Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Piję w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierzę w alkoholizm
Idź do strony 1, 2, 3 ... 64, 65, 66  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dafid



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 226
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: Pią 23:50, 04 Sty 2013    Temat postu: Piję w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierzę w alkoholizm

Na wstępie informuje, ze nie chce nikogo obrazić. Szanuje wasze wybory i przekonania, mam jednak swoje
i chciałem je przedstawić. Jeżeli ktoś zechce ze mną polemizować, chętnie będę odpowiadał.

No to zaczynamy.
Z perspektywy alkoholu (alkohol w moim życiu) moje życie dzieli się na 3 etapy. Wczoraj skończyłem 45 lat.
Do 25 roku życia praktycznie nie piłem żadnego alkoholu. Tylko okazyjnie, nie wielkie ilości, nigdy regularnie.
Nigdy nie kupowałem alkoholu na później, nie zbierałem go, nie planowałem, nie myślałem o nim. Upijałem się na imprezach,
tak jak każdy. Uprawiałem sport, uczyłem się, założyłem rodzinę, skończyłem studia.
Dziś już dokładnie nie pamiętam, ale nagle zacząłem pic regularnie. Miałem wtedy pewnie 25 lat.
Takie regularne picie trwało do 40 roku życia. To regularne picie to picie codzienne, naprawdę z rzadkimi przerwami. Na początku
okresy nie picia bywały dłuższe, na przykład 12 miesięczne, kiedy postanowiłem poprawić wygląd i chodziłem na siłownie.
Regularne codzienne picie stało się nawykiem. Ilości to średnio 0.5l czystej wódki, najczęściej w drinkach w rożnych alkoholach.
Przez pierwsze 12 lat picia nigdy nie piłem przed powrotem z pracy. Regularnie po przyjściu do domu zaczynałem maraton. Nie przepadam
za piwem ale mam zwyczaj picia wszystkiego i mieszania jak przyjdzie ochota. Tak wiec mogło być 2 wina i 3 piwa albo 4 driny po 100g
i 2 piwa przed snem.
I tak każdego albo prawie każdego dnia. Kiedy nie piłem ? Jak coś przypadkiem wypadło. Dni bez alkoholu to były wyjątki w mojej rutynie.
Przez pierwsze 12 lat picia nigdy nie miałem nawet najmniejszej refleksji, ze robię coś nie tak. Nigdy nie zawaliłem niczego,
ani w pracy ani w domu z powodu picia. Na palcach jednej reki mogę policzyć dni, kiedy miałem kaca albo chorowałem w ciągu tego czasu
z powodu przepicia. Do dziś pozostaje w stałym związku, mam szczęśliwa rodzinę i jestem zamożny dużo powyżej średniej.
W tym momencie warto, abym wspomniał o mojej rodzinie, moim zachowaniu po alkoholu i sposobie picia.
Alkohol zawsze działa na mnie jak katalizator. Jeżeli mam dobry humor, to wzmocni, jak mam dola, to mam gorszego. Moje picie
to przede wszystkim picie w samotności. Imprezy są rzadkie, najczęściej jest butelka i ja w domu. Prawie zawsze pije przy robieniu czegoś,
czy to pracy zarobkowej, rozrywce czy obecności rodziny. Moja zona jest abstynentka, alkohol ja nie interesuje. Alkohol nigdy ale to nigdy
nie szkodził mi w pracy (ogólnie mówiąc, pracownik umysłowy). Paradoksalnie, wtedy kiedy poprawiał mi humor, działał na plus.
Moje picie odbywało się obok moich domowników, moje dzieci od urodzenia są świadkami, ze tata pije alkohol. Podczas picia jestem
z nimi, aktywnie. Widza również, ze jeżeli wypije za dużo, to bełkocze, plączą mi się nogi itp. Sytuacje, kiedy z powodu alkoholu bylem
agresywny w domu to dosłownie kilka razy przez 15 lat. Duże awantury, czepliwość, nic więcej. Zona przez większość czasu
była zadowolona, ze pije w domu, ze jestem spokojniejszy, ze znów paradoks, dzięki upojeniu da się ze mną rozmawiać. Jak mam stan
depresyjny, to raczej cicho siedzę i nie zawracam głowy, jak jest na wesoło, to jestem bardzo przyjazny.
Po 12 latach picia zaczęło się picie już całodniowe. W pracy (pracuje na własny etat). Rozpoczęcie i zakończenie o dowolnej porze.
powroty do domu na mocnej śrubie. Zaczęły się utraty pamięci po mocniejszych wypiciach. Ale zawsze wracałem do domu, z lukami pamięci
ale nigdy żadnego problemu z nikim
Ilość wypijanego dziennie alkoholu dochodziła do 0.7l
Ciągle bez objawów kaca. Objawy zatrucia i ranne zyganie może 5 razy w ciągu 3 lat, ale po ilościach alkoholu hurtowych.
W tamtym czasie zacząłem się zastanawiać czy jestem uzależniony. Najpierw zacząłem się zastanawiać nad relacjami z bliskimi i zauważyłem,
ze cześć z nich była konsekwencja ciągłego zamroczenia. Nikt nigdy nie był ofiara mojego pica w sposób bezpośredni, ja natomiast wiem,
ze bywałem nie sobą będąc po alkoholu w relacjach z innymi. Skutkiem tego rożni ludzie mieli o mnie rożne opinie, całkowicie skrajne.
Postanowiłem pójść do terapeuty, zresztą było ich kilku. Wcześniej wypełniałem rożne testy z internetu i ZAWSZE wychodziło, ze jestem
uzależniony. Wszyscy terapeuci powiedzieli, ze jestem alkoholikiem. Postanowiłem coś ze sobą zrobić.
Poszedłem na spotkanie AA i załamałem się. Poczułem się okropnie złe, podle, całkowicie wyalienowany. Popatrzyłem na tych ludzi
i pomyślałem, ze to zbieranina nieudaczników, śmieci ludzkich, życiowych kalek i najgorszego ścierwa. Poczułem odrażająca
nienawiść do ich slow. Po wyjściu wróciłem do codziennego picia. Bez cienia wyrzutów sumienia.
5 lat temu i 8 tygodni przy okazji przypadkowych badan lekarskich okazało się, ze wszystkie wyniki są bardzo źle. Przez cale życie/picie
leczę się na ciśnienie i cholesterol, ale tym razem lekarz powiedział, ze to się musi zmienić. Nie mówił o alkoholu, bo nie mail świadomości
jak pije, ale o zdrowym życiu.
Przez 8 tygodni robiłem badania i żyłem w zawieszeniu.
Minął nowy rok. Dokładnie 5 lat temu zacząłem pic w sposób kontrolowany.
Lubie się napić, ale tez lubię nie pic. Lubie zjeść i lubię nie zjeść. Lubie seks ale potrafię pościć. Nigdy nie brałem narkotyków (żadnych)
nigdy nie paliłem, nie uprawiałem hazardu. Mam charakter, który lubi zmiany. Jak mnie coś wciąga, to na 100%. Nigdy nie spróbowałem
kokainy, ponieważ myślałem, ze może mi się to spodobać. To samo z hazardem. To taka racjonalizacja.
5 lat temu postanowiłem, że będę pił tylko wtedy, kiedy zechcę. I tak jest do dzisiaj, bez wyjątku.
Pierwszy tydzień nie picia był ciężki, nie moglem spać, były lęki, niepokój i ogromne rozdrażnienie. Moja zona namawiała mnie do wypicia,
bo bylem bardzo rozdrażniony. Mój krytycyzm, tłumiony przez alkohol, powodował konflikty z każdym bez wyjątku. Z natury jestem
profesjonalista, nie uznaje żadnych niedoróbek. Po tygodniu przyszło pewne wyciszenie i chęć na alkohol. Kiedy chciało mi się pic ?
Jak bylem głodny. Wystarczyło zapełnić żołądek i po problemie. W latach picia dostarczałem z alkoholem ogromne ilości kalorii i mój
organizm nauczył się, ze głód = trzeba się napić. Wiec zacząłem się dobrze odżywiać, pic dużo wody i ćwiczyć. W domu zaczęło się
piekło. Przestałem być ugodowy, powolny, refleksyjny. Wstawałem rano, mailem masę energii, pomysłów i chciałem robić nowe rzeczy.
Przez pierwsze pól roku nie piłem żadnego alkoholu. Nie kupowałem żadnego, ale tez nie wylewałem zawartości butelek do zlewu.
Ponieważ wcześniej moje picie było najczęściej w samotności, nie mailem zbyt wielu towarzyskich okazji, chodź takie były.
Czy miałem ochotę się napić ? Tak, ale tylko wtedy, kiedy czułem głód.
Po pól roku napiłem się pierwszy raz, na głodniaka, bo tylko wtedy chciałem. Ustaliłem, ze pije 1 wino i koniec. Tak zrobiłem. Było fajnie.
Abstynencja spowodowała poprawę wyników krwi i powrót do zdrowia. O dziwo, poza stłuszczeniem wątroby, które się cofnęło, mam zdrowe
wszystkie narządy. W pierwszym roku jeszcze kilka razy napiłem się, za każdym razem tylko podczas zaplanowanych wcześniej uroczystości,
czy to w pracy, czy w domu. Przestałem ustalać ile wypije, narzuciłem sobie jednak ograniczenia w szybkości picia. Jeżeli impreza od 18 do 22
to w tym czasie mogę wypić max 1 butelkę wina bądź odpowiednik innego alkoholu. W czasie picia jak najwięcej jedzenia. Nigdy nie złamałem
zakazu.
Przez ostatnie 4 lat pije bez ograniczeń… czyli nie pije prawie wcale. W ciągu roku może jest to 10 okazji i wyjazdy na krótkie wakacje. Nie miałem ani razu kaca,
nie urwał mi się film. Na wakacjach potrafię pic odpowiednik 200-300ml dziennie wódki, ale tylko do końca wakacji. Potem stop.
Jeden raz w roku robię sobie, w wakacje, kiedy rodzina jest poza domem, maratony upijania się. Przez 2-3 dni pije bez umiaru i robię to co lubię.
Jest lato, ładna pogoda, biorę urlop na kilka dni i pije bez ograniczę. Zawsze wracam sam i cały do domu, albo jak pije sam, to budzę się rano
w całości. Po takim maratonie wracam do zajęć.

Moje życie jest inne, niż w czasie 15 letniego picia codziennego. Alkohol stal się rozrywka, która lubię ale na swoich warunkach. Tak jak pisałem,
nie zawsze lubię się najeść i nie zawsze mam ochotę na seks. Tak jest z alkoholem. Uczucie picia jest niesamowite, uwielbiam je. Ale rozumiem,
ze to szkodzi mojemu zdrowiu.

I to jest zakończenie.
Jedyny powód mojej abstynencji, to zrozumienie, ze alkohol pity w nadmiarze odbierał mi zdrowie. Gdyby nie to, to piłbym pewnie codziennie
bez umiaru. Żył bym na pograniczu jawy, czasami trzeźwiejąc. Teraz, kiedy jestem trzeźwy, życie jest tez piękne ale nie jest ani lepsze, ani gorsze
niż przedtem. Nie tęsknie za alkoholem ale lubię go pić i odlatywać.

Na podstawie swojego doświadczenia uważam, ze alkoholizm to nie choroba. Myślę, ze to słabość albo po prostu głupota i brak odpowiedzialności.
Pilem mocno przez 15 lat, bo mi to nie szkodziło fizycznie. Jak zaczęły się kłopoty ze zdrowiem, przyszło opamiętanie. Nie piję regularnie, bo
mi to szkodzi na zdrowie. Nie ma tutaj innych motywów. Nie zacząłem palić ani brać narkotyków, nie mam innej używki, która zastępuje alkohol.
Czy nigdy już nie będę pil bez umiaru ? Nie wiem, może jak już mi zostanie mało życia, to zapije się na śmierć z uśmiechem an twarzy Wink

Do dziś aż mnie skręca jak przypomnę sobie spotkanie AA i ludzi, których wtedy zobaczyłem. Przepraszam Was z góry, bo pewnie wielu z Was
to właśnie oni. Czasami myślę, ze to traumatyczne przeżycie to dla mnie sygnał, ze nie mogę być jak tamci, ze nie będę czuwał każdego dnia, żeby
się nie napić, ze nie będę niewolnikiem jakiejś choroby. Skoro alkohol mi zaszkodzi, to nie będę go pil w nadmiarze.
Ale nie pozwolę być niewolnikiem czegoś. I nie planuje całkowitej abstynenci.

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ruda_julka



Dołączył: 30 Maj 2012
Posty: 130
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 0:18, 05 Sty 2013    Temat postu: Re: Pije w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierze w alkoho

alez ty juz jestes niewolnikiem alkoholu - opisujesz dokladnie jak, ile i gdzie piles i co robisz. Ty planujesz co wypic i kiedy. zyles przez wieksza czesc swoego doroslego zycia podchmielony, pijany, upity, na rauszu.

Zona nic nie mowila bo moze jedyne co od zycia chciala to pozorny spokoj, pieniadze i finansowe bezpieczenstwo (ktore zdaje sie jej zapewniasz) a reszta (emocjonalne wsparcie, partner ktory jest trzezwy) jej nie interesowalo. Znam wiele wiele takich kobiet ktore sa zainteresowane tylko tym aby maz przynosil kase do domu, reszta ich nie obchodzi.


Nie pije, nie jestem alkoholikiem i w zyciu by mi nie przyszlo do glowy zastanawiac sie kiedy ostatnio wypilam, czy tez jak bede pic w przyszlosci.


dafid napisał:

Ale nie pozwolę być niewolnikiem czegoś. I nie planuje całkowitej abstynenci.

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
M



Dołączył: 18 Mar 2012
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:21, 05 Sty 2013    Temat postu:

Dziękuję za podzielenie się doświadczeniem. Powodzenia Przyjacielu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 0:57, 05 Sty 2013    Temat postu:

Cytat:
Skoro alkohol mi zaszkodzi, to nie będę go pil w nadmiarze.
Ale nie pozwolę być niewolnikiem czegoś. I nie planuje całkowitej abstynenci.


I bardzo słusznie! Smile

Niestety są ludzie, którzy nie mają twojej rozwagi i zdrowego rozsądku, bo stracili go(albo nigdy nie mieli) w wyniku postępującego alkoholizmu.

Jesteś pijakiem, który przyhamował. Alkoholik może o czymś takim co najwyżej pomarzyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
plusio



Dołączył: 31 Gru 2012
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Zywiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 2:17, 05 Sty 2013    Temat postu:

men jakbym ja mial kombinowac z tym alko jak ty to wole w ogole nie pic. Ja pierdziele ty liczysz kiedy, ile i jak wypic, a potem bredzisz, ze nie jestes niewolnikiem. To po co pijesz? Ja nie pije bo nie chce mi sie. Ale pewnie nie zrozumiesz, bo jak pilem tez nie moglem pojac jak mozna nie chciec

Kiedys ci bedzie przykro jak dorosna twoje dzieci i zauwazysz jak są skaleczone twoim piciem. Jak nie umieja zyc. Zapewniam Cie, ale pewnie zaprzeczysz. Szkoda mi ich po prostu bo moj stary tez pil i mam ogromne przez to problemy. Nie robil awantur nigdy. Spokojny byl, przez 30 lat zaprzeczalem ze w domu byl problem. Ja ci to gwarantuje.

Mowisz ze jak poszedles na mityng to zobaczyles bande nieudacznikow smieciowych. To ty nim jestes. nie widzisz tego jeszcze? Mam nadzieje ze kiedys zrozumiesz

W ogole po co to piszesz? chcesz nam udowodnic, czy moze sobie? czlowiek co nie ma problemu to chyba nawet nie wie, ze takie fora są, a ty nas probujesz uswiadamiac? Ale po co? Pewnie tego tez nie zrozumiesz, ale wiesz co? Jakby ktos, cos, zrobilo taki myk, ze nagle ozdrowialem, ze moge pic kontrolowanie, ze nie jestem alko i nie bede, wiesz men, ze ja dalej bylbym trzezwy? Bo ja chce byc trzezwy, nie ze musze nie pic, ale twoj przepity leb tego nie zrozumie


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez plusio dnia Sob 2:31, 05 Sty 2013, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3666
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 85 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 3:42, 05 Sty 2013    Temat postu:

dafid - masz wrażenie panowania nad życiem i piciem... ale po co się alkoholizujesz? co Ci on załatwia?
Funkcjonujesz z "podpórką" w postaci flaszki... chełpisz się dobrymi stosunkami w rodzinie ale jaki dajesz przykład swoim dzieciom !

Wszystko co opisujesz ja też kiedyś miałem ale straciłem... a moim głównym tłumaczeniem było ,że ja jestem smakoszem, a drugim - że człowiek tak "inteligentny" (inż.) jak ja, nie może być alkoholikiem ,bo to jest choroba prostaków.
Nie namawiam Cię do AA,tylko do zastanowienia się nad swoim modelem picia...
Powodzenia Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 6:21, 05 Sty 2013    Temat postu:

Ciekawe doświadczenie dafid. Przeczytałem z zainteresowaniem - dziękuję.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ciotka50



Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 10
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: USTROŃ
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 11:25, 05 Sty 2013    Temat postu:

skoro jesteś taki szczęsliwy to po co ci alkohol . Apoza tym mam wrażenie że cała reszta twojej rodziny to tylko ludzie którzy zajmują dużo mniej miejsca w twojej opowieści NIż PAN ALKOHOL.POSTACIE DRUGOPLANOWE o swoim przyjacielu alkoholu wiesz i piszesz wręcz epopeję a o nich skromniutko.tylko ja lubię to ja lubię tamto a spytałeś kiedyś bliskich czysą szczesliwi z twoim piciem bo wątpię . TWOJA RODZINA TO TYLKO ty ty ty ty

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dafid



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 226
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: Sob 14:38, 05 Sty 2013    Temat postu:

Dziękuje za komentarze, to bardzo interesujące, co piszecie.
Odpisuje poniżej

ruda_julka
Opisałem dokładnie swoje picie, aby nie było wątpliwości jak piłem przez 15 lat. Czy jestem niewolnikiem ?
Takie pytanie zadałem sobie setki razy. Od 5 lat nigdy nie napiłem się, kiedy nie chciałem. żyje wśród pijących,
alkohol jest wszędzie, nikt nie uważa mnie za abstynenta ale też nikt za pijaka. Raz pije, raz nie pije.
Masz pewnie racje co do mojej żony, może jest coś, czego nie widzę, ale przez 20 lat małżeństwa jesteśmy szczęśliwi,
pewnie na swój sposób. Nie zakładaj, że moja żona przeszła piekło. Ciężko będzie nam dyskutować, skoro nigdy nie piłaś.

M
dziekuje !

tatar
Nie wierzę, że alkoholizm to choroba, ale wiem, że to słabość, którą można kontrolować.

plusio
Przez ostatnie 5 lat piłem alkohol kilkanaście razy w roku, nigdy nie popłynąłem. Czy to planowanie ? Czy planujesz urodziny ?
Jest impreza, jest alkohol. Pijesz. Albo nie pijesz. Uwielbiam pijackie imprezy, jak ludzie pija, raz z nimi pije, raz nie pije. Jak pije
jestem zadowolony, jak nie, też jestem. To nie tak, że ja się katuje, bo nie mogę się napić albo nagradzam się, że nie wypiłem.
Opisałem swoją historie, bo nigdy nie słyszałem o ludziach, którzy po zdiagnozowaniu problemu alkoholizmu potrafili kontrolować
picie ? Mi powiedziano, że jestem alkoholikiem. Moja odpowiedz, że będę pił nadal, ale nie bez umiaru. I tak robię od 5 lat.
Bycie trzeźwym do dobry wybór, alkohol w nadmiarze niszczy organizm.

jal
Od 5 lat alkohol jest dodatkiem do mojego życia. Pije pewnie mniej, niż znajomi. Piłbym więcej, ale ale po piciu rośnie mi cholesterol.
To wystarczy, abym nie pił za dużo. Piłem przez 15 lat non-stop. Bez refleksji, zastanowienia. Nie zniszczyłem wątroby ale to też przypadek,
że ktoś mi w porę powiedział, że to musi się skończyć. Widzisz, ja nie straciłem niczego. Ani pracy, ani zdrowia, ani pieniędzy, ani szacunku innych.
Nie jestem abstynentem, nie boję się alkoholu. Mój model picia jest taki, jak praktycznie wszystkich moich znajomych. Jest impreza, jest picie.
Wyjazd, delegacja, piątkowy wieczór. Nie ma picia rano, zapijania, ciągów. Jest czas na picie i czas, kiedy się nie pije. Kiedyś dla żartu dawałem
kolegom ankietę dotyczącą alkoholizmu, 15 na 20 okazywało się alkoholikami. Do dziś wszyscy normalnie żyją i piją.

Meszuge
dziekuje

ciotka50
czy alkohol jest dla nieszczęśliwych ? nie wiem dlaczego zacząłem pić, może z nudów, ale nigdy nie piłem z powodu stresu. W stresie na odwrót,
całkowicie nie pije alkoholu, jestem nastawiony na zadanie, na rozwiązanie problemu, alkohol mógłby tylko osłabić reakcje. Moje wyznanie
jest skierowane do alkoholików, ludzi a problemami alkoholowymi. Używam opisów najbliższych pijakom, jak piłem, ile piłem, co się ze mną działo.
Tak, pisze o sobie, nie o nich, oni mogą mówić za siebie, nie jestem psychologiem aby mówić, co jest w ich głowach. To co piszę o rodzinie,
to moje subiektywne odczucia, dlatego jest tego mało To co jest obiektywne, to że po 15 latach picia codziennie, od 5 lat pije okazjonalnie. Nigdy
nie próbowałem być abstynentem ale też nie wróciłem do modelu picia non-stop.


Na koniec pewna dygresja o picu codziennym. Ja praktycznie nigdy przez te lata nie miałem kaca. Zdarzyło mi się przez 15 lat może 5 razy, że po piciu
wczorajszym rano wypiłem piwo. Nigdy nie wypiłem klina wódki na śniadanie. Pracuje praktycznie każdego dnia, czy piłem, czy nie. Nigdy nie zniknąłem
z domu na jakieś ciągi. Nigdy nie zdarzyło mi się nie wrócić na noc do domu. Przez ostatnie 3 lata picia potrafiłem pić od rana do wieczora i działać
normalnie (praca/dzieci itp). Teraz raz w roku pije ciągiem przez 2 dni, ale to oznacza, ze pije jednego dnia, idę spać, wstaje i potem znów pije. Nie pije w nocy,
nie pije nad ranem. Następnego dnia pije nie z powodu kaca, ale dlatego, że lubię smak alkoholu i jego rozluźniające działanie.

Pozdrawiam
ps nie znam nikogo, kto piłby alkohol z powodu kłopotów. ludzie wokół piją dużo albo mniej bo to jest przyjemne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia28



Dołączył: 20 Lis 2012
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:51, 05 Sty 2013    Temat postu:

Dafid, piszesz, ze nie miales ciagow, a przeciez piles codziennie. Nigdy nie klinowales, najwyzej piwo, a czy to nie alkohol? Nastepnego dnia, nie pijesz z powodu kaca, tylko na rozluznienie- na rozluznienie to sie idzie pobiegac...
Nie chce Ci wpierac choroby... a nie Ty alkoholizmu nie nazywasz choroba...
Ja na Twoim miejscu bym sie powaznie zastanowila nad swoim piciem... ale Twoje zycie, Twoje wybory...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia28



Dołączył: 20 Lis 2012
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:57, 05 Sty 2013    Temat postu:

Acha jeszcze jedno. Jak to czlowiek (alkoholik wlasciwie, ale nie stawiam Ci diagnozy) potrafi pieknie sobie wszystko wytlumaczyc, zeby tylko nie wyszlo na to, ze ma problem... Ale sama proba tlumaczenia sobie tego, cos sugeruje... jak napisala ruda-julka, zdrowy czlowiek sie nad tym nie zastanawia. Poczytaj moze sobie o iluzjach i zaprzeczeniach w alkoholizmie, tak dla rozrywki...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bogdan76



Dołączył: 20 Paź 2012
Posty: 43
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: rzeszów
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:03, 05 Sty 2013    Temat postu:

Sylwia28 masz racje. Od pewnej pani w Osrodku usłyszałem że w tym kraju pije/nadużywa co trzeci obywatel i to jest prawda te 13 mln. ludzi tak jest obsrwując moją okolice , znajomych i innych i inne zasłyszane rozmowy tu siężyje od imprerzy/ uchlania do uchlania + 3 dniowe weekendy z alkoholem + siwęta + okazje = 200 dni w roku

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
plusio



Dołączył: 31 Gru 2012
Posty: 100
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Zywiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:26, 05 Sty 2013    Temat postu:

Wiesz co men? Ja jak pilem alko tak samo jak ty nigdy nie poplynalem, nigdy nie robilem tzw klina. NIgdy w zyciu. Wiesz, ze ostatnio upilem sie rok temu w boze narodzenie? A moze po prostu jestes pijakiem? Ja nadal nie wiem po co to piszesz? Mowisz ze alkoholizm to slabosc. Myslisz, ze moj stary zapiil sie na smierc bo byl za slaby? Myslisz ze lubial se chodzic dziesiatki razy na terapie zamkniete, detoksy itp? Bo byl za slaby. Myslisz, ze ludziom odbieraja dzieci, ida do wiezienia bo sa za slabi? Maja slaba wole? Sa nieodpowiedzialni? To albo jestes tempy jak but, albo probojesz sie usprawiedliwiac

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:31, 05 Sty 2013    Temat postu: Re: Pije w sposób kontrolowany od 5 lat. Nie wierze w alkoho

dafid napisał:
Jeżeli ktoś zechce ze mną polemizować, chętnie będę odpowiadał
(...)
Pozdrawiam


Ja nie mam potrzeby polemizowania z tobą, dafid.
Pozdrawiam Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dafid



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 226
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 2/3

PostWysłany: Sob 17:03, 05 Sty 2013    Temat postu:

Sylwia28 napisał:
Acha jeszcze jedno. Jak to czlowiek (alkoholik wlasciwie, ale nie stawiam Ci diagnozy) potrafi pieknie sobie wszystko wytlumaczyc, zeby tylko nie wyszlo na to, ze ma problem... Ale sama proba tlumaczenia sobie tego, cos sugeruje... jak napisala ruda-julka, zdrowy czlowiek sie nad tym nie zastanawia. Poczytaj moze sobie o iluzjach i zaprzeczeniach w alkoholizmie, tak dla rozrywki...


sylwia pisze tylko i tylko o piciu i upijaniu sie, poniewaz przez 12 lat pilem kazdego dnia, a przez ostatnie 3 lata prawie od rana do wieczora. od 5 lat pije sporadycznie. odrzucilem abstynencje, mimo 15letniej historii picia codziennego. nie napisalem tego postu po 2 tygodniach abstynencji. dlatego mysle, ze alkogolizm to nie choroba, tylko glupota, slabosc, bezmyslnosc albo zwykla ignorancja. jest mi dobrze kazego dnia, tego w ktorym sie napije 1 piwo jak i podczas corocznych dwudniowek. jest mi dobrze dzis, jak to pisze, ostatni raz pilem w sylwestra a przed ostatni w swieta. nie urwal mi sie film, nie przeholowalem. wyplilem swoja porcje i koniec.
moje picie jest zaprzeczeniem pica kiedys, kiedy pilem tak dlugo, jak moglem.
piszecie, ze mysle o alkoholu. moja historia to 15 lat alkoholu i zeby ja opisac, staram sie byc obrazowy. czy myslee o alkoholu kazdego dnia ? ci, co uwaznie czytali wiedza, ze o alkoholu mysle ZAWSZE jak jestem glodny. to jakis rodzaj pamieci w mozgu, jestem glodny i wiem, ze pijac zabije to uczucie, na chwile przynajmniej. nazywacie to zaprzeczeniem i iluzja, ale czasami tez mysle o fastfoodach, ktorych nie jem, bo mi szkodza. mysle czasami o zdradzie zony z ladna klientka, ale tego nie robie. czasami mam ochote udusc gosca, ktory mi zajechal droge, ale tego nie robie ? czy jest tu ktos, kto przestal pic hurtowo i pije sporadycznie, nie chodzi na meeting'i, nie rozmawia z psychoretapeutom ?
moze pilem za malo ? to nie zart, pytam serio a moze dopadnie mnie znow chec na picie bez hamulcow ?

pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 64, 65, 66  Następny
Strona 1 z 66

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin