Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Głód alkoholowy, obłęd - objawy, przyczyny, rozwiązania...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:22, 21 Cze 2012    Temat postu:

wróciłam z mitingu i mam pytanie, czy może tak byc, ze na głoddzie alkoholowym nawet miting jest wkurwiajacy? dzis pierwszy raz od miesiaca nawet Ci ludzie, którzy na przerwie mnie przytulalai, żałowali, i nie przestawaloi gadac - taki sie jeden znalazł doprowadzali mnie do wsiekłosci, trafiły sie 3 jakies osoby i każda bełkotała po 15 minut (wiem, ze sie słucha i każdy ma parwo) i wsyzłam z takim poczucuem, ze nawet jak ten co bełkotał i nie pije 9 lat dalej gada od rzeczy i dalej jest wsciekły i sobie nie radzi, taki mi sie dziś przez chwile obraz malował, ze wiekszośc tych ludzi dobrze sie czuje i dobrze fukncjonuje tylko na mitingu, a jak mówia o realnym swiecie, który jest na zewnatrz to sa przerazeni nawet po wielu latach, czy to mozlwie, ze na głodzie odbió nawet mitingu jest zakrzywiony przez moja chęć napicia się?
oczywiscie nie mówie, ze mi miting nie pomógł, bo odwrócił jakos moja uwage i tak dalej, wygadałam się, ale ten dzisiejszy był dla mnie srasznie dziwny,


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Czw 21:42, 21 Cze 2012    Temat postu:

muszelka napisał:
wróciłam z mitingu i mam pytanie, czy może tak byc, ze na głoddzie alkoholowym nawet miting jest wkurwiajacy?


Jasne. Stąd się wzięło zalecenie, że jeśli nie chce Ci się iść na miting, to znaczy, że masz iść na miting. Smile


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Czw 21:42, 21 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8099
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:44, 21 Cze 2012    Temat postu:

Możliwe jest wszystko. A długa abstynencja nie gwarantuje trzeźwości.

Tymczasem najczęściej okazuje się, że samo niepicie – jakkolwiek w całym procesie zdrowienia najważniejsze – nie wystarcza. W wielu przypadkach, już nie pijąc, w wyniku egocentryzmu, egoizmu, niedojrzałości emocjonalnej alkoholika i wielu innych jego wad, nie tylko nie naprawia on relacji z innymi ludźmi, a często – wbrew sobie – nadal je niszczy. Przejawia się to w tym, że mimo zaprzestania picia alkoholik nadal rani innych ludzi, także najbliższych, często wbrew swojej woli. Alkoholik, mimo iż nie pije, często swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem nadal pozostawia wokół siebie zgliszcza i popiół. Okazało się jak mawiał jeden z rozmówców – że, jak pił, był pijanym draniem, jak przestał pić, stał się trzeźwym draniem. A przy tym wszystkim opanowana do perfekcji umiejętność zakłamywania rzeczywistości pozwala alkoholikowi odsuwać problem od siebie, przerzucając, jeżeli nie całość, to przynajmniej dużą część odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy na innych. I przede wszystkim o tego typu „niekierowaniu własnym życiem” mówi druga część Kroku Pierwszego - "Historia AA w Polsce, tom 1.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:50, 21 Cze 2012    Temat postu:

no dobrze, bo juz sie bałam, ze mi tak zostanie i ze mi się wszystko pomieszało, zabieram się zatem do roboty, nie przestrzegałam programu halt, pozwoliłam sobie na to by się wscic, uzalac sie nad soba, załamywać, dac na siebie krzyczec, zajmowałam sie trzeżwościa męża i cisnęłam na bohatera plus 10 innych grzechow popełniłam przeciwko sobie i swoje trzezwości, głód i ppoczucie wściekłości są dalej, ale już wiem dlaczego, co zrobiłam i wiem, ze to tylko (albo az) głód, ze to minie i ze mam sie dzis nie napic, ale myśli w głowie katasroficzne, kupiłam za to swietne ksiązki i zeszycik w którym będe od jutra pisała wszystko co zrobiłam, czego nie zrobiłam i jak sie czuje.....posrany ten alkoholizm, tak łatwo włozyc cała energie w zdołowanie się, musze sie nauczyc jak ta sama energie i parę włozyć w trzezwienie bo cos mi sie poprzestawiało, albo nie uważnie słuchałam, jestem zła, ze wziłeam ta hydroksyzyne i 2 razy tabletke na sen, dzis sie dowiedział, ze to też sa wyzwalacze, więc jak widzę zastosowałam cała liste rzeczy, których robic mi nie wolno, eh głupi człowiek, stray i głupi, no nic przeżyłam ten dzień (najbardziej pomógł zimny prysznic, bo wyszłam z domu i dałam rade), pozdrawiam

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:56, 21 Cze 2012    Temat postu:

Meszuge napisał:
Możliwe jest wszystko. A długa abstynencja nie gwarantuje trzeźwości.

Tymczasem najczęściej okazuje się, że samo niepicie – jakkolwiek w całym procesie zdrowienia najważniejsze – nie wystarcza. W wielu przypadkach, już nie pijąc, w wyniku egocentryzmu, egoizmu, niedojrzałości emocjonalnej alkoholika i wielu innych jego wad, nie tylko nie naprawia on relacji z innymi ludźmi, a często – wbrew sobie – nadal je niszczy. Przejawia się to w tym, że mimo zaprzestania picia alkoholik nadal rani innych ludzi, także najbliższych, często wbrew swojej woli. Alkoholik, mimo iż nie pije, często swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem nadal pozostawia wokół siebie zgliszcza i popiół. Okazało się jak mawiał jeden z rozmówców – że, jak pił, był pijanym draniem, jak przestał pić, stał się trzeźwym draniem. A przy tym wszystkim opanowana do perfekcji umiejętność zakłamywania rzeczywistości pozwala alkoholikowi odsuwać problem od siebie, przerzucając, jeżeli nie całość, to przynajmniej dużą część odpowiedzialności za zaistniały stan rzeczy na innych. I przede wszystkim o tego typu „niekierowaniu własnym życiem” mówi druga część Kroku Pierwszego - "Historia AA w Polsce, tom 1.


no własnie, ta myśl, ze będe takim człowiekiem mnie tak sparalizowała, tak zaczęłma mysleć, ze byłam do dupy a teraz to będe juz do niczego
i jeszcze mam pytanie, meszuge, czy mozesz mi podesłac link do jakiejs ksiegarni w necie, gdzie kupie to wszystko o czym mi piszesz? zeszłam 4 ksiegarnie i empik - kupiłam 2 ksiązki, ale w empiku było 5 pozycji z tematu uzaleznień, w osrodkach tez nic nie sprzedaja, książka o której mi mówiłeś zamówiłam dzis w empiku, bedzie za 4 dni, w aa chcialam pozyczyc nikt o niej nie słyszał, nie wiedziałam, ze tak ciężko z literatura na ten temat w empiku byłam zaskoczona mega dostałam tylko Osiatyńskiego,, gdzie to dostać? dzieki z góry


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8099
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 22:00, 21 Cze 2012    Temat postu:

W zdecydowanej większości przypadków cytuję literaturę AA. Jej aktualny wykaz jest tu: [link widoczny dla zalogowanych] U nas na mityngach ma je w ofercie każdy kolporter.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 22:09, 21 Cze 2012    Temat postu:

aha, nie wiem, kto to jest kolporter:) jutro sie dowiem, czy twoje ksiązki tez moge tam kupic?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8099
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 5:37, 22 Cze 2012    Temat postu:

muszelka napisał:
aha, nie wiem, kto to jest kolporter:) jutro sie dowiem...

Kolporter, jak sama nazwa wskazuje, to na grupie AA (albo Intergrupie, Regionie) ktoś, zajmuje się kolportażem literatury AA. Sprzedaje ją po prostu.

muszelka napisał:
...czy twoje ksiązki tez moge tam kupic?

Mam nadzieję, że nie - nie byłoby to zgodne z zasadą "czystego stolika kolportera".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 8:18, 22 Cze 2012    Temat postu:

dziwne to wszystko:) ale pok pokapowałam juz mam numer do kolportera dzieki

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:18, 22 Cze 2012    Temat postu:

muszelka napisał:
taki mi sie dziś przez chwile obraz malował, ze wiekszośc tych ludzi dobrze sie czuje i dobrze fukncjonuje tylko na mitingu, a jak mówia o realnym swiecie, który jest na zewnatrz to sa przerazeni nawet po wielu latach, czy to mozlwie, ze na głodzie odbió nawet mitingu jest zakrzywiony przez moja chęć napicia się?
oczywiscie nie mówie, ze mi miting nie pomógł, bo odwrócił jakos moja uwage i tak dalej, wygadałam się, ale ten dzisiejszy był dla mnie srasznie dziwny,


To normalne. Też miałem tego typu spostrzeżenia. Priorytetem dla uczestników wspólnoty jest niepicie. Niektórzy na tym poprzestają, niektórym nawet to się nie udaje, bo ciągle walczą a inni korzystają z programu i coś robią żeby się zmieniać. Każdy wybiera sam. Ty możesz się przypatrywać i wyciągać wnioski dla siebie. Smile
Warto jednak uważać na to, żeby nie wyciągać wniosków zbyt pochopnie(co było i cały czas jest dla mnie typowe) bo potem okazuje się często, że pozory mylą a uzależniony umysł wiedzie na manowce. Bądź cierpliwa i nie zniechęcaj się! Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 13:38, 22 Cze 2012    Temat postu:

cięzko mi teraz wiedziec samej co jest normalne, 35 lat zyłam w swiecie fantazji, nigdy nie dojrzalam emocjonalnie, nie wiem co jest dobre a co zle, wiele razy mowilam i pisalam to co sadzilam ze wypada, albo to co inni chieli uslyszec - jednym slowem kłamałam, teraz ten pijany zakłamany swiat sie rozdpadł, oczywiscie ze nie zniknał, ale jednak się rozleciał, musze jak juz pisałam zbudowac nowy, lepszy prawdziwy, ale narazie budujac go bede wciaz urzywala narzedzi jakie znam i opierała na swoich starcy pijanych prxekonanich, jestem w rozkroku, jak cos mowie i pisze to sie zaraz temu przygladam, rowniez jak cos czuje, i wciaz łapie sie na tym, ze mowie i pisze czasem równiez po to, by pokazac cos, udowdnic innym, przeciez zawsze tak robilam, juz jestem tego swiadoma, ale to z dnia na dzien nie znika, teraz piluje kazdej swojej mysli, jesli nie umiem sobie odpwiedziec na jakies pytanie to zostawiam je na potem, wiesz ja nie mam filtra w sobie zadnego, nie ufakm sobie, bo wiem, ze wciaz moge miec najlepsze intencje, ale juz moja pijana głowa potrafi tak zakamuflowac chory mechanizm, ze sama sie nie zorientuje ze pieknie kłamie sama siebie, dlatego tak wszystko rozkminiam, napisze cos, a potem mysle a po co to napisalas, co chailas udowodnic, kogo przekona, po co o to pytalas? i tak w kólko na kazdym kroku, ale to jakos tam dziala, bo wciaz cos zauwazam u siebie, i 3 razy robie zle 4 lepiej, moze 5 albo 6 bedzie calkiem dobrze
jak tu sobie cholera ufac skoro wszystkow w co wierzylam to było kłamstwo, ale tez musze byc uwarzna,zeby ten nowy swiat swój, który chce zbudowac był uczciwy, uczciwosc wobec siebie samej wydaje mi sie najwazniejsza, ptzyjmuje wszystko ja czysta kartka i jedne sady odrzucam inne przyjmuje, no nie kazdy wie co mowi, bo nie kazdy jest tez sam ze soba uczciwy, ale ja juz widze, ze jak sie dobrze wczuje w swoje serce to bede wiedziala co zrobic, a czego nie:) tylko ze jeszcze potrzebuje to konsultowac z kims kto mechanizm choroby zna doskonale, kto sam star sie byc uczciwy wobec siebie i nie ma łzych intencji:) tylko tak cos zbuduje, sama nie, bo to byłby kolejny domek z kart:) myśł, ze nie moge ufac sobie, a musze, własciwie chce komus jest dla mnie dziwna i czasem sie buntuje, a co mi tam bedzie jakis alkoholik mowil:) ale zaraz odpowiadam sobie, oj bedzie będzie, Ty juz sobie sama za dużo powiedzialas,
czuje sie jakby we mnie były dwie osoby, jedna sie upiera, ze trzeba chronic "nasz skarb" druga juz sie nie do konca daje nabrac, bo wie, ze ten nasz skarb to kupa gówna w kolrowym papierku....
ale po drodze jeszcze spotykam innych doradcow:) czasem stoi obok mnie ktos totalnie nieszczęśliwy i mnie pociesza, ze jak go będe słuchała to wszystko bedzie dobrze, no to wtedy juz totalny haos, ale na szcęście widzę też innych ludzi...
wszystko to w kazdym razie nie takie ławte jak sądziłam, no i istenie siły wyzszej jest dla mnie teraz bardzo wazne,,bo uwierzylam, ze jak bede cierpliwe pracowala, nie odrzucala pomocy, słuchala z uwaga to to zaowocuje:)
kazdt taki przeskok o milimetr do przodu rodzi sie u mnie w ciezkich bólach


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3640
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 85 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 14:45, 22 Cze 2012    Temat postu:

Trzeźwienie - zdrowienie,to zdefiniowanie od początku wszystkich moich WARTOŚCI !
Jakby mi ktoś kiedyś powiedział ,że na stare lata będę się uczył życia... i zastanawiał się nad moim miejscu w świecie - bez używek,to bym powiedział - BREDZISZ !

Od szeregu lat definiuję co to jest: wolność,miłość,odpowiedzialność,duchowość,siła większa i Wyższa,
życie w prawdzie,wiara,nadzieja ,oczywiście POKORA itd...
Mam sporo odpowiedzi ale też jeszcze wiele pytań... i bardzo dobrze,że mam nad czym pracować... ja siebie nadal nie wiele znam...

Pozdrawiam ciepło Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 12:11, 23 Cze 2012    Temat postu:

to tylko jeden miesiac, a cale moje zycie do gory nogami.....
dzis dopiero pozwolilam odejsc mezowi, bo jak go wywalilam, bylam na niego zla (jestem tez wspoluzalezniona) dzis ze zrozumieniem, bólem uswiadomiłam sobie, ze kochac kogos to pozwolic mu odejsc, oddac mu wolność, moj zwiazek był chory, bo ja jestem wspołuzlaezniona - teraz tez równiez uzalezniona, dzis poczulam, ze to nie jest milosc, kiedy straramy sie kontolowac zycie drugiego czlowieka, kiedy zgadujemy co jest dla niego dobre i nawet wbre jego woli chcemy go uszczeslwiac, ze nie jest dobre kiedy na drodze manipulacji chcemy zmieniac kogos na wlasne potrzeby i według własnego widzi mi sie.....moj zwiazek to byla taka wlasnie walka, krzywdzilam i siebie i Jego bo jestem chora, współuzaleznienie posuneło sie juz tak daleko, ze nie wiedzialam co sie dzieje i on nie wiedzial, czul sie atakownay, czul sie jak wariat - dzis to wiem i tanczylismy ten swoj taniec nieszczescia, wczoraj po mitingu odwozilam chłopaka do schroniska dla bezdomnych rozmawialismy 2 godziny na parkingu, on jest w tym schronisku bo tak zdecydowal!!!! ja mialam w głowie milion mysli jak urzadzic jego zycie, jak mu pomoc, zapomnialam tylko o jednym - nie spytalam go czy on sobie tej pomocy zyczy, nawet o tym nie pomyslam w trakcie, oczywiscie obwinilma go rowniez (w myslach) za to ze jest takim lekkoduchem, ze zostawil rodzine i prace (to wyksztalcony inteligentny czlowiek) i schowal sie w tym schronisku, cala moja walka odbywala sie w glowie, nie narzucalam mu sie z pomoca, ale on mowil i mowil a ja sluchalam i przez 2 godziny słuchania zmienilo sie we mnie to, czego od lat nawet nie bylam swiadoma, ze mam wewnetrzny przymus uszczesliwnian ludzi nawet wbrew ich wlasnej woli.....a jesli nie daj boze nie beda mi wdzieczni za to pomoc to dopiero ja bede wsiekła na nicj i na siebie, ze jestem taka głupia i sie poswiecam i oczywsicie obwinie ich za to, ze nie docenili mojego dobrego serca...
ta swiadomosc prawie mnie zabila, ale teraz wiem, ze raczej mnie wzbogacila, dlatego dzisiaj pozwolilma mezowi odejsc, zwrocilam mu jego wolnosc, kazzde z nas musi pojsc swoja droga, poszukac szczescia w sobie, bo nie mozna kogos uszczesliwic kiedy samemu jest sie chorym i nieszczeslwiym
w głebi serca czuje, ze bliskosc z nim jest dla mnie bezcenna, ale on nie moze byc czescia mnie a ja czescia jego, milosc nie moze opierac sie na żalu, pretensjach chorych oczekiwaniach,bo to nie jest milosc
dlatego zwracam mu jego wolnosc z szacunkiem i zrozumieniem, ze go raniłam wierzac, ze tak powinna wygladac milosc
moje krzywdy nie sa jego wina, ani zasługa zarówno on jak i ja mamy prawo do wolnosci...
byc moze po drodze kiedys znou sie spotkamy, byc moze spotka nas szczescie, ze oboje bedziemy pragneli tej bliskosci wlasnie od siebie, a byc moze bedzie inaczej, moze on wybierze inna droge
pozostaje mi miec nadzieje, ze Pan Bog wybierze dla nas to co najlepsze..choc czuje, ze zrobilam jak nalezy, mam w sobie duzo leku i strachu, ale nie chce go zapic, ani znieczulic, chce go czuc, bo dzieki temu wiem co czuje naprawde.....
mam nadzieje, ze straczy mi odwagi by szukac prawdy w sobie i byc ze soba uczciwa, to było najtrudniejsze doswiadczenie z jakim w zyciu musialm sobie poradzic, nie slupilam sie na swoim bólu zalu i wsciekłości na reagowaniu, ale na działaniu - zwróciłam wolnośc drugiemu czlowiekowi....dzieki temu sama podjełam walke o swoja wlasna wolnosc, zeby ktos wiedzial jak to boli...
pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 490
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 12:45, 23 Cze 2012    Temat postu:

i jeszcze jedna wazna rzecz zrozumialam, ze cale zycie szukalam szczescia i prawdy w innych wszedzie tylko nie w sobie, ale nie moglam jej odnalezc w drugim czlowieku, bo jedyna której potrzebuje i która moze dac mi spokoj i szczescie jest we mnie...
idzie za tym wiele rzeczy...AA nie rozwiąże za mnie prblemow, jesli chce moge byc częscia tej wspólnoty - pierwszy raz podejmuje tak swiaodme decyzje, zawsze robiłam to co czulam ze musze, ale nigdy do konca nie postepowałam w zgodzie ze soba, oczeikiwalam zmian na zewnatzr nie w sobie, jesli czasem w zyciu mowilam co czuje naprawde natychmiast czulam sie winna, natychmiast czulam sie egoistka, szukałam akceptacji wszystkiego co czuje, bo nie wierzylam, ze to co czuje jest prawdziwe, sabotowałam wszystko co we mnie było, raniłam siebie za to, popełniałam błędy bo nie szłam swoja droga, a potem za te błedy obwiniałam siebie i msciłam sie na innych, nigdy bowiem nie wzielam odpowiedzialnosci za swoje zycie....
nawet nie pic chcialam dla innych, przekonywalam zaciekle co jestem gotowa zrobic zeby nie pic, ale czy ja do konca w to wierzylam? nie wiem...Pan Bog pozwolim mi jednak przestac chlac i otworzyc oczy, dał mi sznase zmienic swoje zycie i ja zamierzam dzisiaj z tej szansy skorzystac:) bo jestem za nia wdzieczna, ale czy mi sie to uda zelezy ode mnie.....ludzie z aa czy z forum moga mi chciecv pomoc, ale jesli ja ta pomoc odrzuce to sie moje zycie nie zmieni, wiem, ze to dla was brzmi śmiesznie, banalnie, ale ja naprawde dopiero to zrozumialam...
dzis dopiero zrozumialm czym sa wybory, czym jest odpowiedzialnosc za siebie, czym jest ucieczka i czym grozi..
alkohol odebrał mi do konca juz kontrole nad moim zyciem, ale ja jej tak naprawde nie mialam jeszcze zanim zaczelam pic....on juz tylko dokonczyl wczesniej rozpoczete dzielo.....
nie odzyskam juz nigdy kontrlo nad alkoholem, ale moge odzyskac kontrole nad swoim zyciem:) i to mi wystaczy, bo nie bede sie juz silowala z wrogiem z ktorym sznas nie mam zadnych....
moge dzis powiedziec z pełna swiadomoscia ze trzezwienie jest najlepsza rzecza jaka mi sie w zyiu przytrafila i nie jest to efekt miesiaca miodowego, ten ból pozwala mi wiedziec kim jestem, dzieki niemu czuje....dzieki niemu wiem...więc oby bolało, juz teraz wiem, czego musze sie obawiac - momentow kiedy nie czuje, bo tylko tyle jestem ile czuje....
dziekuje Wam za pomoc w postawieniu kolejnego kroku, nie wiem czy to sa jakies fazy kolejne czy co to jest, wiem, ze jestem tu i teraz i to co czuje jest prawidziwe, ktos moze sie z tego smiac co mowie, ale ja naprawde tak czuje i pierwszy raz w zyiu wiem co czuje i ze to moja prawda i moje prawo:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
grotesska



Dołączył: 20 Cze 2012
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: śląskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:52, 23 Cze 2012    Temat postu:

Dopadło mnie... nie mogę opanować drżenia rąk... nie chcę pić... nie mogę... nie powinnam... choć wiem, że to załatwiłoby sprawę
Boże, Boże... co się ze mną dzieje..... nie mogę przestać płakać...
wulgaryzm, ludzie, pomożcie! Błagam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin