Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiem, że potrzebuję pomocy, ale jej nie chcę
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:33, 31 Lip 2012    Temat postu:

judyta napisał:
kamil44 napisał:
Nie chcę im wybaczać i tego nie zrobię.


Jakie to bylo moje....

Zylam w poczuciu winy obarczajac sie za nieszczesliwe malzenstwo moich rodzicow...im dluzej chodzilam na terapie tym wiecej bylo we mnie zlosci...ze to rodzice skrzywdzili mnie...i tez mowilam terapeucie -nie wybacze ojcu chlania, matce nie wybacze bo wyrzywala sie na mnie...mojemu partnerowi nie umiem wybaczyc krzywd...a moj terapeuta cierpliwie mowil-wybacz sobie! mysle no teraz to go ponioslo!!!moi bliscy zrobili mi bube a ja mam sobie wybaczac a niby co ja takiego zrobilam? nie lapalam tematu Confused teraz wiem- wybaczyc im dla siebie...to ze tak nieskromnie powiem bylo moje najwieksze osiagniecie...kiedy przestajesz zatruwac sie tym co Ci ktos zrobil,kiedy godzisz sie ze to bylo owszem ale to juz za Toba jakby pogodzenie sie z tym to za***ne uczucie.Czujesz ulge i taka wewnetrzna wolnosc....kiedy myslisz o przeszlosci nie zalewa Cie fala nieprzyjemnych uczuc...teraz kiedy mysle o tym co mnie spotkalo czuje chyba tylko smutek...smutek ktory juz mnie nie doluje...


Być może to etap, ale wściekłość jest ogromna. Mam ochotę krzyczeć na nich, rzucać przedmiotami, beczeć...Byle by pokazać co zrobili. A oni...Ślepi, a to wkurza coraz bardziej. Nie chcę im wybaczać. Na prawdę tego nie chcę. Chcę by byli ode mnie jak najdalej. Chcę ich ukarać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:41, 31 Lip 2012    Temat postu:

Chcesz ich ukarac a karzesz tylko siebie... Chyba bardzo potrzebujesz zeby sie przyznali ze Cie skrzywdzili a co bedzie jak tego nie doczekasz? Niewiem ja nigdy nie oczekiwalam tego od mojego ojca jeju nigdy mi to do glowy nie przyszlo... Ale kazdy czlowiek jest inny kazda historia inna...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
judyta



Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: dolny slask
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 7:59, 01 Sie 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Chcę ich ukarać.


Ja tez karalam swoich rodzicow...

Niestety cene za to placilam ja Evil or Very Mad

Karalam tez swojego partnera...

On pil i krzywdzil mnie...on przerstawal pic a ja nie zarlam-i a masz a masz za swoje.mial martwic sie i zyc w poczuciu winy-rykoszetem dostawalam w czolo Twisted Evil .kto za to placil ?Ja bo to ja bylam glodna i wychudzona Confused
Teraz puscilam bo chce byc wolna...

lusiaa myslisz ze gdyby Twoj ojciec nie zyl-Twoje zycie ulozy sie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 8:47, 01 Sie 2012    Temat postu:

Cale swoje krotkie zycie tak mysle...i zyje w zawieszeniu czekajac az umrze on albo ja. To nawet calkiem nie glupi stan. Czekac myslec ze moja obecna sytuacja jest tylko na chwile ze to wszystko zaraz sie skonczy jeszcze troche cierpliwosci musze wytrzymac... Mozna poplanowac jak to bedzie nawet pomarzyc. Ja nie wstydze sie swojego pragnienia i chyba nie jestem potworem zreszta tak jak mowie to nie musi byc on to moge byc ja. Noo ale jak tak czytam to co inni pisza to zdaje sie ze jestem dosc naiwna...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
judyta



Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: dolny slask
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:25, 01 Sie 2012    Temat postu:

lusiaa napisał:
.i zyje w zawieszeniu czekajac az umrze on albo ja. To nawet calkiem nie glupi stan. Czekac myslec ze moja obecna sytuacja jest tylko na chwile ze to wszystko zaraz sie skonczy jeszcze troche cierpliwosci musze wytrzymac...

Myslisz ze to jest zycie?

Bedziesz szczesliwa gdy on umrze?jego smierc nie sprawi ze bagaz doswiadczen zniknie w grobie wraz z nim
a jak on na zlosc pozyje sobie jeszcze calkiem dlugo?


No coz to Twoje zycie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:42, 01 Sie 2012    Temat postu:

Gdybym umiala zyc inaczej to bym zyla. Niestety nie potrafie zapanowac nad tym co czuje i mysle. Gratuluje jesli Ty potrafisz. Powodzenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
judyta



Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: dolny slask
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:51, 01 Sie 2012    Temat postu:

Zjawisko wyuczonej bezradności u kobiet doświadczających przemocy
Pewien słoń miał zaledwie dwa lata, kiedy został złapany. Powinien wyrosnąć na olbrzyma pracującego przy zaciąganiu kłód do tartaku. Jego prawa noga była przykuta łańcuchem do ogromnego drzewa. Mógł poruszać się w promieniu kilku metrów, a potem wielki silny łańcuch napinał się. Żaden dwuletni słoń nie przerwałby go. Mijały lata, słoń dorósł. Jako dorosły z łatwością mógł poradzić sobie z przerwaniem łańcucha. Wtedy jednak słoń nie próbował się już uwolnić. Nauczył się, że jest zniewolony. Wtedy nawet cienka lina wystarczyła, aby utrzymać go w niewoli. Gdy łańcuchy zakorzeniły się już w umyśle, nie były potrzebne na nodze.

Wyuczona bezradność to stan, w jaki popada jednostka poddana ciągłym niepowodzeniom ze strony zewnętrznych okoliczności, a które nie może w żaden sposób wpłynąć.

Pojęcie wyuczonej bezradności zostało sformułowane przez amerykańskiego psychologa Martina Seligmana, na podstawie wyników eksperymentów przeprowadzonych na zwierzętach (badał u psów zdolność unikania wstrząsów elektrycznych w powtarzających się próbach). Większość zwierząt szybko uczyła się unikania wstrząsów, przeskakując do innej klatki. Jednak te psy, które w poprzednich próbach wyuczono, że nie można uciec od wstrząsu, były całkowicie bezradne. Nawet wtedy, gdy taka możliwość się pojawiła, nie szukały wyjścia, a gdy przypadkiem je znalazły, wracały do klatki, gdzie otrzymywały wstrząs.

Eksperymenty te doprowadziły Seligmana do wniosku, że poddanie jednostki oddziaływaniu przykrych bodźców i jednocześnie pozbawienie jej możliwości wpływu na sytuację wywołuje u niej specyficzny stan bezradności.

Wyuczona bezradność u kobiet doznających przemocy rozwija się na skutek ich życiowych doświadczeń. Jest to proces długotrwały, jego korzenie mogą sięgać do doświadczeń z okresu dzieciństwa. Leonora Walker ustaliła listę czynników wysokiego ryzyka rozwoju wyuczonej bezradności. Są to:

1.Doświadczenia z dzieciństwa:
◦przemoc fizyczna,
◦napaść seksualna lub molestowanie,
◦sytuacje traumatyczne lub też inne czynniki wpływające na dysfunkcjonalność rodziny (śmierć lub rozwód rodziców, alkoholizm, przewlekła choroba bliskich itp.),
◦kłopoty w nauce,
◦problemy zdrowotne.
2.Doświadczenia wyniesione ze związków w życiu dorosłym:
◦przemoc (istotny jest czas trwania, rodzaj i częstość przemocy),
◦patologiczna zazdrość,
◦gwałt, przymuszanie do nieakceptowanych form współżycia seksualnego,
◦groźby pozbawienia życia,
◦okrucieństwo wobec innych ludzi, dzieci, zwierząt.
Suma niekorzystnych doświadczeń odgrywa istotną rolę zarówno w powstaniu, jak i dynamice ujawnienia się syndromu wyuczonej bezradności. Im więcej traumatycznych wydarzeń w życiu danej osoby, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie ona przekonana o swojej bezradności w różnych innych sytuacjach, na które mógłby wpłynąć.

L. Walker, badając zachowania kobiet doświadczających przemocy w rodzinie, wykazała, że nie zawsze godziły się na złe traktowanie ze strony partnera. Na początku, gdy pojawiły się akty przemocy, kobiety podejmowały różne działania, by zmienić zaistniałą sytuację („od prośby do groźby”). Dopiero gdy nabierały przekonania o nieskuteczności swoich zabiegów, rodziło się w nich poczucie bezradności.

Powtarzająca się przemoc zmniejsza u kobiety maltretowanej motywację do reagowania i działania. Kobieta staje się pasywna. Zmianie ulega także sposób, w jaki postrzega swoje szanse na osiągnięcie sukcesu. Nie wierzy, że jej zachowanie może doprowadzić do jakiegokolwiek pozytywnego rezultatu. Powtarza sobie: „Bez względu na to, co zrobię i tak nie mam żadnego wpływu na to, co się dzieje”. Nie jest w stanie szukać alternatyw wobec zaistniałej sytuacji. Mówi: „Jestem zbyt głupia albo za mało zdolna, aby zmienić swoje życie”.

Pracując z kobietami doznającymi przemocy, spotykam się z następującymi stwierdzeniami: „W mojej sytuacji naprawdę nic nie można zrobić”, „Nikt i nic mi nie pomoże”, „Gdyby tylko on chciał się zmienić”, „Może zrozumie…” To, co jest dominujące to silne przekonanie o własnej niemocy oraz nadzieja na zmianę u swojego partnera. Takie przekonanie wzmacniane jest przez specyficzny system funkcjonowania osoby doznającej przemocy, czyli fazy powtarzającego się cyklu.

1. Faza narastania napięcia
W tej fazie partner jest napięty i stale poirytowany. Każdy drobiazg wywołuje jego złość, często robi awanturę, zaczyna więcej pić, przyjmować narkotyki lub inne substancje zmieniające świadomość. Może poniżać partnerkę, poprawiając swoje samopoczucie. Prowokuje kłótnie i staje się coraz bardziej niebezpieczny. Sprawia wrażenie, że nie panuje nad swoim gniewem. Kobieta stara się jakoś opanować sytuację - uspokaja go, spełnia wszystkie zachcianki, wywiązuje się ze wszystkich obowiązków. Często przeprasza sprawcę. Ciągle zastanawia się nad tym, co może zrobić, aby poprawić mu humor, uczynić go szczęśliwym i powstrzymać przed wyrządzeniem krzywdy. Niektóre kobiety w tej fazie mają różne dolegliwości fizyczne, jak bóle żołądka, bóle głowy, bezsenność, utratę apetytu. Inne wpadają w apatię, tracą energię do życia, lub stają się niespokojne i pobudliwe nerwowo. Jest to wynik narastania napięcia, które po pewnym czasie staje się nie do zniesienia. Zdarza się, że kobieta wywołuje w końcu awanturę, żeby "mieć to już za sobą".

2. Faza gwałtownej przemocy
W tej fazie partner staje się gwałtowny. Wpada w szał i wyładowuje się. Eksplozję wywołuje zazwyczaj jakiś drobiazg, np. lekkie opóźnienie posiłku. Skutki użytej przemocy mogą być różne - podbite oko, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, śmierć. Kobieta stara się zrobić wszystko, żeby go uspokoić i ochronić siebie. Zazwyczaj, niezależnie od tego jak bardzo się stara, wściekłość partnera narasta coraz bardziej. Czuje się bezradna, bo ani przekonywanie sprawcy, ani bycie miłą, ani unikanie, ani bierne poddawanie się mu nie pomaga i nie łagodzi jego gniewu. Po zakończeniu wybuchu przemocy, kobieta jest w stanie szoku. Nie może uwierzyć, że to się na prawdę stało. Odczuwa wstyd i przerażenie. Jest oszołomiona. Staje się apatyczna, traci ochotę do życia, odczuwa złość i bezradność.

3. Faza miodowego miesiąca
Gdy sprawca wyładował już swoją złość i wie że posunął się za daleko nagle staje się inną osobą. Szczerze żałuje za to, co zrobił, okazuje skruchę i obiecuje, że to się nigdy nie powtórzy. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego, co zrobił i przekonuje ofiarę, że to był jednorazowy, wyjątkowy incydent, który już się nigdy nie zdarzy. Sprawca okazuje ciepło i miłość. Staje się znowu podobny do tego, jaki był na początku znajomości. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Rozmawia z ofiarą, dzieli się swoimi przeżyciami, obiecuje, że nigdy już jej nie skrzywdzi. Dba o ofiarę spędza z nią czas i utrzymuje bardzo satysfakcjonujące kontakty seksualne. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Ofiara zaczyna wierzyć w to, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie incydentem. Czuje się kochana, myśli, że jest dla niego ważna i znowu go kocha. Spełniają się jej marzenia o cudownej miłości, odczuwa bliskość i zespolenie z partnerem. Życie we dwoje wydaje się piękne i pełne nadziei. Ale faza miodowego miesiąca przemijają i znowu rozpoczyna się faza narastania napięci. Zatrzymuje ona ofiarę w cyklu przemocy, bo łatwo pod jej wpływem zapomnieć o koszmarze pozostałych dwóch faz. Prawdziwe zagrożenie, jakie niesie ze sobą faza miodowego miesiąca jest związane z tym, że przemoc w następnym cyklu jest zazwyczaj gwałtowniejsza.

Kobiety doznające przemocy funkcjonują, jak w zaklętym kole. Nic dziwnego, że mają poczucie, że cokolwiek zrobią i tak nie są w stanie przerwać tego mechanizmu. Zależne od partnera, bez poczucia wpływu na sytuację, przyjmują zasadę, że „brudy trzeba prać we własnym domu”. Stąd tylko krok do „prania mózgu”, jaki na skutek izolacji powstaje w ich głowach.

Badania nad przemocą w rodzinie wskazują na najbardziej typowe zachowania sprawców przemocy, stosujących technikę „prania mózgu", do których zalicza się: izolację, monopolizację uwagi, doprowadzenie do wyczerpania, wywoływanie lęku i depresji, naprzemienność kary i nagrody, demonstrowanie wszechmocy i wszechwładzy, wymuszanie drobnych przysług.


Konsekwencjami „prania mózgu" są:

•Degradacja własnego obrazu – osoby doznające przemocy, zmniejszają swoją aktywność, wycofują się z działania i unikają podejmowania trudnych zadań. Uważają, że są głupie i mało zdolne. Łatwo ulegają sugestiom i manipulacjom. Zmieniają swoje poglądy, przyzwyczajenia, by dostosować się do życzeń sprawcy.
•Przeżywanie silnego poczucia lęku i zagrożenia – osoby doznające przemocy mają duże poczucie winy, wstydu i lęku. Od sprawcy oczekują jedynie kary, ponieważ wiedzą, że są pełne wad, a wszystko co robią jest niewłaściwe. Przeżywanie silnego poczucia winy kieruje złość i agresywność w stronę własnej osoby, to z kolei powoduje, że sprawca może czuć się bezkarnie.
•Wyzwalanie silnych stanów regresji – regresja jest mechanizmem obronnym, polegającym na nawrotach do zachowań i sposobów działania z wcześniejszych okresów życia. Stosowanie techniki „prania mózgu", prowadzi do wielu regresywnych zmian w osobowości ofiar. Skutkiem tego jest ich bezradność, zanik krytycznego myślenia, powrót do myślenia życzeniowego, czasami zanik uczuć wyższych. Procesy „prania mózgu" powodują całkowite podporządkowanie, utratę poczucia własnej wartości i własnych przekonań oraz bezkrytyczne przyjmowanie rzeczywistości, wykreowanej przez sprawcę.
Syndrom wyuczonej bezradności może rzutować na nie podejmowanie przez ofiary kroków do szukania pomocy. Temu stanowi towarzyszy często:

•lęk przed reakcją partnera,
•obawa, że samo ujawnienie faktu przemocy w rodzinie tylko pogorszy i tak już złą sytuację,
•poczucie wstydu i upokorzenia,
•przekonanie, że kobieta zasłużyła na taki los lub nie zasługuje na pomoc,
•uzależnienie finansowe od partnera,
•wyznawanie wartości kulturowo-religijnych, takich jak konieczność przyjmowania cierpienia („muszę nieść swój krzyż”).
Jednak tak, jak bezradności można się „wyuczyć”, tak też można się jej „oduczyć”. Terapia obejmuje:

•odzyskiwanie przez osobę doznającą przemocy kontroli nad sobą i swoim życiem,
•odzyskanie wiary w skuteczność swoich działań poprzez zmianę sposobu wyjaśniania przyczyn swoich porażek, a także sukcesów,
•kształtowaniem pozytywnego wizerunku własnej osoby i kompetencji,
•trening umiejętności społecznych,
•naukę wyrażania swojego zdania i stawiania granic,
•podejmowanie własnych decyzji.
Skuteczna terapia pozwala klientkom w sposób samodzielny ustalać swoje cele, potrzeby, decyzje oraz planować efektywne strategie ich realizowania.

Osoby doznające przemocy oprócz terapii indywidualnej uczestniczą w grupowych formach wsparcia. Dzięki temu mają możliwość dzielenia się własnymi przeżyciami oraz wspierania się nawzajem w podejmowaniu działań wyjścia z zaklętego kręgu przemocy i poczucia bezradności.

W obliczu wiedzy na temat mechanizmów powstawania wyuczonej bezradności, niesłuszny, a także krzywdzący jest pogląd, iż osoby doświadczające przemocy pozostają ze sprawcami, ponieważ lubią być bite i poniżane. To często doświadczenia z dzieciństwa oraz utrwalone przekonanie o braku kontroli i wpływu na zmianę sytuacji każe im trwać w patologicznym położeniu, ponieważ wielokrotnie podejmowane próby zmiany sytuacji nie powiodły się.



Katarzyna Krawczyk
Psycholog w Zespole Ośrodków Wsparcia w Piastowie


Grafika i kod W3 Style. Poprawny CSS i HTML. © Warszawa 2008.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
judyta



Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: dolny slask
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:59, 01 Sie 2012    Temat postu:

lusiaa napisał:
Gdybym umiala zyc inaczej to bym zyla. Niestety nie potrafie zapanowac nad tym co czuje i mysle. Gratuluje jesli Ty potrafisz. Powodzenia.

lusiaa samo to nie oprzychodzi...
mam synka i dla niego chce lepszego zycia...

ucze sie wszystkiego...

bo wiem jedno-bylo mi zle-chcialam zeby bylo inaczej...jak? sama nie znalam innego zycia...pomalutku sobie dreptam do przodu...oj robie tez kroki w tyl...caly czas wspiera mnie terapeuta i dlatego jestem tu nma forum.to pomaga mi...isc do celu jakim jest spokoj ducha


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:10, 01 Sie 2012    Temat postu:

Nie mam problemu z partnerem alkoholikiem tylko ojcem alkoholikiem a to zupelnie co innego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
judyta



Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: dolny slask
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:14, 01 Sie 2012    Temat postu:

ja tez mam ojca alkoholika

maz byl alkoholikiem,moi chlopacy byli alkoholikami i partner z ktorym jestem "naturalnie"tez jest alkoholikiem Shocked

jestes pewna ze to cos innego?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez judyta dnia Śro 10:17, 01 Sie 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:20, 01 Sie 2012    Temat postu:

Tak to co innego. Patrze na moja mame i widze jej stosunek do ojca. Jest zupelnie inny niz moj. Ona wielu rzeczy nie widzi ktore widze ja. To wogole inny ciag uczuc.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:22, 01 Sie 2012    Temat postu:

Niewiem irytuje mnie ze Ty wszystko wiesz. Jestem podenerwowana. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
judyta



Dołączył: 13 Mar 2012
Posty: 72
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: dolny slask
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 10:31, 01 Sie 2012    Temat postu:

lusiaa napisał:
Niewiem irytuje mnie ze Ty wszystko wiesz. Jestem podenerwowana. Smile

Hehe przekornie cieszy mnie to ze tak mowisz Very Happy
To znaczy ze sluchasz.
Ja na poczatku mojej drogi to malo ze bylam poddenerwowana to ja bylam wkurzona zdrowo i obrazona na caly swiat.Latwiej bylo mi sie chowac za gdyby albo bo on niz zaczal dzialac.Moje zycie choc bolalo to bylo moje a ktos mi mowi ze mozna inaczej tak poprostu.Najbardziej fochy cwiczylam na terapeucie.potrafilam obrazic sie na niego nie chodzic na terapie a pozniej wpasc do przychodni i mu wygarnac.dzisiaj smiejemy sie z tego.a ile bylo placzu?

Niewiem wszystkiego-niestety ale ucze sie i uparcie brne do przodu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
skrzat



Dołączył: 14 Lip 2012
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Elbląg
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:09, 01 Sie 2012    Temat postu:

lusiaa - czy sadzisz, ze jesli odetniesz relację z ojcem alkoholikiem i nie będziesz tego w sobie leczyć, to zbudujesz zdrowy, normalny, poukładany, szczęśliwy związek z normalnym, zdrowym, poukładanym facetem ?
Wątpię...... moja skóra dużo zniesie i mam ja twarda właśnie dlatego:) ale czas mi sie kończy i jak uleczylam relacje z ojcem, to byłam dopiero w stanie zacząć budować związek Smile dziś mąż mnie kocha, szanuje, ufa mi... ale to nie jest mój pierwszy mąż... Smile Długo sprawdzałam. Da się Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
skrzat



Dołączył: 14 Lip 2012
Posty: 288
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 20 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Elbląg
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:10, 01 Sie 2012    Temat postu:

Po 40-tce powiedziałam do mojego ojca "tatuś" i przytuliłam go.
Po 40-tce wyszłam II raz za mąż i do dzisiaj jesteśmy parą Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 15, 16, 17  Następny
Strona 16 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin