Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiem, że potrzebuję pomocy, ale jej nie chcę
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:14, 18 Lip 2012    Temat postu:

Wyprowadziłem się trzy lata temu...piętro wyżej. Od roku zaczynam żałować kupna tego mieszkania. Chciałbym pójść gdzie indziej, ale płacę raty kredytu za te 4 kąty. Stąd pomysł o całkowitej izolacji, która od samego początku się mamusi nie podobała. Nie wiem co dalej. Nic do tych ludzi z dołu nie czuje, są mi całkowicie obojętni, ale nie wiem co dalej.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5619
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 161 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:37, 18 Lip 2012    Temat postu:

Aha, czyli jesteś u siebie, ale mieszkasz w pobliżu rodziców.
Myślałam że zajmujesz piętro we wspólnym domu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:40, 18 Lip 2012    Temat postu:

Wspólny nie jest, ale chcieliby żeby był. Ja niekoniecznie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5619
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 161 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:44, 18 Lip 2012    Temat postu:

Jeśli masz świadomość, że twoje mieszkanie to twoje osobiste terytorium i jeśli potrafisz bronić swoich osobistych granic - to nie jest z tobą źle.
Jeśli dodatkowo nauczysz się robić to asertywnie, bez agresji, nie pozwalając się wyprowadzać z równowagi - to już będzie super.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 6:08, 19 Lip 2012    Temat postu:

Hmmm. Świadomość, że to moje mieszkanie i moje terytorium mam. Tu się czuje dobrze, ale pod warunkiem, że drzwi wejściowe są zamknięte. Zachowuję się wobec rodziców bardziej jak sąsiad niż syn. Niestety każda próba naruszenia moich granic kończy się moimi nerwami. Jasno daję wtedy do zrozumienia co mi nie pasuję, często, a nawet bardzo często pojawia się agresja. Omawiałem pojęcie asertywności na ostatnim spotkaniu. Nie potrafię być asertywny i wiem, że czeka mnie sporo pracy by zacząć wyznaczać granicę inaczej niż do tej pory.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:03, 20 Lip 2012    Temat postu:

Trzecia wizyta. Kolejna wielka część mojej własnej osobowości została przede mną obnażona. Poznałem kolejną "tajemnicę" swoich lęków. To niezwykłe... Ktoś mówi o lękach, które tak dobrze znam, a potem podaje ich źródło, które po krótkim namyśle wpasowuje się jak brakujący element układanki. Niezwykłe. Szkoda, że wcześniej nie wybrałem się na tą terapię.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5619
Przeczytał: 23 tematy

Pomógł: 161 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:49, 21 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Szkoda, że wcześniej nie wybrałem się na tą terapię.


Lubię kiedy ktoś tak mówi. Very Happy
To znaczy że się załapał... Wink


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tomoe dnia Sob 20:50, 21 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:49, 22 Lip 2012    Temat postu:

Siedzę i omawiam moje zachowanie w pracy z gościem, którego nie znam, którego widzę trzeci raz na oczy. Mówię mu o ludziach z pracy, którzy wzbudzają we mnie ogromny lęk. On na to: przeniesienie. Zaczyna tłumaczyć. Jestem w szoku, bo się zgadza. Okazuje się, że w pracy boje się "mamy". Takie coś trafia. Nie wierzyłem, że ktoś może mi coś takiego pokazać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
robin
Gość





PostWysłany: Nie 19:00, 22 Lip 2012    Temat postu:

Kamil, ja w pracy miałam mamusie, tatusia, siostrę, potem nawet terapeute Smile Jejku, jak mi się to wszystko mieszało, hehe. Najgorzej było z koleżanką na którą przeniosłam to co sama do siebie czułam. Jak ja Jej nienawidziłam, jak my się kłóciłyśmy. Teraz się przyjaźnimy i okazało się, że Jej ojciec pił, a mama biła...

Najgorsze, że ja swoim zachowaniem doprowadzałam do tego, że moja przybrana mamusia pracowa reagowała identycznie jak moja mamusia rodzona. Jak tu nie zwariować?

Teraz mi się to wszystko wyklarowało ale i tak będę zmieniać pracę. Z szefem jakoś nie potrafie się dogadać.
Powrót do góry
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:14, 22 Lip 2012    Temat postu:

Ale ja nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Jak on trafił. Są ludzie w pracy, na widok których zaczynam się jąkać. Wzbudzają we mnie lęk niemożliwy do opisania. Po tym jak powiedział mi to dojść do siebie nie mogłem do końca dnia. Ciągle o tym myślę. Jak ona mogła skrzywdzić tak bardzo, że teraz dorosły facet podświadomie się jej boi. Nie potrafię objąć tego swoim rozumem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
robin
Gość





PostWysłany: Nie 19:41, 22 Lip 2012    Temat postu:

Dla mnie niesamowite było jak się te moje relacje w pracy zmieniały zgodnie z tym jak zmieniają się relacje z prawdziwą rodziną. A czasami to mi się nawet wydawało, że jak "załatwiłam" coś z mamusią pracową to automatycznie miałam z głowy mamusie rodzoną.
Powrót do góry
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:23, 22 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Ale ja nawet nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Jak on trafił. Są ludzie w pracy, na widok których zaczynam się jąkać. Wzbudzają we mnie lęk niemożliwy do opisania. Po tym jak powiedział mi to dojść do siebie nie mogłem do końca dnia. Ciągle o tym myślę. Jak ona mogła skrzywdzić tak bardzo, że teraz dorosły facet podświadomie się jej boi. Nie potrafię objąć tego swoim rozumem.


Każdy człowiek się czegoś lub kogoś boi. Dla mnie strasznie mocne było gdy odkryłem, że wiążę się z kobietami, których się boję. I nie chodzi tu o bicie, bo one zawsze były mniejsze Smile Zresztą w moich związkach przemocy fizycznej akurat nie było(była za to psychiczna)To był lęk przed krytyką, przed odrzuceniem. Bałem się tak bardzo, że jakiekolwiek kłamstwa wydawały mi się "mniejszym złem", wydawały się uzasadnione. To samo w pracy. Manipulacja na całego. Aby tylko, broń Boże, nie wywołać konfliktu. A jeśli już, to z kimś kto ma słabą pozycję w firmie i za kim nikt się nie wstawi.

Ten schemat wyniosłem z domu, gdzie ojciec lał i terroryzował wszystkich, którzy ważyli się "nie pasować do jego puzzli". Bo on przecież "chciał dobrze" dla nas. I naginał nas, dopasowywał jak na prokrustowym łożu. Matka - mogła odejść. Ale dzieci(ja i brat) nie mieliśmy za wiele do powiedzenia. I co? Człowiek uczy się żyć w takich warunkach jakie ma...

W taki sposób nauczyłem się, że nieprzespane noce to coś normalnego, że przemoc i popadanie w skrajności to jest codzienność. Przyzwyczaiłem się codziennie czuć strach, nienawiść, wstyd i potem, już poza domem automatycznie i podświadomie dążyłem do relacji z ludźmi którzy mi dostarczali tych silnych wrażeń i adrenaliny. Jak to wszystko do mnie dotarło(w moim przypadku akurat stało się to przy robieniu 4 i 5 kroku z 12 kroków ale terapia mocno przygotowała mi pole do tego) to byłem w ciężkim szoku. Teraz uczę się to powoli akceptować, umiem już całkiem nieźle o tym rozmawiać, widzę takie rzeczy na bieżąco u siebie i widzę też dużo u innych, co daje mi więcej cierpliwości i tolerancji wobec ludzi, a także pozwala oszczędzać wiele energii, którą dawniej marnowałem na relacje, które do niczego nie prowadziły.

Kibicuję Ci bardzo na tej drodze w poznawaniu siebie i zmianie! Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:25, 28 Lip 2012    Temat postu:

Kiedy tak czytam historie Kamila to zdaje mi sie jakby moje zycie "tylko" z ojcem alkoholikiem bylo sielanka... A moze nie wczytalam sie tak mocno w siebie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 31 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:06, 29 Lip 2012    Temat postu:

lusiaa napisał:
Kiedy tak czytam historie Kamila to zdaje mi sie jakby moje zycie "tylko" z ojcem alkoholikiem bylo sielanka... A moze nie wczytalam sie tak mocno w siebie...


Normalnie, gdybym nie chodził do terapeuty i nie uświadamiał sobie swoich zachowań, byłbym zadowolony z tego co napisałaś. Czułbym, że ktoś docenia krzywdę, którą opisałem. Znowu czułbym się jak ofiara i byłoby mi z tym dobrze, bo to uczucie jest mi tak dobrze znane. Ale teraz już wiem...Jestem świadomy paru bardzo, bardzo ważnych rzeczy, które odciskają duży ślad w moim życiu. Pan terapeuta obiecuje, że będę silniejszy i nauczę się z tym walczyć, ale wszystko z czasem. Lusiaa wydaje mi się, że krzywdy nie można mierzyć historiami i liczbą pijących członków rodziny, a osobistym poczuciem siły jej działania na teraźniejsze życie. Moja jest duża, ale za długo już tkwię w jej poczuciu. Za długo ta krzywda już dominuje. Leczę się. A decyzja o przystąpieniu do tego leczenia była jedną z najlepszych decyzji w moim życiu:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lusiaa



Dołączył: 25 Lip 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Podkarpacie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:42, 29 Lip 2012    Temat postu:

Jak to jest ze czasem z niczym sobie nie radze i czuje ze bardzo potrzebuje pomocy a czasami wydaje mi sie ze nic mi nie jest. Nawet mysle sobie ze alkoholizm ojca nijak mnie nie dotknal... Ma to chyba nie tylko zwiazek z okresami jego abstynecji. Ale nie da sie ukryc ze czuje wtedy wiekszy spokoj...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15, 16, 17  Następny
Strona 14 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin