Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA
Forum pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń i nadziei...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Krok 8 Programu 12 Kroków Anonimowych Alkoholików
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Anonimowi Alkoholicy - Program
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
dyzio767



Dołączył: 16 Lut 2012
Posty: 141
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 2/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:17, 25 Mar 2012    Temat postu:

Meszuge napisał:
Chyba jednak pewne sprawy rozumiemy odmiennie. Wydaje mi się, że gdybyś "robił" Program ze sponsorem, tych wątpliwości i pomieszania byłoby znacznie mniej.



Całkiem możliwe, musze więcej o tym poczytać. Po krokach może i skacze, ale to tylko pewne teoretyczne refleksje na daną chwile oraz wyniki własnych poczynań.

dyzio767 napisał:

Jesli ktoś nas skrzywdzi- niekoniecznie my jego, ale zrobi to nieświadomie nie zdając sobie z tego sprawy, pozostaje uraza i...


Meszuge napisał:

Nie. Jeśli ktoś nas skrzywdził, mamy - a przynajmniej możemy mieć - poczucie krzywdy, żal, pretensje. Natomiast urazy są zawsze wynikiem naszych wad charakteru.


Masz rację. Teraz widzę rozgraniczenie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomasz8



Dołączył: 16 Kwi 2012
Posty: 349
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:30, 13 Cze 2012    Temat postu:

Meszuge napisał:
Chyba jednak pewne sprawy rozumiemy odmiennie. Wydaje mi się, że gdybyś "robił" Program ze sponsorem, tych wątpliwości i pomieszania byłoby znacznie mniej.

dyzio767 napisał:

Jesli ktoś nas skrzywdzi- niekoniecznie my jego, ale zrobi to nieświadomie nie zdając sobie z tego sprawy, pozostaje uraza i...

Nie. Jeśli ktoś nas skrzywdził, mamy - a przynajmniej możemy mieć - poczucie krzywdy, żal, pretensje. Natomiast urazy są zawsze wynikiem naszych wad charakteru.


Wydaje mi sie ze tworzenie jakościowej różnicy miedzy URAZĄ (poczuciem urazy) a KRZYWDĄ (poczuciem krzywdy) jest chyba bezpodstawna.

Poczucie krzywdy od poczucia urazy nie rożni sie jakościowo ale jest to różnica w stopniu nasilenia przeżyć. Przy drobnych sprawach mówimy o urazie a przy sprawach poważnych,z którymi wiąże się poważne i długotrwałe cierpienie psychiczne ,mówimy o krzywdzie.W niektórych wypadkach krzywdy pozostawiają trwały ślad na życiu osoby skrzywdzonej

Poczucie urazy i poczucie krzywdy sa subiektywnymi stanami psychicznymi i nie zawsze wiążą się z niewłaściwym działaniem innej osoby. Wielu wypadkach i poczucie urazy i poczucie krzywdy sa następstwem wad charakteru osoby urażonej lub skrzywdzonej.

Zazdrosny, pijący maż będzie uważał,że żona wyrządza mu krzywdę, kiedy ta wychodzi do swojej matki a jego samego pozostawia w domu.
Człowieka pysznego łatwo urazić mówiąc publicznie, by się nie wymądrzał.

Są jednak takie urazy i krzywdy, które mają obiektywną podstawę.
Np. osoba zgwałcona przez kogoś bliskiego czuje się skrzywdzona nie z powodu swoich wad charakteru ale z powodu przestępstwa i moralnie nagannego czynu innej osoby.

Bez względu na to jakie sa to urazy i krzywdy, można je wybaczyć. Jednym to przychodzi łatwiej a innym trudniej. Ten proces wybaczania zależny od wielu czynników a w głównej mierze od urażonego lub skrzywdzonego.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tomasz8 dnia Śro 18:43, 13 Cze 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 21:16, 13 Cze 2012    Temat postu:

tomasz8 napisał:

Wydaje mi sie ze tworzenie jakościowej różnicy miedzy URAZĄ (poczuciem urazy) a KRZYWDĄ (poczuciem krzywdy) jest chyba bezpodstawna.

To oczywiście Twoje zdanie na ten temat, którego ja na przykład nie podzielam, bo według mnie ważne jest, za co ponoszę odpowiedzialność, a za co nie. Rzecz jasna wielu alkoholikom rozmywanie odpowiedzialności jest bardzo na rękę.

tomasz8 napisał:

Bez względu na to jakie sa to urazy i krzywdy, można je wybaczyć.

Jako, że urazy wynikają z naszych wad charakteru, nie mamy komu, czego wybaczać - chyba, że sobie, jeśli czujemy się do czegoś takiego uprawnieni i kompetentni (czujemy się Bogami zdolnymi wybaczać sami sobie np. bestialstwa). To jednak nie ma większego znaczenia, bo w tym temacie mowa jest o liście osób, które skrzywdziliśmy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mika D.



Dołączył: 24 Sie 2011
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 13 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 21:47, 13 Cze 2012    Temat postu:

tomasz8 napisał:
Wydaje mi sie ze tworzenie jakościowej różnicy miedzy URAZĄ (poczuciem urazy) a KRZYWDĄ (poczuciem krzywdy) jest chyba bezpodstawna.
Poczucie krzywdy od poczucia urazy nie rożni sie jakościowo ale jest to różnica w stopniu nasilenia przeżyć. Przy drobnych sprawach mówimy o urazie a przy sprawach poważnych,z którymi wiąże się poważne i długotrwałe cierpienie psychiczne ,mówimy o krzywdzie.W niektórych wypadkach krzywdy pozostawiają trwały ślad na życiu osoby skrzywdzonej


To, że coś sobie nazwiesz krzywdą nie znaczy, że nią jest w istocie. Być może w języku codziennym takie rozróżnianie nie jest istotne (choć wystarczy zajrzeć do Słownika Języka Polskiego, by się przekonać, że różnica między tymi pojęciami nie polega wcale na nasyceniu emocji), ale biorąc pod uwagę Program i rozliczanie się alkoholika z przeszłością precyzyjne definiowanie tych pojęć ma znaczenie rudymentarne! Dla mnie w każdym razie było sprawą fundamentalną przy robieniu obrachunku moralnego. Jeśli spotkała mnie realna krzywda (pobicie, kradzież, zdrada, kłamstwo, a z Twojego przykładu - gwałt) to mówię o poczuciu krzywdy i nie szukam w sobie winy, bo jej tam nie ma wcale albo jest w stopniu szczątkowym i nie umniejsza doznanej krzywdy. Ale sam fakt, że kogoś nienawidzę, nie znoszę, nie chcę go znać, mszczę się, obmawiam, etc. nie znaczy, że on ma cokolwiek z tym wspólnego, że coś faktycznie mi zrobił. O to chodzi w urazie - działanie drugiej osoby/instytucji lub jego brak są jedynie pretekstem, napędem są tu wady mojego charakteru (mam do niej urazę, bo publicznie wykazała moją niekompetencję, czyli w moim mniemaniu ośmieszyła mnie, nienawidzę go, bo nie był zainteresowany moimi wdziękami, czyli odrzucił mnie, nie daj Boże przy świadkach! albo - z Twojego przykładu - jestem wściekła na męża, że wychodzi i mnie zostawia, bo... ma siedzieć przy mnie i już, co on sobie wyobraża? A do tego jestem zazdrosna, roję sobie coś w głowie i boję się, że mnie opuści).

tomasz8 napisał:
Bez względu na to jakie sa to urazy i krzywdy, można je wybaczyć. Jednym to przychodzi łatwiej a innym trudniej. Ten proces wybaczania zależny od wielu czynników a w głównej mierze od urażonego lub skrzywdzonego.

Fakt, proces wybaczania krzywd zależy od wielu czynników. Ale jeśli chodzi o urazy... cóż, po zrobieniu uczciwego obrachunku moralnego okazało się, że... w większości wypadków nie mam co wybaczać, bo te urazy były krzywdami urojonymi. Żywiąc je dalej narażałabym się - chociażby we własnych oczach - na śmieszność. A na pewno nie mogłabym powiedzieć, że mam kontakt z rzeczywistością.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomasz8



Dołączył: 16 Kwi 2012
Posty: 349
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 23:09, 13 Cze 2012    Temat postu:

mika.dunin napisał:


To, że coś sobie nazwiesz krzywdą nie znaczy, że nią jest w istocie.


Tak.Zupełnie sie z Tobą zgadzam.
Czasem jest tak,ze ktoś mówi o krzywdzie a wcale tej krzywdy nie czuje( ma jakiś interes by tak mówić) a czasem ją czuje ale faktycznie nikt go nie skrzywdził. Jest to jego ból, który ma źródło w nim samym (w jego błędnym postrzeganiu,....).

O tym pisałem wyżej:

"Poczucie urazy i poczucie krzywdy sa subiektywnymi stanami psychicznymi i nie zawsze wiążą się z niewłaściwym działaniem innej osoby. Wielu wypadkach i poczucie urazy i poczucie krzywdy sa następstwem wad charakteru osoby urażonej lub skrzywdzonej"


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tomasz8 dnia Śro 23:11, 13 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomasz8



Dołączył: 16 Kwi 2012
Posty: 349
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:25, 14 Cze 2012    Temat postu:

Meszuge napisał:
tomasz8 napisał:

Wydaje mi sie ze tworzenie jakościowej różnicy miedzy URAZĄ (poczuciem urazy) a KRZYWDĄ (poczuciem krzywdy) jest chyba bezpodstawna.

To oczywiście Twoje zdanie na ten temat, którego ja na przykład nie podzielam, bo według mnie ważne jest, za co ponoszę odpowiedzialność, a za co nie. Rzecz jasna wielu alkoholikom rozmywanie odpowiedzialności jest bardzo na rękę.

Z tą odpowiedzialnością to pewnie jest tak,że z całą pewnością nie ponoszę odpowiedzialności za to, że ktoś mnie faktycznie skrzywdził,obraził lub uraził.

W niektórych wypadkach może być tak,że bezpodstawnie czuje się pokrzywdzony,obrażony lub urażony. Taka skłonność do bezpodstawnego przezywania krzywdy lub urazy (taka nadwrażliwość ) najczęściej jest następstwem zaburzeń osobowości lub temperamentu (np. bardzo łatwo urazić melancholika) albo wręcz choroby (np.w niektórych chorobach psychicznych, w alkoholizmie,...). Za takie bezpodstawne przezywanie krzywdy lub urazy trudno siebie obwiniać lub mówić o jakiejkolwiek lub czyjejkolwiek odpowiedzialności.

W niektórych wypadkach stany takie (zwłaszcza urazy) powstają na bazie naszych wad moralnych-np.pychy,.... (pyszałka bardzo łatwo urazić i obrazić) Za te urazy (a właściwie za te wady, które sa ich podłożem) ponosimy odpowiedzialność.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
jal



Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3666
Przeczytał: 16 tematów

Pomógł: 85 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 7:49, 14 Cze 2012    Temat postu:

Uraza, może wywodzić z pułapki nie zawinionej krzywdy... jest taka broszurka J.Melibrudy.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
les1964



Dołączył: 05 Wrz 2011
Posty: 548
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Birmingham -Anglia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 9:18, 14 Cze 2012    Temat postu:

tomasz8 napisał:
Czasem jest tak,ze ktoś mówi o krzywdzie a wcale tej krzywdy nie czuje( ma jakiś interes by tak mówić) a czasem ją czuje ale faktycznie nikt go nie skrzywdził. Jest to jego ból, który ma źródło w nim samym (w jego błędnym postrzeganiu,....).

Ta "krzywda" z Twego powyzszego opisu jest wiec uraza... Chyba dobrze rozumuje Question Na szczescie az tak wazne to dla mnie nie jest
Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 9:26, 14 Cze 2012    Temat postu:

W języku codziennym i potocznym, coraz bardziej niechlujnym swoją drogą, pary określeń używane bywają zamiennie, jakby były synonimami: strach i lęk, ból i cierpienie, poczucie krzywdy i uraza. Pewnie znalazłoby się takich więcej. Zdarzają się jednak sytuacje, w których to rozróżnienie ma istotne znaczenie. W przypadku urazy i poczucia krzywdy ważny jest, jak już wspominałem, realny, a nie przez alkoholika urojony, zakres odpowiedzialności.

Pewnego razu zabiegałem o względy pewnej pani, ale ona pozostała na moje karesy obojętna. Urażony w swojej dumie, bo jak śmiała odmówić MNIE (głupia pinda), wyhodowałem sobie całkiem niezłą urazę do niej. Gdybym teraz wybrał się do niej i łaskawie oświadczył, że oto wybaczam jej (niby co wybaczam?), prawdopodobnie zabiłaby mnie śmiechem. Moja uraza zbudowana została na bazie moich wad (pychy, nieadekwatnego poczucia mocy i innych), a nie krzywdy – ta kobieta nie wyrządziła mi żadnej krzywdy, nie mam więc jej czego wybaczać.
Aczkolwiek sądzę, że takie działania mogą znakomicie poprawiać samopoczucie alkoholika: jaki ja jestem dobry i szlachetny – łaskawie wybaczyłem. Tyle tylko, że to raczej ciąg dalszy pijanego myślenia, a nie uczciwość wobec siebie.

Niewłaściwie zbudowana gotowość do zadośćuczynienia po prostu, bo wynikająca z fantazji i przekonań, a nie z faktów. Typowe.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
les1964



Dołączył: 05 Wrz 2011
Posty: 548
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Birmingham -Anglia
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:25, 14 Cze 2012    Temat postu:

les1964 napisał:
tomasz8 napisał:
Czasem jest tak,ze ktoś mówi o krzywdzie a wcale tej krzywdy nie czuje( ma jakiś interes by tak mówić) a czasem ją czuje ale faktycznie nikt go nie skrzywdził. Jest to jego ból, który ma źródło w nim samym (w jego błędnym postrzeganiu,....).

Ta "krzywda" z Twego powyzszego opisu jest wiec uraza... Chyba dobrze rozumuje Question Na szczescie az tak wazne to dla mnie nie jest
Smile


Nie- musze to poprawic, bo wyszlo troche niegrzecznie, choc nie zamierzalem Smile Tzn. pierwsze moje zdanie o.k.- uwazam, ze to raczej uraza, bo "w jego blednym postrzeganiu" to nie moze byc krzywda.
Umiejetnosc rozroznienia pary slow wygladajacych na synonimy jest niezwykle wazna (a dla mnie powyzszy przyklad stanie sie super wazny, gdy zdecyduje sie rozpoczac prace nad krokami). Jest to rowniez niezwykle ciekawe. Chodzilo mi poprostu o to, ze na etapie trzezwienia w jakim sie obecnie znajduje nie jest to AZ TAK wazne dla mnie osobiscie. Sorry Smile No, a skoro nie jest to az tak wazne, to chyba niepotrzebnie sie wtracilem Smile . Z wszyskiego moge na szczescie wziac lekcje na przyszlosc.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomasz8



Dołączył: 16 Kwi 2012
Posty: 349
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:42, 14 Cze 2012    Temat postu:

Meszuge napisał:
(...)

Pewnego razu zabiegałem o względy pewnej pani, ale ona pozostała na moje karesy obojętna. Urażony w swojej dumie, bo jak śmiała odmówić MNIE (głupia pinda), wyhodowałem sobie całkiem niezłą urazę do niej. Gdybym teraz wybrał się do niej i łaskawie oświadczył, że oto wybaczam jej (niby co wybaczam?), prawdopodobnie zabiłaby mnie śmiechem. Moja uraza zbudowana została na bazie moich wad (pychy, nieadekwatnego poczucia mocy i innych), a nie krzywdy – ta kobieta nie wyrządziła mi żadnej krzywdy, nie mam więc jej czego wybaczać.(.....)


Podajesz bardzo dobry przykład urazy, która nabudowana jest na osobistej pysze. Można powiedzieć,ze to jest uraza bezpodstawna i manifestacyjne wybaczanie takiej urazy jest niepotrzebne i śmieszne.

Ale istnieje tez inny typ urazy.
Oto starsza,ogólnie szanowana i zasłużona dla miasteczka pani, zostaje obrzucona wulgarnymi określeniami przez aroganckiego wyrostka.Nie było to dla niej przyjemne,bo nie spodziewała się takiego przyjęcia w miasteczku, któremu kiedyś pomagała.

W takim wypadku, nikt się nie będzie dziwił,że owa starsza pani poczuła się urażona,bo poczucie urazy ma faktyczne podstawy. W takim wypadku,jak sądzę, na miejscu będzie,jeśli ów młokos,po przemyśleniu swojego zachowania, uda sie do mieszkania tej pani z bukietem róż i ją przeprosi za swoje zachowanie.

To co przeżyła ta pani nie było jeszcze jakaś wielką krzywdą. Prawdziwą krzywdą było by dla niej to,gdyby ów młody,arogancki człowiek,pod pozorem przeprosin,wszedł np.do jej mieszkania i ukradł jej całą rentę a w dodatku ją dotkliwie pobił.
Taka krzywda wymaga nie tylko przeprosin ale zadośćuczynienia (naprawienia wyrządzonej krzywdy).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez tomasz8 dnia Czw 20:58, 14 Cze 2012, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:03, 14 Cze 2012    Temat postu:

tomasz8 napisał:

Ale istnieje tez inny typ urazy.
Oto starsza,ogólnie szanowana i zasłużona dla miasteczka pani, zostaje obrzucona wulgarnymi określeniami przez aroganckiego wyrostka.Nie było to dla niej przyjemne,bo nie spodziewała się takiego przyjęcia w miasteczku, któremu kiedyś pomagała.

W takim wypadku, nikt się nie będzie dziwił,że owa starsza pani poczuła się urażona,bo poczucie urazy ma faktyczne podstawy. W takim wypadku,jak sądzę, na miejscu będzie,jeśli ów młokos,po przemyśleniu swojego zachowania, uda sie do mieszkania tej pani z bukietem róż i ją przeprosi za swoje zachowanie.

To co przeżyła ta pani nie było jeszcze jakaś wielką krzywdą. Prawdziwą krzywdą było by dla niej to,gdyby ów młody,arogancki człowiek,pod pozorem przeprosin,wszedł np.do jej mieszkania i ukradł jej całą rentę a w dodatku ją dotkliwie pobił.


Przykład z tą panią to, moim zdaniem, przykład krzywdy. Na jakiej podstawie osądzasz co jest krzywdą a co nie? Dlaczego bicie i kradzież miałoby na pewno zranić, skrzywdzić bardziej niż złe słowo? Przecież nawet istnieje powiedzenie, że słowem można zranić bardziej niż nożem...

Oczywiście skrzywdzona osoba(która całkiem zrozumiale czuje poczucie krzywdy) może w związku z tym zacząć hodować w sobie urazę i np wypominać coś latami. To dzieje się już na bazie wad charakteru.

Dla mnie rozdzielenie urazy od poczucia krzywdy było bardzo ważne. W wielu wypadkach wystąpiły u mnie obydwa naraz a ja je zmieszałem i brałem za jedno...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Meszuge



Dołączył: 12 Maj 2009
Posty: 8128
Przeczytał: 25 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:27, 14 Cze 2012    Temat postu:

tomasz8 napisał:

W takim wypadku, nikt się nie będzie dziwił,że owa starsza pani poczuła się urażona,bo poczucie urazy ma faktyczne podstawy. W takim wypadku,jak sądzę, na miejscu będzie,jeśli ów młokos,po przemyśleniu swojego zachowania, uda sie do mieszkania tej pani z bukietem róż i ją przeprosi za swoje zachowanie.

Podstawą każdej urazy jest wada charakteru. Nie ma żadnego powodu zadośćuczyniać za urazy, które ktoś sobie wyhodował na bazie swojej wady. Kobieta z Twojego przykładu została realnie skrzywdzona i w związku z tym należy jej się zadośćuczynienie. To, że do sprawcy ma żal - jest oczywiste i zrozumiałe. Żal, pretensje, poczucie krzywdy, nadal nie są urazą. W potocznym języku pewnie można je sobie stosować zamiennie, ale tu mówimy o dość specyficznej pracy alkoholików na Programie Wspólnoty AA.

Zadziwia mnie jednak coś innego - łatwość z jaką niektórzy alkoholicy ferują wyroki w sprawach cudzych krzywd i zakresu ewentualnego zadośćuczynienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tomasz8



Dołączył: 16 Kwi 2012
Posty: 349
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 3/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:29, 23 Lip 2012    Temat postu:

tatar napisał:
tomasz8 napisał:

Ale istnieje tez inny typ urazy.
Oto starsza,ogólnie szanowana i zasłużona dla miasteczka pani, zostaje obrzucona wulgarnymi określeniami przez aroganckiego wyrostka.Nie było to dla niej przyjemne,bo nie spodziewała się takiego przyjęcia w miasteczku, któremu kiedyś pomagała.

W takim wypadku, nikt się nie będzie dziwił,że owa starsza pani poczuła się urażona,bo poczucie urazy ma faktyczne podstawy. W takim wypadku,jak sądzę, na miejscu będzie,jeśli ów młokos,po przemyśleniu swojego zachowania, uda sie do mieszkania tej pani z bukietem róż i ją przeprosi za swoje zachowanie.

To co przeżyła ta pani nie było jeszcze jakaś wielką krzywdą. Prawdziwą krzywdą było by dla niej to,gdyby ów młody,arogancki człowiek,pod pozorem przeprosin,wszedł np.do jej mieszkania i ukradł jej całą rentę a w dodatku ją dotkliwie pobił.


Przykład z tą panią to, moim zdaniem, przykład krzywdy. Na jakiej podstawie osądzasz co jest krzywdą a co nie? Dlaczego bicie i kradzież miałoby na pewno zranić, skrzywdzić bardziej niż złe słowo? Przecież nawet istnieje powiedzenie, że słowem można zranić bardziej niż nożem...


1.To nie ja osadzam co jest krzywdą a co nią nie jest( co jest tylko uraza).
Mnie sie wydaje że w jeżyku polskim przez urazę rozumie się jakieś cierpienie ( głównie psychiczne) zadane drugiemu człowiekowi które nie jest zbyt dotkliwe .Uraza była by więc (w moim rozumieniu ) "małą krzywdą". Każda krzywda jest urazą ale nie każda urazę trzeba nazywać krzywdą (jeśli nie jest to coś poważnego)

2. Oczywiste masz racje. Mój przykład jest "kulawy". Słowo może poważnie skrzywdzić ( np. fałszywa przysięga w sadzie) a delikatny "klaps" (bicie) może spowodować jedynie jakiś dyskomfort psychiczny i trudno to nazywać krzywdą wyrządzoną drugiemu człowiekowi (np.dziecku).

3.Ja myślę,że zarówno urazy jak i krzywdy mogą powstawać na fundamencie wad charakteru lub nadwrażliwej osobowości. Egocentryka , pyszałka czy melancholika znacznie łatwiej urazić a nawet skrzywdzić niż sangwinika czy człowieka zaprawionego w rożnego rodzaju cierpieniach i gotowego na przyjęcie różnego typu ataków słownych lub czynnych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tatar



Dołączył: 26 Cze 2010
Posty: 1895
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:58, 24 Lip 2012    Temat postu:

Jestem przekonany, że jeśli ktoś porządnie przerobi listę uraz(własnych) i listę osób, które skrzywdził i jak sobie z tym trochę "pochodzi", przemyśli to dogłębnie, omówi ze sponsorem, porozmawia ze skrzywdzonymi(tymi, których w ten sposób nie skrzywdziłby bardziej) poprzygląda się urazom, które pojawiają się na bieżąco, przyjrzy się sytuacjom, gdy krzywdzi kolejne osoby.... to niepotrzebne będą toczone w nieskończoność dyskusje nad definicjami(których jest wiele rodzajów: np nominalne i realne).

Dyskusje o teorii bez praktyki nad Programem AA wydają mi się stratą czasu. Nie można wyjąć sobie jakiegoś słowa z kontekstu i bawić się nim bez groźby utraty znaczenia, przeinaczeń itd. Słowa znaczą w kontekście, w zdaniach. Zdania też mają swój kontekst - czyli dłuższe partie tekstów - całe zbiory zdań. Podstawowym tekstem jest Wielka Księga, która zawiera opis tego, co pomogło niektórym osobom nie pić. Oni tylko spisali to, co robili.

Zajmowali się głównie praktyczną realizacją kroków, do czego mobilizowała ich realna groźba śmierci. Z czasem pojawili się we Wspólnocie ludzie "z wyższego dna"(tacy jak ja na przykład) i pojawiało się coraz więcej myślenia i dyskutowania. Smile Nie ma tu co dyskutować, albo się to przyjmuje i robi albo nie... Smile

Przecież to nie jest ani obowiązkowe, ani nikt za to nie płaci... Smile

Program AA jest, na szczęście, programem praktycznym i różne wątpliwości i niejasności można w praktyce, w oparciu o stosowne przykłady(zadanie sponsora) rozwiewać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ALKOHOLIZM, WSPÓŁUZALEŻNIENIE, DDA Strona Główna -> Anonimowi Alkoholicy - Program Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 5 z 13

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin