Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wyzwalacze głodu alkoholowego, np. rozmowy, muzyka...
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
jozin



Dołączył: 15 Cze 2011
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:38, 15 Cze 2011    Temat postu: Wyzwalacze głodu alkoholowego, np. rozmowy, muzyka...

Nie pije juz od kilku lat, nie liczę tego, bo wiem że liczenie lat przypomina mi jak jestem niby "silny". Stawiam Wam użutkownicy forum pytanie: czy nie uważacie, że w pewnym sensie wracanie do tematu swojego picia jest wyrazem wracania do upojnych lat. czy przez przypadek nie jest to tak, że chcemy znowu pić?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3666
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 85 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:51, 15 Cze 2011    Temat postu:

U mnie nie potęgują... gdyż "upojne lata" to mrzonka - żadna moja pijacka impreza nie obyła się bez zranienia siebie ,Boga lub drugiego człowieka.
pd-j.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jozin



Dołączył: 15 Cze 2011
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:58, 15 Cze 2011    Temat postu:

ja należę do tzw samotnych alkoholików, byłem kilka razy na odwyku i połączonej z nią terapią, teraz po kilku latach odnoszę wrażenie, że ile razy rozmawiam o piciu to nie że mam do niego pociąg tylko coś się dzieje z podświadomością. Wierze w istnienie Boga, wiem że dzięki sytuacji, którą stworzył w moim życiu przestałem pić, ale ciągle nie daje mi to pytanie spokoju

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 7:15, 16 Cze 2011    Temat postu: Re: Czy rozmowy o piciu nie potęgują chęci picia?

jozin napisał:
Czy rozmowy o piciu nie potęgują chęci picia?

Wszystko zależy od tego, jakie to są rozmowy. Jeśli z lubością będę wracał wspomnieniami i przy każdej okazji opowiadał o szalonej prywatce (miałem wtedy z 15-16 lat), na której świetnie się bawiliśmy, mając do dyspozycji po dwie szklanki wina na osobę, na całą noc, to kto wie.
Jeśli jednak opowiadam o tym, jak do firmy sprowadzono policjantów z alkomatem, ci mnie zbadali, wydało się, że jestem pod wpływem i w efekcie straciłem pracę, tego samego dnia zresztą, to nie wydaje mi się, żeby takie wspomnienie i rozmowa mogły rodzić chęć przeżycia powtórki z rozrywki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:43, 16 Cze 2011    Temat postu: Re: Czy rozmowy o piciu nie potęgują chęci picia?

jozin napisał:
Stawiam Wam użutkownicy forum pytanie: czy nie uważacie, że w pewnym sensie wracanie do tematu swojego picia jest wyrazem wracania do upojnych lat. czy przez przypadek nie jest to tak, że chcemy znowu pić?


U mnie jest na odwrót. Chce mi się pić, ale dzięki tym rozmowom o piciu (ale uczciwie, zarówno o zyskach jak i o stratach z picia, bez koloryzowania) i o tym co dalej (terapia, realizowanie programu AA, rozwój osobisty) i wreszcie o codzienności niepijących alkoholików ja utrzymuję abstynencję....[/list]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jozin



Dołączył: 15 Cze 2011
Posty: 8
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:51, 16 Cze 2011    Temat postu:

Wg mnie ratowanie życia ludzkiego jest najwżniejsze, nieistotna jest droga jaka ku temu prowadzi ale cel tej drogi. Większość z osób, która chce siebie samego ratować wybiera AA, 12 kroków itd, ale są również osoby które walczą z nałogiem próbując nie mówić o tym, nie przypominać sobie, słowo alkohol wyrzucić ze słownika. Jestem przykładem tego drugiego rozwiązania. Często rozmawiam z ludźmi nie o piciu, nie o alkoholu tylko o ich problemie z alkoholem. Jedno mnie zastanawia, dlaczego tak często i taka ilość osób wraca do picia. W większości "dziwne" są to osoby, które uczęszczały na grupy AA, brały regularny udział w grupach dyskusyjnych, wręcz same pomagały innym a jednak popadały w jeszcze większy ciąg i bagno. Może więc nie zawsze częste rozmawianie o samym alkoholu jest drogą ku wyleczeniu. Może niektórzy muszą!!! wymazać ze swojego słownika magiczne słowo?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
edytaorkowska



Dołączył: 19 Lip 2011
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Jastrzębie Zdrój
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:27, 06 Sie 2011
PRZENIESIONY
Sob 13:59, 06 Sie 2011    Temat postu: Ksiazka

Witam. Mam do Was pytanie. Jakie książki najlepiej czytać kiedy jesteście na głodzie alkoholowym. Mnie na krotka chwile relaksuje książka Rysiek o ćpaniu i piciu. Podobno takie książki w niczym mi nie pomaga.
Bardzo proszę o odpowiedz i pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
soul



Dołączył: 12 Wrz 2010
Posty: 11
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 19:44, 06 Sie 2011    Temat postu:

Ja też zadawałam sobie to pytanie. Czy rozmowy o piciu, o alkoholu nie wywołują chęci napicia się? Moje trzeźwienie to ponad 3 miesiące, obecnie nie chodzę na terapię. Rozmowy i tzw. wspominki alkoholu praktycznie nie zdażają mi się. Żeby wspominać takie niby dobre czasy picia to musiałabym wspominać to o czym pisze Meszuge-czasy nastoletnie, gdzie alkohol był w minimalnych ilościach,a to że człowiek dobrze się bawił zależało od towarzystwa,a nie od działania %.
A to jest tak: już nie chcę myśleć o alkoholu, bo to bez sensu. Mój mózg podświadomie będzie idealizował te celebracje z winem,a prawda jest taka,że te rytuały kończyły się tak żałośnie,że żadnej magii w tym nie było. Chwila ekscytacji sobą, czymkolwiek, lub popadanie w nastrój "melancholii", zadumy alkoholika, który myśli,że tylko on przeżywa dramaty duchowe. Stworzenie świata, który z prawdziwym nie ma nic wspólnego, prócz późniejszych konsekwencji.
Nie wracam myślami do czasów życia w zwidzie, chyba,że na zasadzie rachunku sumienia (robię sobie takie małe bilanse). Nigdy nie nadaję tym myślom koloru wspomnień o starych, dobrych czasach. Mogę pomyśleć w złym momencie na przykład,więc po co kusić los?Przecież nie wiem jak w tej danej chwili zareaguję. Tak więc unikam.
Natomiast czytanie literatury na temat alkoholizmu bardzo mi pomaga. Może dlatego,że kocham czytać,a może dlatego,że to mnie wspiera. Jest dla mnie jak balsam na duszę Smile


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kasia



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 489
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 10:32, 07 Sie 2011    Temat postu:

soul napisał:
Nie wracam myślami do czasów życia w zwidzie, chyba,że na zasadzie rachunku sumienia (robię sobie takie małe bilanse). Nigdy nie nadaję tym myślom koloru wspomnień o starych, dobrych czasach.


Również nigdy nie wspominam okresu picia jako czegoś przyjemnego, nie nadaję barw pijackim czasom. Gdy czasem myślę o tamtych latach widzę tylko wielkie cierpienie (moje i moich bliskich), upokorzenie, zeszmacenie...

Tak jak ty, Saul, kocham czytać Smile Najwięcej książek na temat alkoholizmu przeczytałam jednak w początkowych latach trzeźwienia, bo wówczas pomagały mi "oswoić" się z tematem, zrozumieć wiele rzeczy... Teraz rzadziej sięgam po tego rodzaju literaturę, jednak jest kilka książek, które chętnie bym przeczytała (np. "Stracony weekend" - Ch. Jackson, " "Tortilla Flat" - J.Steinbeck, "Alkoholik: Autobiograficzna opowieść o życiu, piciu, uzależnieniu i wyzwoleniu" i "12 kroków od dna: Opowieść o trzeźwości osiągniętej dzięki Wspólnocie AA" - Meszuge). I prędzej czy później zrobię to.

Bardzo polecam (szczególnie dla kobiet) " Picie: Opowieść o miłości" C. Knapp.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
radosny



Dołączył: 03 Sie 2011
Posty: 61
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:37, 08 Sie 2011    Temat postu:

Ja pamiętam o swoim piciu lecz tego nie rozmapiętuję,pamięć o swoim chlaniu,odgania przyjemne myśli o alkoholu...To taki zawór bezpieczeństwa...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomek



Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 181
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:55, 08 Sie 2011    Temat postu:

Ja w sumie nie piję od ponad 5 miesięcy - na początku nie mogłem się opędzić od natrętnych myśli o alkoholu. Ciągle coś mi o nim przypominało, wszędzie widziałem ludzi z alkoholem - myślałem że oszaleje...

Teraz jednak jest inaczej - nie mogę powiedzieć że zupełnie zniknął z mojej głowy, ale mój stosunek do niego się zmienił, wiem że to mój wielki i niemożliwy do pokonania wróg, uważam i staram się nie ufać do końca sobie - omijam miejsca gdzie się go pije, omijam sklepy z alkoholem na tyle na ile to możliwe.

Ilekroć jednak pojawia mi się w głowie alkohol staram się skupić na wszystkich okropnych historiach z nim związanych, zabranym prawo jazdy, bijatykach na ulicy, sprawach w sądzie, moim chamstwie, pogubionych rzeczach, kacach i zdychaniu, problemach ze zdrowiem, mojej smutnej i niewyobrażalnie tolerancyjnej żonie itd. od razu czar pryska i przeganiam butelki z mojej głowy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rootec



Dołączył: 05 Gru 2011
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Poznań
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:14, 07 Gru 2011
PRZENIESIONY
Śro 16:47, 07 Gru 2011    Temat postu: pytanie...

co myślicie,
bo zastanawiam się od dłuższego czasu,
jak działa na mnie twórczość kilku artystów których uwielbiam, cenię i raczej ciężko mi się obyć bez ich muzyki,

zastanawiam się mianowicie czy nie zaliczyć ich do kategorii; wyzwalacze,

przykładowo; jestem fanem twórczości Macieja Maleńczuka od wielu lat, jednak teraz zauważam wpływ chyba negatywny jeżeli chodzi o moją trzeźwość, facet kojarzy mi się jednoznacznie z przyjemnym stanem alkoholowego upojenia....

nie specjalnie wiem jak to potraktować,

macie artystów czy może gatunek muzyki który wpływa na was "wyzwalająco"??

pytam bo muzyka to akurat ważny przedział w moim życiu


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 15:44, 07 Gru 2011
PRZENIESIONY
Śro 16:47, 07 Gru 2011    Temat postu:

Miałem dużo takich dylematów. Dochodziły do tego lubiane filmy i książki - wyzwalacze. Teraz, po dłuższym okresie życia na trzeźwo, kiedy już dużo dowiedziałem się o sobie i nabrałem więcej świadomości odnośnie moich uczuć i tego co nimi "rusza", wiele z dawnych hitów zwyczajnie przestało mnie interesować. Zaczęło mi się podobać parę innych rzeczy, które wcześniej były mi obojętne.

P.S: A Maleńczuk napisał kilka dobrych piosenek (w ramach Homo Twista), np "Narkomanka", "Krzysio"... facet ewidentnie wie trochę o piekle nałogu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 16:59, 07 Gru 2011    Temat postu: Re: pytanie...

rootec napisał:

bo zastanawiam się od dłuższego czasu, jak działa na mnie twórczość kilku artystów których uwielbiam, cenię i raczej ciężko mi się obyć bez ich muzyki, zastanawiam się mianowicie czy nie zaliczyć ich do kategorii; wyzwalacze...

Jak Ci szkodzi - to przestań. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kasia_1980



Dołączył: 28 Lis 2011
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:21, 07 Gru 2011    Temat postu:

Jozin ja owszem rozmawiam często o piciu, lecz są to w tej chwili przemyślenia, ktore powstaly poprzez pryzmat uzależnienia...trudno mi teraz śmiać sie w nieboglosy ze swoich pijackich zachowań, uświadomienie sobie od kiedy jestem uzależniona było trudna chwila, łzy leciały nad zmarnowanym czasem..ehh..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin