Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co utrwaliło Cię w przekonaniu ,że warto zerwać z alkoholem?
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Keram



Dołączył: 02 Cze 2012
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:42, 10 Cze 2012    Temat postu:

Muszelko, czytasz fora, chodzisz na terapię, mityngi i... i jeszcze nigdzie nikt nie przytoczył Ci tego?

• Zadbaj o to, aby w domu nie było żadnego alkoholu. Nie zgadzaj się aby ktoś przynosił alkohol na spotkania z Tobą i do Twojego domu. Nie utwierdzaj się w przekonaniu, że nie odczuwasz żadnej potrzeby jego wypicia.


• Usuń z domu przedmioty kojarzące Ci się z alkoholem, lub rytuałem alkoholowym.


• Staraj się unikać miejsc, w których kiedyś piłeś.


• Nie chodź do restauracji, lokali, kawiarń, pubów, ogródków piwnych i innych miejsc, w których podawany jest alkohol. Nie przebywaj w miejscach, w których piją inni.


• Zrezygnuj ze spotkań towarzyskich, na których podaje się alkohol, nawet jeżeli są to uroczystości rodzinne. Pamiętaj, że większość uroczystości ma część na której się nie pije – na nią możesz pójść.


• Unikaj robienia zakupów w sklepach, gdzie sprzedawany jest alkohol – w tych, w których sam najczęściej go kupowałeś.


• Pamiętaj o tym, że picie bezalkoholowego piwa lub szampana jest tak samo niebezpieczne jak wypicie innego rodzaju alkoholu.


• Przyjmowanie i dawanie prezentów i łapówek alkoholowych, branie udziału w składkach na alkohol, chodzenie po alkohol, stanie na czatach, przebywanie tam gdzie piją, polewanie innym jest braniem udziału w obyczaju pijackim i jako takie bezpośrednio zagraża Twojej trzeźwości.


• Staraj się jeść do syta, z pełnym żołądkiem odczuwać będziesz mniejszą chęć do picia alkoholu.


• Nie rozmawiaj z osobami nietrzeźwymi.


• Na ile to możliwe unikaj kontaktu wzrokowego i węchowego z alkoholem.


• Nie pożyczaj pieniędzy jeśli wiesz, że przeznaczone zostaną na zakup alkoholu.


• Środki chemiczne zmieniające nastrój (leki nasenne, uspokajające, psychotropowe, narkotyki) są zamiennikiem alkoholu i branie ich bez kontroli lekarskiej jest formą odurzania się.


• Niektóre produkty spożywcze i lekarstwa zawierają alkohol, dbaj o siebie i sprawdzaj skład zawsze przed jedzeniem czy zażyciem. Smak i zapach alkoholu to najsilniejszy wyzwalacz głodu alkoholowego.


• Ogarniająca Cię chęć do napicia się alkoholu może być spowodowana tym, że organizm usilnie domaga się płynów. Wypij wtedy dużo, na przykład: wody mineralnej, soku owocowego, herbaty z cukrem.


• Pamiętaj, że ważne jest abyś dużo czasu poświęcał na sprawy związane z trzeźwieniem, takich jak: terapia, mityng AA, czytanie literatury dotyczącej trzeźwienia, rozmowy z trzeźwiejącymi alkoholikami, stosowanie technik wspomagających trzeźwienie – dzienniczek uczuć, dzienniczek głodu alkoholowego, planowanie dnia, modlitwa, medytacja, HALT, 24 godziny i inne programy zdrowienia.


• Pamiętaj, że na początku trzeźwienia ważne jest abyś umiał zaplanować sobie dzień tak, aby nie było w nim przesadnych obciążeń ani okresów zupełnej bezczynności. Staraj się być czynnym i aktywnym, szczególnie w sferze trzeźwienia.


• Jak najszybciej naucz się mówić nie, gdy ktoś proponuje Ci lub tyko sugeruje wypicie alkoholu.


• Wykorzystuj telefon do uzyskiwania wsparcia od innych osób. Wtedy źródłem siły będzie dla Ciebie kontakt z trzeźwiejącymi alkoholikami. Pamiętaj, ze osoba do której się zwrócisz zazwyczaj potrzebuje takiej rozmowy tak samo jak Ty. Nigdy się nie wahaj, dzwoń! O numery telefonu możesz poprosić kolegów i koleżanki z terapii lub spotkań AA, gdzie jest to powszechnie stosowany obyczaj.


• Pamiętaj, że wielki wpływ na Twój nastrój ma dyspozycja fizyczna. Prowadź regularny tryb życia, gimnastykuj się, spaceruj. Znajdź sobie odpowiedni dla Ciebie sposób rekreacyjnego spędzania czasu, turystyka, rower, basen, itp.


• Dbaj o zdrowie, gdy trzeba korzystając z pomocy specjalistów.


• Układaj sobie plan dnia, tak aby wprowadzić jak najwięcej porządku w swoje działania.


• Realizując swoje plany dawaj pierwszeństwo rzeczom najważniejszym. Pamiętaj, że Twoja trzeźwość powinna być na pierwszym miejscu – jeżeli chcesz nie pić.


• Dbaj o pogodę ducha. Zmień płytę w głowie.


Czy aby na pewno stosujesz w codziennym życiu przedstawione tutaj zasady? Czy też może znajdujesz wśród nich punkty, z którymi się nie zgadzasz? Może są też takie, które stosujesz tyko wybiórczo, albo od czasu do czasu? Być może realizowałbyś niektóre z nich, ale w zmodyfikowanej wersji… Zastanów się. Te zasady zostały dawno temu sformułowane przez innych trzeźwiejących dla takich jak Ty! Nie wynikały one z rozważań teoretycznych, ale z praktyki radzenia sobie z zagrożeniami dla trzeźwości. Opracowali je ci, którzy poradzili sobie z chęcią napicia się alkoholu. My też na początku wątpiliśmy. Wielu z nas musiało zaczynać swoją trzeźwość od początku wiele razy zanim przyznało, że być może coś w nich jest. Bądź mądrzejszy od nas. Uwierz, że nie istnieje żadna droga na skróty! Ale jak zawsze wybór należy tylko do Ciebie!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ruda_julka



Dołączył: 30 Maj 2012
Posty: 131
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:22, 10 Cze 2012    Temat postu:

i na weselu i na wyjezdzie z pracy z pewnoscia sa osoby ktore nie pija.
Na weselach w mojej rodzinie (pijacko-alkoholickiej) zawsze sa osoby ktore nie pija wcale. I wlasnie z nimi siadam (tak sie sklada ze to takze moja bliska mi bardzo sioistra cioteczna z mezem; moja mama) i z nimi sie bawie; jeszcze do niedawna sie skrecalam ze musze tanczyc z pijanymi wujkami ale dojrzalam do decyzji i pewnosci siebie ze wcale niczego nie musze robic z pijanymi nawet jesli to moja rodzina.


muszelka napisał:
50 osob pije alkohol przez caly weekend, a ja musze tam byc i co wtedy? no musze to wziac na klate, wesele przyjaciolki za miesica jestem swiadkowa 200 osob bedzie piło alkohol, takie sytacje sa codziennie.....niestety, i nie znikna, to ja musze chyba wiedziec ze nie pije....a nie zrobic innym horror, w moim domu alkoholu nie bedzie, moj maz pije, ale nie pozwolilam mu w domu i tyle, jemu moge zaboronic, poprosic, ale nie moim zanjomym, przyjaciolom i i rodzinie, przeciezmoje zycie toczyc sie dalej........


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:37, 10 Cze 2012    Temat postu:

• Zrezygnuj ze spotkań towarzyskich, na których podaje się alkohol, nawet jeżeli są to uroczystości rodzinne. Pamiętaj, że większość uroczystości ma część na której się nie pije – na nią możesz pójść.


to chyba jedyny punkt, ktory zmodyfikowałam, nie chodze na imprezy zadne - juz bylam zaproszona na kilka, podziekowalam, ale spotkanie z dziecmi w parku, czy na plazy to nie impreza, a mimo to zdaza sie ze ktos tak jak napisalam pije tam piwo....nie jest to impreza, a jednak, przeciez nie moge powiedziec ludziom, zeby nie pili piwa w moim towarzystwie, nie sa to alkoholicy, nie upijaja sie, nie namawiajaj mnie i co wtedy? to moj brat, moja przyjaciolka, moj przyjaciel itd. w sobote moj przyjaciel wyprawial urodziny, bylo 20 osob - nie poszlam, powiedzialam, ze sie boje, bo tam wszyscy pija, podziekowalam i nie poszlam, ale nie zapomne, ze znam wszystkich bliskich mi ludzi, zeby zostac sama, napisalam przeciez, ze moi przyjaciele wspieraja mnie mocno, gratuluja kazdego dnia, pytaja jak bylo na AA, ....kiedy był mecz Polski zaprosilo mnie kilka osob, wszedzie tam wszyscy pili - nie poszłam, ale poszłam do brata, który mza zone w ciazy, było spokojnie - 4 osoby, ale moj brat wypil 3 drinki, ja i jego zona pilysmy soki, byly moje i ich dzieci - czy z takich sytuacji tez powinnam zrezygnowac???bawilam sie z dziecmi na ogrodzie, moj brat gral z nimi w piłke - nikt nie był pijany, a jednak alkohol byl - moj brat nie jest alkoholikiem, co wtedy>? cała reszta tych punktow jest dla mnie fajna, potrzebna, ale ten jeden nie do konca rozumiem, bo jak mowie moge unikac imprez - i robie to, ale dzien z dziecmi nad jeziorem, gdzie jedna osoba pije piwo, mam zabronic? czy zostac w domu i powiedziec dzieciom, ze nie spotykamy sie z nikim, bo mama nie pije? moje dzieciaki uwilbiaja te spotkania i zabawy z innymi dziecmi, co tydzien to robimy wspolnie z innymi rodzicami, wycieczki za miasto, spacery, ogniska, baseny i tak dalej, w kazdy piatek po szkole juz mamy cos zaplanowanei oni na to czekaja, nie chce dobierac rodzinie wszystkiego dlatego, ze ja jestem alkoholiczka, choc przyznaje, ze moja aktywnosc towarzyska zmniejszyla sie o 80% bo odpadly wszystkie typowo pijackie spotkania, trzeci sobotni wieczor spedzilam w domu z dzieciakami wcinahac wiadto lodow;) sama juz nie wiem, nie chce popasc w obłed i paranoje, czulabym sie zamknieta w kaltece i marzyla bym pewnie, zeby sie z niej wydostac, to chyba tez nie jest zdrowe... czerpie garsciami z rad ludzi aa, szanuje ich i podziwiam, ale jest tam mnostwo ludzi, ktorzy uczestnicza w jakis spotkaniach rodzinnych, opowiadaj to potem, opowiadaja co czuli, co mysleli itd slyszalam to wiele razy, wiec nie wiem gdzie jest złoty srodek, ja wypracowawuje taki jak Wam napisalam, impreza nie, przyjaciele tak, mysle sie????sama juz nie wiem teraz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:46, 10 Cze 2012    Temat postu:

• Unikaj robienia zakupów w sklepach, gdzie sprzedawany jest alkohol – w tych, w których sam najczęściej go kupowałeś.

jeszcze ten punkt jest przesadzony jak dla mnie, robie zakupy w dwoch sklepach, biedronka i lidl, no tam jest alkohol, cale półki....na te slepy ,nie stac i tam chodze codziennie, nie znam sklepow, gdzie nie ma alkoholu, kazdy dyskont i super market ma stoisko z alkoholem przeciez, żabka no wszedzie jest alkohol i zawsze jak jade z koszykiem mijam półki z winem, patrze na nie i licze ile zaoszczedzilam dzisiaj:) wydawalam bowiem 20 zł dziennie na wino zatem zaoszczedzialm juz prawie 400 złSmile to tez mnie cieszy, ze juz nie musze i nie chce,
wczoraj spotkalam sie z bliska kolezanka na godzine w parku, popila w piatek bolała ja głowa, piła piwko na kaca nad jeziorkiem w parku, cały ten czas opowiadalam jej o sobie, nie wstydzilam sie, ona słuchala, na koniec spytala mnie gdzie mozna pojsc i porozmaiwac, bo ona upija sie co weekend i boi sie, ze to pocztaek równi pochyłej, dałam jej namiary i chce pojsc, butelek piwa z plecaka wywalila do smietnika - tak spozytkowalam ta godzne spedzona z nia - piła przy mnie, a ja opowiadalam tylko jak inaczej i lepiej jest bez alkoholu, czy to zle, powinnam uciec jak pszylszla na spotkanie z piwem????nie wiem, ja zostalam, ale sie napilam z Nia i to mnie cieszy.....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 10:49, 10 Cze 2012    Temat postu:

nie napiłam sie z Nia - miało byc:) hahha

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mika D.



Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 235
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 14:24, 10 Cze 2012    Temat postu:

muszelka napisał:
to moj brat, moja przyjaciolka, moj przyjaciel (...) moi przyjaciele wspieraja mnie mocno, gratuluja kazdego dnia, pytaja jak bylo na AA

Ja moim najbliższym powiedziałam o co chodzi, wyjaśniłam i poprosiłam, żeby przy mnie nie pili. Ponieważ im na mnie zależało - alkohol na naszych spotkaniach nie pojawił się już nigdy.
Zdarzało się, że znajomi niealkoholicy pytali, czy będzie mi przeszkadzało, jeśli oni się napiją... I kilka razy powiedziałam prawdę - że owszem (rzecz jasna w sposób ogólnie uznany za delikatny i grzeczny). Bo pamiętam te razy, gdy skłamałam i jak koszmarnie się czułam. I z powodu tego, że powiedziałam o moich preferencjach nic takiego się nie działo. Nie patrzyli na mnie z nienawiścią, nie odwracali się ode mnie, nie zrywali znajomości. Zwłaszcza, że ten "okres ochronny" nie trwa przecież wiecznie. Te zalecenia są najważniejsze i najbardziej pomocne w pierwszym okresie trzeźwienia. Pamiętam, jak wymachując kartką z tymi zaleceniami strasznie walczyłam z moim terapeutą, że jak to, że chce mnie skazać na towarzyską śmierć... A on się tylko uśmiechnął i powiedział: przeczytaj pierwsze zdanie. A ono brzmiało: w pierwszym okresie trzeźwienia zaleca się... No, pierwszy okres mogłam jakoś przełknąć Rolling Eyes

muszelka napisał:
i zawsze jak jade z koszykiem mijam półki z winem, patrze na nie i licze ile zaoszczedzilam dzisiaj:)

Muszelka... od lat robię zakupy w różnych sklepach, również takich, gdzie są stoiska alkoholowe. One są zwykle gdzieś z boku albo na końcu sklepu, nie muszę przez nie przejeżdżać, jakby nie było innej drogi... Ja po prostu tam nie wjeżdżam, bo po jaką cholerę?

muszelka napisał:
wczoraj spotkalam sie z bliska kolezanka (...) piła przy mnie, a ja opowiadalam tylko jak inaczej i lepiej jest bez alkoholu, czy to zle, powinnam uciec jak pszylszla na spotkanie z piwem????nie wiem, ja zostalam, ale sie napilam z Nia i to mnie cieszy.....

Laska siedziała i koiła kaca piwem, a Ty - ze śliną do pasa na to piwko - jej opowiadałaś, jak to świetnie jest nie pić? Very Happy Doskonałe, naprawdę. Z pewnością byłaś przekonująca Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 16:03, 10 Cze 2012    Temat postu:

po pierwsze ne wjezdzam miedzy pólki z alkoholem:) nie jest jest to celem moich zakupow, ale bywa, ze je mijam - o to mi chodzilo
po drugie-tak sie dziwnie sklada, ze nie ciekla mi slina na to piwo:) i owszem byla przekonujaca, bo nie pije a ona to wie, nie ja sprowokowalam ta rozmowe, ja tylko odpowiedzialam na pytania jak jest nie pic i dlaczego nie pije i jak daje rade, kolezanka sama pytala, ta rozmowa równiez mi dala duzo.
po trzecie - nie zamierzam prosic nikogo, aby przy mnie nie pił, jak napisalam unikam imprez, ale nie bede narzucala ludziom zdrowym swojej woli - tak juz mam, choc wiem, ze by sie nie obrazili, ale to ja mam nie pic a nie oni.
po czwarte nie mam tak, ze jak widze alkohol to mi slina cieknie, narazie jestem na takim etapie, ze mam wstret, bo wiem co mi alkohol zrobil i wiem, ze pic nie chce, byc moze mi sie to zmieni jeszcze, nie wiem
jak mysle o alkoholu to sa to raczej chwile, kiedy jestem sama, kiedy alkoholu nie ma, kiedy sie nudze, kiedy nie mam zajecia....jak sa ludzie, jak rozmawiam nie mysle o tym jakos, dlatego szukam sbie roznych zajec, zeby nie siedziec i nie kobminowac....
kurcze, nie wiem jak to powiedziec, czasem moja głowa i owszem kominuje, mam kilka takich sekund, albo minut, ze sobie wyobrazam co by sie stalo jak sie napije, mysle o tym, ze juz mi nie bedzie wolno nigdy i tak dalej, ale w wiekszosci sytuacji ciesze sie, ze nie pije, nawet jak widze udzi pijacych to mi ich troszke szkoda, przypominam sobie wtedy swoje kace, jak mi sie nic nie chcialo po weekendzie z alkoholem, widze mnostwo plusow nie picia i moze dlatego nie mam napadow, ze bym sie napila, jedyne co mam to wachania nastroju, nagle bez powodu czuje sie podirytowana i nie wiem czemu, a za chwile wiem, ze powodem jest odstawienie alkoholu i moja choroba, staram sie wtedy czyms zajac i uspokic, ale ani razu nie pomyslalam, ze sie napije i bedzie lepiej, bo wiem, ze nie bedzie....
nie wiem jak maja inni, czy widzac alkohol komus slina cieknie, ja tak nie mam, wiem, ze moglabym sie napic, ale nie chce.....bez alkoholu czuje sie lepiej, juz mam wymierne tego plusy, cierpialam na nerwice lekowa, codziennie musialm sie z tym borykac, bylam tym straaaasznie zmeczona, nie chcialo mi sie juz zyc przez to, od kilku dni radze sobie z emocjami i nie mam lęków i to jest dla mnie najwieksza na swiecie nagroda, nie wiem czy ktos wie co to jest nerwica lekowa, kiedy ciagle ma sie depersonalizacje - i ciagly lęk w kazdym momencie - to był horror, juz tego nie mam:) i wiem, ze alkohol to pogłębił i był tego przyczyna, teraz jest jak ręką odjął, dlatego nie ciagnie mnie do picia, ciagnie mnie do trzezwosci, chcialbym wiecej i wiecej tego spokoju i tej sily - tak mam, choc jak mowilam czasem głowa kombinuje, a moze....ale nie dam sie w karola zrobic mojej uzaleznionej głowie, póki co 3 trzezwa sobota i nieczego mi nie brakuje, teraz przede mna piekne słoneczne dni i ciezka praca nad soba o tym mysle...
moze dodam, ze ja nigdy w zyciu nie piłam w ciagu, nie urywal mi sie film i nie napislam sie na kaca - nigdy i w sumie na alkohol sie nie slinilam, ale pozwalał mi nie myslec, 2 lampki wina sprawialy, ze nie musialam myslec i napiecie było mniejsze dlatego sie uzaleznilam, ale nie chclalam na umor nigdy, juz we wczesnej fazie uzaleznienia sama poszłam na AA, bez namawiania bez przymusu, bo nikt mi nie powiedzial ze powinnam, ja porpostu poczulam ze dalej tak nie chce uciekac i chce zyc świadoma siebie i innych, w ostatnim okresie wiele sie wydarzyło w moim zyciu - straciłam dom - musialam wynajac, mąż stracił prace i robił długi, musiałam zamknac foirme, która prowadzilam 7 lat, zmienila sie moje sytacja zyciowa mocno i sobie nie radzilam, wiec zaczelam uciekac w alkohol, codziennie wieczorem rzeczywistosc mnie doganiala, a ja wtedy zamaist stawic temu czoła otwierałam wino, juz nie chce tego robic, mam nadzieje ze mi sie uda, wierze w to ze ja bede trzezwa a alkohol bedzie dalej, nie siłuje się ze swoja "silna wola" bo wiem, ze jej nie mam, ale tymczasem nie chce pic...aczkolwiek potrzebuje AA i terapii, bo wino zabrao mi szczescie i trzezwosc myslenia i chec do zycia.....nie byłam z nim szczesliwa, probuje zatem byc szczesliwa bez niego, bo mialam tylko dwa wyjscia wybieram zycie:) pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7872
Przeczytał: 32 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:15, 10 Cze 2012    Temat postu:

muszelka napisał:
... narazie jestem na takim etapie, ze mam wstret, bo wiem co mi alkohol zrobil i wiem, ze pic nie chce, byc moze mi sie to zmieni jeszcze, nie wiem...

Ten wstręt i paskudne wspomnienia z przeszłości mijają. I wtedy coraz bardziej okazuje się, że trzeźwienie to biznes - musi się opłacać i pojawia się pytanie, czy mnie rzeczywiście się opłaca, co ja faktycznie z tego mam?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 7:54, 11 Cze 2012    Temat postu:

ja mam szacunek do samej siebie, ale teraz najwazniejsze nie mam nerwicy lękowej - to jest cos nieprawdopodobnego, ja nie mogłam z tym zyc, nie mogłam pracowac, funcjonowac normalnie, bałam sie wszystkiego i wszedzie miałam ciagły lęk minęło, wiem ze to było od alkoholu, a ja juz nie mam na to siły jeszcze kilka tygodni i popełniłabym samobójstwo, nie chce juz nigdy miec depersonalizacji, ani napadu paniki wsród znajomych, obok dzieci - to był koszmar - nie pije on minął - i to chyba bede pamietala najdluzej......kiedys powiedzxial mi psychiatra, ze jak nie bede piła to minie - sprawdziałm, miał racje, a juz sie bałam ze mam schozofrenie, wszystko było do dupy, nie miałam siły zyc i bałam sie - juz tak nie bedzie:) to moj zysk najwazniejszy, reszta zyskow moznaby długo wymieniac takich jak zdrowie, wyglad, pieniadze, chce do zycia, chec do zabawy z dziecmi, do uprawiania sportu do pracy - nie chcialo mi sie wczesniej, a na alkohol wydawałam 1000 zł, mysle ze plusow jest od cholery, ale lęk mnie motywuje najbardziej
pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
olwesz



Dołączył: 20 Wrz 2011
Posty: 377
Przeczytał: 15 tematów

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:06, 11 Cze 2012    Temat postu:

muszelka napisał:
moj brat wypil 3 drinki

Pytanie retoryczne: Czy naprawdę przebywanie w gronie pijacych osób nic Ci nie robi? To dlaczego zauważasz doskonale nawet to kto i ile wypił?

Jeśli Twoja rodzina Cię kocha (w co nie wątpię), a przyjaciele są prawdziwi (mam głeboka nadzieję), to gdy ich poprosisz, aby nie pili w Twoim towarzystwie z pewnościa to uszanują. A jesli nie - to czy warto być z ludźmi, którzy narażają Cię na śmierć?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:35, 11 Cze 2012    Temat postu:

juz mi sie znudzila ta rozmowa:) wiec dajmy spokoj, nie wiem czy na pewno 3 nie pilnowałam go tak powiedzial, spedzam z kims weekend i on sam decyduje co chce robic, ja nie jestem terrrorysta, mało tego zawsze mnie smieszyło i denerwowalo jak ktos innym narzucal, moj wujas nie pił przychodził na imprezy rodzinne i chodzil i wszystkim marudzil, zeby nie pili bo on nie moze - to jest nienormalne moim zdaniem i koniec, pamietam co wtedy myslalam, masz problem czlowieku jestes dorosly nie mozesz to nie pij i moje zdanie sie w tym temacie nie zmienilo i nie zmieni, jesli bede chcial to gdzies nie pojde, ale jak pojde nie bede ludziom narzucala swojej woli, moja terapeutka uczy mnie, ze to ja mam sie zmienic a nie swiat i ze jak bede chciala to zawsze znajde powod by sie napic, ze to ma byc moja decyzja bo jak bede szukala ile spektow kuszenia jest o moze byc w moim otoczeniu to bede sobie utrwalala mysl, ze jednak jest cos takiego, co mnie w koncu skusci, osoba miejsce wydarzenie i tak dalej, nie chce nawet tak myslec, ze moja decyzja o nie piciu zalezy od okolicznosci, bo wtedy to juz bym nie wierzyla, ze zalezy ode mnie i było by po sprawie, bo niby o co miałabym walczyc jakbym uznała, ze to nie lezy w mojej mocy???
moja teoria jest prosta, jestem bezsilna wobec alkoholu dlatego, ze jestem alkoholiczka i nie moge pic jak zdrowy człowiek, juz nigdy i dlatego nie moge wypic pierwszego kieliszka wina, a ni piwa, bo znowu bede piła i cała praca pojdzie na marne, ale nie jestem bezsilna wobec tego, czy bedac trzezwa wyciagne reke bo to piwo czy nie... tyle
po drugie nie moge sluchac argumentow, ze jak ktos mnie kocha, albo szanuje to zrobi dla mnie to i tamto - mam inne pojecie przyjazni, od przyjaciol oczekuje szczerosci i tego bym czuła ze sa ze mna, nie urzadzam im zycia - mam na to uczulenie, mowienie, ze jak ktos ni epojdzie mi na reke to nie jest mnie wart to jest dla mnie skandal, sznataz emocjonalny, zadna przyjazn, całe zycie byla poddawana takim szantazom i argumentom niestety nie przyjmuje takich, oczekuje od innych tylko tego, co sama chciałabym zaoferowac, nie prosze o rzeczy o ktore nie chciałbym aby mni proszono - to jest uczciwe i zdrowe (dla mnie)
pewnie zdania beda podzielone, ale moje sie na ten temat nie zmieni nigdy alkoholik trzezwy jak wraca do picia podejmuje decyzje, ze nie jest w stanie wytrzymac w trzezwosci, ze sie poddaje - trzezwa decyzje, to nie sa nawroty choroby z nieba, to nie jest grypa, nie budzimy sie z nia, zeby byc pijanym trzeba sie napic i sobie odpuscic trzezwosc - wiem, ze nie kazdy tak uwaza, ale ja tak, nie oceniam, bo wiem, ze sama moge tak zrobic zawsze, w kazdym momencie, ale to bedzie moja wina i moja decyzja nie alkoholu i tyle idac tym torem myslenia zgadzam sie z moja terapeutka, ze w niepiciu nie chodzi o unikanie sytuacji, ale o swoadoma decyzje ze teraz sie napije, albo nienapija - ja sama, ile razy zganiałam swoje poijanstwo na okolicznosci, bo inni pili, bo namawiali, bo bylam zdenerowana, i td cala litania, juz tak nie chce, dzis uwazam, ze alkohol jest i bedzie ludzie go pija i beda pili nawet obok mnie, mało tego mam meza alkoholika, ale to ja chce nie pic i nie chce chodzic całe zycie z oczami dookoła głowy szukaja czy w moje obecnosci ktos pije czy nie pije, bo jak pije to moze i ja sie zaraz napije, o nie tak zyla nie bede.......kazdy sam ma prawo podejmowac pewne kroki na drodze do trzezwienia...
a teraz to co zapamietal ze swojego 3 mitingu..przyszła babka smutna i rozbita, 14 lat nie pila i zapiła (pila 3 tygodnie) wrocila do AA ze stazem miesciac - po detoksie i wiecie co powiedziala, ze 14 lat jej zycie krecilo sie w okol alkoholu, nie pila 14 lat ze scisnieta dupa- jak to powiedziala, wszedzie widziala alkohol, rodzina pila, znajomi pili, a ona wciaz byla zla ze wszyscy pija, ze ja kusza, a ona nie moze.....i w koncu z tego zalu i bolu na scisnietej dupie zapiła sie po 14 latach niepicia, popłakałam sie, bo było mi jej bardzo zal, ale tez zrozumialam, ze ja zrobiłabym tak samo, gdyby chodowała w sobie ten strach, ze wszedzie pija a ja nie moge i co bedzie jak sie napije, dla mnie to jest samospełniajaca sie przepowiednia - tyle


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 12:43, 11 Cze 2012    Temat postu:

. A jesli nie - to czy warto być z ludźmi, którzy narażają Cię na śmierć?[/quote]

nie znam odpowiedzi na to pytanie, jest ono dla mnie chorym wymyslem chorego umyslu i tyle...nidy nikt z moich bliskich nie narazał mnie na smierc, to ja sie narażałam na nia pijac, i teraz sie narazam palac.......nawet sobie nie umiem wyobrazic takiego schematu myslenia, ze mowie do kolezanki ktora jest zdrowa i pije piwo słuchaj narazasz mnie teraz na smierc:) nie przyjmuje tego argumentu i nawet nie rozumiem....
ale jedno musze przyznac na 100 procent jak sama jestem trzezwa a inni w koło pod wpływem, to nie czuje sie z nimi dobrze, ale to dlatego, ze mowia bzdury i nie sa soba...lepiej rozmawia mi sie jednak z trzezwym człowiekiem, na pijanego, albo pod wpływem biore poprawke i sobie przypominam siebie i za gowe sie łapie, ze ja tez gadałam takie bzdety po winie to juz wszystko


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 13:07, 11 Cze 2012    Temat postu:

Muszelka przesadzasz trochę, od kiedy dowiedziałem się że jestem alkoholikiem, to to czy pójdę się napić czy nie, to świadomy mój wybór i ewentualnie konsekwencję jakie później poniosę lub też nie. Widzę że próbujesz winę za wpadkę przenieść, na krzywy chodnik na ulicy, a pani w sklepie była nie miła, a to było ciemno albo świeciło słońce. To takie usprawiedliwianie samego siebie, bo przecież jestem chory to... to se mogę.


Teraz "dojrzewam" do faktu że albo coś ze sobą robię albo nie robię, a jeśli nie robię to nie użalam się nad sobą. Samo z nieba nie spadnie.
Powrót do góry
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 7872
Przeczytał: 32 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:04, 11 Cze 2012    Temat postu:

Stwierdziliśmy również, że nie musimy odmawiać sobie przyjemności przebywania z pijącymi przyjaciółmi (Życie w trzeźwości).

Czujemy, jakby umieszczono nas na jakimś neutralnym terytorium. Jesteśmy bezpieczni, czujemy się chronieni. Nawet nie ślubowaliśmy wstrzemięźliwości, a nasz problem został rozwiązany (WK).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
muszelka



Dołączył: 01 Cze 2012
Posty: 499
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 15:25, 11 Cze 2012    Temat postu:

camel napisał:
Muszelka przesadzasz trochę, od kiedy dowiedziałem się że jestem alkoholikiem, to to czy pójdę się napić czy nie, to świadomy mój wybór i ewentualnie konsekwencję jakie później poniosę lub też nie. Widzę że próbujesz winę za wpadkę przenieść, na krzywy chodnik na ulicy, a pani w sklepie była nie miła, a to było ciemno albo świeciło słońce. To takie usprawiedliwianie samego siebie, bo przecież jestem chory to... to se mogę.


Teraz "dojrzewam" do faktu że albo coś ze sobą robię albo nie robię, a jeśli nie robię to nie użalam się nad sobą. Samo z nieba nie spadnie.

no czuje sie traz jakbym była pijana jak to czytam... nie rozumiem o co Ci chodzi kopletnie, ze wszystkiego co pisze wynika raczej, ze ja sama sobie narobiłam kłopotu, ze to moja wina, ze to moja odpowiedzialnosc, ze jak sie napije to nie bedzie to wina innych ludzi, ani przyjaciół, ani tego ze w moim sklepie jest stoisko z alkoholem, ani tego ze ktos cos tam i tak dalej, moja choroba, moja walka, moje wybory - pisze to w kazdym poscie, wiec nie wiem gdzie znalazles zdanie, z ktoregow wnioskujesz, ze ja szukam przyczyn w krzywym krawęzniku, własnie uwaza, ze szukanie sobie powodów przez ktore sie napijemy - chocy takich ze ktos pił w mojej obecnosci, to jest zwalanie winy za swoje picie na czynniki i osoby z zewnatrz juz jasniej tego powiedziec nie moge! choc przyznalam, ze typowych imprezek unikam i tyle. ale w obłęd nie chce popadac...co jest nie zrozumiale? nie wiem...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Uzależnienie od alkoholu (F10.2) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 6 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin