasku wyjść z domu i spotkać sie z ludźmi, którzy zrozumieją Twój problem?

Acha i nie trzeba żyć, ale warto żyć, ale rozumiem - też tak kiedyś miałam, całe szczęście minęło, ale ja sie odważyłam i poszłam na swoje pierwsze spotkanie Al-anon, potem na terapię, A zaczęłam podobnie jak Ty... napisałam kilka słów na pewnym forum... A Ty Beato, zrobisz kolejny krok?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 101
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 23:37, 03 Lip 2009    Temat postu:

Najgorsze są odległości, brak komunikacji powrotnej, koszty dojazdów....Nie wiem narazie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
decyzja



Dołączył: 19 Maj 2009
Posty: 481
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 29 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:12, 07 Lip 2009    Temat postu:

Beata napisał:
Najgorsze są odległości, brak komunikacji powrotnej, koszty dojazdów....Nie wiem narazie...


Rozumiem Beatko, że odległości, komunikacja i koszty podróży utrudniają Tobie dotarcie na terapię, czy Al-anon. Ale wiem też że zawsze są jakieś rozwiązania. Pamiętam, jak zawstydziła mnie jedna dwudziestoletnia DDA, którą poznałam w sanatorium. Na najbliższą terapię miała, bagatela 70 km, na najbliższe spotkania DDA około 20 km. Postanowiła znaleźć dodatkową pracę w sąsiedniej miejscowości, żeby mieć na dojazdy na terapię. (A już zajmowała się całym gospodarstwem rolnym rodziców alkoholików).
Do mnie na grupe dojeżdają osoby też z kilkunaście, a nawet dwadzieścia kilka kilometrów.

A tak zapytam się Beatko, czy jakby Twój mąż zaczął się leczyć, to pewnie nie ważne by były ani odległość, ani komunikacja, ani koszty... Confused


Beatko, a może po prostu się boisz i wstydzisz? Ja się bałam i baaardzo wstydziłam. Na pierwszy miting Al-anonu szłam na miękkich kolanach, a podczas spotkania chciałam zapaść się pod ziemię. I zmiany też sie bałam, bo jak mawia Tomoe, dziadostwo, ale moje.
Dzisiaj jestem bardzo z siebie dumna, że sobie dałam sznasę. Czy dasz sobie szansę, Beatko?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Beata



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 101
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:46, 07 Lip 2009    Temat postu:

Nie nie wstydzę się. Już byłam na terapii. Czuję, że powinnam powtórzyć ale naprawdę nie mam możliwości - brak powrotu. Może we wrześniu coś się zmieni.
Niestety nie mam mozliwości rozpoczęcia dodatkowej pracy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
wiola27



Dołączył: 10 Lip 2009
Posty: 42
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 21:05, 16 Lip 2009    Temat postu:

Tomoe serdecznie ci dziekuje za ten artykol jeszcze nikt nigdy nie przylozyl mi takiego lagodziacego opatrunku nie mialam zielonego pojecia o takim kole zaprzeczen ja przez te wszystkie lata bylam przekonana ze to zemna jest cos nie tak ze to ja zpieprzylam zycie sobie dzieciom i jemu jeszcze raz dzieki dzieki dzieki
pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Współuzależnienie - czytelnia Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin