Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jak to jest, gdy alkoholik mówi że już/jeszcze nim nie jest?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7037
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 7:18, 27 Wrz 2010    Temat postu:

bialyh2o napisał:
Racja więc można powiedzieć że trzeźwość dla każdego z osobna to zupełnie co innego. A kierunek nadal ten sam .

Jest takie powiedzenie: precyzyjne słownictwo i nazewnictwo obniża poziom lęku. Bardzo mi się ono podoba.

A na nowej grupie, która pewnie powstanie w moim mieście jeszcze przed końcem roku, wzorem amerykańskim, obok Wielkiej Księgi będzie leżał słownik. Jeśli jakieś pojęcie jest niezbyt jasne, albo nie przez wszystkich jednakowo rozumiane, warto po prostu sprawdzić w słowniku.
I tak, na przykład, definicja trzeźwości wygląda następująco:
trzeźwy
1. "niezamroczony alkoholem"
2. "rzeczowy, rozsądny; też: świadczący o czyimś rozsądku"
3. "taki, który nie jest senny lub zaspany".

kamil napisał:
Smutne bo nie umiem jej pomóc.

Ano... smutne. A nam samym przypomina o drugiej części Kroku 1.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
bialyh2o



Dołączył: 24 Maj 2009
Posty: 319
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:29, 29 Wrz 2010    Temat postu:

Problem zawsze będzie mnie dotyczył bo już się stałem alkoholikiem. A co do koleżanki to faktycznie nie za dobrze, ale na to wpływu nie mamy niestety

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
seren



Dołączył: 23 Sty 2012
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:35, 23 Sty 2012
PRZENIESIONY
Pon 20:02, 23 Sty 2012    Temat postu: Czy to mozliwe?

Witajcie.

W sumie możliwe, że powinnam pisać na temacie dla osób współuzaleznionych, jednak chciałabym zapytać osoby z tej części...

Mój mąż jest alkoholikiem. Wiem o tym od dawna, on jednak oczywiście, nie przyznaje się do tego. a raczej zmienia nazewnictwo, twierdząc, że alkohol zrujnował nam życie. Cóż, nie da sie zaprzeczyć. Od kilku miesięcy nie mieszkamy razem. Jednak postanowilam... dać mu szansę. Mamy syna, spędziliśmy razem wiele lat, nie umiem spokojnie czy nawet niespokojnie złożyć pozwu. Wyjaśniłam, że chcę aby zgłosił sie na terapię, bo może nie wierzy w to kim sie stał, ale niestety tak to wygląda. Dałam czas by przemyślał, bo od razu na mnie naskoczył niestety.... A oto z jaka propozycja wyszedł on.

Moje pytanie jest chyba proste...

Czy spotkaliście się z osobami pijącymi, które SAME poradziły sobie z problemem alkoholizmu? bez udziału terapeuty, psychologa, mitingów, wsparcia fachowcow?

Dodam, że odkąd nie mieszkamy razem, widzę że mąż pracuje nad sobą, i w jakiś sposób mu sie to udaje. Zakładając, że nie oszalałam, i znam go jeszcze trochę, jego picie zmieniło formę. z codziennego wypijania 2-3 piwek na sen/na stres/do kąpieli/tu wstaw inny powód, wypija ich 3-4 w tygodniu i nigdy na raz. Dba o sobie o dom, nie otworzy piwa przy synu, i tak dalej i tak dalej.

Bedę wdzięczna za odpowiedzi, jakie by nie były. Może żyje w iluzji, a może zdarzają się ludzie, którzy potrafią?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 20:04, 23 Sty 2012    Temat postu: Re: Czy to mozliwe?

seren napisał:
Dodam, że odkąd nie mieszkamy razem, widzę że mąż pracuje nad sobą, i w jakiś sposób mu sie to udaje. Zakładając, że nie oszalałam, i znam go jeszcze trochę, jego picie zmieniło formę. z codziennego wypijania 2-3 piwek na sen/na stres/do kąpieli/tu wstaw inny powód, wypija ich 3-4 w tygodniu i nigdy na raz. Dba o sobie o dom, nie otworzy piwa przy synu, i tak dalej i tak dalej.


Zmiana formy czy modelu picia jest dość typową (w chorobie alkoholowej) próbą kontrolowania picia. Ja na przykład nawet przez kilka miesięcy mogłem wypijać "jedno piwo do obiadu", oczywiście dbając przy tym o dom, o siebie, o żonę i nie zbliżając się ani o milimetr do konstruktywnego rozwiązania rzeczywistego problemu. Nie miało to kompletnie nic wspólnego z pracą nad sobą, chociaż i ja i całe moje otoczenie było pod wrażeniem "osiągnięć". Oczywiście do czasu. A po następnym ciągu znowu. I jeszcze raz...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
seren



Dołączył: 23 Sty 2012
Posty: 2
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 20:22, 23 Sty 2012    Temat postu:

Moje naleganie na terapię, na pomoc inna niz własna siła woli (chociaz chwala mu i za to...) bierze sie właśnie stąd, że obawiam się tego iz przez kolejny miesiąc, dwa, trzy...nie tknie nawet piwa, ale później znajdzie powód, jak zawsze znajdował...i poleci. Jego zachowanie pod wpływem alkoholu jest koszmarne, ale o niebo koszmarniejsze jest to co wyczynia, by mieć powód do napicia się.
Wierze w to, że wiele można samemu. Ale chyba nie w tej kwestii. Boję sie zasugerować mu pójście ze mną do pani psycholog (do której ja chadzam), a która z alkoholikami i ich rodzinami często współpracuje. Boję się, że zwyczajnie nacisne za mocno...
Teraz obiecał, że zacznie sam. A jeśli mu się na mózg rzuci, zgłosi się na terapię. I pyta mnie co on z tego będzie miał? Co ja mu dam? Aha, no i kiedy wrócę...
Czy istnieje jakiś sposób poza siegnięciem dna totalnego, by zaryzykował i jednak poszedł? Chyba oczekuje za wiele... za bardzo mi zalezy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7037
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 20:55, 23 Sty 2012    Temat postu:

seren napisał:

Wierze w to, że wiele można samemu. Ale chyba nie w tej kwestii.

Ano nie... W kwestii kataru też silna wola nie wystarczy - niezbędne są krople do nosa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alkoholik72



Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 205
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:07, 23 Sty 2012    Temat postu:

Ale katar mija i bez kropli po kilku dniach....
Nigdy bym się nie zdecydował na leczenie gdyby nie moja żona która pozwoliła mi osiągnąć swoje dno i ponieść jego wszelkie konsekwencje.
Jeżeli miałbym ciepłą przystań, żonę która po 2 dniach przepraszania mi wybacza, ochrania, ukrywa, okłamuje itd.. nie miał bym szans.
Jestem szczęśliwcem - mam żonę która poruszyła ziemię i niebo by mi pomóc ( choć wtedy inaczej to widziałem..) pozew rozwodowy, pozew o alimenty, zebrania rodzinne, zaczęłą o moim problemie mówić wszystkim, nie litowała się na de mną nie... ech.
Jestem naprawdę szczęściarzem. Zresztą opisałem to głębiej na blogu SmileSmile
Pozdrawiam ciepło
Jerzy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 21:13, 23 Sty 2012    Temat postu:

seren napisał:
Teraz obiecał, że zacznie sam. A jeśli mu się na mózg rzuci, zgłosi się na terapię. I pyta mnie co on z tego będzie miał? Co ja mu dam? Aha, no i kiedy wrócę...


Czyli zgłosi się pod warunkiem, że coś mu obiecasz... na przykład to, że wrócisz. Wiesz, przed terapią miałem dokładnie tak samo. A później mi się zmieniło, że tak powiem, o 540 stopni. Dotarło do mnie, czego ja tak naprawdę chcę. Nie chcę się tu o tym rozpisywać, bo to raczej nie związane z tematem. Jeśli Cię to interesuje odezwij się na priv.

seren napisał:
Czy istnieje jakiś sposób poza siegnięciem dna totalnego, by zaryzykował i jednak poszedł? Chyba oczekuje za wiele... za bardzo mi zalezy...


Heh... a nie wydaje Ci się, że to trochę odwracanie kota ogonem? Że ryzykowaniem (i to poważnym) jest właśnie nie pójście na terapię? Przecież tam nie biją. Za to kolejny powrót do picia może się okazać ostatnim w życiu...
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alkoholik72



Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 205
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 9:51, 24 Sty 2012    Temat postu:

Wzbranianie się przed leczeniem świadczy przede wszystkim o braku wiedzy i akceptacji własnej choroby. Żeby zacząć zmieniać swoje życie musiałem wyzbyć się chorej dumy i się poddać.
Sama odpowiedz obie ile razy już próbował, ile razy obiecywał, ile razy ... ja wiele, wiele... I jakoś zawsze gdy osiągnąłem swój cel ( patrz: spokój w domu, uspokojenie wyrzutów sumienia, spokój w pracy itd itd...) zaczynałem wszystko od nowa.
Co więcej.. pewnie przebywasz z nim 24 h/dobę i wiesz że wypija 2-3 piwka .. SmileSmile ja tak oszukiwałem rodzinę latami Smile A te 2-3 - 4 piwka o których żona wiedziała - to były wpadki gdy poczuła ode mnie.. i wtedy sie przyznawałem do jednego SmileSmile A jak nie wyczuła to uzupełniałem w domu do limitu Smile
Na szczęście ( nieszczęście ) jeździłem do pracy, miałem wyjazdy , delegacje... cheche..
Największym problemem w mojej chorobie to nie picie alkoholu - ale w skrócie brak uczciwości wobec samego siebie ... Wszyscy znający problem jednym głosem twierdzą że alkoholik nie ma powrotu do pia kontrolowanego. Że nie może wypić nawet jednego kieliszka. Twój mąż jest mądrzejszy jak i ja byłem...
Pozdrawiam ciepło
Jerzy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7037
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 10:22, 24 Sty 2012    Temat postu:

Alkoholik72 napisał:
Wszyscy znający problem jednym głosem twierdzą że alkoholik nie ma powrotu do pia kontrolowanego.

No, może niezupełnie, ale mniejsza z tym. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alkoholik72



Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 205
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:25, 24 Sty 2012    Temat postu:

checheche.. Meszuge - czyżbyś uważał że jest powrót ? Smile
Pisałem o wszystkich znających problem a nie o tych którym się wydaje że znają SmileSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7037
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 10:37, 24 Sty 2012    Temat postu:

Alkoholik72 napisał:
checheche.. Meszuge - czyżbyś uważał że jest powrót ? Smile

Dla mnie – nie. Próbowałem, doświadczyłem, wiem.

Dwóch alkoholików (Mark H. i Floyd H.), sponsor i jego podopieczny, napisali wspólnie książkę pt. „Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany”. Znaleźć w niej można choćby takie oto stwierdzenie: Przy okazji, nałogowi alkoholicy i umiarkowanie pijący nie muszą mieć doświadczeń o których dyskutujemy, ponieważ mają władzę nad alkoholem. Prawdziwy alkoholik jej nie ma, a jego postępowanie (a w konsekwencji jego doświadczenia w poszukiwaniu Boga) są inne.

W Polsce nigdy nie przyjęła się typologia Jellinka z pięcioma typami alkoholików. Na fakt, że alkoholicy są różni, zwracał też uwagę Bill W., z tym, że raz w WK mowa jest o czterech, a raz o trzech typach.

Poczekaj, już niedługo poradnie odwykowe będą oferować terapię powrotu do kontrolowanego picia – choć oczywiście nie wszystkim.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alkoholik72



Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 205
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:41, 24 Sty 2012    Temat postu:

Smile za 6400zł w 3 tygodnie - ale za to w jakich warunkach SmileSmile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7037
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 10:44, 24 Sty 2012    Temat postu:

Wiesz przecież Jerzy, że wielu ludzi umrze zanim cokolwiek sensownego z tego wyniknie, ale... czy mamy na to jakiś wpływ?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Alkoholik72



Dołączył: 28 Paź 2011
Posty: 205
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Śląskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:52, 24 Sty 2012    Temat postu:

Nie mamy... ale jestem odpowiedzialny dziś za to by każdy kto chce - miał wybór...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 4 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin