Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiem, że potrzebuję pomocy, ale jej nie chcę
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:11, 05 Cze 2012    Temat postu:

Świetnie, że się umówiłeś z terapeutą.
Gratuluję odwagi. Very Happy

A na tę stronkę zaglądałeś kiedyś?

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:22, 05 Cze 2012    Temat postu:

Bardzo dziękuję za link. Po pierwszej wizycie dzisiejszy wieczór spędzę na poleconej stronie:), a ido pracy mgr się przyda. Jeszcze raz dziękuję.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:25, 05 Cze 2012    Temat postu:

Proszę bardzo. Cieszę się że mogłam pomóc.
Polecam tę stronkę, bo to naprawdę kopalnia wiedzy o syndromie DDA. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anetaroxi



Dołączył: 06 Maj 2012
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: SWIETOKRZYSKIE

PostWysłany: Śro 11:00, 06 Cze 2012    Temat postu:

Zycze ci wytrwałosci:)tez jestem DDA i ziekijue ci za twoja historie:)wierze ze zrobiłes juz pierwszy krok w pracy nad soba przychodzac tutaj:)trzymaj sie:)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:24, 06 Cze 2012    Temat postu:

Czuje straszne ciśnienie. Czuje jakby to co mam w pamięci waliło łomem do moich ust, ale czy zdołam opowiedzieć to przed osób, co do których będę miał pewność, że zrozumieją? Nie wiem. Wiem tylko, że dalej tak nie mogę. Nie wyrabiam, a pamięć o tym coraz bardziej nie daje spokoju.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:13, 06 Cze 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Czuje straszne ciśnienie. Czuje jakby to co mam w pamięci waliło łomem do moich ust, ale czy zdołam opowiedzieć to przed osób, co do których będę miał pewność, że zrozumieją? Nie wiem. Wiem tylko, że dalej tak nie mogę. Nie wyrabiam, a pamięć o tym coraz bardziej nie daje spokoju.


Nie dziwię się. Pamiętaj, że terapia to nie przesłuchanie. Nasze dzieciństwa(nasze czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików) są do siebie podobne, to rodzi podobne konsekwencje w życiu późniejszym i uwierz mi, ale nie jesteś w stanie terapeuty niczym zadziwić. Nie będziesz też na pewno musiał opowiadać wszystkiego "naraz" ani na siłę.

Terapia ma pomóc a nie skrzywdzić. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:39, 06 Cze 2012    Temat postu:

Nie chcę nikogo zdziwić czy zaskoczyć. Wiem, że wielu miało gorzej. To taka moja wewnętrzna bariera. Tu w necie jest dobrze, ale w realu całą moją historię zna 5 osób. Ja, matka, siostra, ojciec i bliska mi znajoma, której kiedyś wszystko opowiedziałem. Pamiętam jak te słowa bolały i jak bolało jej milczenie i przerażenie w obliczu czegoś takiego. Nie wiem jak wygląda terapia, ale nie wyobrażam sobie jej bez opowiadania o tym.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:45, 06 Cze 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Nie chcę nikogo zdziwić czy zaskoczyć. Wiem, że wielu miało gorzej. To taka moja wewnętrzna bariera. Tu w necie jest dobrze, ale w realu całą moją historię zna 5 osób. Ja, matka, siostra, ojciec i bliska mi znajoma, której kiedyś wszystko opowiedziałem. Pamiętam jak te słowa bolały i jak bolało jej milczenie i przerażenie w obliczu czegoś takiego. Nie wiem jak wygląda terapia, ale nie wyobrażam sobie jej bez opowiadania o tym.


O innych się nie martw. Kto miał gorzej a kto lepiej - to względne. Różna jest wrażliwość, różnie ludzie sobie to odreagowują itd. Ja np zastosowałem "terapię" alkoholową przez 7 lat. W tym czasie schamiałem, zrobiłem się cyniczny, straciłem kilka lat z życia itd.. Po co mi to było? Dziś nie wiem... Szkoda, że nie trafiłem na terapię DDA wcześniej...

Na wszystko przyjdzie odpowiedni czas. Będziesz się czuł bezpiecznie - będziesz mówił. Nie - to nie. Nie martw się na zapas Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:55, 06 Cze 2012    Temat postu:

Okaże się dokładnie za miesiąc po indywidualnym spotkaniu z terapeutą. Im dłużej jednak studiuję przypadłości DDA, tym pewniejszy jestem, że muszę tam pojechać. Wszystkie problemy, z którymi mam teraz do czynienia, wszystkie cechy charakteru ułożyły się teraz w zgrabną całość. Szkoda, że tak późno. Kiedyś sam siebie chwaliłem za to, że odizolowałem się od rodziców, siostry i tego całego syfu. W tej chwili chciałbym się z tym zmierzyć, ale nie sam...Z Wami, z Dorosłymi Dziećmi Alkoholików. Dzięki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
suzi82



Dołączył: 04 Lis 2011
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 7:49, 09 Cze 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Z Wami, z Dorosłymi Dziećmi Alkoholików. Dzięki.


Jako Dorosłe Dziecko Alkoholika bardzooo dziękuję Ci za tą historię. Strasznie się wzruszyłam, bo też przeszłam podobne rzeczy.

Kamilu wiem, że masz wiele obaw ale jeśli nie spróbujesz to się nie przekonasz. Myślę, że nic nie stracisz, możesz tylko zyskac.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:39, 09 Cze 2012    Temat postu:

Wiem, że trzeba spróbować. Problem stanowi mój nadmierny indywidualizm. Od zawsze wszystko chciałem robić sam. Nawet naprawiać siebie. Pójście z tym do kogoś, to tak jak zrezygnowanie z tego indywidualizmu. Wiem i mam nadzieję, że będzie inaczej niż to sobie wyobrażam bo tym razem trafię na tych, którzy zrozumieją. Jest jeszcze jeden problem. Jak w temacie. Wiem, że potrzebuje pomocy, ale jej nie chcę. To jest mój największy problem. Dobre dni jak np. dziś. Pełny optymizm i przekonanie, że jestem dobry i nie muszę iść na żadną terapię. A patrząc na moje wpisy dochodzę do wniosku, że błędem było się odzywać na tym forum. Bez urazy dla was. W tej chwili zmuszam się do pisania, ale chce żeby moje pokręcenie i zmiana zdania z minuty na minutę była tu widoczna. Wiele jest dni kiedy jest mi po prostu wygodnie z samym sobą, ale są i takie, w których chciałbym być inny. Gdyby nie praca w więzieniu, gdzie naprawdę trzeba być odpornym, pewnie nigdy bym nie doszedł do wniosku, że coś ze mną nie tak i skończyłbym na chlaniu jak spory procent f-szy tej instytucji.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5661
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 14:55, 09 Cze 2012    Temat postu:

Witaj Kamilu44. Zwróciłam uwagę na to, że już po raz drugi podczas pobytu na tym forum sygnalizujesz swoją obawę przed uzależnieniem od alkoholu.
Czy w twoim piciu jest coś, co cię niepokoi?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:54, 09 Cze 2012    Temat postu:

Chyba nie. Ale nie mnie to oceniać. Mam kolegę, który mieszka obok mnie. Jest w moim wieku i jest już centymetry od dna. Stąd ta obawa. Obawa, że skończę jak on lub jak rodzice. Nad alkoholem mam pełną kontrolę. Nie upijam się i potrafię panować nad wypitą ilością. Ciągle patrzę sobie na ręce, bo wiem jak się to może skończyć. Często odmawiam właśnie z tego powodu, a moi rówieśnicy piją wiele więcej i częściej. Mam też bardzo niską tolerancję na alkohol. Chociaż ważę prawie 90kg potrafię mieć dość po 2 piwach(mieć dość w sensie bycia świadomym, że po trzecim będę już pijany). Bez alkoholu potrafię się też swietnie bawić, a jego brak nie zakłóca mi humoru. Słyszałem często, że to nie możliwe, że nic nie biorę, bo takiego świra nie można mieć na trzeźwo. To są fakty, ale czy mam problem z % ocenić nie mogę. Wg mnie raczej nie. Dlatego właściwe byłoby rozpoczęcie terapii bo to może się zmienić.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:47, 10 Cze 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Bez alkoholu potrafię się też swietnie bawić, a jego brak nie zakłóca mi humoru. Słyszałem często, że to nie możliwe,


taa... ja mówiłem często, że to niemożliwe i tak myślałem. Do czasu aż nie zobaczyłem i nie poznałem najpierw ludzi z południa Europy(Cypr) - chrześcijan(czyli ludzi, którym "wolno" pić) którzy niekoniecznie upijali się żeby móc się intensywnie bawić...

Drugie zaskoczenie to znajomi muzułmanie. Oni nie pili wogóle, a humoru każdy z osobna miał tyle, że starczyłoby na całą moją rodzinę...

Potem "bawiłem" się jeszcze parę lat dalej po swojemu, czyli w jedyny sposób jaki znałem - pijąc. Dziś, gdy już trochę nie piję i gdy poznałem wielu trzeźwych pijaków wiem, że ten pogląd o tym że bez picia nie ma zabawy jest po prostu fałszywy i śmieszny albo wręcz żałosny.

Fajnie, że jest z Twoim spożyciem alkoholu jak jest. A, że niektórzy mówią inaczej... ich problem, a nie Twój Smile


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tatar dnia Nie 23:49, 10 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 11:32, 19 Cze 2012    Temat postu:

Kamil, odnajduję w Twojej historii dużą cząstkę siebie. Również jestem DDA i DDD. Mój ojciec pił, a z mamą nigdy się nie dogadywałam (może przez ostatnie 3 lata, gdy nie mieszkałam w domu było lepiej, ale jak później życie pokazało to były tylko pozory wynikające z tego, że co innego tylko kogoś odwiedzać kilka razy w miesiącu, a co innego mieszkać z tą osobą). Rodzice rozwiedli się gdy miałam jakieś 9 lat, ale kiedy poszłam do liceum mama przyjęła ojca z powrotem pod nasz dach- dzięki czemu miałam schrzanione i dzieciństwo, i wczesną młodość... Mogę śmiało powiedzieć, że mama po prostu wymieniła mnie na ojca, który z racji wykonywanego zawodu jest majętny- wyremontował mieszkanie, kupował jej różne rzeczy, jeździła świetnym autem, mogła się pokazać przed koleżankami... Kilka razy byłam przez ojca wyrzucana z domu donikąd (nikogo za bardzo nie obchodziło że spędzam noce na klatkach schodowych albo u znajomych, przeważnie nie cieszących się dobrą reputacją). W końcu zamieszkałam w wynajętym i opłacanym przez ojca mieszkaniu, miałam wtedy 18 lat. Po roku tatusiowi znudziło się płacenie czynszu, bo jak sam stwierdził spodziewał się że się stoczę (w końcu osiemnastolatka mieszkająca sama po prostu MUSI źle skończyć). Mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam się spotykać z kimś, kto jak mi się przez wiele lat wydawało pomógł mi, ale teraz wiem, że po prostu wykorzystał zagubioną, młodą osobę... Wracając do głównego nurtu mojej wypowiedzi- również studiowałam resocjalizację, zaczynałam dwa razy ale nie starczyło mi motywacji żeby dotrwać do końca, niestety to u mnie normalka... Większość kolegów ze studiów tak jak i u Ciebie zdecydowała się na ten kierunek "bo modny" albo "bo łatwy". Było też kilka osób z "normalnych" domów, którzy zapewne teraz zasilili liczne grono tych terapeutów, dla których osoby którym mają za zadanie pomóc nie mają żadnego szacunku (znam takich po sobie, ponieważ mama prowadzała mnie po wielu "psychologach" kiedy weszłam w okres dorastania i zaczęłam "stwarzać problemy"). Sporo było też policjantów czy strażników więziennych, którzy przodowali w piciu, braniu narkotyków i jeżdżeniu samochodem w takim stanie... Z resztą w późniejszym czasie wybuchła w moim mieście afera z tym związana. Do czego zmierzam? Wybrałam ten kierunek z nadzieją, że pomoże mi zrozumieć siebie oraz że spotkam wreszcie ludzi, którzy zrozumieją mnie- bo niestety tak jak mówisz, ludzie wychowani w "normalnych" warunkach, w kochającej rodzinie, nie są w stanie być nam podporą. Kiedyś denerwowałam się o to na znajomych, teraz wiem że to nie jest dla takich ludzi ujma, tylko wielkie szczęście- w końcu nie wiedzą jak to jest być odrzuconym, niekochanym przez teoretycznie najbliższe osoby, jaki to ma wpływ na rozwój i dalsze, dorosłe życie... Do pewnego momentu próbowałam się ludziom zwierzać i szukać otuchy, ale gdy spotykało mnie tylko niezrozumienie i pukanie się w głowę- zamknęłam się w sobie i tylko czasami po alkoholu pękałam, po czym zawsze miałam ogromnego kaca moralnego, bo "nawet" po pijaku nikt mnie nie rozumiał i koło się zazębiało... Nie mam teraz przyjaciół i nie szukam przyjaźni, już chyba nie potrafię zaufać- bo zawsze kończyło się to dla mnie źle, prędzej czy później. Mam kilka koleżanek które mówią o mnie "najlepsza przyjaciółka", a ja... nie potrafię tego "uczucia" odwzajemnić, do tego stopnia że często się od nich izoluję, mam poczucie winy. Na zewnątrz sprawiam wrażenie osoby przebojowej, zawsze wesołej, przyjaznej, takiej do rany przyłóż. Nikt tak naprawdę nie wie że w głębi duszy jestem wciąż ogarnięta strachem, że wciąż dopadają mnie złe wspomnienia różnego typu, że boję się przyszłości i tego jak to wszystko się na niej odciśnie... Mam 29 lat i coraz częściej pada pytanie kiedy zostanę mamą, ale ja po prostu bałabym się dać nowe życie wtedy, gdy sama ze sobą nie dojdę do ładu- nie chciałabym zafundować swojemu dziecku czegoś podobnego, co sama przeżyłam, czyli rodziców zupełnie niegotowych do chyba najbardziej odpowiedzialnej, życiowej roli... Poza tym przecież nadużywam alkoholu Confused . Jestem przybita, bezradna, nie wiem co z tym wszystkim robić... Sad

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 15, 16, 17  Następny
Strona 2 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin