Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiem, że potrzebuję pomocy, ale jej nie chcę
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
robin
Gość





PostWysłany: Wto 0:25, 26 Cze 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Kiedy poznaję kobietę i wiem, że jej się podobam doprowadzam ją do momentu kiedy pokazuje mi, że jej zależy, kiedy się angażuje i wtedy zostawiam bo wiem co będzie dalej. Jestem egoistą.


Nie jesteś egoistą. Cholernie się boisz, to raz. A dwa prawdopodobnie przyciagasz niestety zaburzone babki mające skłonność do uzależniania się i uwieszania się na facecie, a nawet nie-DDA by od takiej zwiał, bo to nawet wynika z męskiej psychiki i potrzeby zabiegania o kobietę. Wiesz, facet myśliwym jest itd.. itp Wink

W ogólnym rozrachunku pewnie nawet lepiej, że to szybko ucinasz, bo nic dobrego by z tego nie wyszło. Po terapii wszystko się zmieni:)
Powrót do góry
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 9:53, 26 Cze 2012    Temat postu:

robin napisał:

W ogólnym rozrachunku pewnie nawet lepiej, że to szybko ucinasz, bo nic dobrego by z tego nie wyszło. Po terapii wszystko się zmieni:)


Skad ta pewnosc?
Powrót do góry
robin
Gość





PostWysłany: Wto 11:03, 26 Cze 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
robin napisał:

W ogólnym rozrachunku pewnie nawet lepiej, że to szybko ucinasz, bo nic dobrego by z tego nie wyszło. Po terapii wszystko się zmieni:)


Skad ta pewnosc?


Wiem, że nie powinnam ostatniego postu całego pisać jako pewnik, ale zdecydowałam się na to, bo zirytowała mnie jedna wypowiedż, w której Kamil44 dowiedział się, że tak, jest egoistą i że ma jeszcze kilka innych wad, ale spoko Smile

Pewności mieć nie mogę, co do życia innych, fakt. Pewność mam zaś co do swojego życia i cieszę się, że żaden mój pseudozwiązek nie przetrwał zbyt długo. Sama padałam manipulacjom (to na własne życzenie infantylnego dorosłego dziecka) , póżniej to ja nauczyłam się manipulować mężczyznami (to ze strachu i potrzeby kontroli raczej, póki sama manipuluje, nikt nie będzie manipulował mną) A gdzie w tym wszystkim miejsce na zaufanie?
Powrót do góry
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 11:16, 26 Cze 2012    Temat postu:

To Ty - swietnie, ze Tobie terapia pomogla i fajnie, ze dzielisz sie doswiadczeniami ze swojego zycia, jednak nie jest to zycie Kamila.
Terapia cudow nie tworzy i potrzebna jest tez praca nad soba i relacjami z otoczeniem i to od tego wszystko zalezy.

Poza tym - nie moge doszukac sie wypowiedzi, gdzie kamil jest nazywany egoista.


Ostatnio zmieniony przez Satchkat dnia Wto 11:21, 26 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
robin
Gość





PostWysłany: Wto 11:41, 26 Cze 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
To Ty - swietnie, ze Tobie terapia pomogla i fajnie, ze dzielisz sie doswiadczeniami ze swojego zycia, jednak nie jest to zycie Kamila.
Terapia cudow nie tworzy i potrzebna jest tez praca nad soba i relacjami z otoczeniem i to od tego wszystko zalezy.

Poza tym - nie moge doszukac sie wypowiedzi, gdzie kamil jest nazywany egoista.


Tak, moje życie jest moje, życie Kamila jest jego życiem. Napisałam przecież, że nie mogę uznawać czegokolwiek w tym co On robi za pewniki.

Jednak gdybym zastanawiała się nad podjęciem terapii i ktoś zadał mi pytanie, że skąd mam pewność, że po terapii wszystko się zmieni, to nie wiem czy bym ją podjęła.... Pewnie sama wiesz, że to nie jest tak naprawdę łatwa decyzja. A ja zaczełam terapie po to właśnie, żeby wszystko się zmieniło. I też wtedy uparcie twierdziłam, że sobie radzę jakoś sama i w sumie to nie jest tak źle.

No, ale to dalej moje życie, a przecież Kamil może mieć inaczej, może On lubi zaczynać coś, co nie przyniesie żadnych zmian?
Powrót do góry
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 11:52, 26 Cze 2012    Temat postu:

Dla mnie decyzja o terapii byla bardzo latwa. Dlatego, widzisz, nie mozna mierzyc innych swoja miara i swoimi doswiadczeniami. Terapia moze pomoc, ale nie gwarantuje niczego - bo powodzenie zalezy od nas samych.
Powrót do góry
robin
Gość





PostWysłany: Wto 11:59, 26 Cze 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
Dla mnie decyzja o terapii byla bardzo latwa. Dlatego, widzisz, nie mozna mierzyc innych swoja miara i swoimi doswiadczeniami. Terapia moze pomoc, ale nie gwarantuje niczego - bo powodzenie zalezy od nas samych.


Ile miałaś lat jak się zdecydowałaś na terapię? Jeśli można wiedzieć?

Tak, powodzenie tylko i wyłącznie zależy od nas samych.

Staram się zrozumieć co próbujesz mi udowodnić i naprawdę nie mogę Smile
Powrót do góry
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 12:06, 26 Cze 2012    Temat postu:

Nie probuje Ci nic udowodnic, tylko pokazac - ze czasem upewnianie ludzi co do rzeczy, ktore udaly sie nam, a im moga nie wyjsc, prowadzi tylko do zgorzknienia - no bo jak to, nam sie udalo, a im nie? rozumisz?

Ostatnio zmieniony przez Satchkat dnia Pon 10:09, 16 Lip 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
robin
Gość





PostWysłany: Wto 12:28, 26 Cze 2012    Temat postu:

rozumiem Smile

ale myślę też, że /zaznaczam, ja tak miała Smile/ wmawianie DDA przed terapią, że całe powodzenie zależy tylko od nas samych jest też lekkim nieporozumieniem, bo JA OSOBISCIE byłam jak dorosłe dziecko we mgle Smile JA potrzbowałam żeby MI ktoś podał łape i MNĄ pokierował czyt. terapeuta.

Branie świadomej odpowiedzialności za soje życie to chyba później dopiero. wtedy to nawet jak coś się nie uda, to pretensje do samego siebie, a nie wrednego świata, okropnego dzieciństwa, byłych/obecnych/przyszłych partnerów itp.. itd..
Powrót do góry
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:34, 26 Cze 2012    Temat postu:

[quote="robin"
Tak, powodzenie tylko i wyłącznie zależy od nas samych.[/quote]

Nie wszystko zależy ode mnie. Ja mam robić swoje, a jakie efekty i kiedy będą to już nie do końca mogę przewidzieć. Bardzo trudno mi było, i ciągle zresztą jest, zaakceptować ten fakt.

Przez wiele lat miotałem się między skrajnościami: wszystko zależy ode mnie/nic nie zależy ode mnie.

Oba poglądy okazały się fałszywymi.

Przydaje mi się w tym momencie "Modlitwa o pogodę ducha"

"Boże, użycz mi pogody ducha
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić
i mądrości abym odróżniał jedno od drugiego."


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Satchkat
Gość





PostWysłany: Wto 12:40, 26 Cze 2012    Temat postu:

tatar napisał:
Nie wszystko zależy ode mnie. Ja mam robić swoje, a jakie efekty i kiedy będą to już nie do końca mogę przewidzieć.
(...)
"Boże, użycz mi pogody ducha
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić
i mądrości abym odróżniał jedno od drugiego."


O to, to wlasnie.
Powrót do góry
robin
Gość





PostWysłany: Wto 12:53, 26 Cze 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
tatar napisał:
Nie wszystko zależy ode mnie. Ja mam robić swoje, a jakie efekty i kiedy będą to już nie do końca mogę przewidzieć.
(...)
"Boże, użycz mi pogody ducha
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić
i mądrości abym odróżniał jedno od drugiego."


O to, to wlasnie.


Nie robiłam 12 Kroków, nigdy nie byłam na żadnym mitingu, nie czuje tego duchowego Pragramu AA, ani bardzo podobnego dla DDA.

Nie chcę nikogo urazić, ale JA uważam, że za dużo w nim egzaltacjii i uniesień, dla MNIE. Co nie znaczy, że jest zły, jest dostosowany do psychiki rozemocjonowanych alkoholików, DDA, DDD i ludzi z innymi skrótami Wink
Powrót do góry
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:58, 26 Cze 2012    Temat postu:

robin napisał:
Nie chcę nikogo urazić, ale JA uważam, że za dużo w nim egzaltacjii i uniesień, dla MNIE. Co nie znaczy, że jest zły, jest dostosowany do psychiki rozemocjonowanych alkoholików, DDA, DDD i ludzi z innymi skrótami Wink


Urazy nie mam Smile
Na szczęście oferta pomocy i wsparcia jest duża i każdy może znaleźć coś dla siebie. Czy ma "skróty" czy nie. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:02, 26 Cze 2012    Temat postu:

Może wkroczęSmile
Otóż na terapię zapisałem się(pierwsze spotkanie 6.07.2012) wyłącznie z powodu kłopotów w pracy. Jestem miękki jak gąbka wobec braku pozytywnej oceny mojej pracy i starań, nieradzenia sobie z podległością służbową oraz niewiedzy jak postępować w wielu sytuacjach. Pracuje w więzieniu, ale ze skazanymi radzę sobie świetnie. Problemem są przełożeni i odpowiedzialność jaką niesie ze sobą moje stanowisko. Mam ogromne kłopoty z pamięcią krótkotrwałą i moje problemy pojawiają się głównie z tego powodu. Jeżeli chodzi o resztę, to ja nazwałem siebie egoistą. Taki jestem, jestem -przepraszam-parszywą świnią. Ale jak w tytule postu potrzebuje pomocy, ale jej nie chcę. Bo...i tu uwaga- pasuje mi to. Podoba mi się, że często jestem facetem głęboko myślącym-i tu znowu przepraszam- że niejednokrotnie przewyższam intelektualnie kobiety, z którymi się spotykam, a nie są to puste dziunie(na takie mam alergię). Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Lubie to, że mój urok potrafi złamać nawet przysięgę małżeńską. Zawsze miałem ogromny szacunek do kobiet, uważałem je za bóstwo i nie miałem powodzenia, a teraz kiedy odkryłem "kobiecą amerykę" (czyli spostrzegłem jak na prawdę jest) potrafię działać na kilku frontach na raz. Stąd to określenie na siebie. Mam nadzieję na tą terapię, mam nadzieję, że się powiedzie, ale bardzo szczerze wątpię, że przywróci mi poprzedni tok myślenia o kobietach i uczuciu. Chyba to jest niemożliwe po dzieciństwie przepełnionym przygodnymi zdradami taty, po nocach, podczas których gościłem mężatki lub kobiety w wieloletnich związkach. Kto mi powie gdzie jest i jak wygląda miłość. I tu do robin. Mylisz się kochana. Nie wiązałem się z podobnymi do siebie. Wiązałem się z kobietami stabilnymi emocjonalnie(jeśli kilka nocy i spotkań można nazwać związkiem). I to ta stabilność rozpieprzała za każdym razem wszystko. Nie dość, że brak uczucia, brak już tego pieprzyku, to jeszcze cholerna nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Mam duże powodzenie, ale nie odczuwam i nie zauważam wartości w kobiecie. Już tego nie widzę. Choć na pozór z początku potrafię zachować się jak gatunek faceta na wyginięciu. To wabi jak cholera. A potem jeb... taki granat i pretensje"przecież to nie ty, byłeś inny" bla bla bla, " a ty naiwna".I tu jest koniec. Teraz ograniczam się do łóżka, ale tylko do momentu kiedy zauważę, że w gre z jej strony wchodzą emocje i rośnie coś poza fizycznością, oczywiście u niej bo ja nie jestem zdolny do uczuć. Wtedy to porzucam. Jestem parszywą świnią, ale się lubię. Wśród męskiej części znajomych i w pracy słyszę jak ty to k***a robisz. Od zwykłych koleżanek słyszę, że ta czy tamta się o mnie pytała. Pełno tego. I...cholernie mi się to podoba choć krzywi to mój obraz świata społeczeństwa i obraz wartości. Jednak dowartościowuje, i to jak...To chyba jedyne poza jakąś tam inteligencją mi pozostało. Czuję się inny(wiem, że to cech DDA) czuję się nauczony, czuję, że posiadam wiedzę życiową sto razy większą niż moi rówieśnicy z normalnych domów. Ale też czuję, że przez to często wybieram skomplikowane rozwiązania, kiedy można było by prosto coś załatwić. Jestem durny:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5619
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 161 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 22:24, 26 Cze 2012    Temat postu:

To jest mizoginizm, Kamilu. A to znacznie gorsza postawa wobec kobiet niż egoizm.
Mizoginizm skutkuje przemocą w związkach. Wiem, bo byłam w związku z mizoginistą.
Nie wiem czy syndrom DDA może być podłożem takiej postawy.
I szczerze mówiąc nawet nie chce mi się tego analizować.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 3 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin