Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Podwójna córka alkoholika"
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 22:26, 27 Cze 2012    Temat postu: "Podwójna córka alkoholika"

Witam,
postanowiłam opisać tutaj swoją historię, bo podobno to jest pierwszy krok...i chcę go w końcu zrobić.
Gdy miałam 5 lat zmarła moja mama a dwa miesiące później mój tata zapił się na śmierć. Razem z 12 letnim wówczas moim bratem zostaliśmy sami. Pół roku później wydarzył się w pewnym sensie kolejny dramat. Ja zostałam adoptowana przez moją matkę chrzestną a brat decyzją babci został z nią. Rozdzielono nas, czego do dzisiaj nie mogę zrozumieć i za co płaci mój brat, który z absolutnie zagubił się w dorosłym życiu.
Ja szybko się przystosowałam i pokochałam "nowych" rodziców dla których byłam niesamowitym darem od Boga gdyż sami nie mogli mieć dzieci. Pełnia szczęścia? Nic bardziej mylnego..."nowy" tata okazał się również alkoholikiem. Od dziecka więc pamiętam te wszystkie sytuacje i zachowania związane z alkoholizmem bliskiej osoby...awantury, wyzwiska, trzaskanie czym popadnie, czepianie się o wszystko, puste butelki w przeróżnych miejscach w domu itp. Będąc jeszcze w podstawówce pamiętam jak stałam w oknie z mamą i zastanawiałyśmy się w jakim stanie wróci tata, czy będzie zły i czy aby na pewno będzie mu smakowało to co mama ugotowała...jak znalazłam go w kałuży krwi po tym jak spadł ze schodów, a także to jak załatwiał się do zlewu czy na środku kuchni, bo nie chciało mu się iść do toalety...tak to się toczyło odkąd pamiętam a zmieniało tylko to, że ojciec pił coraz więcej a ja z Mamią coraz bardziej go niańczyłyśmy...bo były (jak u wszystkich alkoholików) i te lepsze dni, kiedy Tata nie pił i był kochany, naprawdę...jak to skutecznie usypia czujność, daje złudne poczucie, że to tylko tak mu się zdarzyło, że w gruncie rzeczy to dobry człowiek...ojciec jest mistrzem manipulacji i ja chociaż znam go 20 lat wciąż daję się nabrać, jest mi go żąl, ma w końcu już 61 lat, dlaczego zamiast korzystać z emerytury doprowadza się do stanu wraka człowieka?????!!!!
Nie mogę patrzeć na to a nie wiem jednocześnie co mogę uczynić jak mu pomóc jeśli on sam nie chce słyszeć o leczeniu?????
Całe życie moje i Mamy jest podporządkowane jego alkoholizmowi...pełnimy z mamą wręcz dyżury przy nim aby po pijanemu nic sobie nie zrobił, gdy gdzieś wyjeżdzam to piszemy do siebie co robi ojciec, czy coś wypił ,ile, czy bardzo był zły.
Nie jest w stanie wyrazić jak bardzo psychicznie męczy mnie to że ojca jednocześnie kocham i nie nawidzę, że Mama zrobiłą ze mnie od dziecka swoją powierniczkę, mentorkę, doradczynie i trwa to dzisiaj, że nie potrafę żyć swoim życiem, że nie porafię się wyprowadzić z domu, choć ogromnie tego pragnę jednocześnie żal mi zostwiać Mamę sama....
Mam 25 lat, skończone studia a w moim życiu jest pustka, mam uczucie porażki, zawiodłam ojca, brata i rodziców którzy nie żyją i patrząc tam z góry nie mają na pewno powodów do dumy:(
Wiem, że sama potrzebuję pomocy, ale ja jeszcze wytrzymam, gorzej z ojcem, który tak obecnie pije, że każdego rana budzę się z bijącym sercem i zastanawiam zy i on się obudził ,czy żyje...

Nie wiem na co liczę pisząc ten post, nie na radę chyba, ale raczej zrozumienie, przebaczenie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:03, 27 Cze 2012    Temat postu: Re: "Podwójna córka alkoholika"

zoja napisał:

Wiem, że sama potrzebuję pomocy, ale ja jeszcze wytrzymam, gorzej z ojcem, który tak obecnie pije, że każdego rana budzę się z bijącym sercem i zastanawiam zy i on się obudził ,czy żyje...

Nie wiem na co liczę pisząc ten post, nie na radę chyba, ale raczej zrozumienie, przebaczenie...


Nie wątpię, że wytrzymasz. A jeśli nic nie zrobisz w kierunku wyleczenia się ze skłonności do niańczenia dużych "małych chłopców", którzy zamienili wiaderko i łopatkę na flaszkę, to jak już ojciec umrze, znajdziesz sobie prawdopodobnie jakiegoś następnego "podopiecznego". Obym się mylił... Sad

Zrozumienie, przebaczenie? Zrobisz jak uważasz. Chciałbym tylko, żebyś sobie uświadomiła, że tak nie musi być. To nienormalne poczucie odpowiedzialności za alkoholika, to współuzależnienie. To się leczy - są terapie współuzależnienia i DDA, mityngi al-anon i mityngi DDA . Całkiem sporo osób z tego wyszło. Większość niestety dalej niańczy pijaków... Sad


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tatar dnia Śro 23:04, 27 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:49, 27 Cze 2012    Temat postu:

Dziękuję tatar za odpowiedz:) a nawiązując do mojej osoby-wydaje mi się, że jestem świadoma na czym to wszystko polega, znam swoje błędy, wiem jak powinnam postąpić, można powiedzieć, że jestem świetnym teoretykiem, ale gorzej z wykonaniem...nie raz zastanawiałam się czy to też nie kwestia takiego użalania się nad sobą i czekania aż coś samo się stanie...
wiem o wszystkich formach pomocy dla osób współuzależnionych, ale zawsze uważałam, że ja radzę sobie z tym problemem i że to nie ja potrzebuję pomocy ale pijący ojciec.

Chciałam zapytać, bo może zagubiło się w tym moim wywodzie to najistotniejsze dla mnie pytanie...czy jest jakiś sposób na to aby przekonać osobę, która nie chce poddać się leczeniu a wręcz uważa, że nie ma problemu z alkoholem na leczenie????????????

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:06, 28 Cze 2012    Temat postu:

zoja napisał:


Chciałam zapytać, bo może zagubiło się w tym moim wywodzie to najistotniejsze dla mnie pytanie...czy jest jakiś sposób na to aby przekonać osobę, która nie chce poddać się leczeniu a wręcz uważa, że nie ma problemu z alkoholem na leczenie????????????


Wiktor Osiatyński w książce "Alkoholizm. Grzech czy choroba?" napisał:
Jedyny sposób, w jaki rodzina może alkoholikowi pomóc, to zostawić go w spokoju. Nie nalegać, nie nakłaniać, nie krzyczeć, nie błagać. Ale też nic za alkoholika nie załatwiać: zaświadczeń lekarskich, pożyczek ani zwolnień z pracy; nie tłumaczyć go chorobą. Nie sprzątać po nim pijackich brudów. Niech pije na własną odpowiedzialność. Każdy alkoholik na własną odpowiedzialność, bez nieumiejętnie kochających go bliskich i przyjaciół, piłby o połowę krócej; dużo wcześniej osiągnąłby swoje dno.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 0:24, 28 Cze 2012    Temat postu:

Świętę słowa i tak myślę, że gdyby np. mama dała osiągnąć ojcu to dno gdy przykładowo był zagrożony wyrzuceniem z pracy mając 45 lat a nie błagała jego szefa, aby tego nie robił byłby dzisiaj innym człowiekiem, może...
przed takim drastycznym pozostawieniem go samemu sobie teraz powstrzymuje mnie to, że boje się, że jest już w takim wieku i stanie, że jak osiągnie to dno to będzie jego koniec:( boję się, że jak ja wprowadzę taką rewolucję i potem coś się mu stanie, coś nie wyjdzie ja zostanę obarczona winą i wyrzutami sumienia...to takie trudne, bo czuje się jakbym to ja decydowała o jego życiu...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 5:53, 28 Cze 2012    Temat postu:

zoja napisał:
... czuje się jakbym to ja decydowała o jego życiu...

Nieadekwatne poczucie mocy.
Zajmij się sobą.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:46, 28 Cze 2012    Temat postu:

zoja napisał:
boję się, że jak ja wprowadzę taką rewolucję i potem coś się mu stanie, coś nie wyjdzie ja zostanę obarczona winą i wyrzutami sumienia...


Przez kogo zostaniesz obarczona?

Może najwyższy czas pogodzić się z tym, że alkoholizm to choroba śmiertelna, która zabija ludzi. Dlaczego masz cenić życie alkoholika bardziej niż on sam je sobie ceni?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:59, 28 Cze 2012    Temat postu:

Meszuge napisał:
Nieadekwatne poczucie mocy.Zajmij się sobą.


Niestety gdy od dzieciaka ktoś pokłada w Tobie wszelkie nadzieje, jesteś jedyną radością i powiernikiem, jesteś zmuszany do podejmowania decyzji w świecie ludzi dorosłych narasta z czasem w człowieku to poczucie, że jak ja tego nie ogarnę to kto?!
Postanowiłam jednak ZAJĄĆ SIĘ SOBĄ,bo może właśnie naprawianie świata należy zacząć od naprawienia siebie?
Chce dopuścić do głosu moje pragnienia, chce być asertywna i żyć...
Cichym marzeniem zawsze zostanie jednak to, żeby żyć zachciał również mój ojciec... Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:02, 28 Cze 2012    Temat postu:

zoja napisał:
jak ja tego nie ogarnę to kto?!


Odpuść sobie, zostaw Bogu... Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 10:51, 28 Cze 2012    Temat postu:

Tomoe napisał:

Przez kogo zostaniesz obarczona?

Może najwyższy czas pogodzić się z tym, że alkoholizm to choroba śmiertelna, która zabija ludzi. Dlaczego masz cenić życie alkoholika bardziej niż on sam je sobie ceni?

Tomoe nie chce się z tym pogodzić, bo to jest choroba z która można wygrać!!! Tylko, że nie mam tyle siły, przebicia i wsparcia od rodziny, aby odwrócić nasze życie do góry nogami, zawalczyć z utartymi schematami...
Nie jestem zbyt pewną siebie osobą, jednocześnie jestem bardzo ambitna i jak tylko mam obok siebie osobę która uwierzy we mnie, popchnie do działania jestem wstanie wiele zdziałać, ale sama tego nie potrafię...

A wiadomo, że jak podejmę ryzyko pozostawienia ojca samego sobie i on sobie z tym nie poradzi to na pewno znajdzie się ktoś z rodziny kto powie, że to przeze mnie, i tak źle i tak nie dobrze...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ruda_julka



Dołączył: 30 Maj 2012
Posty: 130
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 11:01, 28 Cze 2012    Temat postu:

Kto z rodziny będzie cię obarczał ta odpowiedzialnością? Jakie są to osoby? Czy szanujesz ich opinię? Czy uważasz że mają rację? Czy pomagają ci w opiece nad ojcem? Czy wspierają cię w jakiś sposób?

Zadaje ci te pytania bo ja kiedyś tez się czułam bardzo odpowiedzialna za brata alkoholika i bałam się opinii wujków i ciotek którzy uważali że brat trochę za dużo pije, ale co tam ' to mężczyzna a faceci muszą sobie wypić' i że my nie powinnysmy dzwonic na policje itd itp.

Teraz mi sie chce smiac z tego, bo to sa ludzie mali, slabi i umyslowo ograniczeni, zyjacy w swoim malym swiecie gdzie po kosciele idzie sie pod sklep na piwo a kobiety do domu.
Nie osiagneli w zyciu zbyt wiele, pokonczyli zawodowki, pracuja w najnizej platnych zawodach, sa na zasilkach i okradaja panstwo; zyje im sie calkiem dobrze poprzez kombinowanie jakby tu okrasc budzet panstwa, popracowac na lewo i jeszcze isc na zwolneinie i dostac chorobowe.
Nie potrafia kulturalnie podyskutowac przy stole (oczywiscie zawsze zastawionym alkoholem) a ktos kto nie pije to dla nich pedal i ciota....

w pewnym momencie zdalam sobie sprawe ze ja nie che sie liczyc z opinia takich ludzi. I sie nie licze.


zoja napisał:
i on sobie z tym nie poradzi to na pewno znajdzie się ktoś z rodziny kto powie, że to przeze mnie, i tak źle i tak nie dobrze...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:02, 28 Cze 2012    Temat postu:

Tomoe napisał:
Odpuść sobie, zostaw Bogu... Very Happy


W kategorii Boga, to że straciłam oboje rodziców w wieku 5 lat a mój adopcyjny tata jest alkoholikiem nie jestem w stanie inaczej postrzegać jak tylko zadanie dla mnie, sprawdzenie mojej wiary...ciężkie mi się trafiło, ale muszę sobie poradzić z tym:) Muszę pomóc ojcu i bratu, który też ma problem z alkoholem, nie mieszka ze mną więc nie odczuwam tego bezpośrednio, ale w moich myślach jest ciągle...jak już wyczerpię środki i nic nie pomoże wtedy odpuszczę i będę się tylko za nich modlić...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tomoe



Dołączył: 15 Maj 2009
Posty: 5668
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 164 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:10, 28 Cze 2012    Temat postu:

zoja napisał:

Muszę pomóc ojcu i bratu


Bóg ci kazał? Shocked Shocked Shocked
Kto ci kazał, oprócz ciebie?
Z kim - oprócz samej siebie - zawarłaś umowę, że musisz?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zoja



Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:29, 28 Cze 2012    Temat postu:

Tomoe napisał:

Bóg ci kazał? Shocked Shocked Shocked
Kto ci kazał, oprócz ciebie?
Z kim - oprócz samej siebie - zawarłaś umowę, że musisz?


Chodzi bardziej o to, że nie mozna się przeciez odwrócić na pięcie od najblizszych, którzy w danym momencie nie radza sobie w życiu...i jakby z tego wynika, że muszę im pomóc, muszę bo zależy mi na nich, muszę, bo ich kocham...
Gdybym ja zagubiła się w życiu to nie chciałabym z tym zostać sama...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Satchkat
Gość





PostWysłany: Czw 11:39, 28 Cze 2012    Temat postu:

"Skoro stac cie na czyn, stac cie tez na jego konsekwencje" - cos takiego mi sie kiedys przyplatalo skads. Jesli Twoj ojciec pil, chce pic dalej i ma to wszystko gdzies, to pozwol mu uderzyc w dno i poniesc konsekwencje swoich zachowan. Pomoc mozna (wciaz - nie trzeba) tym, ktorych nieszczescie jest spowodowane czyms innym, niezaleznym od nich samych - wypadek, utrata pracy (ale nie przez pijanstwo czy inne wybryki), kradziez itd. Nie swiadome rujnowanie zycia sobie i innym.

Ostatnio zmieniony przez Satchkat dnia Pon 10:06, 16 Lip 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin