Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiem, że potrzebuję pomocy, ale jej nie chcę
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Satchkat
Gość





PostWysłany: Czw 16:56, 05 Lip 2012    Temat postu:

Kamil, nie mozesz planowac, co mu powiesz, o chyba nie o to tu chodzi? Samo pojdzie, a co najwazniejsze - bedzie szczerze. Terapeuta Cie pokieruje pytaniami. Ja tez nie wiedzialam, o czym mam gadac, ale uznalam, ze ide do czlowieka, ktory takich jak ja widzial sporo - i wie, co ze mna zrobic. Boisz sie nieznanego tutaj, tego, ze nie bedziesz miec kontroli nad przebiegiem spotkania? Ja na niektorych polowe czasu spedzalam gadajac o wulgaryzm - a to tez wazny element byl, jak sie okazalo z perspektywy. W ogole pierwsze spotkania to nie konczyly sie o czasie, bo ja dostawalam mentalnego orgazmu - jezusiemaryjo! Ktos chce mnie sluchac, wiec musze mu powiedziec wszystko, teraz, bo pzniej juz nie powiem! Mowilam szybko, chaotycznie, po pierdylion watkow na raz - byle z siebie to wyrzucic. W okolicy trzeciego spotkania dotarlo, ze Joan nigdzie nie idzie, mam godzine, nielimitowana ilosc spotkan (po 45 funciszczy za jedno Wink ) i spokojnie jej moge wszystko opowiedziec. To byla moja najwieksza niezagojona rana - nikt nie chcial mnie sluchac, nigdy. Nikt to znaczy moja matka, psychoojczym to juz w ogole, bo z nim to konwersacji nie odbylam nigdy - innej, niz wrzaski, krzyki i wyzywanie mnie od dramozjadow i ku*ew.

Judyta i Tomoe - lol jak stad do Bangladeszu Wink


Ostatnio zmieniony przez Satchkat dnia Czw 16:58, 05 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 20:42, 05 Lip 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
To byla moja najwieksza niezagojona rana - nikt nie chcial mnie sluchac, nigdy.

A moją raną jest to, że jeżeli już ktoś chciał mnie słuchać, to zazwyczaj mnie nie rozumiał lub co gorsza obwiniał jako wyłącznie odpowiedzialną za to, co zrobiłam w życiu nie tak. To rodziło mój bunt. Zdawałam sobie sprawę że jako człowiek mam wolną wolę i nikt mnie nie zmuszał do takiej czy innej złej decyzji albo czynu, ale gdzieś we mnie ciągle tkwiło przeświadczenie, że jednak to nie jest tylko moja "wina", że jestem "zła"- zrozumiałam to dopiero gdy byłam już dorosła, nie tak dawno w sumie. Gdy człowiek jest wychowywany niewłaściwie, w dysfunkcyjnej rodzinie, często "jest coś z nim nie tak", a ci którzy dorastali w rodzinach "normalnych" nie mają pojęcia jak to jest i często oceniają niesłusznie, bez głębszego przemyślenia. Kiedyś próbowałam wytłumaczyć to koleżance, ale powiedziała że próbuję zrzucić z siebie winę, "bo jej ojciec też nie raz dał lanie jak coś źle zrobiła" i to nie powód do tego żeby tłumaczyć swoje błędy gdy jest się prawie dorosłym (miałam wtedy może 16 lat). Ok, tylko że lanie jak coś się źle zrobi to coś innego niż metodyczne, celowe znęcanie psychiczne i fizyczne, a poza tym ona ma wspaniałą mamę na którą zawsze może liczyć, podczas gdy moja zgotowała mi piekło poprzez przyzwolenie na zachowanie ojca, często wręcz sama go wzywała żeby mnie zlał jak jej się tylko coś u mnie nie spodobało... Dlatego teraz już przeszła mi chęć do zwierzania się komukolwiek, szukania zrozumienia- mogłabym je znaleźć chyba tylko w grupie osób podobnych do mnie, na pewno nie wśród "normalnych".


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 5:16, 06 Lip 2012    Temat postu:

[/quote] gdzieś we mnie ciągle tkwiło przeświadczenie, że jednak to nie jest tylko moja "wina", że jestem "zła"-[/quote]


We mnie to dalej tkwi. Okropne uczucie być przekonanym, że jest się zły do szpiku kości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 21:51, 06 Lip 2012    Temat postu:

I po pierwszej wizycie...I co? Wyszedłem i czułem się nijak. Potem lekka ulga, ale lekka, prawie nieodczuwalna. A potem armagedon...Zawał. Szedłem miastem i czułem jak wzbiera złość, gniew, żal, rozpacz, poczucie ogromnej krzywdy, wściekłość. To wszystko naraz. Niewyobrażalne uczucie. Wstyd się przyznać. Idący tęgi facet ze łzami w oczach. I walące do głowy myśli, których nie zdążyło się mu powiedzieć. Taka złość...Potem tylko ból głowy. Straszne uczucie. Kolejna wizyta będzie na pewno. Tylko nie wiem jak z tym skończę. Ta chaotyczność wypowiedzi, to uczucie niepewności. Zawsze byłem pewien, że słucha mnie ktoś, kto nie rozumie tego co mówię, a teraz nie wiem, ale z góry założyłem, że rozumie. Inne uczucie, ale to co pojawiło się po wizycie rozłożyło mnie-mężczyznę-na łopatki. Czułem się jakby kopało mnie stado wściekłych gości. To dziwne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:27, 07 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Inne uczucie, ale to co pojawiło się po wizycie rozłożyło mnie-mężczyznę-na łopatki. Czułem się jakby kopało mnie stado wściekłych gości. To dziwne.


Nie wiem jakie są Twoje przekonania odnośnie męskości. Moje były takie, że nie byłem w stanie im sprostać. Dla mnie ideałem faceta była mieszanka Rambo, Casanovy, kogoś mega inteligentnego, mega cwaniaka itd. Uważałem też np, że "prawdziwy facet" nigdy się nie boi. Nie, że boi się, ale pokonuje strach i coś robi(dziś tak rozumiem odwagę). Ja chciałem NIGDY się nie bać, chciałem żeby wszyscy inni bali się mnie lub mnie podziwiali.

Jak te moje przekonania zostały wzięte pod lupę i przeanalizowane, to nie było mi wesoło(i nadal często nie jest). Bo jak się żyje kilkadziesiąt lat wg jakiegoś schematu(nawet nieskutecznego i szkodliwego dla samego siebie) to ciężko jest to zmienić, bo jestem przyzwyczajony. Ciężko nawet przyznać, że jest jak jest i zaakceptować to...

Ale dla mnie innej drogi nie ma. Rambo nie zostałem. Ani przez kilka lat treningów sportów walki, ani po 10 piwach(tu byłem raczej pośmiewiskiem) Casanovą też nie. Uczę się być po prostu sobą, kimś wśród ludzi, którym mogę być przydatny i którzy również wspierają mnie. Zresztą nie tylko ludzie. Moje dwa koty też są bardzo ważne! To duża zmiana po latach unikania bliskości, uciekania, ciągłęj podejrzliwości i próby kontroli swoich emocji i zachowań otoczenia... Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Satchkat
Gość





PostWysłany: Sob 12:22, 07 Lip 2012    Temat postu:

Kamil - tatar mądrze Ci tu mówi i nic więcej nie dodam poza tym, że wstyd to kraść, a nie mieć emocje i je okazywać. Dla mnie męski jest facet z umiejętnością empatii, nie bojący się uczuć, z dobrym charakterem - a nie jakiś buchaj na sterydach o twardości skały (często tylko pozornej twardości), co to nazywa płaczących mężczyzn ciotami i generalnie musi potwierdzać swoją absolutną zajebistość kosztem innych.

Dobra robota, chłopie.
Powrót do góry
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 12:44, 07 Lip 2012    Temat postu:

Tatar, jakbym czytała o moim byłym Smile . "Uśmiecham się" teraz bo już z nim nie jestem i nie będę, ale jak sobie wspominam życie z kimś takim... Piekło! Zadufany w sobie, egoistyczny, egocentryczny alkoholik i lekoman, przekonany o swojej wspaniałości i wyższości nad innymi... Poniekąd dzięki twojej wypowiedzi zrozumiałam, że on tak bardzo bał się bycia słabym, że nie docierało do niego że sam taką słabość sobie funduje- np. poprzez uleganie uzależnieniu. Ok, ja też jestem uzależniona, czyli słaba, ale przynajmniej umiałam i umiem się do tego przyznać- i o to najczęściej dochodziło między nami do scysji, a on jeżeli wiedział o jakichś moich błędach to wypominał mi je ciągle przez całe lata, zawsze je wyolbrzymiał (potrafił tworzyć naprawdę niesamowite, negatywne historie na temat mojego życia i święcie w nie wierzył), nie wahał się użyć tej wiedzy przeciwko mnie np. poprzez ujawnianie tego czego nie powinien bądź nastawianie ludzi przeciwko mnie... Bywał czasem "normalny", ale zawsze później "odgrywał się" za to poprzez picie, agresję, wyzwiska... Bo normalność to dla niego najwyraźniej słabość. I ja u kogoś takiego szukałam pomocy, zrozumienia Mad

Kamil- bardzo fajnie, że zrobiłeś pierwszy krok. Domyślam się, że na początku zawsze jest trudno, szczególnie że taka terapia nie jest łatwym tematem. Ja pewnie też czułabym się upokorzona tym, że się przed kimś otworzyłam (bo mam złe wspomnienia z tym związane), taka jest moja główna obawa. Poza tym jestem skrajnie nieufna, wciąż się obawiam że ktoś coś wykorzysta przeciwko mnie- to też z resztą wynika "z praktyki"... Gratuluję i będę bacznie śledzić twoje postępy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez fukisazi dnia Sob 12:47, 07 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:22, 07 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Szedłem miastem i czułem jak wzbiera złość, gniew, żal, rozpacz, poczucie ogromnej krzywdy, wściekłość.


To dobrze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 17:37, 10 Lip 2012    Temat postu:

Satchkat napisał:
Kamil - tatar mądrze Ci tu mówi i nic więcej nie dodam poza tym, że wstyd to kraść, a nie mieć emocje i je okazywać. Dla mnie męski jest facet z umiejętnością empatii, nie bojący się uczuć, z dobrym charakterem - a nie jakiś buchaj na sterydach o twardości skały (często tylko pozornej twardości), co to nazywa płaczących mężczyzn ciotami i generalnie musi potwierdzać swoją absolutną zajebistość kosztem innych.

Dobra robota, chłopie.



Emocje to ja mam i to za dużo. Nie chcę być, i nie jestem, jak te kupy mięśni bez krzty rozumu, ale emocji mam w sobie za wiele, a może pozwalam im zbyt często przejmować nad sobą kontrolę. Mam nadzieję nauczyć się nad sobą panować. Jestem miękki jak gąbka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 18:02, 10 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
emocji mam w sobie za wiele, a może pozwalam im zbyt często przejmować nad sobą kontrolę. Mam nadzieję nauczyć się nad sobą panować.


A ja ci radzę, żebyś wręcz przeciwnie - wykorzystał terapię do tego, żeby wyrazić - albo raczej wypuścić z siebie, uwolnić - te wszystkie uczucia, które od dzieciństwa w sobie tłumisz.

To, co poczułeś gdy wyszedłeś od terapeuty, było początkiem owego procesu uwalniania uczuć, wypuszczania ich na wolność.
Tak długo je w sobie tłumiłeś, gromadziłeś, upychałeś - że wystarczyło coś tam jedną rozmową z terapeutą lekko poruszyć - i przypomnij sobie jak intensywnie twoje uczucia wyrwały na wolność. I co one ci powiedziały? JESTEŚMY!!!!
A to dopiero początek.

Tamy dopiero zaczną pękać.
Na razie zrobiłeś jedynie malutką szczelinkę. Ale to jest dobry początek.

Ja na początku mojej terapii DDA przez trzy tygodnie płakałam. Wylewały się ze mnie potoki, rzeki i fontanny łez.
Niemal bez przerwy. To było nie do opanowania.
Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tomoe dnia Wto 18:05, 10 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:50, 10 Lip 2012    Temat postu:

Tamoe wiesz czego się najbardziej boje w tej chwili? Nie terapii. Wręcz jej pragnę. Nie swoich wspomnień. Zbieram je i wspomnienia innych do swojej pracy mgr. Boję się przeraźliwie konfrontacji z rodzicami. Najchętniej wyrzuciłbym myśli o tym ze swojej głowy. Czytam i czytam i czytam różne historie, czytam o skutkach picia rodziców, o wszystkim co ma związek z DDA. Z każdym przeczytanym zdaniem mam większą świadomość jaką krzywdę od nich dostałem. Boję się im to wyrzucić. Boję się zburzyć im ten mozolnie budowany spokój, który teraz mają. Boję się, że się zbliżą i będą chcieli pozostać blisko mnie i ingerować w moje życie po wszystkim. Boję się, że mama terapeutka za moimi plecami skontaktuje się z moim terapeutą. Boje się tego, że zapiją jak już wybuchnę im w twarz. Nie umiałbym inaczej wyrzucić im wszystkiego niż przez agresywną rozmowę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:22, 10 Lip 2012    Temat postu:

A kto ci powiedział, że jest potrzebna jakaś konfrontacja z rodzicami?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
allison



Dołączył: 07 Sty 2012
Posty: 35
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: zachodniopomorskie
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 19:29, 10 Lip 2012    Temat postu:

Tomoe napisał:
A kto ci powiedział, że jest potrzebna jakaś konfrontacja z rodzicami?


a nie jest? nie będę musiała np powiedzieć ojcu jak bardzo mnie zranił swoim piciem itd?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:00, 10 Lip 2012    Temat postu:

Nie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:46, 10 Lip 2012    Temat postu:

Nikt mi tego nie powiedział, ale wziąłem to za naturalny punkt terapii. Takie oczyszczenie atmosfery. Jeśli nie, tym lepiej dla mnie, ale nie wiem czy pozbędę się swojego "dzieciństwa" widząc rodziców dzień w dzień, mijając się na schodach itp.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 11, 12, 13 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 12 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin