Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wiem, że potrzebuję pomocy, ale jej nie chcę
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 8:59, 02 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Nie wiem co będzie i czy dam radę, ale wiem, że nie wierzę w tą terapię.


Ja "dawałem radę" tak długo, aż w końcu jednego dnia nie dałem rady i gdzieś po pomoc i poradę poszedłem. Opłaciło mi się. Wielu ludzi "daje radę" całe życie i jakoś sobie żyje. Ba, nawet większość uzależnionych, "daje radę" aż do śmierci...

Powiem Ci tak: spojrzyj na siebie uczciwie i sobie odpowiedz na pytanie: Czy chcę coś zmienić? Jeśli tak - terapia. Jeśli nie - nie musisz nic robić.

Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jaśmin



Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 9:38, 02 Lip 2012    Temat postu:

tatar napisał:

Powiem Ci tak: spojrzyj na siebie uczciwie i sobie odpowiedz na pytanie: Czy chcę coś zmienić? Jeśli tak - terapia. Jeśli nie - nie musisz nic robić.

Smile


A trzeba mieć sprecyzowane co chce się zmienić?
Bo ja wiem, że chce ... ale nie wiem co.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1903
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:17, 02 Lip 2012    Temat postu:

Jaśmin napisał:
A trzeba mieć sprecyzowane co chce się zmienić?
Bo ja wiem, że chce ... ale nie wiem co.


Dobre pytanie! Smile

Powiem Ci, że na początek wystarczyło mi przekonanie, że ja już nie chcę tak żyć jak dotychczas.

A jak? Nie wiedziałem. Jakoś inaczej, byle nie tak. I wiedziałem też, że nie dam rady sam. Bo sam już próbowałem i nie pomogło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:38, 02 Lip 2012    Temat postu:

Ja wiem, że chcę zmian, ale nie we wszystkich zakamarkach mojego Ja. Chciałbym ruszyć pewne krzywizny, a innych kategorycznie nie chce dotykać. To, że trafiłem na to forum to już dla mnie coś. Patrzę na każde słowo, które tu piszę, by nie zrobić czegoś co robię prawie zawsze-upozorować siebie. Byłem już tu krytykowany, ale jestem zadowolony, że są tu moje posty dotyczące prawdziwego mnie. Bez kłamstw i manipulacji. Do tego stopnia się zaangażowałem, że moja praca mgr będzie dotyczyć mojej przypadłości. Myślę, że nie zrezygnuje, ale czy coś mi to da też nie wiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jaśmin



Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 10:50, 02 Lip 2012    Temat postu:

kamil44, jestes bardzo świadomy swojego JA.
Widzisz, ja mam nawet z tym problem.
Nie umiem siebie zidentyfikować, nazwać, odszyfrować.
Wszystko co robie, bardziej dotyczy innych niż mnie. Tak jak bym żyła "pod publiczke". Nie wiem czego chce, nie wiem kim jestem, nie umiem czuć, a jak cos czuje to nie umiem tego zidentyfikować.

Ale jedno co wiem to mam identycznie jak Ty:
umiem pozorować siebie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:27, 02 Lip 2012    Temat postu:

Jaśmin napisał:

Ale jedno co wiem to mam identycznie jak Ty:
umiem pozorować siebie


A potem uwierzyć w te pozory i myśleć, że właśnie taki jestem. Miałem okres, kiedy bardzo się zgubiłem w tych pozorach. Teraz siedzę często sam i analizuje wszystkie moje kroki. To daje mi trochę jaśniejszy obraz samego siebie, ale i tak czasem nie wiem czy to ja sam siebie oszukuję czy to jest prawda. Bo spojrzenie na samego siebie też nie do końca jest obiektywne. Wiem jak to jest robić coś pod kogoś. Znam to za dobrze. Poświęcam się często dla prawie nieznanych osób, by uzyskać ich przychylność i przez to samemu się dowartościować. Jednak kiedy oczekujesz rewanżu, a on nie przychodzi, to stawia na nogi i znowu przez chwilę się widzi jasno swoje błędy, ale tylko przez chwilę i z całą niemocą by to zmienić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jaśmin



Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 13
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:35, 02 Lip 2012    Temat postu:

Podpisuje sie pod tym obiema rękoma!!!

Ja np. chciałabym być konsekwentna, ale jak mam to zrobic, kiedy ja nawet nie wiem czego tak naprawde chce. Bo choc momentami jestem tego pewna, to za chwile jestem w stanie znleść tysiące argumnetntów "przeciw".
Raz jasno i zdroworozsądkowo analizuje fakty (tak mi sie wydaje), po czym zaczynam analizowac, ale w skrajny od poprzedniego sposób.
Jak bym miała rozdwojenie jaźni.
Tak szybko i łatwo zmieniam zdanie, że aż samej mnie to denerwuje, ale jestem jakas taka bezradna wobec tego.

Nie wiem kim jestem, nie wiem czego chce.

Czasami za bardzo ufam ludziom, by za chwile podejżliwie analizować ich intencje.
A do tego dochodzi silna potrzeba akceptacji. szukam w oczach innych potwierdzenia wlasnej wartości. Nie szukam tego w swoim odbiciu lustra, tylko w innych twarzach.
Jak tylko pojawią sie słowa krytyki, albo pojawi sie zdanie inne od mojego lub takiego, które nie miesci sie w moich ramach pojęciowych - odbieram to zaraz jako atak na swoja osobe, bądz reakcje na jakaś przykrość, którą być moze komuś sprawiłam. Zaczynam szukac i analizować. Jak pies gończy w pościgu sie zachowuje ....

Głupieje z tym wszystkim.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Jaśmin dnia Pon 11:39, 02 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 11:37, 02 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Nie pamiętam czy w którymś poście wspominałaś o tym. Czy próbowałaś terapii? Ciekawy jestem czy gdyby ona się powiodła pozbyłbym się tej izolacji i nieumiejętności życia z drugą osobą.
U mnie jest trochę inaczej. Gorzej. Wracam z pracy i zamykam mieszkanie. Nie wpuszczam nikogo, a kiedy ktoś chce żebym wyszedł lub dzwoni, natychmiast pojawia się wściekłość, że mój spokój został zakłócony. Praca też nie jest bez wpływu na to. Czasami wracam tak wściekły, że grawitacja przestaje obowiązywać w mieszkaniu co niektóre przedmioty. Broń Panie żeby wtedy ktoś przyszedł. Kiedyś próbowałem mieszkać z kobietą. To był dla mnie horror. Często w kryminale widzę ludzi zespołem odstawiennym. Ten okres mieszkania z nią mogę do tego porównać. Dziewczyna była złota, ale dzielenie życia z kimś mnie przerosło. Czułem jadąc z pracy, że wracam z więzienia do więzienia o zaostrzonym rygorze. Nawet nie mieszkając z nikim, a będąc w związku(bo było po drodze kilka prób) czułem się uwięziony. Czułem, że nie mogę po prostu wyłączyć tel bo będzie kupa pretensji i domysłów. Nie potrafiłem tego znieść. Mam jednego najlepszego przyjaciela-siebie. I każdy kto wejdzie między nas jest niszczony. Nie akceptuje ludzi, nienawidzę kiedy w kolejce sklepowej ktoś się o mnie ociera. Robię się zaraz czerwony i opanowuje mnie wściekłość.


Nie, nie byłam (jeszcze?) na żadnej terapii.
Ja mam podobnie w kwestii mieszkania. Denerwuje mnie gdy do kogoś z domowników przychodzą znajomi, nawet jeżeli są to osoby które lubię- najchętniej kazałabym uzgadniać ze sobą czy ktoś może przyjść czy nie, ale do tego się nie posunę, bo wiem że to przesada i że tak nie można. W takich chwilach zamykam się w swoim pokoju i staram go nie opuszczać- wcześniej tylko przymykałam drzwi, żeby nie wychodzić na odludka, ale jednak to nie to samo co "pełne" oddzielenie się drzwiami... To mi daje namiastkę spokoju. Kiedyś nie byłam "taka". Niedawno spotkałam koleżankę z którą bardzo się kumplowałyśmy za młodu, ona wspominała te chwile z uśmiechem na twarzy a ja byłam jakaś taka... zaniepokojona, bo te wspomnienia wiążą się z przychodzeniem do mnie do domu. Wtedy nie widziałam w tym żadnego problemu, chętnie gościłam u siebie nawet osoby których wcześniej nie znałam, a przychodziły z moimi znajomymi do mnie. Teraz to mi się nie mieści w głowie, nawet inkasenta bym nie przepuszczała przez próg... Zamiast cieszyć się ze spotkania, bo naprawdę lubią tą dziewczynę, czuję teraz strach, bo ona do mnie pisze, dzwoni, pyta kiedy możemy się zobaczyć- "dobrze" że mam teraz ciężki okres w pracy, mogę się tym zasłonić, bo taką wymówkę chyba każdy zrozumie...
Co do "złotości" partnerów, to myślę że w (chyba mogę to tak nazwać) naszym położeniu to jest największe zło- bo "złota" osoba jest skłonna do (nadmiernych) poświęceń, chciałaby non stop z człowiekiem przebywać, narzuca się z chęcią pomocy, czułością, zadaje za dużo pytań, nie daje spokoju... Po prostu jest wymarzonym partnerem dla "normalnych" ludzi. Ja sobie nie wyobrażam życia z kimś takim, kto dałby mi całego siebie, bo i całą mnie chciałby w zamian, nawet jeżeli by tego nie okazywał bezpośrednio- mam na myśli te wyrzuty sumienia, że tamta osoba tyle daje z siebie, a ja nic... Mam taką koleżankę- ona kompletnie bez żadnego powodu nazywa mnie swoją największą przyjaciółką, twierdzi że zawsze może na mnie liczyć (???), że ze mną to by mogła mieszkać, pracować itd. Aktualnie nie odbieram od niej telefonów i uciekam gdy ją widzę gdzieś na horyzoncie. Zrobiła też coś strasznego i niewybaczalnego- wykorzystała kogoś z mojej rodziny żeby dostać się do naszego mieszkania bez konsultacji ze mną. Akurat byłam wtedy w bardzo kiepskim nastroju, siedziałam zamknięta w pokoju, do tego pijana, i gdy zobaczyłam tą jej rozradowaną buźkę, to... nie potrafię opisać tego uczucia. Nie chodzi tylko o złość że mnie zobaczyła w takim stanie, po prostu nie rozumiem jak można być tak podstępną kanalią, żeby w taki sposób kogoś najść gdy nie odbiera telefonu czy nie odpisuje. Wprawdzie zdarzyło jej się to "tylko" raz, ale dla mnie ten jeden raz to o dziesięć razy za dużo. A przecież ona tylko chciała się ze mną zobaczyć, tak w ogóle to może potrzebuję jakiejś pomocy, bo ona to dla mnie wszystko itd... Złota dziewczyna. Cudem powstrzymałam się, żeby jej nie złapać za łeb i wyrzucić za okno, nawet "wyp***dalaj" udało mi się nie powiedzieć mimo że mnie krew zalała :/ . Jedyny plus tego zdarzenia jest taki, że teraz domownicy wiedzą że do mnie się nikogo bez zapowiedzi nie wpuszcza ani nawet nie udziela informacji na mój temat.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3474
Przeczytał: 33 tematy

Pomógł: 77 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:57, 02 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Kilka postów wcześniej wspominałem, że pierwsze spotkanie z terapeutą mam no....już w ten piątek. Nie wiem co będzie i czy dam radę, ale wiem, że nie wierzę w tą terapię.


Nie musisz wierzyć... ale mimo wszystko przejdź cały cykl spotkań a potem zobaczysz.

Powodzenia Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kamil44



Dołączył: 30 Mar 2012
Posty: 84
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ze wsi
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 12:08, 02 Lip 2012    Temat postu:

Hmm. Trochę mi to przypomina mnie...a może nawet trochę bardziej niż trochę. Ja się aż tak nie izoluję. Spotykam się ze znajomymi. Przychodzą do mnie. Ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ja tego chcę. Mieszkam sam, ale rodziców mam piętro niżej. Nie pozwalam im wchodzić do siebie. Stoją pukają i czekają aż wyjdę wściekły z rozdartym pyskiem pełnym pretensji. Najdziwniejsze jest to, jak ogarnia mnie niepokój kiedy rodzice wracają z pracy lub z jakiegoś wyjazdu. Czuje, że zaraz rozlegnie się pukanie i wymaganie jakiegokolwiek kontaktu z nimi. Siedzę cicho, tak żeby myśleli, że mnie nie ma. Wiąże się to pewnie z tym, że w dzieciństwie bardzo często, kiedy mama wracała z miasta od swojej rodziny była pijana, chwytała za kabel i był meksyk.
Pisząc złota kobieta miałem na myśli, że jej zachowanie i charakter byłby idealny, ale dla zdrowego partnera, nie dla mnie.
Jak już wcześniej wspomniałem miałem przyjaciela(też DDA, choć nie zdaje on sobie z tego sprawy), który był jak ja. Całymi tygodniami się nie widzieliśmy, bo oboje potrzebowaliśmy izolacji, ale kiedy wreszcie mieliśmy ochotę na swoje towarzystwo, bawiliśmy się świetnie. I potem znowu cisza. Ostatnio bardzo się od niego oddzieliłem z powodu, który też wcześniej opisałem, ale chciałem by walczył o tą przyjaźń. Wszystko runęło jednak po tym jak po pijaku uderzył samochodem w moje ogrodzenie i nawet nie powiedział przepraszam prosto w twarz.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smutna_



Dołączył: 27 Kwi 2012
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:10, 02 Lip 2012    Temat postu:

Myslalam ze tylko ja sie tak izoluje od ludzi, nienawidze odwiedzin bez zapowiedzi, potrafie drzwi nie otworzyc (bo nie nawidze niespodzianek, bo nie posprzatane, bo zle wygladam, bo nie wzielam proszka na uspokojenie, bo zle wypadnę, bo co sobie pomysla, bo osaczają mnie a ja chce byc sama i juz), a juz nie mieszkam z rodzicami, boje sie nie wiem czego, nie kazdy tel odbieram, obce nr napawają mnie niepokojem jakims, nie mam znajomych bo nie lubie jak ktos siedzi mi nad głowa, wyciaga mnie gdzies albo truje d... opowiesciami a mimo to jestem bardzo samotna czyli jednak potrzebuje ludzi, ktorych sie boje w istocie

Ludzie tez sa moim lustrem, tez odgrywam teatr i robie oraz mowie to czego inni oczekuja, chociaz czasami mam napady agresji pewnie przez tłumione emocje, robienie dobrej miny do zlej gry
dzikus ze mnie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Smutna_ dnia Pon 12:14, 02 Lip 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:17, 02 Lip 2012    Temat postu:

kamil44 napisał:
Pisząc złota kobieta miałem na myśli, że jej zachowanie i charakter byłby idealny, ale dla zdrowego partnera, nie dla mnie.

Dodam jeszcze coś na temat jej faceta, a mojego kolegi. Jest dla niego tak "złota", że zamiast dać mu trochę wytchnienia od siebie już kilka razy wysłała go do psychiatry po leki bo czasem nie chciał się spotkać (ma biedaczek depresję przez pracę- taa, na pewno tylko przez to), do seksuologa po leki (bo biedaczkowi nie staje albo opada w trakcie- nie dziwne skoro go faszeruje psychotropami, a poza tym nie zabezpiecza się przed ciążą bo jej wiara nie pozwala), a także kilka razy próbowała go wysłać na terapię dla alkoholików bo czasem lubi się spotkać tylko z kolegami przy piwie (za to z nią wyjść może, bo wtedy ma nad nim kontrolę). Mówi o tym wszystkim otwarcie, w końcu przecież to chwalebne że tak dba o swojego faceta i wszyscy powinni wiedzieć jaka ona jest dobra... Mnie jest go szkoda, nawet trochę brzydzę się tego że on nie potrafi walnąć pięścią w stół i powiedzieć dość temu jak ona go ośmiesza, że nie potrafi siebie samego bronić przed jej nadmierną "dobrocią". Niebawem czeka ich ślub i jego przeprowadzka do niej, jakże mi żal tego gościa... On niewiele miał w tym względzie do powiedzenia, wszystko załatwiły jego mamusia i "narzeczona" (w cudzysłowie, bo do tej pory nie kupił jej pierścionka ani nawet tak naprawdę nie oświadczył, a ślub za kilka miesięcy Laughing ). Jak on biedak pójdzie mieszkać do tego jej jednopokojowego mieszkania, będzie musiał oglądać tę jej wiecznie "złotą" buźkę codziennie przed pracą, po pracy, NON STOP... Obrzydliwi są, oboje- on bo słabeusz, ona bo "złota do wyrzygania" Mad . To jest moja opinia na temat koleżanki, natomiast większość naszych "normalnych" znajomych zachwyca się nią i twierdzi że idealnie nadaje się na partnerkę i żonę, bo taka dobra z niej dziewczyna, idealna z charakteru... Mój facet ma podobne zdanie jak ja.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smutna_



Dołączył: 27 Kwi 2012
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:21, 02 Lip 2012    Temat postu:

jestem DDA i moze dlatego mnie ta złota żona przeraza tak jak i ciebie
niech spiernicza facet poki moze, potem dzieci obowiązki, jeszcze go kochana zona ubezwłasnowolni, albo w najlepszym wypadku facet sie zachla :/


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fukisazi



Dołączył: 16 Cze 2012
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:34, 02 Lip 2012    Temat postu:

Smutna_ napisał:
jestem DDA i moze dlatego mnie ta złota żona przeraza tak jak i ciebie
niech spiernicza facet poki moze, potem dzieci obowiązki, jeszcze go kochana zona ubezwłasnowolni, albo w najlepszym wypadku facet sie zachla :/

Obawiam się że dla niego jest już za późno (termin w kościele zaklepany, sala wynajęta, suknia kupiona, tylko o np. garniturze nikt nic nie słyszał Wink. Z resztą nie wierzę żeby on umiał się przeciwstawić skoro do tej pory tego nie zrobił, ja sobie nie wyobrażam żebym nie miała nic do powiedzenia odnośnie własnego ślubu bo wszystko by mój tatuś z narzeczonym załatwili, ale skoro on jest taka ciapa to jego problem. Teraz sobie uświadomiłam że były tej koleżanki jest teraz zdegenerowanym alkoholikiem, a pamiętam go sprzed jakichś 10 lat jako naprawdę fajnego gościa, bez skłonności do przesady z piciem- chyba już teraz wiem jak do tego doszło, "ozłociła go" kochana dziewczynka Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Smutna_



Dołączył: 27 Kwi 2012
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 12:38, 02 Lip 2012    Temat postu:

Ta dziewczyna ma problem ze sobą duzo wiekszy niz ten facet Shocked
Nie sadze by dla normalnych ludzi byla normalna, pomimo ze jestem DDA to mam na tyle asertywnosci zeby pogonic takiego wampira energetycznego Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 10 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin